<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>niedobre literki</title>
	<atom:link href="http://niedobreliterki.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://niedobreliterki.wordpress.com</link>
	<description>Polskie Centrum Bizarro</description>
	<lastBuildDate>Wed, 22 Feb 2012 18:57:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='niedobreliterki.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://1.gravatar.com/blavatar/3574b4cddce8c8daa56ae181bd0fa4f7?s=96&#038;d=http%3A%2F%2Fs2.wp.com%2Fi%2Fbuttonw-com.png</url>
		<title>niedobre literki</title>
		<link>http://niedobreliterki.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://niedobreliterki.wordpress.com/osd.xml" title="niedobre literki" />
	<atom:link rel='hub' href='http://niedobreliterki.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>&#8220;Vaginal Horror Show&#8221; by Karol Mitka</title>
		<link>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/02/22/vaginal-horror-show-by-karol-mitka/</link>
		<comments>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/02/22/vaginal-horror-show-by-karol-mitka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 22 Feb 2012 04:00:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Onibe</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[bizarro]]></category>
		<category><![CDATA[karol mitka]]></category>
		<category><![CDATA[niedobre literki]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadanie]]></category>
		<category><![CDATA[vaginal horror show]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://niedobreliterki.wordpress.com/?p=343</guid>
		<description><![CDATA[Być może kojarzycie, że jednym z tekstów założycielskich gatunku bizarro była dość zakręcona historia z waginą w tytule. Skojarzenie dzisiejszego wpisu z &#8220;The Hounted Vagina&#8221; Carltona Mellicka III jest tutaj na miejscu. Mniej więcej. Ale radzimy Wam, abyście zbyt bardzo do takich skojarzeń się nie przyzwyczajali. Przynajmniej nie przed lekturą poniższej propozycji. Karol Mitka to [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=niedobreliterki.wordpress.com&amp;blog=27819105&amp;post=343&amp;subd=niedobreliterki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><a href="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2011/11/niedobreliterkitxt.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-137" title="niedobreliterkitxt" src="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2011/11/niedobreliterkitxt.jpg?w=150&#038;h=150" alt="" width="150" height="150" /></a>Być może kojarzycie, że jednym z tekstów założycielskich gatunku bizarro była dość zakręcona historia z waginą w tytule. Skojarzenie dzisiejszego wpisu z &#8220;The Hounted Vagina&#8221; Carltona Mellicka III jest tutaj na miejscu. Mniej więcej. Ale radzimy Wam, abyście zbyt bardzo do takich skojarzeń się nie przyzwyczajali. Przynajmniej nie przed lekturą poniższej propozycji.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Karol Mitka</strong> to bardzo obiecujący twórca, o którym z pewnością jeszcze nie raz usłyszycie. Choćby na Niedobrych Literkach, bowiem już wkrótce pojawią się tutaj jego kolejne teksty. Nim to jednak nastąpi, zapraszamy do lektury <strong>&#8220;Vaginal Horror Show&#8221;</strong>.</p>
<h2 style="text-align:center;"><span style="text-decoration:underline;"><strong>Vaginal Horror Show</strong></span></h2>
<p style="text-align:justify;">Trupa nazywała się Vaginal Horror Show i pochodziła z Czarnobyla. Tak przynajmniej napisali na plakacie. Na przedstawienie zostałem wyciągnięty przez syna, który w dzień występu obchodził piąte urodziny. Nie umiałem smarkaczowi odmówić, ale przyznam szczerze, że i mnie zżerała ciekawość. Ostatni raz byłem w cyrku chyba ze sto lat temu i szkoda byłoby przepuścić okazję do odnowienia wspomnień.<span id="more-343"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Poszliśmy więc pod supermarket Stonka. To obok niego rozłożono ogromny, kolorowy namiot. Po wykupieniu karnetów zajęliśmy miejsca na widowni.</p>
<p style="text-align:justify;">Wnętrze konstrukcji było pogrążone w półmroku, a z głośników sączyła się cicha, niepokojąca melodia. Nie wiem czemu, ale po plecach przebiegł mi lodowaty dreszcz. Czy dobrze zrobiłem przychodząc tutaj? A może to tylko element gry? Już za chwilę mieliśmy się o tym przekonać.</p>
<p style="text-align:justify;">- Drodzy państwo! Witamy w Vaginal Horror Show! – Pokraczny karzeł dupomówca w połatanym cylindrze zjawił się na arenie znikąd, jakby wyrósł spod ziemi.</p>
<p style="text-align:justify;">Jego zdeformowana, pokryta ropiejącymi parchami morda przypominała krowi placek. Między pośladkami ściskał zardzewiały mikrofon.</p>
<p style="text-align:justify;">- A zatem jedziemy! – wykrzyczał, a raczej wypierdział, odpowiednio modulując skalą puszczanych bąków.</p>
<p style="text-align:justify;">Jako pierwsza na arenę wkroczyła obleśnie tłusta baba w miniówce. Widok jej owłosionych, salcesonowatych łydek sprawił, że kilka osób z audiencji puściło obfite pawie na głowy siedzących poniżej widzów. Kobieta, pocąc się i sapiąc, pchała przed sobą wirującą tarczę napędzaną biegającym w kółku chomikiem. Przywiązano do niej dzieci z wodogłowiem. Małe kreaturki wiły się spazmatycznie i szarpały, próbując rozerwać konopne sznury.</p>
<p style="text-align:justify;">- Powitajcie pierwsze gwiazdy dzisiejszego wieczoru! – pierdział kurdupel. – Pochodzące z najgłębszych głębin radioaktywnej zony, wyrzucone do kontenera zaraz po urodzeniu, zostały przygarnięte przez grupę Vaginal Horror Show, by tego właśnie wieczoru rozbawić was do łez! A przed nami wielki, nieeeesamowity, Vlaaaad Paaalownik!</p>
<p style="text-align:justify;">Publika dosłownie zaskowyczała z radości, gdy naostrzony drewniany bal rzucony przez cherlawego starca w staromodnym płaszczu zmiażdżył czaszkę pierwszego mutanta. Mój syn, widząc bryzgający na wszystkie strony mózg, aż klaskał z podekscytowania. Ja sam, muszę przyznać, również bawiłem się setnie.</p>
<p style="text-align:justify;">Vlad miotał palami z zatrważającą precyzją. Chłopina w pełni zasłużył na swój przydomek. Kiedy ostatni czerep pękł niczym mydlana bańka, widzowie nagrodzili popis gromkimi brawami. Prowadzący uspokoił nas, byśmy nie martwili się losem wykorzystanych maleństw.</p>
<p style="text-align:justify;">- Co prawda nie były to efekty specjalne i wszystkie umarły naprawdę, ale na tamtym świecie z pewnością jest im lepiej – zapewnił, gdy jakaś mała dziewczynka zaczęła pochlipywać. – Pełno tego tałatajstwa leży na czarnobylskim śmietniku, możecie być więc państwo pewni, że kiedy zawitamy tu po raz kolejny, Vlad Palownik znów zaprezentuje swoje zapierające dech w piersiach umiejętności!</p>
<p style="text-align:justify;">Na buzi dziecka natychmiast zagościł szeroki uśmiech.</p>
<p style="text-align:justify;">Każdy kolejny występ był lepszy od poprzedniego. Po pokazie Vlada mieliśmy przyjemność oglądać między innymi magika-zombie, który wyciągał sobie jelita przez odbyt, następnie połykał, a one w cudowny sposób wracały na miejsce. Czterorękiego chirurga obcęgami prostującego oczy dzieciom z zespołem downa. I wreszcie kobietę na zawołanie robiącą sobie skrobankę. Najlepsze było to, że za każdym razem wyciągnięty płód miał głowę innego zwierzęcia, a czasem nawet dwie lub trzy pary niedorozwiniętych kończyn.</p>
<p style="text-align:justify;">Jednak największy rarytas zostawiono na sam koniec. Z głośników po raz kolejny popłynęła niepokojąca muzyka. Na widowni zapadła grobowa cisza. Karzeł dupomówca mlasnął zwieraczami i na znak szacunku dla artystki mającej za moment wejść na arenę zrzucił z głowy cylinder.</p>
<p style="text-align:justify;">- A teraz! Przed wami! Panie i panowie! Chłopcy i dziewczęta! Nasza gwiazda! Jedyna w swoim rodzaju diwa o niepowtarzalnym głosie ery atomowej, wychowanka Casino de Czarnobyl, Wiooooolka!</p>
<p style="text-align:justify;">Pod sklepieniem namiotu ekipa techniczna zawiesiła ogromny, kryształowy żyrandol, a wśród publiczności tresowany jamnik rozniósł zatyczki do uszu.</p>
<p style="text-align:justify;">- Wyjmujecie je na własną odpowiedzialność – zaznaczył konferansjer.</p>
<p style="text-align:justify;">Wstrzymałem oddech. Reflektory oświetliły blondwłosą, cycatą piękność, wywijającą na arenie piruety. Miała nieludzko długie nogi, mlecznobiałą skórę, a zamiast twarzy, ociekającą gęstym śluzem macicę. Na czole, niczym oko cyklopa, feerią barw mieniła się łechtaczka. Diwa odtańczyła karkołomny balet, jakiego nie powstydziła by się mistrzyni świata w akrobatyce, wywinęła poczwórne salto i zaczęła śpiewać. Ach, jakież przecudne dźwięki wypływały spomiędzy jej wibrujących delikatnie warg sromowych! Głos miała wspaniały! Czysty, delikatny, tak mocny, że kiedy podniosła skalę, klosze żyrandola eksplodowały na miliardy kawałków, tak samo jak czerepy kilku nieszczęśników, którym stopery wyślizgnęły się z uszu. Trwał ten nieziemski koncert jakieś pół godziny i mogę z ręką na sercu powiedzieć, że było to najzajebistsze trzydzieści minut mojego życia.</p>
<p style="text-align:justify;">Wiolka dostała owacje na stojąco, w jej stronę poleciały bukiety kwiatów i męskie stringi. Ktoś żywiący nadzieję na dochowanie się z nią potomstwa rzucił wypełnioną nasieniem prezerwatywę.</p>
<p style="text-align:justify;">Kiedy śpiewaczka powoli wślizgnęła się za kurtynę, spektakl dobiegł końca. Wyszliśmy oniemiali z zachwytu. Już w domu mój syn powiedział, że w czasie występu Wiolki ptaszek mu stwardniał, a potem strasznie się popluł. Aż wstyd było mi przyznać, że miałem dokładnie tak samo. A w nocy, gdy wspominałem przedstawienie, naszła mnie pewna refleksja. Wszędzie mówi się, że wybuch w Czarnobylu to tragedia i nieszczęście, a przecież gdyby nie ta eksplozja, nigdy nie obejrzelibyśmy genialnego widowiska, jakim był Vaginal Horror Show!</p>
<br />Filed under: <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/category/opowiadania/'>Opowiadania</a> Tagged: <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/bizarro/'>bizarro</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/karol-mitka/'>karol mitka</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/niedobre-literki/'>niedobre literki</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/opowiadanie/'>opowiadanie</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/vaginal-horror-show/'>vaginal horror show</a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/niedobreliterki.wordpress.com/343/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/niedobreliterki.wordpress.com/343/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/niedobreliterki.wordpress.com/343/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/niedobreliterki.wordpress.com/343/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/niedobreliterki.wordpress.com/343/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/niedobreliterki.wordpress.com/343/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/niedobreliterki.wordpress.com/343/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/niedobreliterki.wordpress.com/343/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/niedobreliterki.wordpress.com/343/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/niedobreliterki.wordpress.com/343/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/niedobreliterki.wordpress.com/343/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/niedobreliterki.wordpress.com/343/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/niedobreliterki.wordpress.com/343/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/niedobreliterki.wordpress.com/343/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=niedobreliterki.wordpress.com&amp;blog=27819105&amp;post=343&amp;subd=niedobreliterki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/02/22/vaginal-horror-show-by-karol-mitka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/fd94b08170296581fd079c9222053795?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">onibe</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2011/11/niedobreliterkitxt.jpg?w=150" medium="image">
			<media:title type="html">niedobreliterkitxt</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>&#8220;Efemeryda&#8221; by Kyrcz i Cichowlas (fragment powieści)</title>
		<link>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/02/17/efemeryda-by-kyrcz-i-cichowlas-fragment-powiesci/</link>
		<comments>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/02/17/efemeryda-by-kyrcz-i-cichowlas-fragment-powiesci/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Feb 2012 04:00:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Onibe</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne, różniste]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje książek i publikacji BIZARRO]]></category>
		<category><![CDATA[bizarro]]></category>
		<category><![CDATA[efemeryda]]></category>
		<category><![CDATA[fragment powieści]]></category>
		<category><![CDATA[kazimierz kyrcz jr]]></category>
		<category><![CDATA[robert cichowlas]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://niedobreliterki.wordpress.com/?p=335</guid>
		<description><![CDATA[Jeszcze nie opadły walentynkowe emocje, jeszcze nie wszyscy z Was przeczytali przygotowane w pocie serca opowieści miłosne (tak, wiemy, wiemy kto nie dopełnił tego obowiązku i&#8230; mamy wasze IP!), ale przecież to co dobre musi trwać, prawda? Dzisiaj dla odmiany  fragment powieści Kaza Kyrcza Jr. i Roberta Cichowlasa &#8220;Efemeryda&#8221;. Popularna Efka pojawiła się na rynku [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=niedobreliterki.wordpress.com&amp;blog=27819105&amp;post=335&amp;subd=niedobreliterki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><a href="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2011/11/niedobreliterkitxt.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-137" title="niedobreliterkitxt" src="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2011/11/niedobreliterkitxt.jpg?w=150&#038;h=150" alt="" width="150" height="150" /></a>Jeszcze nie opadły walentynkowe emocje, jeszcze nie wszyscy z Was przeczytali przygotowane w pocie serca opowieści miłosne (tak, wiemy, wiemy kto nie dopełnił tego obowiązku i&#8230; mamy wasze IP!), ale przecież to co dobre musi trwać, prawda?</p>
<p style="text-align:justify;">Dzisiaj dla odmiany  fragment powieści <strong>Kaza Kyrcza Jr. i Roberta Cichowlasa</strong> <a href="http://ksiegarniazwb.pl/pl/efemeryda-robert-cichowlas-kazimierz-kyrcz.html" target="_blank">&#8220;Efemeryda&#8221;</a>. Popularna Efka pojawiła się na rynku już rok temu, więc nie jest to nowość, ale zdecydowanie nie staroć. Aha &#8211; bylibyśmy zapomnieli o rzeczy niemal najważniejszej: <strong>&#8220;Efemeryda&#8221; jest bizarro</strong>. Bardzo, bardzo bizarro. Nie wierzycie? To się przekonajcie.</p>
<p style="text-align:justify;">Na przykład, korzystając z fragmentu poniżej:</p>
<h2 style="text-align:center;"><strong><span style="text-decoration:underline;">&#8220;Efemeryda&#8221;</span></strong></h2>
<p align="JUSTIFY">Franciszek i Krzysztof od lat pracowali w konkurencyjnych sieciach taksówkarskich. Teraz, po tym jak za sprawą niesamowitego zrządzenia losu zespolili się ze swoimi maszynami, ich odwieczna wrogość, zamiast zmaleć, nabrała jeszcze rumieńców. Kiedy więc spotkali się na czymś, co kiedyś było skrzyżowaniem, a obecnie bardziej przypominało zbiegające się promieniście marsjańskie kanały, dali upust swym negatywnym emocjom. Najpierw przez kwadrans trąbili na siebie, by jeden drugiemu ustąpił pierwszeństwa przejazdu, a kiedy nie przyniosło to efektu, przystąpili do werbalizacji swoich poglądów.<span id="more-335"></span></p>
<p align="JUSTIFY">– Trrrytrytry żżżyżżżyyyłoołoodżdżdżiiiiejuuu! – zawarczała swym silnikiem hybryda czarnego BMW z brzuchatym wąsaczem, która do poprzedniego dnia była Krzysztofem i odpicowanym jak szczur na otwarcie zsypu narzędziem jego zarobkowania.</p>
<p align="JUSTIFY">Stwór miał zapewne na myśli będący tajemnicą poliszynela fakt, że jego adwersarz od dawien dawna używał przerobionego licznika, dzięki czemu z powodzeniem wyłudzał od swoich pasażerów podwyższone opłaty za kurs.</p>
<p align="JUSTIFY">– Krzyrzychuuu, trrytrry rzyrzęchuchuchuuu! – odparował złośliwie miks A trójki z łysym jegomościem w ewidentnie poprodukcyjnym wieku. Tablica rejestracyjna nad jego zderzakiem zaklekotała w wyrazie jawnej pogardy. – Jedźdźdź żżże nnna zyzyzzzłom! Trrtram twywyyyje mmmiejijijszcze!</p>
<p align="JUSTIFY">– Szszszam jedźdźdź!</p>
<p align="JUSTIFY">– Urrrrrwywywać czzziii luuuszyszy… sssteryryrkooo? – odgryzł się Franciszkoidalny bolid, a może raczej atrójkowy Franciszek, czując że jeszcze chwila, a z nerwów zagotuje mu się płyn chłodzący. Scalone z osłonami przeciwsłonecznymi okulary na jego nosie zaszły mgiełką, a podświetlone wskaźniki tablicy rozdzielczej mrugały wściekle.</p>
<p align="JUSTIFY">Ta niepozbawiona uroku pogawędka trwałaby zapewne do późnej nocy, gdyby nie interwencja policyjnego volkswagena passata, który rękami swej umundurowanej części wlepił awanturnikom mandaty za bezzasadne wstrzymywanie ruchu.</p>
<p align="JUSTIFY">Tymczasem kilka przecznic dalej miks kulawego motocyklisty i motoru wybrał się na łowy. Przemierzając okolicę w obłoku spalin i okowach czarnej skóry, która rozrosła się ze skafandra stykającego się z siedziskiem, rozglądał się czujnie, wypatrując czegokolwiek zdatnego do jedzenia. Nagle zza zakrętu wyłoniła się stacja benzynowa, mamiąc go obietnicą sutego posiłku. Skuternoga przyssał się do dystrybutora, zatankował do pełna, kopnął rozrusznik i wielce zadowolony odjechał bez płacenia.</p>
<p align="JUSTIFY">Nie on pierwszy, choć może ostatni.</p>
<br />Filed under: <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/category/rozne-rozniste/'>Różne, różniste</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/category/recenzje-ksiazek-i-publikacji-bizarro/'>Recenzje książek i publikacji BIZARRO</a> Tagged: <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/bizarro/'>bizarro</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/efemeryda/'>efemeryda</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/fragment-powiesci/'>fragment powieści</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/kazimierz-kyrcz-jr/'>kazimierz kyrcz jr</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/robert-cichowlas/'>robert cichowlas</a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/niedobreliterki.wordpress.com/335/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/niedobreliterki.wordpress.com/335/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/niedobreliterki.wordpress.com/335/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/niedobreliterki.wordpress.com/335/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/niedobreliterki.wordpress.com/335/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/niedobreliterki.wordpress.com/335/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/niedobreliterki.wordpress.com/335/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/niedobreliterki.wordpress.com/335/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/niedobreliterki.wordpress.com/335/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/niedobreliterki.wordpress.com/335/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/niedobreliterki.wordpress.com/335/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/niedobreliterki.wordpress.com/335/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/niedobreliterki.wordpress.com/335/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/niedobreliterki.wordpress.com/335/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=niedobreliterki.wordpress.com&amp;blog=27819105&amp;post=335&amp;subd=niedobreliterki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/02/17/efemeryda-by-kyrcz-i-cichowlas-fragment-powiesci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/fd94b08170296581fd079c9222053795?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">onibe</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2011/11/niedobreliterkitxt.jpg?w=150" medium="image">
			<media:title type="html">niedobreliterkitxt</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Walentynkowe niedobre literki &#8211; niech się dzieje miłość</title>
		<link>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/02/14/walentynkowe-niedobre-literki-niech-sie-dzieje-milosc/</link>
		<comments>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/02/14/walentynkowe-niedobre-literki-niech-sie-dzieje-milosc/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 14 Feb 2012 04:00:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Onibe</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[bizarro]]></category>
		<category><![CDATA[darek barczewski]]></category>
		<category><![CDATA[kazimierz kyrcz jr]]></category>
		<category><![CDATA[krzysztof maciejewski]]></category>
		<category><![CDATA[krzysztof t dąbrowski]]></category>
		<category><![CDATA[niedobre literki]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadanie]]></category>
		<category><![CDATA[rafał kuleta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://niedobreliterki.wordpress.com/?p=322</guid>
		<description><![CDATA[I stała się światłość&#8230; a przynajmniej Dzień Świętego Walentego. Dobra to okazja, aby z miłymi gośćmi Niedobrych Literek podzielić się efektem naszej tytanicznej pracy twórczej. Już sto, a może dwieście lat temu przewidzieliśmy, że kiedy pieśń miłości zapłonie pośród zmrożonych łąk, pól i miast naszej udręczonej ojczyzny, niejeden mąż i niejedna niewiasta zechcą rozgrzać się [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=niedobreliterki.wordpress.com&amp;blog=27819105&amp;post=322&amp;subd=niedobreliterki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><a href="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2012/02/niedobreliterkitxtwalentynki.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-318" title="niedobreliterkitxtwalentynki" src="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2012/02/niedobreliterkitxtwalentynki.jpg?w=150&#038;h=150" alt="" width="150" height="150" /></a><strong>I stała się światłość&#8230; a przynajmniej Dzień Świętego Walentego.</strong> Dobra to okazja, aby z miłymi gośćmi Niedobrych Literek podzielić się efektem naszej tytanicznej pracy twórczej. Już sto, a może dwieście lat temu przewidzieliśmy, że kiedy pieśń miłości zapłonie pośród zmrożonych łąk, pól i miast naszej udręczonej ojczyzny, niejeden mąż i niejedna niewiasta zechcą rozgrzać się przy dobrym opowiadaniu.</p>
<p style="text-align:justify;">Wiadoma to rzecz: <strong>przy fajnej lekturze przyjemniej czas płynie</strong>. Przy lekturze bizarro zaś najprzyjemniej. Jesteśmy niemal pewni, że zrobiono już badania, potwierdzające ten wniosek, ale póki nie zostaną opublikowane, pozostaje przekonać się organoleptycznie o owej prawdzie&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;">A zatem, drodzy Goście, <strong>zachęcamy Was do rozkoszowania się kilkoma tekstami (i jedną grafiką), które powstały specjalnie z myślą o dzisiejszym dniu</strong>. Mało tego: powstały z myślą właśnie o tym wpisie.</p>
<p><span style="color:#ff0000;"><strong>Miłej lektury i całego oceanu miłości (o ile potraficie pływać)!<span id="more-322"></span></strong></span></p>
<h2 style="text-align:center;"><span style="text-decoration:underline;"><strong>Krzysztof T. Dąbrowski &#8211; Płomienny romans trawienny</strong></span></h2>
<p>Jelito cienkie splątało się z grubym w miłosnym uścisku.</p>
<p>Trawione oślizgłą namiętnością drżały spazmatycznie burcząc.</p>
<p>Raz po raz wstrząsały nimi rozkoszne ruchy robaczkowe.</p>
<p>Ach, cóż to była za miłość! Cóż za namiętność!</p>
<p>Naraz rozwarły się spowite mrokiem niebiosa jamy brzusznej!</p>
<p>W światłości ukazało się bóstwo z zieloną maseczką na twarzy.</p>
<p>Karząca dłoń zbrojna w stalowy pazur brutalnie przerwała amory.</p>
<p>Ów okrutnik wyciął fragment jelita grubego i niebiosa się zstąpiły.</p>
<p>Od tego czasu &#8211; choć obok siebie &#8211; jelita łkają z tęsknoty.</p>
<p>A ich pałające ogniem namiętności trwają w jakże smutnej beznamiętności.</p>
<p>Zaś Stefan, miłosnej pary nosiciel, nigdy już więcej nie zaznał skrętu kiszek.</p>
<h2 style="text-align:center;"><span style="text-decoration:underline;"><strong>Kazimierz Kyrcz Jr &#8211; Sekrety mrocznego Mareczka</strong></span></h2>
<p style="text-align:justify;">Koleś, który w mojej parafii gra na organach, to prawdziwe BMW: brzydki, mały, wstrętny. Co mszę wali w klawisze niby w bęben, a na jego gębie pojawia się rozanielony grymas, mający pewnie świadczyć o tym, jaka to z niego uduchowiona istota. Ja tam wiem swoje. Byle pustak mógłby pochwalić się ciekawszym życiorysem wewnętrznym niż ten cwel.</p>
<p style="text-align:justify;">Tyle, że pustak nie zaliczył tylu lasek.</p>
<p style="text-align:justify;">W tym akurat jest mistrzem.</p>
<p style="text-align:justify;">Jakim cudem mu się to udawało, do cholery?</p>
<p style="text-align:justify;">Rzecz jasna mógłbym spytać gościa o co kuna kamon, ale ma człowiek swoją dumę, zgadza się? Postanowiłem więc pozyskać informacje drogą ukierunkowanej obserwacji. W tym celu załatwiłem sobie w fabryce tydzień wolnego, no i w poniedziałek z samego rana, obstawiony stertą gazet i zaopatrzony w dwa browary z Biedronki, zasiadłem na ławce przed jego blokiem. Udając, że czytam, czatowałem.</p>
<p style="text-align:justify;">Muzykant ma na imię Marek. Marek, Mareczek, łowca durnych ci… pi pi… Nieważne. No więc Mareczek długo kazał na siebie czekać. Wylazł ze swojej nory dopiero przed jedenastą. Podkrążone gały, nastroszona czupryna i ziemista cera świadczyły niezbicie o tym, że chędożył z pół nocy, jeśli nie całą. Hak mu w smak.</p>
<p style="text-align:justify;">Nie podejrzewał chyba, że ktoś go śledzi, bo nie oglądając się za siebie pognał prosto do zdziczałego parku zwanego przez okolicznych mieszkańców Wiśniowym Sadem. Poetycka nazwa przylgnęła do tego zakątka z racji sporego zagęszczenia drzew owocowych. Są tam bananowce, figofagowce, morele, chlebowce, pistacjowce, pitajowce, nieśplikowce, jabłonie, i oczywiście grusze.</p>
<p style="text-align:justify;">Organista przystanął właśnie pod gruszą, po czym sięgnął do rozporka, by wyjąć swój organ.</p>
<p style="text-align:justify;">Ukryty za niezbyt wysoką papają, z przejęciem wypatrywałem dalszego rozwoju wypadków. Będzie sikał? Zgwałci schowaną w dziupli kukułkę? A może zrobi coś innego, coś co wyjaśni tajemnicę jego miłosnych sukcesów?</p>
<p style="text-align:justify;">Niestety, nie zdążyłem zobaczyć nic więcej. Z nieba spadła bowiem olbrzymia kurtyna, skutecznie zasłaniając mi cały widok.</p>
<p style="text-align:justify;">I tak oto sekrety organisty już na zawsze pozostały dla mnie tajne przez poufne.</p>
<h2 style="text-align:center;"><strong><span style="text-decoration:underline;">Krzysztof Maciejewski &#8211; Walentynka</span></strong></h2>
<p align="JUSTIFY">Zostań moją walentynką, ale nie martw się, nie chcę, byś przemieniła się w Walentynę Tierieszkową, to już nie ten ustrój. Żyjemy w wolnym kraju, tak wolnym, że za niczym nie nadąża; mamy kokakolopodobnych staruszków na Boże Narodzenie, dyniowe strachy w listopadzie, no i różowe serduszka w połowie lutego. Mamy swoje memy, swoich idoli, w których kochamy się na zabój (lub ewentualnie za nabój, chociaż niektórzy cenią się wyżej). A w tym całym bogactwie zatraciliśmy świadomość celu, nasze marzenia dawno pogrzebano pod stertami ulotek, pod gruzami życia. Nie pozwólmy, aby atrofia zwyciężyła (nawet jeśli gole strzelone na boisku przeciwnika liczą się podwójnie). Powiem to tylko raz – kocham cię, mała. Więc zostań moją walentynką, nie chcę od razu iść do łóżka, na dobry początek strzel mi gałę na zapleczu. Ja będę miły i grzeczny, pogłaskam cię po główce, a potem&#8230;</p>
<p align="JUSTIFY">No nie, kurwa, nie napiszę przecież, co się potem wydarzy. Żaden ze mnie Michel de Nostredame. Bradem Pittem też nikt mnie raczej nie nazwie. Ale mimo tych braków powinnaś docenić, że cię o coś proszę. Mógłbym przecież to wszystko dostać bez wpadania w błagalny ton, mógłbym bez problemu zmusić cię do posłuszeństwa. Bo przecież to ja dzierżę klucze do kłódek na łańcuchach skuwających twe piękne ciało. To w mojej piwnicy na kompletnym odludziu mieszkasz już dziewiąty miesiąc. To ja cię dokarmiam&#8230; O kurwa, ostatnio przyniosłem ci jedzenie w październiku! Pamiętam, że drzewa przybrały wtedy różnokolorowe suknie, niebo było błękitne jak twoje oczy. Od tak dawna ich nie otwierasz, nie odzywasz się do mnie, nie domagasz się wcale, bym cię uwolnił&#8230;</p>
<p align="JUSTIFY">Zostań moją walentynką&#8230; Przytulam się do ciebie, całuję twe zielone usta, ale ty nie oddajesz pocałunku, jesteś też jakaś sztywna. Chyba jednak trafiła mi się jakaś oziębła suka&#8230;</p>
<h2 style="text-align:center;"><strong><span style="text-decoration:underline;">Rafał Kuleta &#8211; Rżną się i żną</span></strong></h2>
<p style="text-align:justify;">Przy każdym łóżku kosa. Nie taka na pole, tylko specjalna, bardziej wyrafinowana. Równouprawnienie, więc kto pierwszy dojdzie do orgazmu, ten pierwszy ma prawo ściąć głowę drugiej osobie. Taka rozszerzona wersja naturalnego zachowania modliszek. A później dodatkowa konsumpcja. Przyjemności co niemiara.</p>
<p style="text-align:justify;">Adam i Agata stanowili idealną parę. Wszędzie razem, wszędzie zgodni. Orgazmy przeżywali równocześnie, dokładnie w tym samym momencie. Między nimi panował więc wieczny rozejm. Kosa obok ich łóżka była symbolem, niepisaną koniecznością, niezobowiązującym obowiązkiem.</p>
<p style="text-align:justify;">Którejś nocy Adam nie wytrzymał napięcia, pierwszy doszedł do rozkoszy. Nie chwytał jednak za kosę. Agata doszła na szczyt tuż po nim. Ona się nie wahała.</p>
<h2 style="text-align:center;"><strong><span style="text-decoration:underline;">Rafał Kuleta &#8211; Dobra robota!</span></strong></h2>
<p style="text-align:justify;">Zaszła w ciążę. Radości i miłości co niemiara. Zaraz koleżanki się sfrunęły, zleciały jak z gałęzi sensacji, przyleciały głodne plotek, godne języków kumotek, zaraz zaświergotały trelami wzruszonymi, zaczęły wychwalać stan błogosławiony i gładzić ją po lekko wzdętym nowym życiem brzuchu.</p>
<p style="text-align:justify;">- Gratulacje! &#8211; śpiewały jedna przez drugą w wymieszanej ze sobą radośnie kakofonii.</p>
<p style="text-align:justify;">Wszedł przyszły tatuś. Trzpiotki w fazie &#8211; zaraz się na niego rzuciły. W mgnieniu oka ściągnęły mu spodnie, prawie rozerwały majtki. O mało co nie doszło do siostrobójczych walk. Każda chciała pierwsza pogładzić jego penisa. W końcu każda dostała szansę. Gładząc, głaskając, a nawet całując członka, wołały radośnie: &#8211; Dobra robota!</p>
<h2 style="text-align:center;"><span style="text-decoration:underline;"><strong>Rafał Kuleta &#8211; W grocie nietoperzyc</strong></span></h2>
<p style="text-align:justify;">W barze ze trzydzieści panien, jak nie więcej. Szybkie, ostre, zygzakowate, połamane, nawiedzone ruchy, latały dookoła, chłonęły sprzęty, stoły, krzesła, to tu i tam, żwawe, ruchawe, anektowały wszelką swobodę, przestrzeń, częstowały całusami na prawo i lewo, wręcz tuczyły, wpierw gestykulowały, szturchały, potrącały, wszędzie ich pełno, ale jeszcze bardziej, więcej, mocniej, szybciej&#8230; No i jeszcze ten śmiech: seryjnozabójczy, karabinowaty, takie krótkie, szybkostrzelne, zaraźliwe salwy.</p>
<p style="text-align:justify;">Atmosferę wytwarzały zabawową, ludyczną, feeryczną, atmosferyczną, magiczną. A potem już czyste szaleństwo: rozpasanie, wyuzdanie, kręcenie pośladkami, biodrami, piersiami, głowami, włosami. Wiły się wokół wijących się przyrodzeń. Klientów zębami bodły, gryzły, dźgały, krew wysysały. Zamówiły, zapłaciły, więc wymagały&#8230;</p>
<h2 style="text-align:center;"><span style="text-decoration:underline;"><strong>Dariusz Barczewski &#8211; Wszystko dla&#8230;</strong></span></h2>
<p align="JUSTIFY"><em>Kolejne Walentynki upłynęły w cieniu zbrodni Walentynkowego Potwora. Złoczyńca zaatakował po raz piąty [...]. </em></p>
<p align="JUSTIFY">Ależ ten czas leci. Po raz piąty? A mam wrażenie, jakby mój pierwszy ruch nastąpił ledwo wczoraj. To już pięć lat, odkąd nazwano mnie Walentynkowym Potworem. Łezka w oku się kręci.</p>
<p align="JUSTIFY"><em>Pierwsza ofiara Walentynkowego Potwora – Ryszard B. – została obezwładniona na podjeździe własnego domu. Mężczyzna wyszedł z auta, podszedł do bramy garażowej i sięgnął po klucze.</em> To prawda. Nie dostrzegł mnie aż było za późno na cokolwiek poza cichym „kurwa”. Paralizator przekonał go, by grzecznie upadł i nie stawiał oporu podczas załadunku do bagażnika własnego auta.</p>
<p align="JUSTIFY">Następna na mojej liście, <em>Weronika Z., druga ofiara szaleńca, napotkała swoje przeznaczenie dwie godziny później.</em> Stało się to po drugiej stronie miasta, na dużym i syfiastym osiedlu betonowych odprysków braku wyobraźni. Nic na<span style="color:#000000;"> to nie poradzę: nie lubię architektury miejskiej. Ale przecież nie to zdecydowało o nominacji Weroniki. Szczęściara </span><span style="color:#000000;"><em>jak co dzień wyprowadzała psa</em></span><span style="color:#000000;">, notabene: głupiego jak stos ziemniaków yorkshire teriera. Kiedy psopodobny kłębek sierści wydeptywał tę samą co zawsze ścieżkę i oblewał moczem te same co zwykle koła samochodów, ja już czekałem – schowany za vanem, wtopiony w tło, gotowy na skok. Drobne kobiece ciało poddało się argumentom </span><span style="color:#000000;">prądu o napięciu 114 000 V</span><span style="color:#000000;">, kolejn</span><span style="color:#000000;">ą</span><span style="color:#000000;">dawkę tegoż przeznaczyłem dla psa. W zasadzie nic do niego nie miałem, ale&#8230; pewnie i tak byśmy się nie polubili. </span><span style="color:#000000;"><em>Walentynkowy Potwór odjechał, uwożąc dwie niewinne ofiary </em></span><span style="color:#000000;">(one zawsze są niewinne, to podnosi sprzedaż gazet)</span><span style="color:#000000;"><em> i zostawiając za sobą truchło bestialsko zamordowanego psa. </em></span><span style="color:#000000;">Czyk!</span></p>
<p align="JUSTIFY"><span style="color:#000000;"><em>Trzecia ofiara oprawcy, Zygmunt G., została napadnięta, kiedy wracała ze sklepu, objuczona zakupami dla ciężko chorej żony</em></span><span style="color:#000000;">. Zagadka stulecia: jaką chorobę leczy się żołądkową gorzką? Zygmunta dorwałem, kiedy obsikiwał latarnię – chwiał się niebezpiecznie, lekko już pijany, w jednej dłoni trzymając siatkę z pięcioma czy sześcioma butelkami, w drugiej zaś&#8230; wiadomo co. Złapałem go nim upadł w kałużę własnego moczu – była to drobna uprzejmość pod własnym adresem. Nie chciałem czuć smrodu uryny przez tych kilka godzi</span>n, które mieliśmy wspólnie spędzić.</p>
<p align="JUSTIFY"><em>Walentynkowy Potwór wyjechał z miasta, wywożąc trzy niewinne ofiary </em>(o tym nie można zapomnieć, o tym trzeba przypominać: były niewinne)<em>. Skierował się do pobliskiego lasu, cieszącego się wśród okolicznych mieszkańców złą opinią. </em>Jaka by nie była, teraz z pewnością nie stała się lepsza. <em>Kiedy ofiary doszły do siebie, były już przywiązane do drzew. </em>Zgodnie z sztuką, choć muszę przyznać, że to – nomen omen &#8211; rozwiązanie pozostawia pewien niedosyt. <em>Okrutny porywacz przez wiele godzin </em>(dokładnie cztery godziny i osiem minut, czas to pieniądz: spóźnisz się, to nie obejrzysz serialu)<em> pastwił się nad niewinnymi ofiarami </em>(ect.)<em>, upokarzając je, wielokrotnie raniąc nożem myśliwskim (</em>jaki tam myśliwski? Zwykły. Kuchenny. Niemiecki.)<em> i obrzucając inwektywami, parokrotnie też udając, że zamierza je zamordować. </em>Dobra gra aktorska jest zawsze w cenie. Bez niej nie zrobi się żadnego show! <em>W pewnym momencie, z niewiadomych przyczyn, Walentynkowy Potwór rzucił się na Zygmunta G. i poderżnął mu gardło.</em> Zgodnie ze scenariuszem. Odwiązałem ciało od drzewa, a kiedy je zakopywałem, <em>Weronika Z. i Ryszard B. wykorzystali nieuwagę porywacza, rozplątali liny i uciekli w głąb lasu.</em> <em>Zmęczeni i wystraszeni niemal na śmierć od razu zabłądzili. Przeżyli makabryczną noc, kuląc się z przerażania przy każdym hałasie, w każdym cieniu i ruchu gałęzi dostrzegając obecność Walentynkowego Potwora.</em> Niesłusznie, bowiem mnie tam nie było.</p>
<p align="JUSTIFY"><em>Walentynkowy Potwór uciekł ponownie. Ma już na sumieniu pięć ofiar śmiertelnych i dziesięć niedoszłych. Kogo zaatakuje w przyszłym roku?</em></p>
<p align="JUSTIFY">Tego jeszcze nie wiem ja sam. Ale mam kilka kandydatur.</p>
<p align="JUSTIFY">Na razie obserwuję efekty swoich działań. <em>Minęły trzy tygodnie. Ryszard i Weronika spędzili je razem</em>. <em>Połączyły ich tragiczne okoliczności, oboje na chwilę zanurzyli się w tunelu wiodącym na drugą stronę życia. Czy ich związek przetrwa? Czy miłość zrodzona w ekstremalnych warunkach, w cieniu wyroku śmierci, ma szansę?</em> Ja wiem, że tak.</p>
<p align="JUSTIFY">Nie bez przyczyny ich wybrałem.</p>
<p align="JUSTIFY">Wybrałem? Tak, oczywiście&#8230; wybrałem ich dla miłości. Dla niej to wszystko. Trochę bólu, jakaś nieistotna śmierć. Kolce przy róży. Tak to działa. Myślicie, że jestem kimś złym, prawda? Ale spójrzcie na to z innej strony: dałem światu coś wspaniałego, pięć eksplozji najwznioślejszego z uczuć. Czy możecie powiedzieć to samo o sobie?</p>
<p align="JUSTIFY">No właśnie.</p>
<p align="JUSTIFY">Zresztą, kto wie, czy w przyszłe Walentynki nie odwiedzę właśnie was. Ciągle jeszcze nie obstawiłem, kto w moim małym przedstawieniu zagra bohatera numer trzy.</p>
<p align="JUSTIFY"> <a href="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2012/02/niedobreliterkitxtwalentynki.jpg"><img class="aligncenter size-thumbnail wp-image-318" title="niedobreliterkitxtwalentynki" src="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2012/02/niedobreliterkitxtwalentynki.jpg?w=150&#038;h=150" alt="" width="150" height="150" /></a></p>
<p style="text-align:justify;" align="JUSTIFY">Podobało się? Mamy nadzieję. Ale na tym nie koniec. Ostatnią perełką w walentynkowej koronie jest ilustracja przedstawiająca wkurzonego Pennywise&#8217;a, który na żadną Walentynkę liczyć raczej nie może. Grafę specjalnie na tę okazję przygotowała <strong>Ola Zielińska</strong>. Oto ona:</p>
<p style="text-align:justify;" align="JUSTIFY"><a href="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2012/02/4580250.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-330" title="4580250" src="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2012/02/4580250.jpg?w=604" alt=""   /></a></p>
<p style="text-align:justify;" align="JUSTIFY">
<br />Filed under: <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/category/opowiadania/'>Opowiadania</a> Tagged: <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/bizarro/'>bizarro</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/darek-barczewski/'>darek barczewski</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/kazimierz-kyrcz-jr/'>kazimierz kyrcz jr</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/krzysztof-maciejewski/'>krzysztof maciejewski</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/krzysztof-t-dabrowski/'>krzysztof t dąbrowski</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/niedobre-literki/'>niedobre literki</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/opowiadanie/'>opowiadanie</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/rafal-kuleta/'>rafał kuleta</a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/niedobreliterki.wordpress.com/322/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/niedobreliterki.wordpress.com/322/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/niedobreliterki.wordpress.com/322/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/niedobreliterki.wordpress.com/322/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/niedobreliterki.wordpress.com/322/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/niedobreliterki.wordpress.com/322/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/niedobreliterki.wordpress.com/322/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/niedobreliterki.wordpress.com/322/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/niedobreliterki.wordpress.com/322/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/niedobreliterki.wordpress.com/322/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/niedobreliterki.wordpress.com/322/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/niedobreliterki.wordpress.com/322/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/niedobreliterki.wordpress.com/322/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/niedobreliterki.wordpress.com/322/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=niedobreliterki.wordpress.com&amp;blog=27819105&amp;post=322&amp;subd=niedobreliterki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/02/14/walentynkowe-niedobre-literki-niech-sie-dzieje-milosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/fd94b08170296581fd079c9222053795?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">onibe</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2012/02/niedobreliterkitxtwalentynki.jpg?w=150" medium="image">
			<media:title type="html">niedobreliterkitxtwalentynki</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2012/02/niedobreliterkitxtwalentynki.jpg?w=150" medium="image">
			<media:title type="html">niedobreliterkitxtwalentynki</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2012/02/4580250.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">4580250</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Jutro&#8230;</title>
		<link>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/02/13/jutro/</link>
		<comments>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/02/13/jutro/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 Feb 2012 04:00:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Onibe</dc:creator>
				<category><![CDATA[Nowości na stronie]]></category>
		<category><![CDATA[Różne, różniste]]></category>
		<category><![CDATA[bizarro]]></category>
		<category><![CDATA[niedobre literki]]></category>
		<category><![CDATA[walentynki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://niedobreliterki.wordpress.com/?p=317</guid>
		<description><![CDATA[No właśnie: co będzie jutro? Walentynki? Owszem, ale to jeszcze za mało, aby zawracać Wam głowę. Prawdziwym powodem do radości będzie dopiero to, co a propos Walentynek planujemy dla naszych szalonych, khe, khe&#8230; szanownych Gości. Nie zdradzimy szczegółów, choć wypada chyba zasugerować, że&#8230; będzie co czytać. Już jutro. Na Niedobrych Literkach. Do zobaczenia! Filed under: [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=niedobreliterki.wordpress.com&amp;blog=27819105&amp;post=317&amp;subd=niedobreliterki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><a href="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2012/02/niedobreliterkitxtwalentynki.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-318" title="niedobreliterkitxtwalentynki" src="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2012/02/niedobreliterkitxtwalentynki.jpg?w=150&#038;h=150" alt="" width="150" height="150" /></a><strong>No właśnie: co będzie jutro?</strong></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Walentynki?</strong> Owszem, ale to jeszcze za mało, aby zawracać Wam głowę. Prawdziwym powodem do radości będzie dopiero to, co a propos Walentynek planujemy dla naszych szalonych, khe, khe&#8230; szanownych Gości.</p>
<p style="text-align:justify;">Nie zdradzimy szczegółów, choć wypada chyba zasugerować, że&#8230; będzie co czytać. <strong>Już jutro. Na Niedobrych Literkach.</strong></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Do zobaczenia!</strong></p>
<br />Filed under: <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/category/nowosci-na-stronie/'>Nowości na stronie</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/category/rozne-rozniste/'>Różne, różniste</a> Tagged: <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/bizarro/'>bizarro</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/niedobre-literki/'>niedobre literki</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/walentynki/'>walentynki</a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/niedobreliterki.wordpress.com/317/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/niedobreliterki.wordpress.com/317/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/niedobreliterki.wordpress.com/317/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/niedobreliterki.wordpress.com/317/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/niedobreliterki.wordpress.com/317/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/niedobreliterki.wordpress.com/317/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/niedobreliterki.wordpress.com/317/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/niedobreliterki.wordpress.com/317/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/niedobreliterki.wordpress.com/317/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/niedobreliterki.wordpress.com/317/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/niedobreliterki.wordpress.com/317/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/niedobreliterki.wordpress.com/317/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/niedobreliterki.wordpress.com/317/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/niedobreliterki.wordpress.com/317/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=niedobreliterki.wordpress.com&amp;blog=27819105&amp;post=317&amp;subd=niedobreliterki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/02/13/jutro/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/fd94b08170296581fd079c9222053795?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">onibe</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2012/02/niedobreliterkitxtwalentynki.jpg?w=150" medium="image">
			<media:title type="html">niedobreliterkitxtwalentynki</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Piszą o bizarro&#8230;</title>
		<link>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/02/12/pisza-o-bizarro/</link>
		<comments>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/02/12/pisza-o-bizarro/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Feb 2012 04:00:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Onibe</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły i felietony o BIZARRO]]></category>
		<category><![CDATA[artykuł]]></category>
		<category><![CDATA[bizarro]]></category>
		<category><![CDATA[znalezione w sieci]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://niedobreliterki.wordpress.com/?p=310</guid>
		<description><![CDATA[Dzień w dzień przesiewamy nieogarnięte przestrzenie Internetu, by wyłowić perły bezcennej wiedzy tajemnej. Hmm&#8230; no dobra, powiedzmy, że w poprzednim zdaniu nieco rozminęliśmy się ze stanem faktycznym, może nawet nieco bardziej niż nieco, ale to i tak wyłącznie kwestia entuzjazmu Przejdźmy do rzeczy. Nasi zwiadowcy odnaleźli dla Was dwa artykuły poświęcone bizarro. Zobaczmy co na [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=niedobreliterki.wordpress.com&amp;blog=27819105&amp;post=310&amp;subd=niedobreliterki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><a href="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2011/12/niedobreliterki-net.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-183" title="niedobreliterki-net-logo" src="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2011/12/niedobreliterki-net.jpg?w=150&#038;h=150" alt="" width="150" height="150" /></a>Dzień w dzień przesiewamy nieogarnięte przestrzenie Internetu, by wyłowić perły bezcennej wiedzy tajemnej. Hmm&#8230; no dobra, powiedzmy, że w poprzednim zdaniu nieco rozminęliśmy się ze stanem faktycznym, może nawet nieco bardziej niż nieco, ale to i tak wyłącznie kwestia entuzjazmu <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align:justify;">Przejdźmy do rzeczy. <strong>Nasi zwiadowcy odnaleźli dla Was dwa artykuły poświęcone bizarro</strong>. Zobaczmy co na temat naszego ulubionego subgatunku nabazgrano&#8230; a więc, jedziemy z tym koksem:</p>
<h2 style="text-align:center;"><strong><span style="text-decoration:underline;">Seks-lalki z martwych dzieci, obiad z Hitlerem i miłość do budynku </span></strong></h2>
<p style="text-align:justify;"><em>Współczesna kultura chce przekroczyć wszystkie granice. Zdziwiona byłam pomysłem pewnej kobiety, która stworzyła limitowaną edycję bodajże napojów w puszkach, do których dodawała a to kawałek skóry, a to kawałeczek wątroby czy innej wnętrzności. „Sztuka to oddawanie siebie innym”, twierdziła.<span id="more-310"></span></em></p>
<p><em>Ostatnio wytwarza się zupełnie nowy nurt w literaturze – bizarro. Niewątpliwym prekursorem jest Carlton Mellick III, trzydziestoczteroletni Amerykanin. Zaczął piać w wieku lat 10, do ukończenia 18 roku życia stworzył 12 powieści.</em></p>
<p>Pełną wersję artykułu przeczytacie <strong><a href="http://piorem-feniksa.blog.onet.pl/Seks-lalki-z-martwych-dzieci-o,2,ID445650723,DA2012-01-04,n" target="_blank">TUTAJ</a></strong>.</p>
<h2 style="text-align:center;"><span style="text-decoration:underline;"><strong>8 najdziwaczniejszych książek o których powinieneś wiedzieć </strong></span></h2>
<p style="text-align:justify;"><em>Bizarro to nowy gatunek literacki, który narodził się w Ameryce. Jak sama nazwa wskazuje (bizarre z ang. dziwaczny, cudaczny), przede wszystkim ma być dziwacznie. Do granic absurdu. Wyobraź sobie Franza Kafkę spotykającego Johna Watersa, Alicję w Krainie Czarów dla dorosłych albo japońskie animacje wyreżyserowane przez Davida Lyncha, a będziesz miał odpowiedź czym jest Bizarro. Wybuchową mieszanką science-fiction, fantasy i horroru z elementami porno i satyry.</em></p>
<p><em>Jeżeli namiętnie oglądałeś „Martwicę Mózgu”, „Zły Smak”, „Toksycznego Mściciela” albo inne kultowe horrory klasy B, literatura bizarro jest dla ciebie. Poniżej prezentujemy zestawienie najciekawszych, naszym zdaniem, pozycji.</em></p>
<p>Pełna wersja artykułu czeka na Was <strong><a href="http://booklips.pl/zestawienia/8-najdziwaczniejszych-ksiazek-o-ktorych-powinienes-wiedziec/" target="_blank">TUTAJ</a></strong>.</p>
<p>Aha, już teraz zapraszamy na wtorkową aktualizację, w której z okazji <strong>Dnia św. Walentego</strong> przygotowaliśmy dla Was pakiet-niespodziankę&#8230; Ale o tym póki co sza!</p>
<br />Filed under: <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/category/artykuly-i-felietony-o-bizarro/'>Artykuły i felietony o BIZARRO</a> Tagged: <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/artykul/'>artykuł</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/bizarro/'>bizarro</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/znalezione-w-sieci/'>znalezione w sieci</a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/niedobreliterki.wordpress.com/310/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/niedobreliterki.wordpress.com/310/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/niedobreliterki.wordpress.com/310/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/niedobreliterki.wordpress.com/310/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/niedobreliterki.wordpress.com/310/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/niedobreliterki.wordpress.com/310/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/niedobreliterki.wordpress.com/310/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/niedobreliterki.wordpress.com/310/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/niedobreliterki.wordpress.com/310/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/niedobreliterki.wordpress.com/310/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/niedobreliterki.wordpress.com/310/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/niedobreliterki.wordpress.com/310/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/niedobreliterki.wordpress.com/310/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/niedobreliterki.wordpress.com/310/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=niedobreliterki.wordpress.com&amp;blog=27819105&amp;post=310&amp;subd=niedobreliterki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/02/12/pisza-o-bizarro/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/fd94b08170296581fd079c9222053795?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">onibe</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2011/12/niedobreliterki-net.jpg?w=150" medium="image">
			<media:title type="html">niedobreliterki-net-logo</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>&#8220;Warsaw Gore Police&#8221; by Marek Grzywacz</title>
		<link>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/02/08/warsaw-gore-police-by-marek-grzywacz/</link>
		<comments>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/02/08/warsaw-gore-police-by-marek-grzywacz/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 08 Feb 2012 04:00:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Onibe</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[bizarro]]></category>
		<category><![CDATA[marek grzywacz]]></category>
		<category><![CDATA[niedobre literki]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadanie]]></category>
		<category><![CDATA[warsaw gore police]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://niedobreliterki.wordpress.com/?p=305</guid>
		<description><![CDATA[Mamy dla Was bardzo interesujący tekst. Nie dość, że interesujący, to jeszcze ma fajny tytuł. Warsaw Gore Police to wkład Marka Grzywacza w rozwój naszego serwisu. Wkład &#8211; dodajmy &#8211; znaczący i cenny. A przy okazji solidny gabarytowo. Moglibyśmy spróbować streścić ten tekst. Albo wymyślić jakieś super hasło, aby zachęcić Was do lektury, ale&#8230; prawda [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=niedobreliterki.wordpress.com&amp;blog=27819105&amp;post=305&amp;subd=niedobreliterki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><a href="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2011/11/niedobreliterkitxt.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-137" title="niedobreliterkitxt" src="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2011/11/niedobreliterkitxt.jpg?w=150&#038;h=150" alt="" width="150" height="150" /></a>Mamy dla Was bardzo interesujący tekst. Nie dość, że interesujący, to jeszcze ma fajny tytuł. <strong>Warsaw Gore Police</strong> to wkład <strong>Marka Grzywacza</strong> w rozwój naszego serwisu. Wkład &#8211; dodajmy &#8211; znaczący i cenny. A przy okazji solidny gabarytowo.</p>
<p style="text-align:justify;">Moglibyśmy spróbować streścić ten tekst. Albo wymyślić jakieś super hasło, aby zachęcić Was do lektury, ale&#8230; prawda jest taka, że po pierwsze, <strong>jest nam zimno</strong> (jeszcze nie wiemy co to ma wspólnego z treścią zapowiedzi, ale czujemy podskórnie i śródkrewnie, że coś ma &#8211; fakty postaramy się ustalić w kolejnych odcinkach), po drugie zaś: <strong>najlepszą reklamą opowiadania Marka Grzywacza jest samo opowiadanie</strong>. Serdecznie zachęcamy do czytania.</p>
<h2 style="text-align:center;"><span style="text-decoration:underline;"><strong>Warsaw Gore Police</strong></span></h2>
<p style="text-align:justify;">Wycie silników opadania przerwało grobową ciszę. Radiowóz wylądował na Placu Defilad, przypominającym krajobraz po apokaliptycznej bitwie. Pierwszy wyszedł Rysiek. Nie opuścił osłonki hełmu, choć przepisy nakazywały wchodzenie do strefy zamkniętej w pełni zabezpieczonym pancerzu. Lubił wyglądać zawadiacko. Ścisnął mocno elektryczną pałkę. Nigdy się z nią nie rozstawał, prąd i ogień w tych czasach były gwarancją przetrwania. Dał znak partnerowi. Michał, w zbroi prezentujący się jak robot z jakiegoś antycznego filmu science fiction, wyszedł ostrożnie z pojazdu. Po ostatniej akcji złapał trochę cykora. Strzelbę miał już odbezpieczoną. Rysiek uruchomił skaner na nadgarstku.<span id="more-305"></span></p>
<p style="text-align:justify;">- Wygląda, że okolica czysta. Nie ma ruchu – stwierdził.</p>
<p style="text-align:justify;">- Myślisz, że naprawdę coś zostało? Po tym jak spalili Metro Świętokrzyska? – dopytywał się Michał. Modulator hełmu nadawał jego głosowi mechanicznego brzmienia, co podtrzymywało skojarzenia.</p>
<p style="text-align:justify;">- Nie sądzę, ale chuchają na zimne. Poza tym chuje z centrali po prostu lubią wysyłać patrole do strefy. Nie wiem, obstawiają zakłady czy aż tak nas nienawidzą – Rysiek wyjaśnił obojętnym tonem.</p>
<p style="text-align:justify;">- Widziałem barierę. Wyglądała aż za porządnie.</p>
<p style="text-align:justify;">- Trzeba sprawdzić, cholera. Jeśli cokolwiek przeszło tunelami, to znaczy, że może się rozpełznąć dalej. Do czystych dzielnic, a tego byśmy nie chcieli.</p>
<p style="text-align:justify;">Zeszli w sztuczną nieckę i zbliżali się do wejścia. Powybijane okna i tony śmieci nie robiły dobrego wrażenia. Syf większy niż u w mnie w kuchni, myślał Rysiek. Z tym, że niemyte gary aż tak nie podjeżdżały zgnilizną, musiał przyznać. Wszędzie walały się porzucone akcesoria rodem z zestawu „Zamieszki dla Początkujących”. Nadepnął na jeden z transparentów ciężkim butem i przeczytał nadmiernie rozbudowane hasło.</p>
<p style="text-align:justify;">„Równość przed śmiercią, równość po śmierci. Czy chcesz, żeby twoje ciało miało prawa?”</p>
<p style="text-align:justify;">Chore dupki, pomyślał, banda lewackich pedryli. Wprawiało go to w kiepski nastrój, więc zagadał niezobowiązująco do kumpla, jakby siedzieli sobie spokojnie na komendzie:</p>
<p style="text-align:justify;">- Mańka już się nie wyprowadza do matki?</p>
<p style="text-align:justify;">- Nie-e &#8211; Michał odpowiedział niechętnie. – Wyjaśniłem jej, że te filmy wysłał mi zwyrodniały ziomek z roboty i wcale, ale to wcale nie miałem zamiaru nawet milisekundy obejrzeć.</p>
<p style="text-align:justify;">- He, dobry kit nie jest zły. Ale kurde, bracie, jak ona w końcu naumie się komputery obsługiwać, to się na bank wyniesie.</p>
<p style="text-align:justify;">- Dobrze, że jest staromodna jak meblościanka z Peerelu – przyznał. – A propos, luknąłeś może na to, co ci wczoraj wysłałem? I jak?</p>
<p style="text-align:justify;">Rysiek nie mógł się zmusić i przyznać, że nie odtwarza niczego, co mu kolega podsyła. Pornosy były jedyną radością w życiu Michała i nie chciał gasić entuzjazmu biedaka. Mimo, że to, co oglądał przekraczało wszelkie granice. Pół biedy, gdy przynajmniej ucieszne się trafiały. Jak ta techno-anal-opera na kanwie wiązanki hitów Wagnera, z udziałem pięciu austriackich alpinistek w mundurach SS i owczarka. Niemieckiego, a jakże. To uszło, zwłaszcza, że kobieta o szparce tak… wyćwiczonej, że mieści w sobie głowicę pancerfausta to coś, co każdy prawdziwy mężczyzna choć raz w życiu zobaczyć powinien. Ale Michał brnął w coraz mroczniejsze rejony Pornolandii. Rysiek wytrzymał wiele. Erotyki o pterodaktylach. Dwugodzinne pokazy masturbacji warzywami. Dzikie harce bandy lesbijek przebranych za Poczet Królów Polskich. Przełknął nawet, choć z trudem, azjatyckie perełki z gatunku „macki i wiadro juchy”. Ale gdy po lotnych falach Internetu przypłynęła hardkorowa, gejowsko-harcerska produkcja pod tytułem „Drużynowy jest w(śród) nas”, powiedział basta. Odtąd kasował każdy plik wysłany przez kumpla.</p>
<p style="text-align:justify;">- Wiesz co, no jakoś czasu nie miałem. – Zagrał dyplomatycznie.</p>
<p style="text-align:justify;">- Stary, normalnie coś nowego. I to produkt krajowy, wiesz, totalna amatorka, z komórki kręcona na melinie jakiejś. Ale czegoś takiego nikt nie robił. Tam występują martwi! – Michał podniecał się nadmiernie.</p>
<p style="text-align:justify;">- Myślałem, że nekrofilia ma długie tradycje.</p>
<p style="text-align:justify;">- Nie martwi martwi, tylko dzisiejsi martwi, no kurde. W dodatku kawałki.</p>
<p style="text-align:justify;">Ryśka szczerze to zbulwersowało.</p>
<p style="text-align:justify;">- Michaś, ciebie to już dokumentnie pogrzało? Nie po to latam trzydzieści godzin w tygodniu za tymi pokrakami, żeby potem oglądać, jak dupczą nasze zdrowe, polskie dziewczyny! – wydarł się.</p>
<p style="text-align:justify;">- Może i tak, ale powiem ci, te wypierdki Frankensteina mają spore możliwości. Zwłaszcza mniejsze Składaki, w różne miejsca łatwo wchodzą. – Michał próbował się bronić.</p>
<p style="text-align:justify;">Rysiek milczał. Po części dlatego, że nie miał słów, ale bardziej przez to, że ożył czujnik ruchu. Jak na komendę rozkrakały się wrony, jedyne ptaki, które przylatywały jeszcze w to zakazane miejsce.</p>
<p style="text-align:justify;">- Pierdzielone ptactwo, odczyty mi pierniczy. – Rozzłościł się. – Ty, a na wybory idziesz? – Zmienił temat.</p>
<p style="text-align:justify;">- Rany, to już w tę niedzielę? – Michał wydawał się niezmiernie zaskoczony. &#8211; Ale ten czas popyla. Ale wiesz, ja nie idę. Ja bardziej apolityczny jestem.</p>
<p style="text-align:justify;">- Nie grzesz! Powinność obywatelska, no do licha, chcesz, żeby nam jakiś centropedałów wybrali?</p>
<p style="text-align:justify;">- Żartujesz? Nie ma szans.</p>
<p style="text-align:justify;">Tu miał rację. Odkąd świat objęła we władanie plaga, ludzie masowo zwracali się ku słusznej opcji. Jak trwoga, to na prawo. Ryśkowi ten stan rzeczy akurat wielce odpowiadał.</p>
<p style="text-align:justify;">Znów zapadła średnio zręczna cisza.</p>
<p style="text-align:justify;">- Wchodzimy? – Michał zaryzykował pytanie.</p>
<p style="text-align:justify;">- Czekaj no, zaszlugamy.</p>
<p style="text-align:justify;">- No co ty, ja maski nie unoszę.</p>
<p style="text-align:justify;">Zawiódł trzeci raz pod rząd. I Rysiek musiał to podkreślić:</p>
<p style="text-align:justify;">- Michaś, Michaś, czasem to się zastanawiam, kto właściwie wpadł na to, żeby taką cipę jak ty na ulice wypuszczać?</p>
<p style="text-align:justify;">Gdy postawili pierwszy krok na stopniach otoczyła ich ciemność. Zapalili latarki. Schodzili powoli, a gdy znaleźli się na galerii handlowej, Rysiek pokazał, żeby się zatrzymać. Spojrzał na skaner.</p>
<p style="text-align:justify;">- Ruchu brak – stwierdził. – Złożyłeś meldunek?</p>
<p style="text-align:justify;">- Nie mam połączenia. Tak jakby, to mogę go nawet nie mieć odkąd wylądowaliśmy – odparł Michał, a w jego robocim głosie dało się wyłapać nutkę niepokoju.</p>
<p style="text-align:justify;">- Pałac Kultury, jego mać, zakłóca. Nie wiem, co tam mają za nadajniki na górze, ale w takich warunkach się pracować nie da.</p>
<p style="text-align:justify;">- Tylko szum i jakieś bezsensy… na jednym paśmie wyłapałem reklamę proszku do prania. Wi-fi martwe kompletnie.</p>
<p style="text-align:justify;">- Żyjemy w cholernej Przyszłości, a nawet radia porządnego nie mamy. – Rysiek rozglądał się uważnie, ale snop latarki nie wyłapywał niepokojących cieni. – Dalej, ty prawa, ja lewa.</p>
<p style="text-align:justify;">Dawna stacja Metro Centrum wyglądała jak pole bitwy. Bezkrwawej, w miarę, w przeciwieństwie do sfajczonego następnego przystanku. Ale sprawiało to przygnębiające wrażenie, zwłaszcza zdemolowane sklepy o powybijanych szybach witryn, z towarem rozrzuconym po całej okolicy.</p>
<p style="text-align:justify;">Nagle zamarli, Rysiek po jednej, Michał po drugiej stronie pasażu.</p>
<p style="text-align:justify;">- Czy zapomnieliście czym jest godność? Czy człowieczeństwo kończy się w chwili zgonu? – Usłyszeli głos dobiegający gdzieś z dołu, od peronów. Coraz wyraźniejszy.</p>
<p style="text-align:justify;">- Ruch! – wrzasnął Michał.</p>
<p style="text-align:justify;">Bladoniebieska kula blasku znalazła się w zasięgu wzroku. Unosiła się szybciej i szybciej, aż wzleciała na poziom galerii. Wtedy Rysiek zobaczył, czym tak naprawdę była. Świetlistą głową najświętszego Jana Pawła II, wypluwającą z frasobliwą miną hasła chorej rewolucji.</p>
<p style="text-align:justify;">- Co z tego, że wygasł w nich puls? – pytał papież Polaków podniosłymi słowami. – Nadal czują! Co z tego, że wyglądają groteskowo? Nadal mają prawo być wolnymi!</p>
<p style="text-align:justify;">- Spokojnie! – krzyknął policjant. – To tylko kula propagandowa!</p>
<p style="text-align:justify;">Michał nie opuścił lufy strzelby.</p>
<p style="text-align:justify;">Fuck, pomyślał Rysiek, że też takie gówno akurat ostać się musiało. Urządzenie wdzierało się do głowy strasznymi myślosondami (popularnymi także w pubic relations i marketingu), by przybrać postać autorytetu każdej z osobna jednostki w zasięgu. Spersonalizowane, by trafiać w najczulszy punkt, by włożyć podstępny przekaz w usta najbardziej szanowanych przez człowieka postaci.</p>
<p style="text-align:justify;">- Zrozumcie! Otwórzcie oczy! – nawoływał Ojciec Święty. – Dajmy im i dajmy sobie możliwość godnego życia!</p>
<p style="text-align:justify;">Rysiek, jako prawdziwy Polak, najwyższy autorytet mógł mieć tylko jeden. I nienawidził anarchistycznych gnid za świętokradztwo, które musiał popełnić.</p>
<p style="text-align:justify;">- Boże, wybacz – wyszeptał.</p>
<p style="text-align:justify;">Pałka zaiskrzyła się wyładowaniami. Elektryczne pociski wystrzeliły w kierunku latającej głowy, jonizując stęchłe powietrze. Posypały się iskry, bezużyteczne już urządzenie spadło i zaraz gruchnęło o torowisko.</p>
<p style="text-align:justify;">- Pierdolone chińskie gadżety! – Rysiek uwolnił buzującą w całym ciele wściekłość, walnął naładowaną jeszcze pałką o barierkę. – Wszystko spoko? – spytał partnera.</p>
<p style="text-align:justify;">Tamten nie odpowiadał dłuższy czas, zanim rzucił krótkim „Okej”. Jaką formę kula przybrała dla niego? Rysiek wolał nie dociekać, znając wnętrze jego pokręconej mózgownicy.</p>
<p style="text-align:justify;">Zresztą zaraz znalazł się nowy problem.</p>
<p style="text-align:justify;">- Coś się porusza – stwierdził. – Niech mnie, jest nikły odczyt z dołu.</p>
<p style="text-align:justify;">- Musimy? – spytał się Michał. W ciszy, która zapanowała po zestrzeleniu perfidnego bota, wypowiedź zwielokrotniało złowieszcze echo.</p>
<p style="text-align:justify;">- Dajemy! – Zadecydował Rysiek.</p>
<p style="text-align:justify;">Zeszli od dłuższego czasu nieruchomymi ruchomymi schodami. Na peronie w stronę Młocin znaleźli jeszcze większy bajzel niż na galerii. Czasopisma dla znużonych podróżnych, kieszonkowe wydania promowanych w mediach autorów, damskie torebki, reklamówki z logami najmodniejszych sklepów, smartfony, inteligentna biżuteria, eleganckie wibratory, fragmenty szykownej lub/oraz awangardowej garderoby. Niezbędne dobra materialne pozostawione w panice przez tłum nienawykłych do zadym w swym naturalnym środowisku mieszkańców Warszawki. Gdy horda lewoskrzywionych barbarzyńców natarła na metro, nie wiedzieli którędy spierdalać. Ryśkowi myśli o tych dantejskich scenach wydały się nawet przyjemne, bo opływających w dostatek lansero-managerów nie cierpiał tylko odrobinkę mniej od ubranych w parki świrów z dredami na łbie. Urocze wizje uleciały jednak z głowy, bo skaner zaczął irytująco pikać. Michał zmienił tryb strzelby na zapalający.</p>
<p style="text-align:justify;">Nie mogli wyjść ze zdumienia, kiedy zobaczyli co właściwie się poruszało.</p>
<p style="text-align:justify;">Nadgryziony kotlet z hamburgera podrygiwał i trzepotał jak ryba wyrzucona na ląd. Nie przemieścił się daleko od zielonkawych resztek bułki, w którą niegdyś go włożono. Ktoś musiał wyrzucić go uciekając. Ale żeby nawet zmielone, naszprycowane chemią i przyrządzone mięso ożyło? Nie śniło się filozofom.</p>
<p style="text-align:justify;">- W Macu naprawdę nie przykładają się do dobijania przed podaniem. – Zdziwił się Michał.</p>
<p style="text-align:justify;">- Świetnie, ten patrol ma jednak jakiś sens. Policja dzielnie potwierdza miejskie legendy.</p>
<p style="text-align:justify;">Odsunęli się. Pocisk opuścił z sykiem lufę strzelby i usmażył hamburgera na węgiel. Lecz gdy tylko płomień przygasł, czujnik ruchu znów zaczął wydawać alarmujące dźwięki.</p>
<p style="text-align:justify;">- Co u licha? – Michał przeniósł snop światła na torowisko.</p>
<p style="text-align:justify;">- W tunelu. Ciekawe? Może reszta zestawu? Zombie-frytki i zombie-cola, to by było coś…</p>
<p style="text-align:justify;">- Nie rób sobie jaj. Może się wycofamy, centrala pewnie czeka na update…</p>
<p style="text-align:justify;">- Musimy to sprawdzić. – Rysiek był stanowczy. – Dawaj, schodź na tory. Nie bój nic, trzecia szyna już dawno nie pod prądem.</p>
<p style="text-align:justify;">Wnętrze tunelu niemal absolutnie czarne. Gdzieś dalej migała od czasu do czasu lampka z instalacji jednej z hi-tekowych barier, odgradzających od siebie stacje. Częstotliwość pikania rosła. I zaraz dołączył inny dźwięk, złowieszczy jak dług publiczny. Trzepot skrzydeł.</p>
<p style="text-align:justify;">Obaj policjanci wstrzymali oddech w momencie, gdy maszkara wleciała na stację.</p>
<p style="text-align:justify;">To był drobny, ludzki tors, chyba nastolatki. Bez kończyn i głowy. Za to z trzema parami wielkich, gołębich skrzydeł, nadającymi mu wygląd serafina z otchłani Piekła. Zamiast sutków w małe piersi wtopiono po oku.</p>
<p style="text-align:justify;">Rysiek przeklął w myślach. Właśnie to było najgorsze, Składaki. Nie dość, że żadne martwe mięso na Ziemi nie pozostawało długo martwe, nie dość, że tajemnicze zjawisko nadawało żywotności nawet pojedynczym częściom oddzielonym od ciał, to jeszcze luźne kawałki same pełzały ku sobie, przyciągały się, a nieznana siła spawała je w odrażające potwory. Jakby tworzył je upośledzony, ale niezwykle kreatywny Bóg, choć taka idea byłaby bluźnierstwem.</p>
<p style="text-align:justify;">Michał strzelił, zanim kolega naładował elektryczną broń. Latające obrzydlistwo zajęło się żywym ogniem, przeleciało jak smrodliwa kometa nad rzędem banerów reklamowych i spadło na sąsiednie torowisko.</p>
<p style="text-align:justify;">Urządzenie na nadgarstku nie przestało hałasować, a niebawem wyło już ogłuszająco. Co mogło oznaczać jedno. Ilość obiektów, które zerwały się w stronę funkcjonariuszy w jednej chwili, szła w setki.</p>
<p style="text-align:justify;">- Ławica! – wrzasnął Rysiek, a potem opuścił osłonkę hełmu. W samą porę, bo paszcza tunelu wyrzygała pierwszą falę potworów. Głowy śmigające na mackach z kręgosłupów, pojedyncze ramiona oraz dłonie. Nieumarłe szczury i zdekompletowane pieski. Węże zlepione z długich sznurów jelit, niektóre zakończone bijącym sercem, inne kompozycjami z posiekanych płuc lub wątrób. Chmara losowo pozlepianych istot przemknęła obok nich i pod ich nogami, nic specjalnie nie robiąc. Rysiek zdziwił się tylko, gdy niemal otarł się o pędzący na szczudłowatych nogach, umorusany fekaliami tyłek bez reszty człowieka.</p>
<p style="text-align:justify;">Nie mieli czasu zorientować się dokąd pędzi groteskowe stado, bo pojawiła się fala druga. A raczej wyleciała z gardzieli tunelu, wydając z siebie skomlenia, gardłowe bulgoty, inne paskudne, niemożliwe do nazwania okrzyki bojowe.</p>
<p style="text-align:justify;">Michał dostał napadu bohaterstwa. Odrzucił na bok strzelbę. Wybiegł przed zaskoczonego partnera, osłaniając go niczym żywa tarcza. Z przedramienników zbroi wyskoczyły długie, ząbkowane ostrza. Zaświeciły się mechanizmy wspomagania mięśni. Gdy spadła na niego eskadra uskrzydlonych głów, torsów i mniejszych skrawków, dowodzona przez upiorną krzyżówkę noworodka, myszołowa i ratlerka, zaczął śmiercionośny taniec. Przecinał, szatkował, rozkrawał na części pierwsze z taką gracją, jakby nie miał na sobie ciężkawego pancerza. Choć strumień światła latał na wszystkie strony, Rysiek widział, że powietrze wokół Michała wypełniły strzępy mięsa, bryzgi i strumienie sikającej krwi.</p>
<p style="text-align:justify;">Zaraz było po wszystkim. Policjant opuścił ręce. Zbroję miał zapaskudzoną ciemną juchą i bardziej obleśnymi płynami ustrojowymi, od stóp do głów. Niedobitki Składaków uleciały w górę, ukryć się pod sklepieniem.</p>
<p style="text-align:justify;">- Brawo, stary! – krzyknął z uznaniem Rysiek, gdy tylko otrząsnął się z szoku nagłego ataku. – Pełna profeska, normalnie full wypas – pogratulował. Potem rozejrzał się, sprawdził odczyty i oznajmił: &#8211; Pora się wycofać. Nie wiem, skąd się te draństwa wzięły, ale wymaga to sporej ekipy czyszczącej. Nic tu po nas.</p>
<p style="text-align:justify;">- Czekaj. – Przerwał mu nagle Michał.</p>
<p style="text-align:justify;">- Co?</p>
<p style="text-align:justify;">- Podejdź i spójrz – powiedział i skierował snop światła na leżącą nieopodal, ostatecznie nieżywą uskrzydloną łepetynę.</p>
<p style="text-align:justify;">Rysiek nie mógł się nadziwić. Na łysej czaszce potwora coś wytatuowano. Jakby emotikon, przedzielony na pół niebieską wstęgą. Połowa „twarzy” po lewej różowa i uśmiechnięta, ta po prawej raczej zgniłozielona, a jej część ust była smutną kreską. Widział kiedyś ten symbol, w telewizji, czy coś.</p>
<p style="text-align:justify;">- Harmonia Mięsa – podpowiedział Michał.</p>
<p style="text-align:justify;">- Że co?</p>
<p style="text-align:justify;">- „Mięso żywe i mięso umarłe, razem w pokoju, razem przeciwko wszystkim” – wyrecytował.</p>
<p style="text-align:justify;">Coś zaświtało. Historia o tajemniczej bojówce, prawdziwych terrorystach ery żywych trupów. Najradykalniejszej z radykalnych zwolenników pokojowej koegzystencji, pragnącej obalić światowy porządek za wszelką cenę i zbratać ludzkość z chorymi wytworami plagi.</p>
<p style="text-align:justify;">- Ale ich wybito! Wypchnięto z Europy, CIA wypleniło ich w USA, ruscy pozamykali w gułagach. Tutaj? Kurwa, skąd…</p>
<p style="text-align:justify;">Nie dokończył. Gdzieś u góry zapaliło się bowiem kilka mocnych reflektorów, rozświetlając zdewastowaną stację. Do iluminacji dołączyła ścieżka dźwiękowa w postaci upiornych popiskiwań detektora ruchu. A na górze, po obu stronach galerii, pojawiły się sylwetki.</p>
<p style="text-align:justify;">Nie tylko ludzkie.</p>
<p style="text-align:justify;">Rysiek wiedział, że ma ich na muszce co najmniej pięć osób. Widział lufy karabinów. Dyskretnie rozglądał się więc, oceniając szansę. Szybko wystawił notę „nikłe”.</p>
<p style="text-align:justify;">Jak oni wszyscy się tu znaleźli, pytał się w myślach, jak to możliwe?</p>
<p style="text-align:justify;">Fakt, polska policja cechowała się żenującym wskaźnikiem wykrywalności, ale żeby nie wykryć pieprzonej bandy anarchistów zadekowanej w samym środku stolicy, w strefie zamkniętej i zakazanej? Ab-sur-dal-ne.</p>
<p style="text-align:justify;">Wiedział za to, jak ich podeszli. Spryciarze. Wykorzystali ławicę Składaków, by ukryć własne ruchy w nadmiarze odczytów.</p>
<p style="text-align:justify;">Rysiek skupił się na sytuacji. Przez bramki przeszedł bowiem olbrzym z połową głowy wygoloną na łyso, drugą obrośniętą pozlepianymi kudłami. I w koszulce z podobizną legendarnej już divy rodzimej wokalistyki, Beaty Kozidrak. Ryśka, mimo wszystko, bardziej martwił trzymany przez nadchodzącego kałasznikow.</p>
<p style="text-align:justify;">I „osoby” towarzyszące.</p>
<p style="text-align:justify;">Schodami obok stąpała martwa, w miarę kompletna jednak laska. Ot, z jedną dziurą wielkości piłki lekarskiej w brzuchu. Spod blond grzywki wyrastała smukła dłoń o czarnych paznokciach, co i rusz drapiąca nosicielkę po nosie lub wsadzająca palce w usta. W porównaniu z konstrukcją, która schodziła po poręczy wzorem pająka, była jednak całkiem normalna. Osiem muskularnych rąk służących za chwytne odnóża. Tors pełnił rolę, raczej naturalnie, korpusu. Z tym, że przód, z gęstymi włosami na klacie, służył tu za grzbiet. Sterczący w wieczystej erekcji penis za ogon. Stwór merdał nim zresztą, na tyle, na ile pozwalała sztywność organu. Głową potwora była goła, gdzieniegdzie tylko pokryta czerwonymi plamami mięsa czaszka, trzymająca w przerośniętych szczękach pół rudego kota, już nieżywego, jeszcze miauczącego.</p>
<p style="text-align:justify;">Forpoczta odmieńców znalazła się na peronie. Stanęła rządkiem naprzeciwko policjantów, którzy udawali gotowych do walki, choć powinni szukać drogi ucieczki. Wyglądało to trochę, jakby szykował się westernowy pojedynek.</p>
<p style="text-align:justify;">- Alleluja! – wrzasnął fan Beaty. – No proszę, oh lucky day, trafiła się parka gestapowców! Mieliśmy was zwabić, a tu proszę, sami się napatoczyli!</p>
<p style="text-align:justify;">- Kim jesteś? – zapytał Rysiek.</p>
<p style="text-align:justify;">- Wojną. Przyszedłem zrobić porządek, bo porządek musi panować w Warszawie. Tłuczecie moich braci w mięsie, zamykacie, palicie? Mielicie korpusy naszych bliskich, którzy otrzymali dar drugiego życia? A takiego wała, tera my się pobawimy!</p>
<p style="text-align:justify;">Michał chciał zrobić krok w przód. Gdy tylko oderwał stopę od podłoża, odezwał się damski, kuszący głos:</p>
<p style="text-align:justify;">- Kałasznikow 3000 Deluxe Edition to broń dla prawdziwych facetów. Klasyczny, zweryfikowany przez historię design, innowacyjne systemy elektroniczne zaprojektowane przez czołowych rosyjskich naukowców i, tylko teraz, urządzenie dawkujące narkostymulanty, które stukrotnie wzmocnią to piękne uczucie towarzyszące rozerwaniu ciała wroga przez setki naboi. Tysiące terrorystów postawiło na sprawdzoną markę! Ulubiona broń na Bliskim Wschodzie i w afrykańskich dżunglach! Musisz go mieć!</p>
<p style="text-align:justify;">Fan Beaty parsknął, zniesmaczony.</p>
<p style="text-align:justify;">- Aby dowiedzieć się więcej, skontaktuj się z naszym konsultantem lub odwiedź naszą stronę na Facebooku – dodała niewidoczna kobieta.</p>
<p style="text-align:justify;">- Widzicie, co zrobiliście ze światem!? – wydarł się bojówkarz. – Nie mogę nawet odbezpieczyć kałacha, dopóki nie wysłucham pieprzonej reklamy! I za co? Za miliony monet, ale spokojnie, spłoniecie nim odpalę lont! To koniec, dziwki korporacji i polityków! I have the power!</p>
<p style="text-align:justify;">- Myślałem, że cioty takie jak wy wolą pokojowe metody! – odpowiedział hardo Rysiek.</p>
<p style="text-align:justify;">- Nie gadaj z nim – ostrzegł Michał. – To świr.</p>
<p style="text-align:justify;">- Pokojowe? A wy preferujecie humanitarne tłumienie naszych protestów, suki? Gumowy pocisk, który utkwił w ciele tak głęboko, że trzeba go wyciągać chirurgicznie to nie humanitaryzm! Armatki strzelające wodą zmieszaną z chemikaliami! Rażenie prądem! Bicie! Deptanie po niewinnych stworzeniach, bezmyślna eksterminacja! Wypowiedzieliście wojnę, wojna nigdy się nie zmienia, a my ją skończymy! Widzieliście, ilu braci w mięsie ruszyło na was? A jest ich więcej, tu, ze mną! Nie zostanie kamień na kamieniu, aż nastanie wolność i braterstwo! Harmonia! Harmonia, bejbe!</p>
<p style="text-align:justify;">Martwa dziewczyna zaczęła klaskać dłońmi, jęcząc w jakiejś parodii mowy. Dłoń na czole machała entuzjastycznie. Fan Beaty zbliżył się do truposzki i zaczął całować. Namiętnie. Z języczkiem. Odruch wymiotny niewyjęty.</p>
<p style="text-align:justify;">Michał postanowił wykorzystać moment. Chyba biegł po porzuconą wcześniej strzelbę.</p>
<p style="text-align:justify;">Rysiek nie zdążył go powstrzymać. Jego partner rozpoczął szarżę, serwomotory zbroi zasyczały jakby uwalniały nagromadzone ciśnienie. Zaczęli strzelać, waliły serie z kałaszy. Rysiek spojrzał, wahał się sekundę, ale odwrócił się i pobiegł w przeciwną stronę, schować się za załomem ściany. Michał unikał strzałów dzięki elektronicznym wspomaganiu, ale i tak kilka huknęło o pancerz. Gdy Rysiek znalazł się w ukryciu, wyciągnął ze schowka na udzie mały, dużo za mały pistolet podręczny. Wychylił się, strzelił w  najbliższego z napastników na górze. Fartem trafił w ramię. Michał zatrzymał się na chwilę, chyba pocisk przebił zbroję. I wtedy stało się coś nieoczekiwanego. Przywódca bandy, zamiast użyć karabinu, machnął ręką i gwizdnął. Po czym ukrył się z towarzyszką za najbliższą namiastką osłony. Składak-pajęczak też zniknął.</p>
<p style="text-align:justify;">Brak czasu na reakcję.</p>
<p style="text-align:justify;">Z góry opadła głowa babci o pomarszczonej twarzy. Nietoperze skrzydła, wyrastające w miejscu uszu, trzepotały z szaleńczą prędkością. W ustach trzymała coś kulistego.</p>
<p style="text-align:justify;">Rysiek wiedział, że to lekki granat.</p>
<p style="text-align:justify;">- Uwaga! – krzyknął, zanim deszcz pocisków zmusił go do schowania się.</p>
<p style="text-align:justify;">Michał nie miał szans. Z bronią palną mógł jeszcze wygrać, ale na eksplozję żadna policyjna zbroja nie pomoże. W dodatku maszkara usiadła mu na hełmie. Głowa partnera Ryśka wybuchła z ogłuszającym, podbitym echem hukiem, posyłając we wszystkie strony kawałki tworzywa, kości, mózgu i martwego ciała. Gdy ciało upadało, z ogromnej wyrwy w miejscu szyi wciąż tryskała jasna krew.</p>
<p style="text-align:justify;">Rysiek zawył rozpaczliwie. Był twardy, ale też nie miał wielu przyjaciół. Być może stracił jedynego.</p>
<p style="text-align:justify;">Zapadła cisza. Na chwilę.</p>
<p style="text-align:justify;">Potem kakofonia nieludzkich wrzasków.</p>
<p style="text-align:justify;">Bojówkarze chyba nie mieli pełnej kontroli nad pupilkami. Albo nie przewidzieli, że Składaki też można spłoszyć. Ze wszystkich otworów, z tunelów i innych ciemnych szczelin wylatywały wszelkiej maści koszmary. Stację Metro Centrum wypełnił harmider, chaos zderzających się i pikujących pokrak, smród zgnilizny. Oraz strzały, zapewnie na oślep. Światła gasły, fruwające paskudztwa rozbijały reflektory anarchistów.</p>
<p style="text-align:justify;">Rysiek zrozumiał, że to jego szansa. Nie chciał zostawić zwłok Michała w tym piekle, ale ręce poległego już zaczynały się poruszać, dłonie zdawały się szukać czegoś po omacku. Innego wyjścia nie było, naszedł czas ratować własną skórę.</p>
<p style="text-align:justify;">Podbiegł w stronę wyjścia na Plac Defilad, ku wolności, opędzając się od nacierających Składaków. Stado przerzedzało się, ale okazało się, że to z powodu nadejścia większej ryby. Pajęczak pędził z góry, prosto na policjanta, wskoczył na peron bokiem, aż uderzył z impetem o ścianę. Rysiek zasadził mu solidnego kopa, prosto w odsłoniętą czaszkę. Utwardzane buciory nie zawiodły i tym razem. Stare kości pękły, prysły w drzazgi. Kreatura zaczęła się miotać, co wykorzystał, by przemknąć się obok i wbiec na schody.</p>
<p style="text-align:justify;">Widział już światło dzienne.</p>
<p style="text-align:justify;">Wtedy na szczycie pojawił się pryszczaty gnojek z arafatką na szyi. Nie miał broni, tylko nóż sprężynowy, którym niezdarnie wymachiwał. Ryśka napędzała jednak święta furia. Rzucił się w stronę domorosłego terrorysty i sprawnym ruchem obalił go na ziemię. Równie szybko odczepił pałkę od paska i wepchnął prosto w usta wyrywającego się przeciwnika. Ładunek elektryczny był potężny. Wystarczyło parę sekund, by wypłynęły roztopione oczy małolata, kilka więcej, by skórę pokryły bąble, by zaczęła skwierczeć. Wreszcie głowa eksplodowała fontanną szkarłatnej breji.</p>
<p style="text-align:justify;">Nienawiść odpłynęła wraz z resztkami sił. Stróż prawa padł na ziemię, tuż obok podsmażonego trupa. Zamknął oczy i nagle usłyszał syreny. Radiowozy na sygnale wyzwalały się gdzieś ponad nim z uścisków ciemnych chmur. Nadspodziewanie szybka odsiecz, lecz tragicznie zbyt wolna…</p>
<p style="text-align:justify;">Wściekłość wróciła wraz z niedowierzaniem. Parszywe trupolubne chuje, ze łbami pełnymi czerwono-liberalnych bzdur. Niszczący wszystko, co dobre i właściwe. Zabrali go. Zabili Michała dla popieprzonych, wpajanych na studiach dla gogusiów idei. Ukatrupili go walcząc o prawa dla zlepków resztek. Sama świadomość, że ktoś mógł czegoś chcieć pomagać tym&#8230; rzeczom, napełniała niemożliwą do ogarnięcia grozą.</p>
<p style="text-align:justify;">Nie chciał żyć już na takim świecie. Za to pragnął wyłącznie jednego. Niszczyć ich, wytępić co do jednego, zrzucić na nich atomowy arsenał wszystkich mocarstw razem wziętych, jeśli trzeba. Prosił Boga, by pozwolił mu to zrobić.</p>
<p style="text-align:justify;">Usunąć ścierwo.</p>
<p style="text-align:justify;">Rysiek naoglądał się już dość relacji z akcji oczyszczania stacji Metro Centrum, wystąpień polityków i specjalistów, a przemawiający właśnie z płaskiego ekranu, czerwony jak burak Komendant Główny Policji to wybitnie działał mu na nerwy. Buc nawet na pogrzeb się nie pofatygował. Właściwie mało kto przyszedł, albo reporterów i kamer nagromadziło się tak dużo, że ciężko było wyłowić żałobników wzrokiem. Rysiek płakałby, nie, ryczałby jak owdowiała histeryczka, gdyby nie dbał o wizerunek. Z obsmarkanymi wąsami nie wypadało się dobrze w świetle fleszy. Teraz, gdy siedział w czterech ścianach, mógł się rozklejać do woli. Ale odkrył, że niespecjalnie umie. I czuł się źle, jakby nie potrafił oddać hołdu poległemu.</p>
<p style="text-align:justify;">Zmienił kanał.</p>
<p style="text-align:justify;">Niczym nie zdołał się pocieszyć. Ani pasjonującym programem popularnonaukowym o brawurowej próbie skonstruowania broni masowej zagłady wykorzystującej kościelne zaśpiewy zgrzybiałych dewotek. Nie pomógł też radosny japoński show, w którym sfrustrowanych osiemnastogodzinnym dniem pracy biznesmanów wpuszczano z bronią sieczną do budynku wypełnionego nagimi licealistkami. Bólu i poczucia winy Ryśka nie ukoił nawet świetny odcinek „Stawki większej niż życie”, lecący na jego ulubionym kanale TVP Powtórka.</p>
<p style="text-align:justify;">W ofercie programowej nie znalazł nic, co mogłoby wypełnić pustkę. Wyłączył więc telewizor i zaczął rozglądać się tępo po pokoju.</p>
<p style="text-align:justify;">Jego wzrok zatrzymał się na tablecie trzynastej generacji, leżącym sobie grzecznie na półce, tuż przy obrazku Świętej Maryi Wielce Strapionej.</p>
<p style="text-align:justify;">Przypomniał sobie, że ma w sumie pamiątkę po przyjacielu. Szczęśliwie nie zdążył jej się pozbyć i teraz wzywała go bezgłośnie.</p>
<p style="text-align:justify;">Rozsiadł się w fotelu i włączył tryb HD-3D. Blask wysokiej jakości niemal wypalał oczy. Pokój z filmiku był brudny i ubogi. Ale nie zwracał na to uwagi, skoro po tapczanie biegało kobiece krocze na dwóch kurzych nóżkach. Następne ujęcie. Laska rozwalona na tapczanie, golusieńka jak Bóg przykazał. Zgrabna też, choć twarz jak z teledysków disco polo. Kamera zwróciła się w stronę drzwi, w których zjawił się ciemnoskóry karzeł. Dziewucha zajęczała z rozkoszy nim zdołał do niej doczłapać. Zapewnie na widok ogromnego prącia, które dyndało w miejscu, gdzie powinien być nos umarlaka. Wyglądał jak surrealistyczny słoń, zwłaszcza z tymi wielkimi uszami.</p>
<p style="text-align:justify;">Musiał przyznać, to było dość ciekawe.</p>
<p style="text-align:justify;">Rysiek rozpiął rozporek, wyciągnął co trzeba i zaczął pracować nadgarstkiem.</p>
<p style="text-align:justify;">Gdy wytrysnął, poczuł się naprawdę oczyszczony. Wręcz natchniony. I zrozumiał, że znalazł perfekcyjny sposób na uczczenie pamięci Michała. Przewinął i włączył od początku.</p>
<p style="text-align:justify;">Owszem, takie ohydztwa w ogóle nie powinny chodzić po Ziemi. Ale skoro już chodziły, czemu nie miałyby dostarczać przynajmniej odrobiny zdrowej, męskiej rozrywki?</p>
<br />Filed under: <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/category/opowiadania/'>Opowiadania</a> Tagged: <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/bizarro/'>bizarro</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/marek-grzywacz/'>marek grzywacz</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/niedobre-literki/'>niedobre literki</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/opowiadanie/'>opowiadanie</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/warsaw-gore-police/'>warsaw gore police</a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/niedobreliterki.wordpress.com/305/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/niedobreliterki.wordpress.com/305/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/niedobreliterki.wordpress.com/305/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/niedobreliterki.wordpress.com/305/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/niedobreliterki.wordpress.com/305/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/niedobreliterki.wordpress.com/305/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/niedobreliterki.wordpress.com/305/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/niedobreliterki.wordpress.com/305/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/niedobreliterki.wordpress.com/305/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/niedobreliterki.wordpress.com/305/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/niedobreliterki.wordpress.com/305/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/niedobreliterki.wordpress.com/305/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/niedobreliterki.wordpress.com/305/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/niedobreliterki.wordpress.com/305/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=niedobreliterki.wordpress.com&amp;blog=27819105&amp;post=305&amp;subd=niedobreliterki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/02/08/warsaw-gore-police-by-marek-grzywacz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/fd94b08170296581fd079c9222053795?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">onibe</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2011/11/niedobreliterkitxt.jpg?w=150" medium="image">
			<media:title type="html">niedobreliterkitxt</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>&#8220;Literacki Trailer&#8221; by Zeter Zelke</title>
		<link>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/02/03/literacki-trailer-by-zeter-zelke/</link>
		<comments>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/02/03/literacki-trailer-by-zeter-zelke/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Feb 2012 04:00:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Onibe</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[bizarro]]></category>
		<category><![CDATA[konkurs literacki]]></category>
		<category><![CDATA[literacki trailer]]></category>
		<category><![CDATA[niedobre literki]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadanie]]></category>
		<category><![CDATA[zeter zelke]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://niedobreliterki.wordpress.com/?p=298</guid>
		<description><![CDATA[No i stało się: oto pada ostatni bastion&#8230; tekst, to znaczy. A konkretnie, to ostatni tekst konkursowy. Dzisiaj możemy Wam śmiało spojrzeć w oczy i zakrzyknąć: żeśmy się rozliczyliśmy! A jak! &#8220;Literacki Trailer&#8221; to opowiadanie, które uległo konkursowemu wyróżnieniu. Przeczytajcie i sami oceńcie czy słusznie. Jak zwykle opinie pochwalne wobec werdyktu jury oraz negatywne, publikować [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=niedobreliterki.wordpress.com&amp;blog=27819105&amp;post=298&amp;subd=niedobreliterki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><a href="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2011/11/niedobreliterkitxt.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-137" title="niedobreliterkitxt" src="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2011/11/niedobreliterkitxt.jpg?w=150&#038;h=150" alt="" width="150" height="150" /></a>No i stało się: oto pada ostatni bastion&#8230; tekst, to znaczy. A konkretnie, to ostatni tekst konkursowy. Dzisiaj możemy Wam śmiało spojrzeć w oczy i zakrzyknąć: żeśmy się rozliczyliśmy! A jak!</p>
<p style="text-align:justify;">&#8220;Literacki Trailer&#8221; to opowiadanie, które uległo konkursowemu wyróżnieniu. Przeczytajcie i sami oceńcie czy słusznie. Jak zwykle opinie pochwalne wobec werdyktu jury oraz negatywne, publikować możecie w postaci komentarzy pod tekstem. Jeśli się zdarzy, że Wasz komentarz zniknął w tajemniczych okolicznościach, to pewnie jest to wina systemu i wcale, ale wcale nie ma to nic wspólnego z potencjalną zawartą w nim krytyką <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> .</p>
<p style="text-align:justify;">Ale dość kwestii organizacyjnych. Zapraszamy Was do lektury.</p>
<h2 style="text-align:center;"><strong><span style="text-decoration:underline;">Literacki Trailer</span></strong></h2>
<p style="text-align:justify;">Zaczęło się przed rokiem. Może trochę wcześniej. Opowiadanie &#8220;Fala&#8221; miało niesprecyzowane miejsce w czasie i przestrzeni. Wtedy objawili się światu po raz pierwszy, by zrekonstruować oblicze fantastyki. Zaczęło się niezwyczajnie:</p>
<p style="text-align:justify;"><em> &#8221;- Pójdziem &#8211; jeden z bobaków kiwnął dużą głową <span id="more-298"></span>- bacz jeno, co ci rzekniem: Warog długo nie pociągnie. Struktorzy w ruch swój plan wprawili. Z zachodu fala ku nam ciągnie. Sklaw rad ją przyjąć i pchnąć w głąb kraju, coby wszystkich nas porwała albo w ziemię wgniotła. Sprasza tu siły, których nie pojmuje, chce brać udział w grze, której zasad nie zna, która nasz świat w pył rozbije, a z nim wszystkich, co się przeciwstawić śmieją&#8221;.</em></p>
<p style="text-align:justify;">Na słowiańskich ziemiach zapanował niepokój&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;"><em> &#8221;Na południu i zachodzie coś nowego powstaje&#8221; &#8211; mówili. &#8220;Ekspansywna to siła, pochłania wciąż więcej przestrzeni, gromadzi wciąż więcej sił i wiąże wciąż więcej umysłów. Upraszcza skomplikowane, ujednolica różnorodne, zmienia barwne w czarno-białe. Niektórzy zwą ją Falą, inni znowu Nowym Słońcem&#8221;.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em></em><br />
Grupa śmiałków udaje się na dobrowolne wygnanie.<br />
Przewodzi im młody kowal Milo:</p>
<p style="text-align:justify;">&#8220;- Jak tam tyły? – zapytał Milo.<br />
- Ktoś nas dognał.<br />
- Kto? – Kowal przełknął ślinę. Zimny pot spłynął mu po plecach, przylepiając do skóry drapiącą koszulę&#8221;.</p>
<p style="text-align:justify;">Stary strateg Rosan:</p>
<p style="text-align:justify;">&#8220;- Rzecz o tych samych duchach, przez które z Warogu uciekamy?<br />
- Tako.<br />
- Dlaczego więc miałyby nam pomagać? – Zirytowany Rosan wskazał palcem rozgorączkowanego Milo. – Takie coś uczynić mogły tylko czorty!&#8221;</p>
<p style="text-align:justify;">I sędziwa znachorka Kociocza:</p>
<p style="text-align:justify;"><em>&#8220;Kociocza odwróciła się wolno, głaszcząc uspokajająco Cmyka palcem po głowie.</em><br />
<em> - Powiem, żeście są zafrasowani, starszy – zwróciła się do Rosana. – Takoście zafrasowani, że nie widzicie, po czym stąpacie&#8221;.</em></p>
<p style="text-align:justify;">Oto epicka opowieść o miłości&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;"><em>&#8221; &#8211; Zróbcie, wiedząca, co w waszej mocy. – Krasia pociągnęła nosem. – Niechaj mi Weles zbyt wcześnie Milo nie zabiera!&#8221;</em></p>
<p style="text-align:justify;">O zdradzie&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;"><em>&#8220;- Milo! – szepnęła, przeciągając sylaby.(&#8230;) &#8211; Ty i twoi zbiegowie odegracie ważką rolę w dziele Struktorów. Nieszczęsna Fala wzbierała przez setki lat. – Sięgnęła wolną dłonią do małego futerału przy pasie i błysnęła kowalowi przed oczami srebrnym ostrzem sztyletu. – Teraz nic jej nie powstrzyma. Nic, oprócz przeciwstawnej Fali&#8221;.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em></em><br />
I o poświęceniu:</p>
<p style="text-align:justify;"><em>&#8220;Kociocza wciągnęła nosem chłodne powietrze.</em><br />
<em> - Krąży po świecie kapryśna siła, co zasady łamie – podjęła, pocierając energicznie obie dłonie z uwięzionymi pomiędzy nimi kawałkami żelaza. Nie przerwała nawet, gdy pojawiła się pierwsza stróżka krwi i kilka ciemnych kropel spadło na trawę. &#8211; Nie pozwala umrzeć Martwym, Żywym narodzić się nie daje. Struktorzy ludźmi są, których moc kapryśna tknęła (&#8230;) Niszczą i tworzą, zmieniają i przed zmianą bronią. To Wędrowcy, co podróżują przez czasy i przestrzenie. Tym są, co umarło i co ciągle żyje. Nie nam ich chaotyczną naturę pojmować. Dla tego chłopca – pogłaskała kowala po spoconym czole &#8211; to się liczy, że umieją krew naprawić&#8221;.</em></p>
<p style="text-align:justify;">NADCHODZĄ!</p>
<p style="text-align:justify;"><em> &#8221;- Winnam wam przestrogę, starszy &#8211; rzekła. &#8211; Struktorzy rzadko piękni bywają. Dziwnie się zachowują, mówią dziwnie. Nie dajcie im się przerazić.</em><br />
<em> Rosan prychnął&#8221;.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em></em><br />
PRZYGOTUJ SIĘ!</p>
<p style="text-align:justify;"><em>&#8220;Po posągu Świętowita przesuwały się żyłki światła, rażąc oczy ostrą bielą. Z ubitej ziemi podnosiły się puszyste grzywy kłębów mgły. Dym zasnuwał Świętowita, podczas gdy Świętowit ożywał. Cztery twarze boga płodności, wojny, dostatku i nieba skurczyły się w bolesnych grymasach, drewno wybrzuszyło się, nabierało kolorów. Zanim Rosan zdążył zauważyć detale, słup całkowicie zniknął za kotarą gęstniejącego dymu&#8221;.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em></em><br />
POZNAJ ICH!</p>
<p style="text-align:justify;"><em>&#8220;Pierwszy z karmazynowej mgły wyszedł mężczyzna w wysokich, rybackich kaloszach i sztywnym, bawełnianym płaszczu do kolan. Szczerzył zęby w szerokim uśmiechu (&#8230;). Oślepiały go nadto dwa żółte, ostro zatemperowane ołówki, sterczące niczym groteskowe włócznie tam, gdzie niegdyś znajdowała się para wesoło spoglądających oczu&#8221;.</em><br />
<em> &#8221;Platynowowłosa kobieta w białej, plastikowej sukni sięgającej samej ziemi(&#8230;) Wzdłuż oczu Struktorki ciągnęły się równoległe rurki, po których w tę i z powrotem przemykały różnokolorowe światełka, nadając jej jasnym tęczówkom co i rusz innej barwy&#8221;.</em><br />
<em> &#8221;Trzymała w ręce smycz, której drugi koniec znajdował się przy kolczastej obroży, zamkniętej wokół szyi trzeciego Struktora. Ten był nagi od pasa w górę, wyjąwszy krzyżujące się na jego torsie szelki, podtrzymujące skórzane spodnie, obciążone licznymi, podzwaniającymi łańcuchami. Oczy</em><br />
<em> miał ukryte za goglami, w ustach natomiast przygryzał knebel z małą, świecącą kulką. W jej wnętrzu coś się poruszało, niechybnie coś żywego &#8211; chochlik, duszek albo gryzoń&#8221;.</em><br />
<em> &#8221;Blada, kruczowłosa kobieta w skromnym, czarnym kombinezonie. (&#8230;) Była to nieruchoma twarz, przyklejona twarz, twarz-maska zastała na domiar tego w dość makabrycznym wyrazie. Wywrócone do góry oczy ani razu nie mrugnęły, choć nie pozbawiono ich powiek. Usta szeroko otwarte za sprawą żelaznego rozwieracza, którego widelcowate fragmenty opinały blade policzki kobiety. O tym, że Struktorka nie była raptem niezwykle rzeczywistą kukłą świadczyły nieznaczne obroty głowy, potwierdzające, że mimo wszystko jest świadoma otoczenia&#8221;.</em></p>
<p style="text-align:justify;">ONI JUŻ TU SĄ!</p>
<p style="text-align:justify;"><em>&#8220;- Kto wzywał?! &#8211; zakrzyknęła platynowowłosa.</em><br />
<em> Struktor z ołówkami w oczach zachichotał. Dłoń w plastikowej rękawiczce chlasnęła go w twarz&#8221;.</em></p>
<p style="text-align:justify;">MAJĄ METODĘ NA KAŻDEGO!</p>
<p style="text-align:justify;"><em> &#8221;Wszyscy oprócz nieruchomej czarnowłosej pochylili się nad kowalem i obejrzeli go sobie z wielką atencją. Pierwszy wyprostował się Struktor w płaszczu &#8211; przygryzł zaciśniętą pięść, wycelował w Kocioczę dwa ołówki, za czym zawołał z teatralnym uniesieniem:</em><br />
<em> &#8211; Straszne! – Odwrócił się do czarnowłosej towarzyszki: &#8211; Nie wolno tego tak zostawić. Prawda?</em><br />
<em> Struktorka nie odpowiedziała&#8221;.</em></p>
<p style="text-align:justify;">I CHCĄ CIEBIE&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;"><em>&#8220;- Oto rodzi się mit przeciwko mitowi! – oznajmił mężczyzna w płaszczu, wyjął sobie ołówek z oka i bezceremonialnie wbił go kruczowłosej koleżance w tył głowy.</em><br />
<em> Kobieta nawet nie mrugnęła. Pochyliła tylko głowę, a z jej rozwartych ust zaczęła wypływać gęsta, ciemno-złocista krew, przelewając się w usta nieprzytomnego Milo&#8221;.</em></p>
<p style="text-align:justify;">ZREKONSTUOWAĆ!</p>
<p style="text-align:justify;"><em>&#8220;- Ciekawa propozycja. &#8211; Białowłosy wdział płaszcz, sięgnął po pochodnię i wycofał się do wyjścia. (&#8230;) &#8211; Wyczuwam w was energię Struktorów, tych samych, którzy stworzyli mój rodzaj, dawno temu. Serce mi pęka z rozpaczy, kiedy pomyślę, że jedyne na co ich było stać, to zaprząc do roboty zmarłe raz dusze&#8221;.</em></p>
<p style="text-align:justify;">Już w niedającej się przewidzieć przyszłości, na nieistniejącym jeszcze blogu pełnometrażowa wersja opowiadania. Gotuj opiłki! Niech ogarnie cię &#8220;FALA&#8221;!</p>
<p style="text-align:justify;"><em>&#8221; – Przybywam tutaj w duchu odnowy. Gdzie się podziewa pan na Warogu?</em><br />
<em> &#8211; Pan na Warogu upadł na duchu. – Milo wskazał dłonią przykryte arrasem zwłoki&#8221;.</em></p>
<br />Filed under: <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/category/opowiadania/'>Opowiadania</a> Tagged: <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/bizarro/'>bizarro</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/konkurs-literacki/'>konkurs literacki</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/literacki-trailer/'>literacki trailer</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/niedobre-literki/'>niedobre literki</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/opowiadanie/'>opowiadanie</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/zeter-zelke/'>zeter zelke</a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/niedobreliterki.wordpress.com/298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/niedobreliterki.wordpress.com/298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/niedobreliterki.wordpress.com/298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/niedobreliterki.wordpress.com/298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/niedobreliterki.wordpress.com/298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/niedobreliterki.wordpress.com/298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/niedobreliterki.wordpress.com/298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/niedobreliterki.wordpress.com/298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/niedobreliterki.wordpress.com/298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/niedobreliterki.wordpress.com/298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/niedobreliterki.wordpress.com/298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/niedobreliterki.wordpress.com/298/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/niedobreliterki.wordpress.com/298/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/niedobreliterki.wordpress.com/298/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=niedobreliterki.wordpress.com&amp;blog=27819105&amp;post=298&amp;subd=niedobreliterki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/02/03/literacki-trailer-by-zeter-zelke/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/fd94b08170296581fd079c9222053795?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">onibe</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://niedobreliterki.files.wordpress.com/2011/11/niedobreliterkitxt.jpg?w=150" medium="image">
			<media:title type="html">niedobreliterkitxt</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>&#8220;Smakosze&#8221; &#8211; mroczna prawda o Kazie i Dawidzie&#8230;</title>
		<link>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/01/31/smakosze-mroczna-prawda-o-kazie-i-dawidzie/</link>
		<comments>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/01/31/smakosze-mroczna-prawda-o-kazie-i-dawidzie/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Jan 2012 04:00:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Onibe</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne, różniste]]></category>
		<category><![CDATA[Aleksandra Zielińska]]></category>
		<category><![CDATA[bizarro]]></category>
		<category><![CDATA[dawid kain]]></category>
		<category><![CDATA[Ewa Chmielowska]]></category>
		<category><![CDATA[Filip Kasina]]></category>
		<category><![CDATA[horror w szortach]]></category>
		<category><![CDATA[kazimierz kyrcz jr]]></category>
		<category><![CDATA[kot czarnobyl]]></category>
		<category><![CDATA[Krzysztof Borowicz]]></category>
		<category><![CDATA[niedobre literki]]></category>
		<category><![CDATA[Rafał Kasina]]></category>
		<category><![CDATA[smakosze]]></category>
		<category><![CDATA[Łukasz Grzymalski]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://niedobreliterki.wordpress.com/?p=290</guid>
		<description><![CDATA[Niedobre literki to nie tylko literatura. Wiedzcie, że wspieramy szeroko rozumianą kulturę, no może poza polityczną, bo ta w naszym kraju nie istnieje. Nie tak dawno temu, Kaz(ek) Kyrcz Jr. i Dawid Kain, dwaj wioślarze naszego bizarrowego kajaka, odwalili kawał dobrej roboty w ramach gościnnych występów u Dziesiątej Muzy. Jak na czołowych przedstawicieli polskiego horroru [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=niedobreliterki.wordpress.com&amp;blog=27819105&amp;post=290&amp;subd=niedobreliterki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Niedobre literki to nie tylko literatura. Wiedzcie, że <strong>wspieramy szeroko rozumianą kulturę</strong>, no może poza polityczną, bo ta w naszym kraju nie istnieje. Nie tak dawno temu, <strong>Kaz(ek) Kyrcz Jr.</strong> i <strong>Dawid Kain</strong>, dwaj wioślarze naszego bizarrowego kajaka, odwalili kawał dobrej roboty w ramach <strong>gościnnych występów u Dziesiątej Muzy</strong>. Jak na czołowych przedstawicieli polskiego horroru i ludzi ogólnie mocno&#8230; bizarrowych, podziałali bardzo, ale to bardzo konkretnie.</p>
<p>Wiele by można powiedzieć, ale&#8230; po co, skoro każdy z was sam może rzucić swym szlachetnym oczodołem?</p>
<p>Zapraszamy Was do odtworzenia tego krótkiego filmiku. <strong>Wrażenia gwarantowane: </strong></p>
<span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/01/31/smakosze-mroczna-prawda-o-kazie-i-dawidzie/"><img src="http://img.youtube.com/vi/F2a9gRxBuaM/2.jpg" alt="" /></a></span>
<p style="text-align:justify;"><strong>PS. &#8220;Smakosze&#8221; zajęli 8. miejsce w konkursie &#8220;Horror w shortach&#8221;</strong> <span id="more-290"></span>zorganizowanym przez dystrybutora filmowego SPECTATOR, skierowanym zarówno do profesjonalistów jak i amatorów (założeniem konkursu było stworzenie horroru, thrillera, filmu grozy lub pastiszu jednego z tych gatunków, którego długość nie przekraczała by 10 min.). W odpowiedzi na konkurs wpłynęło ponad 50 filmów z całej Polski. (źr. Spectator)</p>
<p><strong>SCENARIUSZ: </strong>Kazimierz Kyrcz Jr, Dawid Kain</p>
<p><strong>OBSADA:</strong><br /> Dawid &#8211; Kazimierz Kyrcz Jr<br /> Kazek &#8211; Dawid Kain<br /> dziewczyna Łukasza &#8211; Aleksandra Zielińska<br /> Łukasz &#8211;  Łukasz Grzymalski</p>
<p><strong>SPECIAL QUEST:</strong></p>
<p>Kot &#8211; kot Czarnobyl</p>
<p><strong>ZDJĘCIA:</strong> Ewa Chmielowska, Łukasz Grzymalski</p>
<p><strong>MONTAŻ &amp; PRODUKCJA:</strong> Krzysztof Borowicz</p>
<p><strong>KOPRODUCENCI:</strong> Filip Kasina, Rafał Kasina</p>
<p>W FILMIE WYKORZYSTANO FRAGMENTY UTWORÓW ZESPOŁU LUSTHAUS</p>
<br />Filed under: <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/category/rozne-rozniste/'>Różne, różniste</a> Tagged: <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/aleksandra-zielinska/'>Aleksandra Zielińska</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/bizarro/'>bizarro</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/dawid-kain/'>dawid kain</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/ewa-chmielowska/'>Ewa Chmielowska</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/filip-kasina/'>Filip Kasina</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/horror-w-szortach/'>horror w szortach</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/kazimierz-kyrcz-jr/'>kazimierz kyrcz jr</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/kot-czarnobyl/'>kot czarnobyl</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/krzysztof-borowicz/'>Krzysztof Borowicz</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/niedobre-literki/'>niedobre literki</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/rafal-kasina/'>Rafał Kasina</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/smakosze/'>smakosze</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/lukasz-grzymalski/'>Łukasz Grzymalski</a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/niedobreliterki.wordpress.com/290/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/niedobreliterki.wordpress.com/290/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/niedobreliterki.wordpress.com/290/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/niedobreliterki.wordpress.com/290/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/niedobreliterki.wordpress.com/290/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/niedobreliterki.wordpress.com/290/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/niedobreliterki.wordpress.com/290/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/niedobreliterki.wordpress.com/290/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/niedobreliterki.wordpress.com/290/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/niedobreliterki.wordpress.com/290/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/niedobreliterki.wordpress.com/290/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/niedobreliterki.wordpress.com/290/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/niedobreliterki.wordpress.com/290/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/niedobreliterki.wordpress.com/290/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=niedobreliterki.wordpress.com&amp;blog=27819105&amp;post=290&amp;subd=niedobreliterki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/01/31/smakosze-mroczna-prawda-o-kazie-i-dawidzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/fd94b08170296581fd079c9222053795?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">onibe</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>&#8220;Drabble Diablo Bizarro&#8221; by Rafał Kuleta (2/2)</title>
		<link>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/01/24/drabble-diablo-bizarro-by-rafal-kuleta-22/</link>
		<comments>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/01/24/drabble-diablo-bizarro-by-rafal-kuleta-22/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Jan 2012 04:00:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Onibe</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opowiadania]]></category>
		<category><![CDATA[bizarro]]></category>
		<category><![CDATA[drabble diablo bizarro]]></category>
		<category><![CDATA[niedobre literki]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadanie]]></category>
		<category><![CDATA[rafał kuleta]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://niedobreliterki.wordpress.com/?p=276</guid>
		<description><![CDATA[Słowo się rzekło: drabble u płota. Dzisiaj część druga &#8211; niestety, na jakiś czas ostatnia &#8211; Drabbli Rafała Kulety. Tak to już jest, że wszystko co dobre szybko się kończy, nawet jeśli rzecz się dzieje na niedobrych literkach. Ale bądźcie pełni nadziei, bowiem ciekawych rzeczy u nas jeszcze nie koniec&#8230;  Drabble Diablo Bizarro 2/2 Dziecko-kula Samotny [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=niedobreliterki.wordpress.com&amp;blog=27819105&amp;post=276&amp;subd=niedobreliterki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><strong>Słowo się rzekło: drabble u płota. </strong>Dzisiaj część druga &#8211; niestety, na jakiś czas ostatnia &#8211; Drabbli <strong>Rafała Kulety</strong>. Tak to już jest, że wszystko co dobre szybko się kończy, nawet jeśli rzecz się dzieje na niedobrych literkach.</p>
<p style="text-align:justify;">Ale bądźcie pełni nadziei, bowiem ciekawych rzeczy u nas jeszcze nie koniec&#8230;</p>
<h2 style="text-align:center;"><strong><span style="text-decoration:underline;"> Drabble Diablo Bizarro 2/2</span></strong></h2>
<p style="text-align:center;"><strong>Dziecko-kula</strong></p>
<p style="text-align:justify;">Samotny ojciec toczył przed sobą dziecko-kulę. Mały potrafił się rozpędzić, stracić kontrolę i wpaść na przypadkowych ludzi. Nie było to grzeczne, a już na pewno niezbyt zdrowe.</p>
<p style="text-align:justify;">Spacer jak zwykle. Dziecko-kula toczyło się spokojnie. Nagle rozpędziło się i zderzyło z pewną piękną panią, przebiło jej łono, gdzie się zadomowiło. Pani urodziła je i pokochała jak swoje.<span id="more-276"></span></p>
<p style="text-align:justify;">Inaczej było z mężczyzną. Tzn. pani nie była zainteresowana. Pan próbował,</p>
<p style="text-align:justify;">podchody-schody, niemrawo wychodziło. Rozeszli się bezszelestnie.</p>
<p style="text-align:justify;">Dziecko-kula zostało u pana. Dalej toczyło się i odbijało od ludzi. Ojciec wciąż miał nadzieję, że kiedyś znów wpadnie na kogoś, kto odwzajemni jego smutek i żałość.</p>
<p style="text-align:center;"><strong>Sierotka-śniegotka</strong></p>
<p style="text-align:justify;">Tańczyła na skraju czasu, na wyspie lasów bez drzew. Wszędzie pełno rozszumionej ciszy. Co rok na wiosnę umierała, a później przyjmowała najróżniejsze postaci, zawsze tak samo znikome jak oryginał. Nikt się nią nie opiekował, więc szybko umierała, głównie od promieni słonecznych, którymi nie potrafiła się cieszyć.</p>
<p style="text-align:justify;">Pewien Eskimos samotnik, który przysiągł sobie celibat po śmierci ukochanej żony Wielorybicy, spotkał ją konającą w zieleniejącej się, wiosennej trawie. Zabrał</p>
<p style="text-align:justify;">sierotkę-śniegotkę do swojego igloo na skraju zwisającego z przepaści morza.</p>
<p style="text-align:justify;">Oddała mu się całym chłodem i niedostępnym wdziękiem. Urodziła mu kilka miliardów dzieci. Odtąd w okolicy nieustannie padał radosny, dźwięczący dziecięcym echem-śmiechem śnieg.</p>
<p style="text-align:center;"><strong>Elektrociepłownia na Ołowiance</strong></p>
<p style="text-align:justify;">Hala turbin. Nieotynkowana cegła, kute żelazo. Turbiny parowe jeszcze cicho świszczą, piszczą, gwiżdżą, świergocą i szczebiocą. Piece rozgrzewają się do czerwoności, pomarańczowości, białej gorączkowości. Kotły drgają, zgrzytają, podgryzają się, przedrzeźniają. Przeraźliwe krzyki, syki, chaos, hurma hałasu, chichy, ryki. Wszystko się niecierpliwi, panikuje, obłokuje parą kłębiastą, puszczastą, czasami puszczalską, ale czego się nie robi dla sztuki.</p>
<p style="text-align:justify;">Bo już za chwilę ruszą industrialne doznania, wezwania i wyzwania. Na widowni sama śmietanka: instrumenty dęte, wzdęte, nadęte też, niektóre przynajmniej sceptycznie nastawione.</p>
<p style="text-align:justify;">Turbiny, pompy, rury roztoczą błony tonów, dziwnych dźwięków i rozdźwięków, i oczarują wszystkich klasyków, nie tylko melomanów, w tej niezwykłej, neoindustrialnej filharmonii.</p>
<p style="text-align:center;"><strong>Bestialstwo</strong></p>
<p style="text-align:justify;">Na chodniku siedzi gołąb. Chory. Łebek wciśnięty między skrzydła. Uśmiechnięta twarz chłopaka. Wysoki, szczupły, przystojny. Nogi w bojówkach moro, adidasy. Nogi &#8211; ale nie chłopak, do którego należą, tylko same nogi &#8211; podchodzą do gołębia. Prawy but kopie bezbronnego ptaka, który przewraca się na jeden bok. Drugie kopnięcie, ptak przewraca się na drugi bok. Próbuje uciekać, ale tak bezradnie, bezładnie, bezskutecznie, śmiesznie, bo słychać śmiech gdzieś tam u góry. Nogi w bojówkach nożycują do gołębia. Kopniak trafia w mały łebek. Głowa ptaka odskakuje. Chciałaby się wyrwać. Daremnie. Zadeptany gołąb odlatuje.</p>
<p style="text-align:justify;">Przecież chłopak nic takiego nie zrobił. Jego nogi, ale to nie on.</p>
<p style="text-align:center;"><strong>Moja nowa zabawka</strong></p>
<p style="text-align:justify;">Na kilkunastu poziomach potrójnego pokładu ciągnącego się przez półtora kilometra, znalazło się lądowisko dla dwustu helikopterów, kilkanaście basenów, rzeka z wodospadem oraz naturalne jezioro. Wewnątrz pokładu ukryty jest kompleks jaskiń, które czekają na odkrycie. To była ta niespodzianka, którą mi obiecał armator. Nie będę się rozwlekał o specjalnych obudowach, ekstremalnym systemie obrony-samoobrony, jakichś tarczach ochronnych, czy nawet o systemie antynawigacji albo możliwości stania się niewidzialnym, bo to banały. Wspomnę tylko, że do dyspozycji mam trzy latające wyspy, każda wielkości przeciętnej metropolii.</p>
<p style="text-align:justify;">Wiem, że moja zabawka może nie imponuje rozmiarami, w końcu to tylko zabawka, jednak kryzys ogólnogalaktyczny robi swoje, niestety.</p>
<p style="text-align:center;"><strong>Wybrani bogom</strong></p>
<p style="text-align:justify;">Szedł taki gościu, wysoki, zależy też dla kogo, typu: rządzę, bo mam piękną furę i wypasioną panienę. Szedł spacerkiem, luzik, paniena u boku, coś w sam raz dla zboczków onanizujących się na boku. No i sobie szli, rączka w rączkę, spoczko, fura na smyczy, dla większego lansu, ale żeby nadmiernie nie eksploatować.</p>
<p style="text-align:justify;">Wybrani bogom.</p>
<p style="text-align:justify;">Wybrali ich na ofiarę takiego jednego, któremu wszystko w życiu się popierdoliło i teraz szedł wkurwiony, nabuzowany, z maczetą większą od motyki, którą kilka dni temu przekopał słońce, dlatego klimat taki mroczny, posępny i w ogóle chujowy. Dla pary zakochanych, których maczeta też pokochała.</p>
<p style="text-align:justify;">Bez wzajemności.</p>
<p style="text-align:center;"><strong>Kolejka do lejka z kawałka łakoci</strong></p>
<p style="text-align:justify;">W długim, ciągnącym się jak larwa sklepie „Stonoga”, w rozlazłej, tupocącej jak nogi stonogi kolejce stały indywidua: łysy kolo z czaszką z orzecha włoskiego &#8211; jego mózg zasymilował skorupę czaszki i tak to wyglądało; kobieta z sitem zamiast twarzy &#8211; jej tapeta wsiąkała i wynurzała się z ledwo dyszących porów; no i on, który stał sam, a potem to nawet usiadł, bo ktoś daleko przed nim kupił krzesło. W każdym razie był tylko on i samotność, która właśnie poszła zrobić sobie zieloną herbatę ze Smoczej Studni. Siedział i oglądał konsumentów konsumujących towary, czas i siebie samych. Przynajmniej w myślach na karcie kredytowej.</p>
<p style="text-align:center;"><strong>Rozmowy o niczym</strong></p>
<p style="text-align:justify;">Jałowe, wyjałowione, wysterylizowane rozmowy pełne banałów, bananów, papki, kaszki, manny z nieba, które pluje jak luje na chodniki wybetonowanych umysłów. Każdy klapa na gałach i miele ozorem, byle mielić, powielać, rozdzielać nawet nie swoimi kwestiami, nic nie znaczącymi gestami, wyświechtanymi &#8211; niegdyś świetnymi, dziś stetryczałymi &#8211; banałami. Jak dzieci w podstawówce czy gimnazjum: Weronika sika, a Marika znika, Maria to wariat, a Ania do jebania. I to nic, że kiedy Weronika postanawia umrzeć, to Marika się zabije. Maria też potrafi myśleć, a Ania ma uczucia. Tylko dlaczego wciąż krzywdzą innych i siebie nawzajem?</p>
<p style="text-align:justify;">Rozmyte rozmowy zamazują się, zmazują zmazanymi znakami bez znaczeń.</p>
<p style="text-align:center;"><strong>Czarny Dwór</strong></p>
<p style="text-align:justify;">W czarnym Czarnym Dworze jest czarny, czarny dwór. W tym czarnym, czarnym dworze jest czarny, czarny salon, w którym są czarne, czarne drzwi otwarte na czarno, na oścież oraz na czarny, czarny las. W tym czarnym, czarnym lesie jest czarne, czarne drzewo. W tym czarnym, czarnym drzewie jest czarna, czarna ulica, w której topi się czarny, czarny asfalt. W tym stopionym na czarno czarnym, czarnym asfalcie pływa czarny, czarny szkielet czarnej, zwinnej, drapieżnej ryby. I ten czarny, czarny szkielet czarnej, zwinnej, drapieżnej ryby wylądował w czarnym, czarnym sosie w czarnej, czarnej wazie na czarnym, czarnym stole w czarnym Czarnym Dworze.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong><br />
</strong></p>
<br />Filed under: <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/category/opowiadania/'>Opowiadania</a> Tagged: <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/bizarro/'>bizarro</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/drabble-diablo-bizarro/'>drabble diablo bizarro</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/niedobre-literki/'>niedobre literki</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/opowiadanie/'>opowiadanie</a>, <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/tag/rafal-kuleta/'>rafał kuleta</a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/niedobreliterki.wordpress.com/276/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/niedobreliterki.wordpress.com/276/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/niedobreliterki.wordpress.com/276/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/niedobreliterki.wordpress.com/276/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/niedobreliterki.wordpress.com/276/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/niedobreliterki.wordpress.com/276/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/niedobreliterki.wordpress.com/276/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/niedobreliterki.wordpress.com/276/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/niedobreliterki.wordpress.com/276/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/niedobreliterki.wordpress.com/276/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/niedobreliterki.wordpress.com/276/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/niedobreliterki.wordpress.com/276/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/niedobreliterki.wordpress.com/276/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/niedobreliterki.wordpress.com/276/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=niedobreliterki.wordpress.com&amp;blog=27819105&amp;post=276&amp;subd=niedobreliterki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/01/24/drabble-diablo-bizarro-by-rafal-kuleta-22/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/fd94b08170296581fd079c9222053795?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">onibe</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Podsumujmy rok 2011&#8230;</title>
		<link>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/01/23/podsumujmy-rok-2011/</link>
		<comments>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/01/23/podsumujmy-rok-2011/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Jan 2012 04:00:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Onibe</dc:creator>
				<category><![CDATA[Różne, różniste]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://niedobreliterki.wordpress.com/?p=282</guid>
		<description><![CDATA[Za nami już cztery niedziele roku numer 2012, ale w naszych głowach ciągle kolebie się kilka wspomnień o poprzedniku. Nie da się ukryć, że rok 2011 był&#8230; khe, khe&#8230; interesujący. Co jednak zapamiętaliśmy z niego najlepiej? Kaz, Dawid, Krzysiek i Darek &#8211; czwórka bez sternika, dzięki której niedobre literki są ciągle niedobre, postanowiła podzielić się [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=niedobreliterki.wordpress.com&amp;blog=27819105&amp;post=282&amp;subd=niedobreliterki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Za nami już cztery niedziele roku numer 2012, ale w naszych głowach ciągle kolebie się kilka wspomnień o poprzedniku. Nie da się ukryć, że rok 2011 był&#8230; khe, khe&#8230; interesujący. Co jednak zapamiętaliśmy z niego najlepiej?</p>
<p><strong>Kaz</strong>, <strong>Dawid</strong>, <strong>Krzysiek</strong> i <strong>Darek</strong> &#8211; czwórka bez sternika, dzięki której niedobre literki są ciągle niedobre, postanowiła podzielić się z Wami swoimi wspominkami. Dla wygody czytających wybraliśmy kilka kategorii, ale&#8230; po co te wstępy? Po co te swary głupie? Wnet i tak&#8230; Cholera, to nie ta bajka! Może lepiej od razu przejdziemy do konkretów.</p>
<h2 style="text-align:center;"><span style="text-decoration:underline;"><strong>KINO</strong></span></h2>
<p style="text-align:justify;"><strong>DAWID:</strong> Rok 2011 przyniósł całą masę naprawdę dziwacznych filmów, jednak najdziwniejsze okazały się dokonania kina greckiego: Attenberg oraz Kieł. I jeden, i drugi czerpią z dokonań teatru absurdu, kojarząc się przez to z takimi dziwadłami, jak francuski film Calvaire sprzed kilku dobrych lat. O ile jednak dziwność Attenberga mnie wkurzała, to Kieł po prostu zachwycił. Dziwna rodzinka i jej przedziwne metody wychowawcze, doprowadzające do sytuacji po prostu szokujących. <span id="more-282"></span></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>KRZYSIEK:</strong> Z tym mogę mieć problem, gdyż od jakiegoś czasu oglądam filmy z pominięciem  chronologii wszelakiej, najczęściej oznacza to kilkuletnie opóźnienie. No więc, obejrzałem pewne dzieło bizarro braci Lumiere&#8230; No nie, aż tak źle nie jest z tymi zaległościami. Oczy Julii oraz Sierociniec &#8211; nadrabiając wiele bezkinowych miesięcy &#8211; przyznacie, że oba urywają pewne części ciała, mimo że bizarro w nich niewiele. A z dziwnych, odjechanych rzeczy &#8211; niech będzie, że &#8220;Drżące trąby&#8221;:-)</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>KAZ:</strong> Tak się dziwnie składa, że ostatnio oglądam głównie seriale. Tym, co spowodowało u mnie opad szczeny, był pomysł na &#8220;The Big C&#8221; &#8211; komedię o kobiecie chorej na&#8230; raka. Takie coś mogli wymyślić chyba tylko Amerykanie.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>DAREK:</strong> Ja w roku 2011 nadrabiałem zaległości i dzięki temu obejrzałem dość  niezwykły film, który ma pewne zadatki na przynależność do elitarnego gatunku bizarro&#8230; choć pewnie nie takie były intencje reżysera <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . Mam na myśli &#8220;Mr. Nobody&#8221;, dzieło, które sporo zamieszało, w niektórych rankingach zdobyło zaszczytne bo najniższe pozycje, ale mnie bardzo do gustu przypadło. Acha, obejrzałem jeszcze powtórkę &#8220;Przyjaciół&#8221; i bardzo bizarro wydało mi się, że kiedyś oglądałem to ze szczerą przyjemnością&#8230; ale to już chyba temat na inną dyskusję <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<h2 style="text-align:center;"><span style="text-decoration:underline;"><strong>KSIĄŻKA</strong></span></h2>
<p style="text-align:justify;"><strong>DAWID:</strong> Tak dziwnie w literaturze nie było nigdy. Nie dość że odkryłem bizarro i w ten sposób zetknąłem się z opowiadaniami, nowelami i powieściami kompletnie nie z tej Ziemi (jak &#8216;Baby Jesus Butt-plug&#8217; Carltona Mellicka), to i wśród pozycji, które ukazały się w Polsce było trochę prawdziwych dziwów. Wśród tych ostatnich warto wyróżnić najnowszą powieść Chucka Palahniuka &#8211; &#8216;Potępieni&#8217;, w której główną bohaterką jest rezolutna choć otyła trzynastolatka, która w czeluściach Piekła dostaje pracę telemarketerki. Słabo?</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>KAZ:</strong> Cóż, wystarczy przeczytać &#8220;Przesilenie zimowe&#8221;, żeby zauważyć, że Polahniuk z nas zżyna. Oki, to był oczywiście żart. Jedną z bardziej zakręconych, a zarazem mega miodnych w czytaniu pozycji, którą czytałem w ubiegłym roku była powieść Jeffa Povey&#8217;a &#8220;Klub seryjnych morderców&#8221;. Żeby nie zepsuć nikomu przyjemności z lektury powiem tylko tyle, że jest to historia elitarnego klubu morderców, których członkowie są po kolei giną w niewyjaśnionych (przynajmniej do czasu) okolicznościach.  Wszystko to podlane oceanem groteski i humoru. Uśmiałem się przy tym jak norka.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>DAREK:</strong> Zgodzę się z Dawidem &#8211; tak dziwnie jeszcze nigdy nie było. Dziwne jest  choćby pojawienie się kolejnego tomu &#8220;Pieśni lodu i ognia&#8221;, a jeszcze dziwniejsza nagła popularność całej sagi. Martin ścigał się przez chwilę z wampirami i innymi &#8220;Zmierzchami&#8221;, może nawet wygrał. To też jest dziwne, choć nawet pozytywne. Dość jednak dygresji: w roku 2011 poznałem bizarro i oczywiście nic nie przebije osiągnięć twórców działających w ramach tej niszy. Przygody, która zaczyna się od opowieści o bobrach, które chciały być bardziej &#8220;goth&#8221; po prostu nic nie przebije&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>KRZYSIEK:</strong> Może znów niezbyt bizarro wybór&#8230; &#8220;Trojka&#8221; Stepana Chapmana bezapelacyjnie!  O wędrówce starej Meksykanki, brontozaura i samochodu terenowego. No, wątki  bizarro też są &#8211; np. sławetne stado odciętych dłoni wpychające bohatera do sieczkarni&#8230; Już o tym mówiłem chyba wszystkim znajomym &#8211; tak dziwnej książki chyba wcześniej nie czytałem &#8211; z całym szacunkiem dla Carltona Mellicka Trzeciego&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;">
<h2 style="text-align:center;"><strong><span style="text-decoration:underline;">GRA</span></strong></h2>
<p style="text-align:justify;"><strong>DAREK:</strong> Bezwzględnie &#8220;Angry Birds&#8221; na Google Plus <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align:justify;"><strong>KRZYSIEK:</strong> Dante&#8217;s Inferno&#8230; Że co?? Nie jest nowa??? O, k&#8230; ten DeLorean ostatnio nawala&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>DAWID:</strong> Najdziwniej było mi, gdy grałem w czarno-białe Limbo. Chłopczyk w  świecie koszmarów, których przestraszą się nie tylko dzieci. Ciarki<br />
gwarantowane.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>KAZ:</strong> Gra mojej córeczki na wyciągniętych z szafki kuchennej garnkach. Ma dziewczyna zadatki na niezłą perkusistkę.</p>
<p style="text-align:center;"><strong>KATEGORIA BONUSOWA</strong></p>
<h2 style="text-align:center;"><strong><span style="text-decoration:underline;">SCHIZA OGÓLNA</span></strong></h2>
<p style="text-align:justify;"><strong>KAZ</strong>: Akcja &#8220;Muszę przetrwać&#8221; czyli obywanie się przez pół roku bez snu <img src='http://s1.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align:justify;"><strong>DAREK:</strong> Pomyślmy&#8230; co takiego dziwnego wydarzyło się w 2011? Może wybory w Polsce? Aj, aj, aj&#8230; bizarro wymięka przy tym co się działo na lokalnej scenie politycznej.</p>
<p>DAWID:</p>
<p>KRZYSIEK:</p>
<br />Filed under: <a href='http://niedobreliterki.wordpress.com/category/rozne-rozniste/'>Różne, różniste</a>  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/niedobreliterki.wordpress.com/282/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/niedobreliterki.wordpress.com/282/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/niedobreliterki.wordpress.com/282/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/niedobreliterki.wordpress.com/282/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/niedobreliterki.wordpress.com/282/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/niedobreliterki.wordpress.com/282/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/niedobreliterki.wordpress.com/282/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/niedobreliterki.wordpress.com/282/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/niedobreliterki.wordpress.com/282/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/niedobreliterki.wordpress.com/282/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/niedobreliterki.wordpress.com/282/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/niedobreliterki.wordpress.com/282/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/niedobreliterki.wordpress.com/282/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/niedobreliterki.wordpress.com/282/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=niedobreliterki.wordpress.com&amp;blog=27819105&amp;post=282&amp;subd=niedobreliterki&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://niedobreliterki.wordpress.com/2012/01/23/podsumujmy-rok-2011/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/fd94b08170296581fd079c9222053795?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">onibe</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
