polskie centrum bizarro

„Mężczyźni w potrzasku” – filmowa zajawka

In Książka on 20 października, 2020 at 7:16 am

Już wkrótce nakładem wydawnictwa HarperCollins ukaże się kolejna powieść naszego redakcyjnego kolegi, Kazka Kyrcza Jra: „Mężczyźni w potrzasku”. Nie jest to co prawda bizarro ani horror, ale zapewniamy, że warto sięgnąć po tę powieść… A wcześniej zobaczyć dedykowany jej – naprawdę mroczny i przerażający – trailer:
https://www.youtube.com/watch?v=jEmLFqod1TM

„Duch Gór” by Dariusz Bednarczyk

In Opowiadania on 15 października, 2020 at 6:00 am
niedobreliterkitxt

Dzisiaj krótko, bo i tekst do którego zapraszamy, jest długi inaczej. Krótki w sensie. A czy literki w nim zawarte są dobre, nie dobre czy niedobre, to już pozostawiamy waszej ocenie…  

Dariusz Bednarczyk jest już Wam znany. Duch gór jeszcze nie. Ale rzecz do nadrobienia zaraz, teraz, tuż poniżej…

Zapraszamy do lektury!

Duch gór

…Błoto bulgotało i międliło. Mgła nieprzeniknioną, wilgotną masą otoczyła ich ze wszystkich stron. Maniek splunął, a następnie z całej siły wbił łopatę w mokry grunt. Na czarnej rękojeści szpadla zawiesił rękawice robocze oraz pomarańczową kamizelkę.

‒ Dalej nie idziemy ‒ rzucił ‒ za duża mgła. Zostajemy tutaj.

‒ Dobra ‒ odparł Jacek ‒ nigdy nie wiadomo, co przyjdzie z górów.

Rozłożył na ziemi pelerynę, na której obaj usiedli. Maniek wyjął z zanadrza flaszkę. Jacek dołożył jeszcze trzy. Na pytające spojrzenie kumpla odparł:

‒ Ze wczoraj sie zostały.

Pili na zmianę do opróżnienia butelki, czując jak wino rozgrzewa ich powoli. Zapalili. Wdychając z przyjemnością dym, obserwowali maleńkie, żarzące się ogniki papierosów. Jacek wyjął z oczodołu szklane oko, starannie obmył w alkoholu i wyczyścił chusteczką do sucha, po czym włożył na miejsce.

‒ Doktór powiedział, żeby je czasem przetrzeć ‒ odpowiedział Mańkowi lekko zażenowany, wycierając jednocześnie zmoczone macki ściereczką.

Błoto dudliło i ciamkało, mgła trwała majestatycznie i groźnie, obok opróżnionej butelki pojawiły się trzy następne. Nazajutrz rano przejeżdżający poduszkowcem gajowy, zauważył zaginionych poprzedniego dnia na bagniskach członków brygady meliorantów. Wtuleni w siebie wszystkimi mackami niczym dwa ćwoktuny, spali smacznie na rozłożonej pelerynie. Obok wbitej w ziemię, uszlachconej pomarańczową kamizelką łopaty z czarną rękojeścią, leżały cztery puste flaszki. Na pokrytych rosą, zdobionych panoramą gór różowych etykietach, złocił się dumny napis: LICZYRZEPA.

Recenzja powieści „Człowiek, który zniknął. Deus Ex Machina” by Kornel Mikołajczyk

In Recenzje książek i publikacji BIZARRO on 8 października, 2020 at 6:00 am

Wiele jest i było wizji przyszłości. Jednym jawi się ona jako coś wspaniałego. Czas miłości, pokoju i wzajemnego szacunku. Bez zła, głodu i cierpienia. Inni twierdzą, że wręcz przeciwnie. Czekają nas same nieszczęścia. Braki żywności, choroby, wojny, a finalnie regres ludzkości do epoki kamienia łupanego.

Jak na razie, wbrew przepowiedniom wieszczów z poprzednich stuleci, jako gatunek mamy się całkiem nieźle. Z każdym dniem nas przybywa, powstają coraz to nowsze wynalazki mające ułatwić nam życie.

Teraz pozostaje tylko zadać pytanie, do czego to doprowadzi? Czy wraz z rozwojem technologicznym rozwiniemy się także mentalnie? Czy faktycznie znikną nękające nas bolączki? Może przestępczość zostanie zredukowana do zera? Zamiast na pędzie do władzy i bogactwa skupimy się raczej na rozwoju duchowym?

Po lekturze najnowszej powieści Kornela Mikołajczyka pod tytułem „Człowiek, który zniknął. Deus Ex Machina”, śmiem wątpić, że kiedykolwiek wzniesiemy się ponad to, co serwujemy sami sobie do tej pory. Świat jest szambem i pozostanie szambem. Nieco nowocześniejszym, z bajerami typu cyfrowe sterowanie odprowadzaniem ścieków, monitorowaniem składu fekaliów, kolorowym wyświetlaczem, ale z wciąż płynącym w kanałach jednym i tym samym gównem.  Można w tym momencie zacytować klasyka: „War. War never changes”. Tak samo jak my.