polskie centrum bizarro

„Odbicia” by Krzysztof T. Dąbrowski

In Opowiadania on Grudzień 1, 2011 at 6:00 am

Myślicie pewnie, że nic ciekawego się u nas nie dzieje. Błąd! Dzieje się i to sporo, ale… głęboko pod ziemią. W naszych ulubionym bunkrze przeciwschizowym majstrujemy dla Was sporo ciekawych rzeczy. Ale, nim zmajstrujemy, chcielibyśmy zaserwować Wam coś naprawdę fajnego. Widzieliśmy, że spodobało się Wam ostatnie opowiadanko zamieszczone na niedobrych literkach, pewnie więc spodoba się i nasza nowa propozycja. Dzisiaj zapraszamy do lektury szortu „Odbicia” sprokurowanego specjalnie dla niedobrych literek przez Krzysztofa T. Dąbrowskiego. Voila:

Odbicia

 

To tak wygląda śmierć – pomyślałem – jak w jakimś pieprzonym matrixie.

Unosiłem się i jednocześnie bardzo powoli obracałem. Najprawdopodobniej wszystko działo się w błyskawicznym tempie, ale odbierałem to tak, jak film puszczony na zepsutym projektorze.

Wznosiłem się i wirowałem – zupełnie jakby mnie coś z ogromną siłą uderzyło. Najdziwniejsze było to, że nie widziałem rąk, nóg ani reszty ciała… jakbym go nie miał. Czułem się trochę jak duchowy bączek zakręcony przez psotne astralne dziecko.

Rozśmieszyło mnie to pokręcone skojarzenie. Śmiałem się, choć przecież powinienem panikować, krzyczeć. Ale nie, ja się śmiałem! Jeśli tak wygląda śmierć, to nie ma się co martwić.

I tylko jednego nie mogłem pojąć – skoro nie widzę swego ciała, to czemu wszyscy biegną w moim kierunku? Czemu wszyscy się we mnie wpatrują?

Chwilę później zniknęli mi z oczu – teraz widziałem tylko stary, pokryty łuszczącą się farbą sufit.

Unosiłem się, początkowo szybko, a później coraz wolniej i wolniej. Przestałem się też obracać – zupełnie jakby Bóg chciał mi powiedzieć:

„Stop kolego! Na ciebie jeszcze za wcześnie. Wracaj!”.

Czytałem w różnych książkach o doświadczeniach ludzi, którzy przeżyli własną śmierć – zawsze był tunel, oślepiająca światłość, obecność dobrotliwej istoty, film z całego życia i tak dalej i tak dalej; ja tymczasem doświadczyłem „światłości”

jarzeniówki, dobrotliwa istota nie zaszczyciła mnie choćby odrobiną uwagi, a o filmie mogłem już chyba tylko pomarzyć (zdaje się, że nie kupiłem astralnego biletu…).

Ech, to wznoszenie się było takie przyjemne. Czułem się wolny i lekki.

Zacząłem spadać, coraz szybciej i szybciej. Słyszałem szum powietrza. Sufit oddalał się w ekspresowym tempie. Za chwilę z impetem wpadnę w swoje ciało i poczuję ból – na sto procent!

Może to serce? Może było za słabe? Jakaś wada, o której ani ja, ani lekarze nie wiedzieli? Mogłem też mieć wypadek. Dziwne to wszystko… Nagle łup! Coś mnie uderzyło. Świat się rozmazał. Pędziłem gdzieś w zawrotnym tempie, by po chwili uderzyć w coś twardego. Odbiłem się od tego czegoś. Może to była jakaś inna dusza, z którą się zderzyłem? Czy z duszami jest tak, jak z magnesami i ich odpychającymi się polami? Nie, niemożliwe, wtedy to odbicie było by zapewne dużo łagodniejsze, takie miękkie, a ja przecież solidnie przywaliłem…

A jeśli na skutek pierwszego uderzenia mam teraz takie dziwne odczucia? Nie da się wykluczyć tego, że mogę być w swoim ciele, tyle tylko, że coś mi się w głowie poprzestawiało? To się przecież zdarza – nieraz słyszałem o takich sytuacjach.

Na budowie w Stanach facetowi spadła na łeb ciężka metalowa rura. Potem twierdził, że nie ma ciała. Ktoś inny, na skutek wylewu, doznał na tyle poważnego uszkodzenia mózgu, że potem do końca życia wydawało mu się, że jego lewa ręka nie należy do niego, lecz do kogoś obcego. Gorzej – koleś kompletnie nad nią nie panował. Często zdarzało się, że własnoręcznie fundował sobie całkiem pokaźną śliwkę pod okiem. Całkiem prawdopodobne, że nadal żyję, jestem w swoim ciele, mam ręce, nogi, i tylko na skutek uszkodzenia mózgu przestałem sam siebie postrzegać. No bo jak to inaczej wytłumaczyć – to, że poczułem zderzenie i poprzedzające je uderzenie tak… tak materialnie?

Przekręciło mnie pod takim kątem, że ujrzałem wielu ludzi. Stali. Wpatrywali się w coś w napięciu.

Boże! A jeśli ja znajduję się wewnątrz urwanej głowy? To by wszystko tłumaczyło!

Nie wiedzieć czemu cała sytuacja skojarzyła mi się z animowanymi wstawkami Monty Pythona – zaraz pewnie pojawi się gigantyczna stopa, która kopnie moją głowę poza kadr…

W dawnych czasach – gdy publicznie ścinano skazańców, a podniecona gawiedź traktowała egzekucje jak widowisko – wielokrotnie zdarzało się, że ucięta głowa żyła jeszcze przez kilka, kilkanaście sekund. Ścięci próbowali mówić, otwierając raz po raz milczące usta. Mrugali z niedowierzaniem, nie potrafiąc zrozumieć, co się z nimi dzieje – dlaczego wciąż żyją?

Żyli wyłącznie dlatego, że mózg zużywał resztki dostarczonego z krwią tlenu. Niewykluczone, że to samo dzieje się teraz ze mną. Pewnie lada moment zobaczę jak wygląda prawdziwa śmierć. Poznam odpowiedź na zadawane od wieków pytanie: co jest potem?

Nagle zacząłem spadać z zawrotną prędkością. Wszystko się rozmazało. W coś uderzyłem. Czy to podłoga? Odbiłem się. Wszystko wirowało. Znowu w coś uderzyłem i znowu się odbiłem. Za każdym razem wznoszenie po odbiciu było coraz słabsze.

Brak tlenu – pomyślałem. – Mam halucynacje, to koniec!

Gdy przestałem się odbijać, doznałem takiego odczucia, jakbym się toczył. Jakieś smugi świateł, rozbłyski. Wirująca coraz wolniej rzeczywistość – no haluny normalnie jak ta lala!

O dziwo zatrzymałem się. Po chwili znowu zacząłem rozróżniać detale.

Nogi. Parkiet. W oddali – jakieś zbiegowisko. Podbiegł tam mężczyzna ubrany na biało. Tłum zaczął się rozstępować. Ktoś kogoś reanimował. Krzyki. Płacz. Coraz większe zbiegowisko.

Usłyszałem za sobą głos:

– Zanieś piłkę do szatni.

Poczułem, jak obejmują mnie czyjeś ręce. Zostałem uniesiony. Ujrzałem też kogo reanimują – MNIE!

O, kurwa! Jestem piłką do koszykówki!

 

Advertisements
  1. No halo! Ta piłka, to piłek 😀
    niezłe, niezłe. Coś mi się skojarzyło, kiedy to czytałam… i w ogóle kiedy czytam coraz śmielsze bizarrowate poczynania. Ktoś mądry powiedział kiedyś – i całkowicie się z tym zgadzam – że człowiek nie jest absolutnie w stanie wyobrazić sobie czegoś, czego w jakiś sposób nie doświadczył – nie widział, nie słyszał, nie wyśnił… Ciekawe, czy któryś z twórców bizarro gdziekolwiek na świecie zaskoczy czymś takim. Sprawa nie jest łatwa, bo oczywiście mogę na przykład spróbować opisać życie i zwyczaje kryziołków, ale to pewne, że nie uda mi się to bez odwołań do znanych mnie i czytelnikowi rzeczy, istot… Albo wspomnieć stan arbeksji, ale co z tego, kiedy inni go ni znają.
    Jesteśmy w… pułapce (kto myślał, że gdzie indziej?) I wyżej pułapki nie podskoczymy.

    • zabawna sprawa – piszesz o granicy poznania wyznaczonej przez nasz umwelt ;-). Słowa użyłem celowo – jestem właśnie po lekturze „Science Fiction” Dukaja i on bardzo ostro zajmuje się tam problematyką wymyślenia dla potrzeby literatury science fiction czegoś, co jest prawdziwie „obce”. Używa określenia „umwelt” aby określić pulę właściwych nam doznań. Nie ma dwóch takich samych umweltów – inny jest umwelt człowieka i dżdżownicy, ale też inny umwelt mają dwie siostry, o mężu i żonie nie wspominając. Może zatem bizarro fiction jest odpowiedzią na problem zgłoszony przez Dukaja? A historia o piłce… jedną z odpowiedzi, lub przynajmniej krokiem we właściwą stronę?

  2. Faktycznie ciężko (o ile to w ogóle możliwe) stworzyć coś absolutnie nowatorskiego, coś co nie odwoływałoby się do tych czy innych składników już znanej kultury. Z drugiej strony istnieje obawa, że nawet jeśli by się komuś to udało mógłby nie znaleźć czytelników.
    Że o wydawcy nie wspomnę.

  3. Żyjemy w jakimś continuum, toteż o absolutne nowatorstwo raczej ciężko (może tylko w pofikanym świecie kwantów byłoby to możliwe, bo tam – ponoć – wszystko jest możliwe). Co do odbiorców tego rodzaju eksperymentalnej literatury: true. Tym bardziej w naszym „pinknym” kraju. Dlatego niech żyje internet.
    Szokowa transfuzja duszy człeka do okolicznej piłki musi być zaiste ciekawym doświadczeniem. Ciekawe, co na to moja klawiatura… Monitor? Albo domowy kosz na śmieci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: