polskie centrum bizarro

„Pamiętnik znaleziony w ruinach” by Paweł Mateja

In Opowiadania on Styczeń 12, 2012 at 3:00 am

Najlepsze co może przyjść po dobrym, mocnym uderzeniu to… kolejne mocne uderzenie. U nas, jak na dobrym meczu bokserskim, mocnych prawych, lewych, a nawet złamanych sierpowych nie brakuje. Oto kolejny tekst, który powinien Was znokautować.

Gwoli ścisłości: opowiadanie „Pamiętnik znaleziony w ruinach” zostało przesłane przez Pawła Mateję na nasz bizarro-konkurs. Tak, tak… oto poniżej jeden ze zwycięzców.

Pamiętnik znaleziony w ruinach

Poniższy dokument został znaleziony w kamienicy pod numerem 10 na ulicy Bankowej w Gliwicach przez strażaka badającego okoliczności eksplozji, która miejsce miała 11.10.1975 w mieszkaniu inżyniera Maziaja. Przypuszcza się, że bezpośredni związek z eksplozją miała awaria niezwykłego urządzenia skonstruowanego przez obywatela inżyniera Maziaja, a które rzekomo miałoby być wehikułem czasu. Szczątki urządzenia skonfiskowały odpowiednie służby, a obywatel Maziaj znajduje się pod obserwacją lekarską

(Początek załącznika)

Poniższy dokument został znaleziony przez robota Windows55Extreme podczas wykopalisk w ruinach jednego z budynków osadzonych w późnosłowiańskim mieście Ziemi. Datowany jest na okolice roku zerowego Ery Ucieczki. Szacowana objętość tekstu źródłowego to około pięćdziesiąt stron tekstu dawnego formatu A5, ale ostatecznie ocalało zaledwie kilka niedługich fragmentów.

Dokument jest na razie poddawany serii analiz zarówno chemicznych, jak i historycznych, istnieje bowiem możliwość, iż dostarczy on rewolucyjnych informacji na temat Wielkiej Katastrofy.

Pamiętnik Katarzyny Nowakowskiej

Jeśli ktokolwiek to przeczyta, niech wie, że zginie z mojej ręki!

03.09.2012

Nowa szkoła nie jest zła. Nauczyciele wyglądają całkiem znośnie, choć nie spodziewam się po nich cudów. Jest nawet park zaraz obok, będę miała gdzie wychodzić na papierosa. Nowa klasa… sama nie wiem. Słabo mi od patrzenia na te blachary, jakie one słodkie… Faceci… tacy sobie, nie ma szału. Obgadam wszystko jeszcze ze starymi znajomymi z gimby dzisiaj.

04.09.2012

Dziwne, wczoraj nie było tego chłopaka. Jeeeej, jakie on ma… oczy… wszystko… wygląda zupełnie inaczej niż reszta. Nieeeesamowity. Ciekawe tylko, dlaczego cały czas miał na sobie plecak. Nie miałam odwagi, żeby do niego zagadać, ale może jutro… albo pojutrze.

05.09.2012

Zupełnie nie zwraca na mnie uwagi… chcę umrzeć… albo… ech, nieważne.

08.09.2012

Dzisiaj przynajmniej wolne. Ftagan… dziwne imię, ale jest naprawdę uroczy. Zagadał do mnie dzisiaj na przerwie. Też czuje się taki trochę wyobcowany, nie z tych czasów. Mówił, że wyglądam ciekawie, że podobają mu się moje kolczyki, że pewnie jestem artystyczną duszą. Śmieszny jest z tym plecakiem, wydaje mi się, że wokalista jakiegoś zespołu też zawsze tak nosi…
(Brak kilku stron)

20.10.2012

Pierwszy raz byłam dzisiaj w jego domu. Boże, co za miejsce! Pełno tam antycznych rzeźb, książek, zabytków. Korytarz jest większy, niż cały mój dom. Ftagan musi mieć bardzo bogatych starych. Mówił, że bardzo rzadko go odwiedzają, że nie widział ich całe eony. Czasem też bym tak chciała… ech… ale lokaj, który opiekuje się wszystkim będzie mi się dzisiaj śnił w nocy… miał twarz jak zdechła ryba… fuj. Wylądowaliśmy na łóżku, było naprawdę miło… całowaliśmy się, leżeliśmy długo przytuleni, ale tylko tyle. Spłoszył się i nic z tego tym razem nie wyszło. Nawet nie zdjął tego plecaka, choć prosiłam. Jest trochę dziwny, ale słodki.

21.10.2012

Śniło mi się, że byłam nad wielkim morzem, obok stał ten rybi lokaj. Chwycił mnie za rękę i wciągał w fale. Obudziłam się cała mokra, boję się gościa, choć był przecież całkiem uprzejmy.

27.10.2012

Ftagan powiedział, że musi mi się z czegoś zwierzyć, że myślał o nas i żebyśmy się spotkali po szkole. Boże, boję się, może on mnie nie kocha, może mu przeszło. Łeee… Spotkaliśmy się i powiedział, że nie możemy się dalej widywać, bo boi się o mnie. Boi się, że zrobi mi krzywdę. Powiedział, że jestem słodka, śliczna i że bardzo chciałby być ze mną, że to jest miłość i że… ale że nie może, że nie zrozumiem, że to wszystko nie tak i żebym się nie smuciła. Ale jak ja mogę o tym wszystkim zapomnieć. To pewnie ten rybi dziad coś mu nagadał, może zadzwonił do jego starych. Dom wariatów. Chcę umrzeć. Powiedziałam mu, że nie może mnie tak traktować, że przecież ja mam uczucia, że myliłam się co do niego. I uciekłam, i płaczę.
(Brak kilkunastu stron)

(…) wydaje mi się, że poznałam go na nowo po tym wszystkim. Po tym, co dla mnie zrobił, jak uratował mnie przed tymi skurwysynami… jeszcze się trzęsę, jak o tym myślę. Wiem, że kocham go jeszcze mocniej.

20.12.2012

Sama nie wiem, co o tym myśleć. Jeszcze czuję na sobie jego dotyk, jego ciepło i miłość. Po tym, jak leżeliśmy razem w jego wielkim łożu, jak dotykał mojej skóry: ust, dłoni, ramion, pośladków, wiedziałam już, że tego chcę, że on tego pragnie. Pierwsza zrzuciłam ubranie i widziałam, że on jeszcze się waha, choć tak bardzo tego chce, ale coś go powstrzymuje. Pomogłam mu więc zacząć.

(…) pod plecakiem skrywał coś, czego się nie spodziewałam, o czym nie śniłam w najgorszych koszmarach – swoją prawdziwą głowę. Wielką i ciężką, pełną ruchomych i jakby żyjących samodzielnie macek. W pierwszym momencie ogarnęła mnie groza, której nie potrafię nawet opisać, ale wiedziałam, że nasze uczucie jest silniejsze niż wszystko inne.

(…) czułam je wszędzie, jak wypełniały mnie, jak masowały każdy skrawek mojego ciała. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłam. Wypełniały mnie tak cudownym drżeniem. Ftagan sapał, a ja drżałam cała, byłam jak atom w całym wszechświecie rozkoszy.
(Brak kilku stron)

21.12.2012

Zabrał mnie ze sobą w swojej przedziwnej postaci, ale kocham go takim właśnie, mojego mackowatego pysia, słodkiego potworka. Może dla innych wygląda groźnie, ale dla mnie jest nadal tym wrażliwym i wspaniałych chłopakiem. Jest przeraźliwie zimno. Stoimy na szczycie tej lodowej góry, tam w dolinie całe miasto wykute w lodzie i ciałach zmarłych dawno istot. Powstają całe zastępy. Rybooki lokaj jest tu razem z nami, przed chwilą przyniósł mi koc, zaczynam go chyba lubić. Widzę jak idą – giganci, cyklopi, nigdy nie widziałam czegoś podobnego (…)
(tekst uszkodzony)

Jesteśmy znów w Gliwicach, Ftagan rośnie, jest już wielki jak katedra – którą wyrwał przed momentem z posad i rzucił w kierunku rynku. Ziemia się trzęsie. (…) mówi, że to jego rodzice powstają ze snu trwającego całe wieki – czy eony. (…) Całe miasto jest ruiną, siedzę na ramieniu Ftagana, jestem tak malutka jak paznokieć. Miasto płonie, wcześniej słyszałam w radio, że Amerykanie wystrzelili w kosmos rakietę załogową, że sztab uczonych od dawna studiował pradawne księgi, wymienili tytuł jednej z nich: „Necronomicon”, chyba widziałam ją w domu Ftagana (…)

Ruszyliśmy. Widzę jak leci cała armada gigantów, przybywa do nas z odległej planety.

(…) zaraz wyrzucę ten pamiętnik za siebie, teraz – jako królowa nowego świata – nie będę go już potrzebować. Pysiu niesie mnie ku nowej przyszłości, gdzie panować będą Pradawne Istoty.

Żegnaj, pamiętniczku!

Advertisements
  1. Świetny pomysł, ciekawa forma, Proszę jak to miłość potrafi uskrzydlić mężczyznę (?) 😉

  2. Po prostu Pysiu dał radę 😉

  3. Tentlacles! I wszystko jasne 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: