polskie centrum bizarro

„Literacki Trailer” by Zeter Zelke

In Opowiadania on Luty 3, 2012 at 6:00 am

No i stało się: oto pada ostatni bastion… tekst, to znaczy. A konkretnie, to ostatni tekst konkursowy. Dzisiaj możemy Wam śmiało spojrzeć w oczy i zakrzyknąć: żeśmy się rozliczyliśmy! A jak!

„Literacki Trailer” to opowiadanie, które uległo konkursowemu wyróżnieniu. Przeczytajcie i sami oceńcie czy słusznie. Jak zwykle opinie pochwalne wobec werdyktu jury oraz negatywne, publikować możecie w postaci komentarzy pod tekstem. Jeśli się zdarzy, że Wasz komentarz zniknął w tajemniczych okolicznościach, to pewnie jest to wina systemu i wcale, ale wcale nie ma to nic wspólnego z potencjalną zawartą w nim krytyką ;-).

Ale dość kwestii organizacyjnych. Zapraszamy Was do lektury.

Literacki Trailer

Zaczęło się przed rokiem. Może trochę wcześniej. Opowiadanie „Fala” miało niesprecyzowane miejsce w czasie i przestrzeni. Wtedy objawili się światu po raz pierwszy, by zrekonstruować oblicze fantastyki. Zaczęło się niezwyczajnie:

 „- Pójdziem – jeden z bobaków kiwnął dużą głową – bacz jeno, co ci rzekniem: Warog długo nie pociągnie. Struktorzy w ruch swój plan wprawili. Z zachodu fala ku nam ciągnie. Sklaw rad ją przyjąć i pchnąć w głąb kraju, coby wszystkich nas porwała albo w ziemię wgniotła. Sprasza tu siły, których nie pojmuje, chce brać udział w grze, której zasad nie zna, która nasz świat w pył rozbije, a z nim wszystkich, co się przeciwstawić śmieją”.

Na słowiańskich ziemiach zapanował niepokój…

 „Na południu i zachodzie coś nowego powstaje” – mówili. „Ekspansywna to siła, pochłania wciąż więcej przestrzeni, gromadzi wciąż więcej sił i wiąże wciąż więcej umysłów. Upraszcza skomplikowane, ujednolica różnorodne, zmienia barwne w czarno-białe. Niektórzy zwą ją Falą, inni znowu Nowym Słońcem”.


Grupa śmiałków udaje się na dobrowolne wygnanie.
Przewodzi im młody kowal Milo:

„- Jak tam tyły? – zapytał Milo.
– Ktoś nas dognał.
– Kto? – Kowal przełknął ślinę. Zimny pot spłynął mu po plecach, przylepiając do skóry drapiącą koszulę”.

Stary strateg Rosan:

„- Rzecz o tych samych duchach, przez które z Warogu uciekamy?
– Tako.
– Dlaczego więc miałyby nam pomagać? – Zirytowany Rosan wskazał palcem rozgorączkowanego Milo. – Takie coś uczynić mogły tylko czorty!”

I sędziwa znachorka Kociocza:

„Kociocza odwróciła się wolno, głaszcząc uspokajająco Cmyka palcem po głowie.
 – Powiem, żeście są zafrasowani, starszy – zwróciła się do Rosana. – Takoście zafrasowani, że nie widzicie, po czym stąpacie”.

Oto epicka opowieść o miłości…

” – Zróbcie, wiedząca, co w waszej mocy. – Krasia pociągnęła nosem. – Niechaj mi Weles zbyt wcześnie Milo nie zabiera!”

O zdradzie…

„- Milo! – szepnęła, przeciągając sylaby.(…) – Ty i twoi zbiegowie odegracie ważką rolę w dziele Struktorów. Nieszczęsna Fala wzbierała przez setki lat. – Sięgnęła wolną dłonią do małego futerału przy pasie i błysnęła kowalowi przed oczami srebrnym ostrzem sztyletu. – Teraz nic jej nie powstrzyma. Nic, oprócz przeciwstawnej Fali”.


I o poświęceniu:

„Kociocza wciągnęła nosem chłodne powietrze.
 – Krąży po świecie kapryśna siła, co zasady łamie – podjęła, pocierając energicznie obie dłonie z uwięzionymi pomiędzy nimi kawałkami żelaza. Nie przerwała nawet, gdy pojawiła się pierwsza stróżka krwi i kilka ciemnych kropel spadło na trawę. – Nie pozwala umrzeć Martwym, Żywym narodzić się nie daje. Struktorzy ludźmi są, których moc kapryśna tknęła (…) Niszczą i tworzą, zmieniają i przed zmianą bronią. To Wędrowcy, co podróżują przez czasy i przestrzenie. Tym są, co umarło i co ciągle żyje. Nie nam ich chaotyczną naturę pojmować. Dla tego chłopca – pogłaskała kowala po spoconym czole – to się liczy, że umieją krew naprawić”.

NADCHODZĄ!

 „- Winnam wam przestrogę, starszy – rzekła. – Struktorzy rzadko piękni bywają. Dziwnie się zachowują, mówią dziwnie. Nie dajcie im się przerazić.
Rosan prychnął”.


PRZYGOTUJ SIĘ!

„Po posągu Świętowita przesuwały się żyłki światła, rażąc oczy ostrą bielą. Z ubitej ziemi podnosiły się puszyste grzywy kłębów mgły. Dym zasnuwał Świętowita, podczas gdy Świętowit ożywał. Cztery twarze boga płodności, wojny, dostatku i nieba skurczyły się w bolesnych grymasach, drewno wybrzuszyło się, nabierało kolorów. Zanim Rosan zdążył zauważyć detale, słup całkowicie zniknął za kotarą gęstniejącego dymu”.


POZNAJ ICH!

„Pierwszy z karmazynowej mgły wyszedł mężczyzna w wysokich, rybackich kaloszach i sztywnym, bawełnianym płaszczu do kolan. Szczerzył zęby w szerokim uśmiechu (…). Oślepiały go nadto dwa żółte, ostro zatemperowane ołówki, sterczące niczym groteskowe włócznie tam, gdzie niegdyś znajdowała się para wesoło spoglądających oczu”.
 „Platynowowłosa kobieta w białej, plastikowej sukni sięgającej samej ziemi(…) Wzdłuż oczu Struktorki ciągnęły się równoległe rurki, po których w tę i z powrotem przemykały różnokolorowe światełka, nadając jej jasnym tęczówkom co i rusz innej barwy”.
 „Trzymała w ręce smycz, której drugi koniec znajdował się przy kolczastej obroży, zamkniętej wokół szyi trzeciego Struktora. Ten był nagi od pasa w górę, wyjąwszy krzyżujące się na jego torsie szelki, podtrzymujące skórzane spodnie, obciążone licznymi, podzwaniającymi łańcuchami. Oczy
 miał ukryte za goglami, w ustach natomiast przygryzał knebel z małą, świecącą kulką. W jej wnętrzu coś się poruszało, niechybnie coś żywego – chochlik, duszek albo gryzoń”.
 „Blada, kruczowłosa kobieta w skromnym, czarnym kombinezonie. (…) Była to nieruchoma twarz, przyklejona twarz, twarz-maska zastała na domiar tego w dość makabrycznym wyrazie. Wywrócone do góry oczy ani razu nie mrugnęły, choć nie pozbawiono ich powiek. Usta szeroko otwarte za sprawą żelaznego rozwieracza, którego widelcowate fragmenty opinały blade policzki kobiety. O tym, że Struktorka nie była raptem niezwykle rzeczywistą kukłą świadczyły nieznaczne obroty głowy, potwierdzające, że mimo wszystko jest świadoma otoczenia”.

ONI JUŻ TU SĄ!

„- Kto wzywał?! – zakrzyknęła platynowowłosa.
 Struktor z ołówkami w oczach zachichotał. Dłoń w plastikowej rękawiczce chlasnęła go w twarz”.

MAJĄ METODĘ NA KAŻDEGO!

 „Wszyscy oprócz nieruchomej czarnowłosej pochylili się nad kowalem i obejrzeli go sobie z wielką atencją. Pierwszy wyprostował się Struktor w płaszczu – przygryzł zaciśniętą pięść, wycelował w Kocioczę dwa ołówki, za czym zawołał z teatralnym uniesieniem:
– Straszne! – Odwrócił się do czarnowłosej towarzyszki: – Nie wolno tego tak zostawić. Prawda?
Struktorka nie odpowiedziała”.

I CHCĄ CIEBIE…

„- Oto rodzi się mit przeciwko mitowi! – oznajmił mężczyzna w płaszczu, wyjął sobie ołówek z oka i bezceremonialnie wbił go kruczowłosej koleżance w tył głowy.
 Kobieta nawet nie mrugnęła. Pochyliła tylko głowę, a z jej rozwartych ust zaczęła wypływać gęsta, ciemno-złocista krew, przelewając się w usta nieprzytomnego Milo”.

ZREKONSTUOWAĆ!

„- Ciekawa propozycja. – Białowłosy wdział płaszcz, sięgnął po pochodnię i wycofał się do wyjścia. (…) – Wyczuwam w was energię Struktorów, tych samych, którzy stworzyli mój rodzaj, dawno temu. Serce mi pęka z rozpaczy, kiedy pomyślę, że jedyne na co ich było stać, to zaprząc do roboty zmarłe raz dusze”.

Już w niedającej się przewidzieć przyszłości, na nieistniejącym jeszcze blogu pełnometrażowa wersja opowiadania. Gotuj opiłki! Niech ogarnie cię „FALA”!

” – Przybywam tutaj w duchu odnowy. Gdzie się podziewa pan na Warogu?
– Pan na Warogu upadł na duchu. – Milo wskazał dłonią przykryte arrasem zwłoki”.

Advertisements
  1. No! Nareszcie zrozumiałam, skąd się wzięło globalne ocieplenie.
    Odważnie 🙂

  2. Bizarrowa epopeja w pigułce. Krótko, węzłowato i z rozmachem 🙂

  3. To „Pan na Warogu upadł na duchu” to prawie memetyczne się zdaje, he. Ale najmocniejsza jest wizja… słowiańskich Cenobitów? Ekstra.

  4. Zastanawiałam się, w jaki sposób skrócić to opowiadanie do 6.666 znaków i tak wyszło.
    I owszem, cenobici się zasłużyli ku jego powstaniu, podobnie jak pewien pan z zaklejonymi oczami z filmu „Ink”. 😉 A tak w ogóle, bardzo lubię filmowe trailery. To dla mnie prawie jak sztuka. 😛

  5. Na Zachodzie ponoć są firmy, które specjalizują się właśnie w tworzeniu trailerów… Ile to razy trailery były lepsze od samych filmów?

  6. Orly? 😉 Talkin’ ’bout trailer addicts: http://www.traileraddict.com/trailer/franklyn/trailer – ten oglądałam bodaj największą ilość razy. Ma w sobie coś, po prostu. (Film też niezły, nota bene). Oczywiście, w ogóle nie dyskryminuję trailerów gier komputerowych. Epickość cRPG-ów nic lepiej nie podkreśli niż dobrze zmontowany trailer. Ach… trailery… idę obejrzeć jakieś random ones. 😛

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: