polskie centrum bizarro

Bizarro TV – Niebezpieczne stężenia absurdu

In Animacja, Ciekawostki znalezione w Internecie, Różne, różniste on Kwiecień 13, 2012 at 6:00 am

Główną cechą, którą zawsze zobaczycie w opisie gatunku zwanego bizarro fiction, jest absurdalność. Absurdalne pomysły, fabuły, postaci i tak dalej. Każde dzieło literackie popełnione pod naszym ukochanym szyldem posiada coś z tej listy – w mniejszym lub (zwykle) większym stężeniu, do szczytów możliwości ludzkich w tej konkurencji włącznie. Poleciałbym przykładami, ale po co cytować streszczenia wszystkich książek wydanych w tej konwencji? Lepiej samemu je przeczytać.

Absurd świetnie sprawdza się jako podstawa dla komedii. Wiedzą to dobrze liczni niczym szarańcza fani brytyjskiego humoru, ale tu nie kończy się rola totalnej niedorzeczności w wielkim dziele rozśmieszania ludzi. Tego typu klimaty lubią też dziwne byty krążące w wirtualnym światku zwanym Siecią, Internetem bądź Wylęgarnią Zła & Rozpusty & Nieznajomości Gramatyki.  Jakkolwiek na to nie spojrzeć, wiele z pochodzących z cyberprzestrzeni audiowizualnych (i nie tylko) narzędzi do wywoływania bólów przepony cechuje właśnie treść podszyta soczystą dawką absurdalności. Niektóre generują nawet…

h

Niebezpieczne stężenia absurdu

(czyli Bizarro TV odsłona następna)

h

Oczywiście mamy dla was przykład – gołosłowność nie należy do naszych wad. Nawet popularny. Właściwie bardzo znany, na tyle, że niektórym może się wydać niepotrzebne przywoływanie go. Wszak w Sieci istnieją memy, a ciągły kontakt z nimi ma prawie każdy człowiek posiadający stałe łącze. Jednym z popularnych zjawisk memetycznych nie tak dawno stał się Charlie Jednorożec. Tragiczna opowieść (z morałem, chyba) o jednorożcu, który chciał sobie tylko pospać, ale jego (mentalnie niestabilni) kopytni towarzysze zmusili go do wyruszenia na wyprawę ku mitycznej Cukierkowej Górze. Animacja została okrzyknięta jedną z najbardziej ryjących beret rzeczy, jakie stworzyła ludzkość, a Jason Steele, stojący za wiekopomnym dziełem, z wierną ekipą i pod szyldem FilmCow wypuszcza w świat coraz to nowsze dowody własnej niepoczytalności.

Skoro jest szansa, że Charliego zna nawet pies sąsiada, Twoja Stara i Najstarsi Indianie, czemuż omawiać dorobek pana Steele’a? Po pierwsze – albowiem może się zdarzyć taka smutna okoliczność, że ktoś jednak nie zna. Albo zna ino jednorożca  i omijają go tony dziwacznych smakołyków śmiechpowodujących. Po drugie – ponieważ fabuły owych wysmakowanych przejawów sztuki postmodernistycznej (dobra, zwyczajnych odpałów nie z tej, a nawet nie z sąsiedniej Ziemi) podejrzanie przypominają intrygi najbardziej zakręconych książek bizarro. Tych będących miksem wszystkich możliwych nienormalnych i niezdrowych pomysłów, na jakie nigdy byście nie wpadli (przynajmniej bez dopalaczy, hehe)  I mamy na to dowody.

h

Dowód A – egzystencjalny traktat o walce z komunizmem

Poznajcie Pelerynę. Peleryna, który wygląda jak peleryna z kapturem (a czego się spodziewaliście?) jest prywatnym detektywem. Swe życie poświęcił walce z komunizmem. W tej ważnej misji wspiera go lewitująca głowa gwiazdora kina noir, Roberta Mitchuma. Mająca problemy z alkoholem (tak to jest, jak się wlewa procenty bezpośrednio do mózgu), skłonność do psychotycznej brutalności i ogólnie rozchwiana emocjonalnie, czyli – co tu kryć – kompletnie szalona. Rzecz zaczyna się w biurze, dzień jak co dzień. Zatroskany właściciel iguany o imieniu Jurek (punkt za polski element!) dzwoni do naszego herosa z prośbą, by odbił pupilka, którego przetrzymuje groźna sekta… libertarian. Co dzieje się potem? Ciężko powiedzieć, ale są topory wbite w twarz, walka z korporacjami, wielka ucieczka i ukrywanie się w opuszczonej wieży zegarowej. Twórcom udała się też nielicha sztuka – ani jedna linijka dialogu nie ma w sobie ani krztyny składu i sensu, za to każda ma szansę się stać Twoim ulubionym cytatem.

h

h

Dowód B – wojna jest piekłem

Edward wiódł spokojne, ustabilizowane życie. Był księgowym w prosperującej firmie – niestety, pewnego razu szef postanowił zadać mu trudne pytanie. Edward oblał test. Zdołowany utratą pracy postanowił zapisać się do armii, skuszony perspektywą służenia ojczyźnie. Rzeczywistość okazała się straszniejsza niż sobie wyobrażał… ale jego przeznaczeniem jest ścieżka bohatera i zbawcy narodu. Co w tym dziwnego? Czy nadmieniliśmy, że Edward jest… łopatką kuchenną, a wojna toczy się przeciwko krwiożerczym (i zębatym) drewnianym łyżkom? I, że pytanie zadane przez szefa brzmiało „czy lubisz zabijać noworodki?”, a świetlaną przyszłość przepowiedział Edkowi martwy, parapsychiczny delfin pomalowany w zegary rodem z pejzaży Salvadora Dali i z radiem wstawionym w głowę? Spatula Madness to iście hollywoodzka odyseja wojenna, pełna zwrotów akcji i dynamicznych strzelanin. A na tej wojnie nie warto polec. Dlaczego? Wszyscy zmarli trafiają… do Francji!

h

h

Dowody mniejsze

FilmCow to nie tylko długie, epickie historie ociekające absurdem. To także krótkie animacje, prezentujące ten sam poziom surrealistycznej niedorzeczności w pigułce.

Co powiecie na historię o wielorybie cierpiącym na depresję? Która pięknie obrazuje problemy tożsamościowe wynikające z wykonywania pewnych rodzajów pracy.

h

h

Można tez zasmakować nowoczesnej mitologii – śledząc działania Zulwaya, niezbyt litościwego boga litości ze specyficznym zestawem przykazań.

h

h

I pamiętajcie – nie warto odbierać telefonów od dinozaurów!

h

h

Dowód n-ty – początek szaleństwa

Okej, miało tu nie być Charliego. Zbyt oczywista oczywistość, by użyć polo-politico-slangu. Ale jest. Bo to kapitalny filmik, który doczekał się kapitalnych kontynuacji i wstyd by było nie zamieścić do niego linka.

h

h

Poza tym bez przedstawienia biednego jednorożca nie moglibyśmy wkleić prawdopodobnie najlepszej reklamy gadżeto-ciuchów na świecie.

h

h

Prawda, że takie fabuły można by przetransportować bez zmian na karty jakiejś księgi wydanej przez Eraserhead Press? Jeśli zaś świrniętych filmików wam mało, a tak być powinno, radzimy udać się na stronę oficjalną FilmCow lub ich kanał Youtube. To prawie jak podróż (bez biletu powrotnego) do Krainy Czarów albo Oz – i to zupełnie za darmo!

Dla preferujących wchłaniać absurdy w języku ojczystym – na YouTube są dostępne polskie napisy do części produkcji Jasona – Charliego Jednorożca, The Cloak, Spatula Madness (cz. 1 i cz.2) oraz paru innych.

Advertisements
  1. Może to dziwne: znałem wieloryba z depresją, ale Chariego wcześniej nie ogladałem. Choć słyszałem o nim kiedyś 😉

  2. Widziałem już kiedyś tego całego jednorożca, ale mnie te filmiki nudziły cholernie. Za to to o latającej głowe jest genialne.

  3. Ja molestowany przez znajomych byłem non stop Charliem the Unicornem:) I ten głosik wołający: Charlieeee! Charlieee:)

    Te filmiki to niezła psychodela jest.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: