polskie centrum bizarro

Dzień Ojca

In Akcje Literackie, Opowiadania on Czerwiec 23, 2012 at 6:00 am

Podobno każdy ksiądz musi kiedyś zostać ojcem… Cóż, dziś, specjalnie na Dzień Ojca, przygotowaliśmy dla was zbiór ośmiu drabbli poczętych przez sześciu niedobroliterkowych autorów. Tematem wiodącym wszystkich tekstów są… porody, bo przecież wiadomo, że jest to ten szczęśliwy moment, kiedy definitywnie ojcem się zostaje. Żeby dłużej nie owijać w bawełnę, nie zwlekać, nie uciekać przed odpowiedzialnością, zapraszamy do lektury tworów Marka Grzywacza, Krzysztofa Maciejewskiego, Karola Mitki, Rafała Kulety, Krzysztofa T. Dąbrowskiego i Kazimierz Kyrcza Jr. A teksty zdobią, już zwyczajowo, dzieła naszego bizarro grafika, Tomasza Woźniaka.

Miłego czytania i oglądania!

„Ultimatka” by Marek Grzywacz

Miasto zaatakowane! Straszliwy Kondomozaur porywa nastolatków. Gumowa skóra wchłania ofiary. We wnętrzu zmuszone są uprawiać zdrożny, nieprodukcyjny seks. Przyrost naturalny zagrożony!

Zjawia się ona. Naga, oprócz maski. W zaawansowanej ciąży.

– To Ultimatka! – wrzeszczą gapie. – Reinkarnacja sumeryjskiej bogini macierzyństwa! Jej aura płodności jest tak silna, że jej dzieci zachodzą w ciąże w łonie matki!

Wystrzeliwuje z niej noworodek na pępowinie. Z jego malutkich genitaliów następny. Powtarza się to wielokrotnie.

Ultimatka okręca płaczącą bobasolinę wokół szyi bestii. Dusi. Poczwara zdycha. Guma pęka, uwalnia więźniów.

Ultimatka patrzy na żywy łańcuch zwisający z krocza. Odcina zbędny balast.

Odlatując porywa przechodnia. Musi zrobić sobie nowe.

 

„Ciepły deszcz” by Marek Grzywacz

Niebo ciemne, chmury nabrzmiałe. Ela czuje pierwsze krople na swoim odsłoniętym ciele. Nagle strach. Coś nie gra. Płyn jest zbyt gęsty, ma mlecznobiały kolor. Wilgoć na ustach, Ela odruchowo zlizuje. Słony smak.

Zna deszcz dobrze. Często wlewał się do jej ust, rozmazywał się na twarzy. Nie prowadziła się przykładnie.

Ela panikuje. Sperma oblepia ją całą. Wnika do środka przez pory skóry. Letnia sukienka sztywnieje.

Dziewięć miesięcy później porodówki są przepełnione.

Ela krzyczy. Ból rozdziera drogi rodne. Spomiędzy jej nóg wylatuje bialutki obłoczek. Unosi się coraz wyżej. Wreszcie ucieka przez okno.

Sens zdarzeń? Nieznany, ale tego dnia niebo było wyjątkowo malownicze.

„Poród” by Krzysztof Maciejewski

Zżerało mnie od kilku tygodni, czułem wewnątrz obcą obecność, która nie dawała spać, a po przebudzeniu odzywała się gwałtownymi skurczami. Czy była w tych paroksyzmach jakaś prawidłowość, czy ostre bóle w podbrzuszu miały być jakimiś sygnałami ostrzegawczymi? A może symbolizowały tylko jakąś wewnętrzną przemianę?

W pewnym momencie upadłem na ziemię powalony narastającym uczuciem parcia. Mogłem tylko z przerażeniem wbijać wzrok w swój wydymający się brzuch. Poczułem nieodpartą potrzebę parcia. Wtedy krzyknąłem. Skóra zaczęła pękać, a z dolnej partii żołądka w fontannie krwi wyszła jakaś istota. Jej wykrzywioną z bólu twarz znałem jak zły szeląg.

Wpatrywałem się w mój wewnętrzny niepokój.

— 

„Jaki tatuś” by Karol Mitka

Najpierw odeszły cuchnące rzygowinami wody płodowe. Następnie pokazała się usiana fioletowymi bąblami główka. Lekarz, na widok zdeformowanej, pokrytej kilkudniowym zarostem twarzy dziecka, rozdziawił usta ze zdumienia. Nie odezwał się jednak słowem.

Po kilku minutach malec opuścił łono. Beknął głośno, przekrwionymi oczyma zlustrował pomieszczenie, po czym zagłębił drgającą spazmatycznie rączkę w macicy. Ku zaskoczeniu doktora wyciągnął z niej niedopitą butelkę gorzały. Uśmiechając się błogo przyłożył ją do ust i jednym haustem opróżnił.

Asystująca przy porodzie położna z niedowierzaniem spojrzała na matkę. Ta wzruszyła ramionami i zerknęła na trzymającego ją za rękę, pijanego w sztok męża.

– Jaki tatuś, taki syn… – westchnęła.

„Czerwono-gorący krzyk” by Rafał Kuleta

Czarna trawa chodnika spadała kaskadą w górę ulicy. Odbijała się bezszelestnie od milczących szyb i falowała zmierzchem panicznie kroczących cieni.

Widziałem siebie w ich przestraszonych błyskach. Moje kroki z trudnością doganiały rozbiegane myśli. Kryły się po zaułkach i wbiegały ponad stłumiony krzyk w paranoidalnych przestworzach strachu.

Niebo nocy spadło w kałużę rozplecioną nad splątaną pustką. Potknąłem się o metaliczną krawędź. Ostrze noża wkroiło się w ser żeber. Zawyłem zawiłymi, stłumionymi spazmami wnętrzności. Moje nienarodzone jeszcze, niewygrzebane ze mnie dziecko skrzywiło się grymasem bólu. Czułem jego pręty wybijające się na zewnątrz. Rozkrwawiłem rękę na łonie. Błona płodu wypęczniała ze mnie krzykiem.

— 

„Przepełnia pełna spełnienia” by Rafał Kuleta

Pełnia księżyca o poświacie zachodzącego oblicza. Wyłania się białko z żółtka krwi. Trądzik chmur zalega gdzieniegdzie ugorem. Wągry łuny leją się na osmaloną smołę nocy. Morze podskakuje, jedno konkretne maźnięcie i czerwień wykrwawionego słońca zmazana, przemalowana na nową noc. W morskich kiszkach gra. Budzą się stwory, zmory, potwory, koszmaratory. Jedna czkawka, porządne beknięcie i na powierzchnię tryskają bestiory, zdeformowane odmianatory bestii. Dryfują do brzegu, tarzają się w piaszczystej plaży, która stęka z rozkoszy. Zostawiają algi głodnej spermy wijącej się obnażonymi węgorzami: grzeją w głąb lądu. Za ogonami wydzielina, ścieżki przenoszą ślady śluzu, którego nasienie spełnia się wykształconymi, zniekształconymi, bękarcimi formami.

— 

„Poród w przedszkolu” by Krzysztof T. Dąbrowski

Miejsce akcji – przedszkole imienia Pana Marcepana:

Zuza, przeurocza młoda przedszkolanka, jest w dziewiątym miesiącu ciąży.

Jej brzuchowi z zaciekawieniem przygląda się czteroletni Maciuś.

Nagle brzuch maleje…

Między nogami Zuzy pojawia się wiszący na pępowinie noworodek.

Przerażony malec płacząc wskazuje nań placem.

Zuza go uspokaja:

– Nu, nie płacz. Tak to jest jak człowiek zapomni zażyć tabletuni.

Dziewczyna schyla się i podnosi poczętego. Przegryza pępowinę.

Podrzuca noworodka i niczym wytrawny piłkarz solidnym kopniakiem posyła go za okno.

Słyszymy radosny ryk kibiców i rozemocjonowany krzyk spikera sportowego:

– I Goooool!

Chłopczyk jest przerażony. Ma łzy w oczach.

– Dlaczego pani to źlobiła?

– Lotem bliżej, Maciusiu.

— 

„Odmiana” by Kazimierz Kyrcz Jr

Poród rodzinny zazwyczaj wygląda standardowo. Trochę krwi, kału, moczu, krzyków, mnóstwo łez i jeszcze więcej radości z przybycia na świat kolejnego członka. Albo waginy.

Tak, doktor Korowód miał serdecznie dość tej sztampy. Kiedy więc karetka przywiozła mu kolejną ciężarówkę, postanowił zafundować sobie przyjemną odmianę.

Wyprosił z porodówki cały personel i przejętego swą rolą ojca, po czym wykonał cesarkę przy pomocy sekatora.

Wyszło inaczej niż zwykle.

Więcej krwi.

Więcej satysfakcji.

Reklamy
  1. Ja pierdolę… 😛 Tylko czekać, jak wpadnie nam tu grupa rozhisteryzowanych przyszłych matek i zaleje portal falą wodnopłodowego, świetojebliwie oburzonego, rozpretensjowanego spamu 😛

  2. Krucjata Matek Polek w obronie życia (ledwo) napoczętego? Hmm, ale jaką reklamę nam by zrobiły 😀

    A ile ilustracji mamy! Pierwszy raz miałem przyjemność być ilustrowanym przez Tomka i muszę powiedzieć, że Kondomozaur wyszedł przezarąbiście. Tak ekspresyjny jest 😉

  3. E tam. Przedstawione scenki, choć smakowita, wcale nie są AŻ tak obrazoburcze, by prowokować krucjaty. Musicie postarać się lepiej następnym razem :>

  4. I postaramy się 🙂

  5. Ileż smacznych i soczystych tekstów! Grafiki też na poziomie. Tylko dzieciaków żal… Pewnie na następny Dzień Dziecka ich duchy przyjdą i się zemszczą 😛

  6. im więcej ludu wpadnie tym lepiej, choćby i pod flagami różnych tam dziwnych normalności ;-). Jesteśmy tak zakręceni, że nawet normalnych ludzi lubimy 😉

  7. „Tematem wiodącym wszystkich tekstów są… porody, bo przecież wiadomo, że jest to ten szczęśliwy moment, kiedy definitywnie ojcem się zostaje”.

    Hm, matką również, więc do Dnia Matki powyższe szorty też pasują. 🙂

  8. No tak, ale że u sterów niedobrych literek póki co są chłopy, to robimy sobie dobrze 😉

  9. Cóż, jak to chłopcy. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: