polskie centrum bizarro

Archive for Lipiec 2012|Monthly archive page

„Skorupka, która nasiąkła mordem” by Ian Giedrojć

In Opowiadania on 29 lipca, 2012 at 6:00 am

Uważni czytelnicy niedobrych literek z pewnością rozpoznają dzisiejsze logo (tak zwany Jajeczny-I-Nie-Całkiem-Świeży-Paskud, gdyby ktoś pytał). Tak, tak… zdarzyło się mu już wystąpić na łamach naszego portalu i to w związku z wielkanocną akcją tematyczną. Po tym jednak, jak otrzymaliśmy świeżutkie opowiadanie Iana Giedrojcia „Skorupka, która nasiąkła mordem” zarówno indywidualnie jak i całkowicie gremialnie uznaliśmy, iż jest to okazja więcej niż odpowiednia, aby nagiąć zasady niedobrych literek i do owego loga sięgnąć raz jeszcze.

Czy słusznie? Przeczytajcie opko Iana i wypowiedzcie się sami! Komentarze jak zawsze mile widziane!

Zapraszamy do lektury.

Skorupka, która nasiąkła mordem

Przyszła na świat waląc głową w ścianę. To mało kogo pozytywnie nastawia do życia, ale tu akurat tym nie odbiegała od normy. Tak jak wszyscy dookoła, nie znała ani matki, ani ojca. Nie miała nawet imienia poza oznaczeniem kodowym – 4431805 (dla przyjaciół po prostu 44, ale tych prawdę mówiąc też nie miała). Wówczas wydawało się, że jest tylko kolejną żółtą, puchatą kulką pośród tysięcy czy milionów identycznych sióstr. Mimo braku jakiejkolwiek wyróżniającej jej na zewnątrz cechy, wiedziała że jest inna – miała w życiu cel. Czytaj resztę wpisu »

„Maskaradon” by Jan Maszczyszyn

In Opowiadania on 26 lipca, 2012 at 6:00 am

Dzisiaj witamy was szczególnie wesoło, bo do naszej bizarro drużyny dołącza nowy, wartościowy zawodnik. I to z daleka, bo z rozgrzanej słońcem Australii! Jan Maszczyszyn w latach osiemdziesiątych dał się poznać jako aktywny pisarz fantastyki naukowej, publikując swe teksty w czasopismach i antologiach, a obecnie wraca na pisarską scenę po dłuższej nieobecności.

Jan Maszczyszyn specjalizuje się w mrocznych, wydziwaczonych wizjach „zepsutej” przyszłości – i choć zawsze hołduje estetyce science fiction, to dzięki niezwykłej wyobraźni i szokującym pomysłom jego teksty to także bizarro fiction wysokiej klasy.

Przekonajcie się zresztą sami. Lubiliście się jako dzieci zakradać w różne ciekawe, zakazane miejsca? Dzięki opowiadaniu „Maskaradon” dowiecie się, że może to mieć daleko idące konsekwencje. I można przy okazji poznać przykrą prawdę o sobie samym.

h

„Maskaradon”

h

Lauren skończyła dopiero osiem lat, a już dopadła ją zaraźliwa, kobieca autoreklama. Wypinała dumnie piersi. Wydymała lekceważąco usta. Wypuszczała te swoje przeciągłe, lepkie spojrzenia, od których Darenowi pociły się dłonie.

– Mama mówi, że Roger Downdropp jest transwestytą. – Na jej buzi pojawiały się małe dołeczki za każdym razem, kiedy wypowiadała to słowo.

– Moja mówi, że jest seryjnym mordercą – oświadczył Marley z Thronthon Street. Największy piegus w okolicy. W jego oczach zawsze paliły się aroganckie ogniki.

– To dlaczego Downdropp stoi zawsze pod latarnią, jak dziwka? – zapytała. Miała jeszcze na szyi kawał sznura, na którym wczoraj usiłowała się powiesić razem z lalką. Tylko dlatego, że jej Betty złamała plastykową nogę.

– On tam czeka na doręczyciela gazety…

– Wygina się i kręci tyłkiem!

– Wcale nie. Stoi sztywno i pali fajkę. Nie wiesz, jakie rzeczy potrafi robić z ciałem człowieka przedwieczorna mgła?

– Chyba pije mleko. Ma białego wąsa.

– To krem opalający.

– Powariowaliście. Przecież poranny chłód mrozi mu oddech.

– To dlatego ma skrwawione kąciki ust?

– Pił kompot z wiśni.

– Chyba barszcz z durnia!

– Jesteś okropna.

– A ty jesteś rudy! – Skrzywiła w niesmaku usta. Czytaj resztę wpisu »

„Ot, takie przyzwyczajenia” czyli dawka drabbli od Rafała Kulety

In Opowiadania on 23 lipca, 2012 at 6:00 am

Ile stusłówek na godzinę pisze Rafał Kuleta? Tego oficjalne źródła nie podają (w poszukiwaniu prawdy – która, jak uczył zgromadzoną przed ekranami gawiedź agent Mulder, „jest gdzieś tam” – będziemy molestować źródła nieoficjalne). Ale łatwo zauważyć, że to autor najbardziej płodny z płodnych. Co oznacza, że mamy dla Was dobrą wiadomość – oto przed wami kolejna porcja znakomitych drabbli!

Dziwne. Zabawne. Odpychające. Abstrakcyjne. Niedorzeczne. Krwawe. Seksowne. Jak zwykle, znajdziecie tu wszystko, czego dusza zapragnie. I to, czego zapragnąć żadna by się nie odważyła!

h

„Ot, takie przyzwyczajenia”

czyli dawka drabbli od Rafała Kulety

h

Zabójcza szminka

h

Obowiązkowo czerwona. Jak krew kobiet i mężczyzn, którzy jej używali. Podróżowała z torebki do torebki, z kieszeni do kieszeni. Nigdzie nie mogła zagrzać miejsca. Jak się coś nie podobało, to rozsmarowywała usta, rysowała po twarzy, szpeciła nosek. Właścicielka lub właściciel wściekli, wyrzucali ją w pioruny. To się mściła dalej. Znaleziona, zgarnięta, użyta, wyżywała się nowymi sztuczkami, kaprysami.
Aż wpadła w delikatne lecz stanowcze dłonie: pewne, asertywne, należące do zabójczej piękności. Od razu nawiązana nić porozumienia. Szminka po raz pierwszy w życiu się starała. Zabójczyni z jeszcze większym wdziękiem mordowała. Szminka z dumy aż błyszczała. Na zabójczo pięknych ustach zabójczo wyglądała.

Autorem ilustracji jest Tomasz Woźniak.

Czytaj resztę wpisu »

Sample, sample czyli próbka „Bizarro dla początkujących”

In Opowiadania, Różne, różniste on 20 lipca, 2012 at 6:00 am

Jak obiecaliśmy, tak zrobiliśmy – dziś mamy dla was próbkę przypominanej ostatnio antologii „Bizarro dla Początkujących”. A, że jak reklamować, to z rozmachem – dostaniecie dziś dwa pełne, nieocenzurowane (buehehehe…), doskonałe teksty naszych uznanych superautorów.

Najpierw Dawid Kain zabierze was w podróż do snów pewnego naukowca i udowodni, że każda czynność może mieć nieprzewidziane konsekwencje. Zwłaszcza, jeśli w tle przemyka się fizyka kwantowa.

Potem, już w duecie z Kazimierzem Kyrczem Jr., pokaże, że czasem robienie paru rzeczy na raz i brak skupienia mogą prowadzić do najdziwniejszych wypadków. Also, psychodela, króliki i radioaktywność.

Zapraszamy do schrupania opowiadań!

h

„Źródłosnów” by Dawid Kain

h

Podobno każdy sen ma dwa końce. Ludzie oczywiście świadomi są tylko tego, co zakotwiczyło w ich głowach, nie mając bladego pojęcia, że nocne marzenia i koszmary mogą w najdziwniejszy sposób wpływać na rzeczywistość, czasami nieodwołalnie ją zmieniając.

– Jestem cholernym bogiem! – wykrzykiwał nieraz Adam Sanicki w przypływach megalomanii, która przejmowała nad nim kontrolę w chwilach największych życiowych sukcesów.

Choć zabrzmi to absurdalnie, w jego słowach nie było zbyt dużej przesady. Już na drugim roku fizyki został stypendystą Fundacji Hawkinga, która najwybitniejszym młodym naukowcom gwarantowała rocznie dwadzieścia tysięcy euro. Jego napisana na czwartym roku książka „Ważka historia masy” została uznana za jedno z najważniejszych dzieł od czasu „Principia mathematica” Newtona. Gdy w wieku dwudziestu sześciu lat rozpoczął pracę we własnym laboratorium przy Instytucie C.E.R.N., było już wiadomo, że Sanicki będzie jedną z czołowych postaci świata nauki w dwudziestym pierwszym wieku.

Jego eksperymenty dotyczące czarnych dziur i stabilizacji tuneli czasoprzestrzennych mogły nieodwołalnie zmienić losy gatunku ludzkiego. Oto wreszcie pojawiła się szansa, że w perspektywie najbliższych dwóch-trzech dekad będziemy mogli podróżować nie tylko w przestrzeni ale także w czasie.

Choć życie zawodowe Sanickiego było pasmem nieustających sukcesów, jego życie towarzyskie właściwie nie istniało. Wystarczy powiedzieć, że ten megalomański geniusz, był też dręczonym nałogiem onanizmu prawiczkiem. Stosunki z kobietami, mężczyznami czy choćby zwierzętami domowymi odbywał jedynie w snach… a te stawały się coraz dziwniejsze. Czytaj resztę wpisu »

Niedobre przypominajki

In Nowości na stronie, Różne, różniste on 19 lipca, 2012 at 6:00 am

Pamięć ludzka to kapryśna funkcja mózgu. Zapomnieć łatwo o różnych rzeczach, zwłaszcza, gdy tyle ich się ma codziennie na głowie. Niedobre literki idą jednak z pomocą, wyciągając rękę ku tym, którzy zapomnieć mogli pominąć lub nie trafić na dwie ważne rzeczy.

A właściwie antologię. Jedną znaną i uznaną, która czeka na was w cyfrowym świecie, drugą jeszcze nie istniejącą – ale możemy zapewnić, że będzie wybuchowa i dzięki niej bizarro w kraju nad Wisłą zaliczy kolejny level-up! Co lepsze – każdy, kto wykaże się odrobiną talentu i szaleństwa, ma szansę się do niej dostać!

A więc przypominamy i zachęcamy… 3… 2… 1… START!

h

Niedobre przypominajki

h

Zacznijmy od przypomnienia numero uno:

Jak powinniście wiedzieć, bizarro w Polsce nie zaczęło się od niedobrych literek. Zanim zebraliśmy się, żeby regularnie oferować wam wwiercające się w mózg materiały, lud pracujący polskiego horroru zebrał się w inicjatywie społecznej, której owocem była antologia jakiej nikt nigdy w naszym kraju nie odważył się zaoferować. Chociaż większość popularnych autorów, których teksty znalazły się w tej przedziwnej kolekcji, nie potrzebowała żadnego coming outu by pokazać, że mają w zanadrzu pomysły mogące doprowadzić do posądzenia o problemy ze zdrowiem psychicznym i rozliczne dewiacje; to i tak usiedli nad wirtualnymi kartkami papieru, aby stworzyć teksty tak szokujące, że niemal rozsadzały głowy.

Tak powstało „Bizarro dla Początkujących”!

Czytaj resztę wpisu »

Egzotyczne pin-upki Eda Mironiuka – część 2

In Grafika on 16 lipca, 2012 at 5:00 pm

Czekaliście na kolejną dawkę bizarrycznych pin-upów? No, to dostaniecie masę tego, czego oczekiwaliście! Oto druga część prezentacji interesujących i intensywnych prac Eda Mironiuka.

Ale zanim przejdziemy do ilustracji, oczywiście musi nastąpić porcja ględzenia znana powszechnie jako „wstęp”. Tym razem zwrócimy waszą uwagę na niezwykłą uniwersalność prac naszego gościa. Wiemy już, że nadają się na perfekcyjną okładkę noweli bizarro. Domyślamy się też, że mogą świetnie nadawać się do straszenia osobników pruderyjnych i niewrażliwych na uroki pięknych pań.

Ale nie wyobrażacie sobie, jaką bogatą ścieżką publikacji może poszczycić się Ed. Wszędzie, gdzie jest interesująco, z pieprzykiem, dziwnie i trochę mrocznie; ilustracje pana Mironiuka odnajdą się bez problemu.

h

Egzotyczne pin-upki Eda Mironiuka

– część 2

h

O tak, patrząc na (i tak skróconą) listę tytułów i osób, dla których ilustrował Ed, można tylko pozazdrościć. Kilkanaście periodyków tatuażowych. To akurat spodziewane, tatuaż jest jedną z pasji artysty, a przecież wielu lubi mieć na ciele atrakcyjną retro-dziewuszkę. Ale to tylko początek. Eda zobaczymy też, naturalnie, we wszelkiego typu pismach fetyszowych i BDSM, od znanego Marquis do wyspecjalizowanych periodyków (dla przykładu takich dla tych, co lubią poudawać konia…). Warto dodać, że Ed uwieczniał także wizerunki najbardziej popularnych modelek z tego specyficznego kręgu, w tym Masuimi Max, Kumimonster czy Emily Marilyn (jak znacie którąkolwiek z nich, to znaczy, że jesteście zboczuchy :P). Na tym nie kończy się wielozadaniowość ilustracji Eda. Chętnie wspiera graficznie różne mocne zespoły muzyczne, jak Genitorturers, SPiT LiKE THiS czy Apocalipstick. Gości też w magazynach piszących o kulturze gotyckiej, punkowej i alternatywnej – choćby Devolution Magazine czy Blue Blood. Znajdzie się też w komiksowym wydawnictwie Chaos Comics, a także w piśmie na temat fandomu fantastycznego World of Fandom. Oraz w zaskakującej liczbie całkiem normalnych (bez obrazy dla wyżej wymienionych) gazet codziennych i tygodników w całej Ameryce. A jeśli myślicie, że bizarro to najbardziej wykręcona gałąź jego działalności, to co powiecie na magazyn Cthulhu Sex? Coś, co tak się nazywa, jest albo najbardziej zarąbistą publikacją na ziemi, albo rajem dla dewiantów lubiących obcować erotycznie z mackami (badania wskazują na miks obu tych opcji :D).

Można by wymieniać i wymieniać, ale czas leci. Do dzieła – jest jeszcze mnóstwo słodkości do obejrzenia! Czytaj resztę wpisu »

„Kochałem ją, a ona mnie” by Karol Mitka

In Opowiadania on 12 lipca, 2012 at 6:00 am

Jeśli zastanawiacie się co Karol Mitka wie o miłości, to… dobrze, zastanawiajcie się dalej. Dziś, w ramach ułatwienia – bądź wyrafinowanej zmyłki – proponujemy Wam interesujące opowiadanie Karola, obdarzone co najmniej równie interesującym tytułem: „Kochałem ją, a ona mnie”.

Niedobre literki znacie już, prawda? A więc macie pewne podejrzenia co do treści opowiadania. Na przykład domyślacie się, że nie jest to lajtowy romans, ale coś, co smakuje bizarro. Przekonajcie się sami. Miłej lektury!

„Kochałem ją, a ona mnie”

Kochałem ją, a ona mnie. Żyliśmy razem jak we śnie.

Niestety, każdy, nawet najpiękniejszy sen, musi zmienić się w koszmar. Moja historia potwierdza tę pesymistyczną regułę. Czytaj resztę wpisu »

„O dłubaniu w nosie” i nie tylko by Krzysiek T. Dąbrowski

In Opowiadania on 9 lipca, 2012 at 6:00 am

Mamy dla Was dzisiaj trzy bizarrowe króciaki (raz jeszcze, dla pewności: króciaki a nie kociaki!), które dla niedobrych literek wyprodukował Krzysiek T. Dąbrowski. Krzysiek to firma dobrze wszystkim znana, więc nie będziemy w żaden sposób tego pana reklamowali. Może wystarczy, jeśli zaprosimy Was do lektury?

No to zapraszamy – teksty, jak zwykle, poniżej. Zapnijcie pasy!

O dłubaniu w nosie

 —

– Nie dłub w nosie, boś nie prosię – skarciła Jasia mama.

Lecz Jaś, co w duszy czuł się dziewczynką, bardzo chciał być świnką. Czytaj resztę wpisu »

Egzotyczne pin-upki Eda Mironiuka – część 1

In Grafika on 5 lipca, 2012 at 12:15 pm

Wiemy, że się stęskniliście, dobrze wiemy. Stymulacja wizualna na wysokim (także w kwestii stężenia dziwności) poziomie jest potrzebna, pożądana i (nie)zdrowa dla umysłu i ciała. No cóż, niedobre literki zawsze chętnie idą w sukurs. Zwłaszcza, że w rękawie  mamy nie jednego asa, a całe ich talie.

A dziś ponownie będą dziewczęta. I znów z dużym natężeniem erotycznych wątków. Lecz, by odsunąć wszelkie zarzuty dotyczące monotematyzmu, tym razem styl nieco inny. Z mocnym posmakiem retro… i równie silnym związkiem z tzw. perwerą.

Panie i Panowie, dziś gości u nas Ed Mironiuk. Postać ważna dla zorientowanych bizarrystów – wszak jego rysunki zdobią gros okładek pozycji z bibliografii kultowego już Carltona Mellicka III i są równie rozpoznawalne, co proza mistrza dziwacznych klimatów. Zresztą chyba nawet nie powinniśmy go specjalnie przedstawiać – mamy nadzieję, że większość z was widziała galerię prac Eda, która ukazała się nie tak dawno w superbizarrowym numerze specjalnym Grabarza Polskiego. Nie wspominając o prześlicznej okładce tegoż numeru, także autorstwa Eda. A jeśli nie mieliście tej przyjemności? No cóż, spokojna głowa, obrazki stamtąd pojawią się i tu. Bo są tak dobre, że pokazywać je tylko raz to wstyd, hańba i potwarz dla sztuki.

h

Egzotyczne pin-upki Eda Mironiuka – część 1

h

Większość rodziców uznałaby moment, kiedy ich pociecha sięga po tzw. magazyny dla panów za koniec niewinności, początek kłopotliwego okresu dojrzewania czy masakrę, upadek obyczajów i koniec świata. Ale takie wydarzenie może być początkiem… owocnej kariery. Tak było w przypadku Eda, który w wieku lat 12-stu odziedziczył kolekcję starych Playboyów. A tam znalazł urokliwe i kuszące pin-upowe arcydziełka w wykonaniu wpływowego mistrza gatunku Alberto Vargasa. To, co zobaczył, natychmiast zaczął odtwarzać – i ta pasja towarzyszyła mu już zawsze, od bazgrołów na szkolnych zeszytach i studiów w akademii sztuk pięknych do długiej przygody z tatuażem i pracy etatowego ilustratora. Oczywiście artysta nie byłby artystą, gdyby nie mieszał inspiracji i nie rozwijał ich. Już od najmłodszych lat wyobraźnię Eda karmiły pulpowe magazyny fantastyczne, a zatem zawarte w nich grafiki Frazetty i innych mistrzów pięknego kiczu. Z biegiem lat i rozwojem zainteresowań wzbogacił swój repertuar ulubionych rzeczy – dzika twórczość od Russa Meyera i Lovecrafta do japońskiego porno sprawiła, że dziś jego pin-upy prezentują się tak oryginalnie. Czytaj resztę wpisu »