polskie centrum bizarro

Archive for Wrzesień 2012|Monthly archive page

111 czyli seteczka z haczykiem

In Różne, różniste on 27 września, 2012 at 6:00 am

Nie minął jeszcze rok, od kiedy Niedobre Literki do spółki z Paskudem podjęły podbój sieci, a już mamy za sobą wpis numero uno do kwadratu, czy raczej do sześcianu… Konkretnie 111. Zleciało, ech, zleciało… W tych właśnie okolicznościach przyrody postanowiliśmy uraczyć Was krótkim podsumowaniem naszej niedobrej działalności. Będzie węzłowato, ciekawie i – rzecz jasna – zdrowo. Albo i nie. Wszak zdrowie, przynajmniej psychiczne, niejedno ma imię.

Zacznijmy od przeglądu hasełek. Nie byle jakich hasełek. Oto poniżej, proszę państwa, znajdziecie cuda, wianki i inne dziwolągi, za pomocą których Szanowni Odwiedzający, czyli – jak by na to nie spojrzeć – Wy właśnie, trafiacie na Niedobre Literki. Od razu śpieszymy z ostrzeżeniem: poniżej będzie uczciwie, zgodnie z prawdą i w ogóle nieładnie, stąd jeśli nie macie skończonych lat osiemnastu bądź przeszkadzają Wam wulgaryzmy, pomińcie dalszą część wpisu. Czujcie się ostrzeżeni. Czytaj resztę wpisu »

„Najgorszy wróg” by Darek Kuchniak

In Opowiadania on 24 września, 2012 at 6:00 am

Był już na niedobrych literkach tekst o Pewnym Apaczu, sprokurowany przez Darka Kuchniaka, dzisiaj nadszedł czas na drugą publikację z tego cyklu, który – notabene – dopiero teraz stał się cyklem. „Najgorszy wróg” to opko, które spodobało się Paskudowi z uwagi na szczególną konsekwencję fabularną, tudzież parę innych detali, które być może i Wam przypadną do gustu.

Zresztą, sprawdźcie sami. Organoleptycznie, bo tak najlepiej. Zapraszamy do lektury!

„Najgorszy wróg”

Pewien Apacz przeczytał kilka wagonów, ociekających krwią oraz innymi płynami ustrojowymi kryminałów, posty na forach emerytowanych morderców, pamiętniki najlepszych proktologów i stracił wiarę we własne siły. Nigdzie bowiem nie znalazł przepisu na morderstwo doskonałe. A wtedy właśnie w jego życiu pojawił się facet, który zasłużył na rozbrat z życiem. Czytaj resztę wpisu »

„Prawy, lewy, złamany” czyli gratis od autora

In Akcje Literackie, Książka, Różne, różniste on 21 września, 2012 at 6:22 pm

Drodzy miłośnicy literackich dziwactw, oto przed Wami okazja, jakie nie trafiają się codziennie! Ledwie jedno kliknięcie dzieli Was od tego, by dostać za darmo debiutancką powieść Dawida Kaina „Prawy, lewy, złamany” – w nowym, poprawionym, e-bookowym wydaniu i z nową okładką.

Miłośnicy prozy dziwacznej i niepokojącej mogą pobrać książkę albo z portalu Wydaje.pl, albo klikając na jeden z poniższych linków. I tu, i tam dostępne są trzy najpopularniejsze formaty, czyli:

PDF

Epub

Mobi

Ściągajcie, udostępniajcie i radujcie się! A jeśli przed lekturą chcecie wiedzieć, o co w ogóle chodzi, rzućcie okiem na opis powieści i fragmenty jej recenzji:

Młodzi mieszkańcy jednego z krakowskich osiedli dowiadują się, że ktoś filmuje ich bez ich zgody i wiedzy, z poszczególnych ujęć montując sceny, które budzą przerażenie i niesmak. Kim jest tajemniczy „reżyser” i w jakim celu przenosi na taśmę swe koszmarne wizje? Dlaczego w żadnym mieszkaniu nie można znaleźć kamer ani mikrofonów? Co wspólnego mają schizofreniczne omamy zafascynowanego grami komputerowymi i miękkimi dragami nastolatka, z undergroundowymi filmami mającymi druzgocący wpływ na psychikę widza? I czemu spotykani przez bohaterów ludzie wyglądają, jakby w ostatnich dniach postarzeli się o wiele lat? Odpowiedź na wszystkie te pytania kryje się w trzech słowach: prawy, lewy, złamany.

Czytaj resztę wpisu »

„Lemoniador” i inne szorty Jana Maszczyszyna

In Opowiadania on 20 września, 2012 at 6:00 am

Dziś znów przeniesiecie się z nami w groteskowe realia o kilkanaście dekad wprzód za sprawą tekstów znanego już wam Jana Maszczyszyna. Pokaźny zestaw szortów zadziała jak wehikuł czasu skonstruowany przez szalonego naukowca, który z chęcią zabierze was w bizarro przyszłość – niewesołą, ale na pewno dziwaczną jak mało co.

Będziecie mieli okazję między innymi przekonać się o wybuchowym zagrożeniu, jak niesie za sobą… cytryna. Dowiecie się też, że wymiana okularów w futurystycznej rzeczywistości może nieźle namieszać z percepcją. Oraz, że zapisanie się na abonament u operatora telefonii komórkowej może doprowadzić do eskalacji upierdliwości na niezwykłą skalę (i nie mówimy o esemeskach z konkursami i ofertami sex rozmowy). Do czego można użyć noworodka-mutanta? Też znajdziecie odpowiedź! W zestawie także dinozaury-geje i praca, w której dosłownie wyłącza się mózg.

Zapraszamy na edukacyjną wycieczkę do światów przyszłości!

h

„Dzidziol”

h

– Jestem w szesnastym miesiącu ciąży, Chris – wyrzuciła z siebie podekscytowanym głosem.

– Pieprzysz… Masz brzuch płaski jak deska rozdzielcza mojego sportowego Jaga. Jesteś pewna? – Szczęki mężczyzny nieustannie pracowały. Żuł gumę, od czasu do czasu wypluwając nadmiar śliny. Z tonu jego głosu wciąż przebijała obojętność.

– Jakoś do ciebie nie dociera prosta informacja. –  Sarah bez przerwy szarpała jego ramię. – Doktor wysłał mnie do domu tylko po przedmioty pierwszej potrzeby. Szczoteczkę do zębów i takie tam bzdury. Mam wracać w te pędy do szpitala.

– Szesnasty? Przecież to zaledwie środek… – Zgubił się pod jej wrogim spojrzeniem. – No, może rzeczywiście powinnaś zrobić coś z tą ciążą –  powiedział z wymuszonym uśmiechem. Osobiście wątpił, aby w tym przetłuszczonym cielsku udało się przebić w tak krótkim czasie czemukolwiek większemu od hamburgera.

Dziecko urodziło się już po południu. Było zupełnie przeźroczyste. Odlepiło się od łożyska niczym fragment roztrzęsionej przez kelnera galarety. Może dlatego rodziło się w parciu macicy, zupełnie wyplute i dziwnie milczące.
Wnętrzności niemowlaka przypominały wiązki rozszalałych sznurków pod napiętym celofanem skóry, a twarz wypompowaną plażową piłkę, na której zasiedział się ktoś czytający gazetę. Odpychające, groźne i złowieszcze…
Po upływie pierwszej doby nastąpiło wreszcie pewne uporządkowanie i wyodrębnienie  się dziwnych, na pewno nie przypominających ludzkich narządów. Samo rozkręcenie lawiny metabolizmu odbyło się zupełnie normalne. Ktoś zapyta zapewnie o pierwsze kupy?
Żadnego płaczu, wierzgania nogami, czy złośliwego chichotu. Przeźroczysty dzieciak po prostu leżał, nieruchomo jak kawałek lodu, na budyniowatej wydzielinie. Każdą próbę niesienia sobie pomocy nagradzał dzikim warkotem i pluciem żółcią. Dodatkowo w oczach brakowało mu źrenic, a białko miało zbyt wiele krwawych pęknięć, aby przypominać jakikolwiek czynny narząd wzroku. Czytaj resztę wpisu »

Żiri in progress

In Akcje Literackie on 18 września, 2012 at 6:00 am

Czas nie tramwaj, nie stoi, tak więc zanim się obejrzeliśmy minął określony w warunkach konkursu termin nadsyłania nam prac wszelakich, na ogół literackimi zwanych. Ci, którzy podjęli nasze pisarskie wyzwanie, walczyli z weną, logiką i własnymi schorzeniami psychicznymi (możliwe, że parapsychicznymi też). Mamy nadzieję, że dołożyliście wszelkich starań i sięgnęliście do wszelkich dostępnych mrocznych mocy, by stworzyć opowiadania, których lektura będzie powodowała wystrzeliwanie oczu z orbit, stany lękowe, problemy z erekcją, tzw. Syndrom Kopary w Dół, rozdwojenia jaźni, przypadki spontanicznego samozapłonu i opętania przez staroegipskie demony (uwaga! kosztów leczenia czytelników nie pokrywamy – to tak na przyszłość). Teraz, skoro w sobotę minął TERMIN OSTATECZNY, wypadałoby sprawdzić, kto będzie nie tylko jako pierwszy eksperymentalnie poddany terapią waszymi wytworami, ale też będzie musiał zdecydować, który z nich wywołuje autentyczny, surrealistyczny mętlik we łbie.

h

Żiri in Progress,

czyli istotne ogłoszenie parafialne Czytaj resztę wpisu »

Tydzień Świadomości Bizarro # 4 – „Post-nuda: kulturowe znaczenie bizarro fiction” by Shane T. Cartledge

In Artykuły i felietony o BIZARRO, Różne, różniste on 16 września, 2012 at 6:00 am

Zmęczeni? Wyglądacie długiej przerwy? Niedoczekanie, moi drodzy. Były już trzy poważne lekcje, ale na koniec zachowaliśmy prawdziwy edukacyjny hardkor. Bez notowania się nie obejdzie, bo to materiał dla 666 klasy, a nie zasmarkanego małolactwa. Nastawcie aparaty mózgowe na najwyższe obroty – tak intelektualnie u nas jeszcze nie było. Spodziewajcie się trudnych słów i cytatów z naukowych esejów. Ale warto się skupić, dziś na zastępstwo przybył gość z zagranicy!

Shane T. Cartledge to pisarz bizarro, student i publicysta, którego celem długoterminowym jest zdobycie świata… to znaczy owocna kariera literacka. Interesuje się wszystkim co kulturowe i popkulturowe – od Palahniuka i Lovecrafta do komiksów oraz japońskich animacji. Jednak od paru lat jego największą miłością oraz polem działania jest właśnie bizarro. Prozę publikował między innymi na Bizarro Central, w webzinach The New Flesh, Butt Shark University i The Mustache Factor, a na portalu Goodreads udostępnia powieść serialową Once Upon the Time on Mars. Swoje talenty ćwiczy też na obszarach poezji czy eksperymentalnego komiksu sieciowego. Człowiek wielu talentów? A jakże! I, co najważniejsze, potrafi o swoich pasjach ciekawie pisać.

Dziś prezentujemy wam, klaso, jego bardzo ciekawy esej (oryginalnie opublikowany na blogu The Manifold), w którym szuka on sensu w bizarryzmie, zahaczając o teorię postmodernizmu, dzieła popkultury różnych gatunków i zagadnienia związane z konsumpcjonizmem. Brzmi nieprzystępnie? Cóż, tekst jest wymagający, ale definitywnie wynagradza cierpliwą lekturę!

h

„Post-nuda – kulturowe znaczenie bizarro fiction” by Shane T. Cartledge

h

Wszelkie prawa zastrzeżone. Zabrania się kopiowania tekstu bez zgody autora. Copyright Shane T. Cartledge © styczeń 2012.

h

Kiedy sięgasz po książki takie jak Zombies and Shit Carltona Mellicka III, Sorry I Ruined Your Orgy Bradleya Sandsa czy The Pickled Apocalypse of Pancake Island Camerona Pierce’a; powinieneś przynajmniej na bazowym poziomie rozumieć, że to, co zamierzasz przeczytać będzie się różnić od Jane Austen, Charlesa Dickensa czy sióstr Brontë. Nie należy przez to rozumieć, że bizarro fiction jest mniej otwarte na mainstream niż inne gatunki czy style albo, iż jest to literatura niższej klasy; ale raczej uznać ją za produkt innej kultury. Strona Bizarro Central definiuje bizarro jako „gatunek dziwności” i „literacki odpowiednik sekcji „kultowe” w sklepie z filmami wideo”. Stwierdza się tam też, że „bizarro zostało stworzone przez grupkę małych wydawnictw w odpowiedzi na rosnące zapotrzebowanie na (dobrą) dziwaczną literaturę i coraz większy odsetek autorów w niej się specjalizujących”. Bizarro jest odpowiedzią na główno nurtową fikcję, która czerpie pożytek z bazowy technik literackich, by reprezentować (sub)kulturową tożsamość przekraczającą nudę postmodernistycznego eksperymentalizmu – co oznacza, że bizarro opiera się na czymś więcej niż tylko symulacji i najbardziej pozbawionych głębi estetykach współczesnej literatury. Czytaj resztę wpisu »

Tydzień Świadomości Bizarro # 3 – „Strategie szokowania czyli po co bizarro epatowanie?” by Marek Grzywacz

In Artykuły i felietony o BIZARRO, Różne, różniste on 14 września, 2012 at 6:00 am

Nauka jest ciężka, ale chłonny umysł w każdym przedmiocie znajdzie coś bardziej interesującego niż formułki i tony tekstu do wykucia. Niegrzeczne dzieci z historii zapamiętają opisy średniowiecznych tortur i ludzi zabijających się na 101 sposobów; z biologi… wiadomo, pszczółki i kwiatuszki; z polskiego zacne porady jak przez zapijanie się, dogadzanie sobie i kosmiczny bełkot dojść do wieczystej literacko-poetyckiej sławy; a z chemii nauczą się które substancje robią porządne BOOM. Nawet religia dostarczy uciesznych opisów brodatych gości z supermocami (made in Heaven), gromiących Filistynów czy innych pogan i produkujących wino na weselach.

W bizarro takich uciech pilny student znajdzie bez porównania więcej. Takich, o jakich się belfrom nie śniło.

Aby strzelić pogadankę o różnych sprawach, które powodują wytrzeszcz oczu i dziwne (czytaj: przyjemnie chore) myśli, do klasy wpełzła szara eminencja pokoju nauczycielskiego, niejaki Marek Grzywacz. Przygotujcie się na najgorsze (czyli najlepsze, ma się rozumieć).

h

„Strategie szokowania czyli po co bizarro epatowanie?” by Marek Grzywacz

h

Nie da się ukryć – jeśli gatunek-niegatunek zwany bizarro fiction z czymś się komuś kojarzy (w naszym pięknym kraju mogą być z tym jeszcze problemy), to jednym z najczęstszych skojarzeń będzie epatowanie treścią. Wulgarność, turpizm, ekstremalna przemoc, fekalia, zwyrodniały i wydziwaczony seks, brak poszanowania dla tabu i świętości – bizarrowcy w swojej radosnej twórczości nie wahają się sięgać po elementy, których większość ludzi uprawiających inne rodzaje literackiego poletka raczej nie sięgnie. Zapewne nie chcąc odstraszyć czytelnika. Tymczasem autorzy bizarro dumnie obnoszą się ze swoim zamiłowaniem do szokujących tematów, uwypuklając je wykręconymi tytułami książek i z chęcią wykładając wszystkie „smaczki” z wnętrza w opisach i okładkowych blurbach swoich dzieł. Tak, bizarro uwielbia epatować. Dziwne książki, dziwni pisarze – można się spodziewać niezbyt rozwiniętej (auto)cenzury i ogólnego braku ograniczeń co do pomysłów, jakie trafiają na strony książek. Jednak sama wiedza, że obliczone na zszokowanie czytelnika elementy w gatunku się pojawiają, nie daje nam odpowiedzi na podstawowe pytanie – po co? Chyba, że samo „byleby było dziwaczniej” wystarczy. Czytaj resztę wpisu »

Tydzień Świadomości Bizarro # 2 – „Dziwne jest piękne” by Łukasz Orbitowski

In Artykuły i felietony o BIZARRO, Różne, różniste on 12 września, 2012 at 12:26 am

Lekcja druga! Tak jest, niedobre literki kontynuują edukacyjne dzieło. Mamy nadzieje, że klasa zasiadła już w ławkach i słucha uważnie. A jak nie – cóż, Pokraka widziano w okolicach kąta jak rozkładał podejrzane woreczki, dlatego jeśli nie macie ochoty klęczeć na grochu, to pilnie śledźcie dzisiejszy post.

Zresztą nie sądzimy, by do lektury tego felietonu było trzeba specjalnie zachęcać. Jak zdążyliście się zorientować po tytule, dziś swoje doświadczenia z bizarro będzie wam przybliżał czołowy zawodnik, a może i niedościgniony przodownik polskiej literatury grozy – Łukasz Orbitowski.

W poniższym tekście, oryginalnie opublikowanym w magazynie Przekrój, Łukasz nie tylko zapewni jakże bezcenny głos zewnętrzny na temat naszego słodko dziwacznego gatunku, ale i pokaże, że nie są mu obce przyjemności płynące z lektury bizarrycznych publikacji. Serdecznie zapraszamy!

h

„Dziwne jest piękne” by Łukasz Orbitowski

h

Nastało lato i społeczeństwo, rozmiłowane w lekturach, oddaje się czytelniczemu szaleństwu. Idąc rano po bułki, natknąłem się pod sklepem na grupę miłośników literatury, zagłębionych w porannych nowelkach. Pośpiesznie pochłaniali strony, chcąc, zapewne, zniweczyć konsekwencje obcowania z książkami do późna w dniu wczorajszym. W mojej dzielnicy pełno jest bibliotek oraz księgarń, oferujących intelektualną strawę dla mniej lub bardziej wymagających. W nocy budzą mnie dzikie ryki lokalnego komanda bibliofilskiego, wówczas, przewracając się w mokrej pościeli przywołuję własne doświadczenia z czytelnicze. Och, za młodu dosłownie połykałem książki, zwłaszcza w radosnym towarzystwie innych czytaczy, mało nie skonaliśmy od nadmiaru wrażeń intelektualnych, zwłaszcza, że weekend z książką zaczynał się od czwartku, a dobiegał końca wraz z wtorkową jutrznią. Czytaj resztę wpisu »

Tydzień Świadomości Bizarro # 1 – „Bizarro fiction: książki tak złe, że aż dobre?” by Dawid Kain

In Artykuły i felietony o BIZARRO, Różne, różniste on 10 września, 2012 at 6:00 am

Dzwonek! Rok szkolny właśnie się rozpoczął, zapędzając biedne dzieciaki do klas i zmuszając nie mniej umęczonych rodziców do zakupu tony podręczników oraz przyborów szkolnych. Tak, nikt nigdy (ma się rozumieć poza Adolfem Hitlerem) tak naprawdę nie lubił września… ale edukacja to podstawa! Dlatego zagonimy was do odrobienia zadań domowych. Nasze przyjaźnie białe strony nie przypominają co prawda smutnych klas polskich szkół, lecz są dobrym ekwiwalentem tablicy. Nie mamy też seksownych nauczycielek, o których mogą śnić dojrzewający chłopcy, ani psorów o wyglądzie modela dla mniej grzecznych dziewczynek. Jest za to literkowy Pokrak i powiemy wam, że cały rok pilnie uczył się fachowego bicia linijką po dłoniach, żebyście przypadkiem nie próbowali rozrabiać na lekcjach.

A nasza edukacyjna przygoda odbywa się w ramach mini-akcji Tydzień Świadomości Bizarro. Ki wuj? Otóż, i teraz klasa słucha, przez następne parę postów będziemy was uczyli co to jest bizarro, jakie są jego cechy, o co biega i dlaczego warto. Wiemy, że część z was to dobre samouki, a więc macie już pewne pojęcie jakich literackich wrażeń spodziewać się po nas i naszych kolegach zza Oceanu. Lecz zagląda tu naprawdę sporo ludzi. Można założyć, że części z nich opada szczęka, tudzież nie wiedzą jak przetrawić to co ujrzeli. Jak zwykle  i z chęcią spieszymy z pomocą.

Nie bylibyśmy oczywiście sobą, gdybyśmy przy okazji nie zamieszali i nie przygotowali dla was paru niespodzianek. Już teraz uchylimy rąbka tajemnicy i zdradzimy, iż w następnym poście pojawi się artykuł polskiego autora, który jeszcze na niedobrych literkach nie gościł. I mowa tu o osobie, którą na pewno znacie wszyscy, bez wyjątku… Dobra, nie podglądamy! Teraz kończymy pogaduchy, przyklejamy przeżute gumy do spodu biurka i wbijamy spojrzenia w nauczyciela. A dziś w tej honorowej roli pomysłodawca cyklu Tydzień Świadomości Bizarro, niezastąpiony praktyk & teoretyk  groteski, szaleństwa i mroku – Dawid Kain. Zapraszamy!

h

„Bizarro fiction: książki tak złe, że aż dobre?” by Dawid Kain

h

Western, w którym hermafrodyci-zabójcy walczą z ludźmi mającymi telewizory zamiast głów. Pralka staje się człowiekiem, by spełnić swoje marzenie o zostaniu gwiazdą opery mydlanej. Związek Steve’a i Stacy zaczyna się rozpadać, gdy wychodzi na jaw, że dziewczyna ma między nogami bramę do innego wymiaru… Brzmi jak historie rodem ze szpitala psychiatrycznego? W rzeczywistości to przykłady fabuł książek reprezentujących zupełnie nowy gatunek literacki, zwany bizarro-fiction, podbijający właśnie amerykański rynek wydawniczy. Czytaj resztę wpisu »