polskie centrum bizarro

„Najgorszy wróg” by Darek Kuchniak

In Opowiadania on Wrzesień 24, 2012 at 6:00 am

Był już na niedobrych literkach tekst o Pewnym Apaczu, sprokurowany przez Darka Kuchniaka, dzisiaj nadszedł czas na drugą publikację z tego cyklu, który – notabene – dopiero teraz stał się cyklem. „Najgorszy wróg” to opko, które spodobało się Paskudowi z uwagi na szczególną konsekwencję fabularną, tudzież parę innych detali, które być może i Wam przypadną do gustu.

Zresztą, sprawdźcie sami. Organoleptycznie, bo tak najlepiej. Zapraszamy do lektury!

„Najgorszy wróg”

Pewien Apacz przeczytał kilka wagonów, ociekających krwią oraz innymi płynami ustrojowymi kryminałów, posty na forach emerytowanych morderców, pamiętniki najlepszych proktologów i stracił wiarę we własne siły. Nigdzie bowiem nie znalazł przepisu na morderstwo doskonałe. A wtedy właśnie w jego życiu pojawił się facet, który zasłużył na rozbrat z życiem.

W akcie desperacji Indianin przystąpił do opracowywania własnego planu. Najpierw napisał stosowny konspekt, określając datę i miejsce zdarzenia. Następnie sprawdził prognozę pogody i warunki sejsmiczne panujące na interesującym go terenie. Zadbał też o informacje na temat stanu konta największego wroga, a także zbadał jego odporność na najbardziej rozpowszechnione zarazki. Zebrane dane wrzucił do komputera i czekał na wyniki. W międzyczasie ktoś zapukał do drzwi. Pewien Apacz otworzył je i zamarł. Śmierć spojrzała na niego z zawodową obojętnością. Następnie zerknęła na numer mieszkania i ekran palmtopa. Coś się tam widocznie nie zgadzało, bo zaklęła szpetnie i przywróciła Indianina do życia. I tyle ją widziano.

Minął tydzień, a Pewien Apacz był ciągle w kropce. Komputer nie dał rady i eksplodował. A największy wróg Indianina nadal cieszył się życiem. Wojownik postanowił działać z większym animuszem i jak najlepiej poznać wroga. Zapukał więc do jego drzwi. Mężczyzna mieszkał w pięknej willi położonej malowniczo w środku lasu. Dostępu do niej bronił wysoki mur i wszelkiego rodzaju nowinki techniczne z miotaczem promieni laserowych na czele. Pewien Apacz nie tracił jednak czasu na kontemplację urządzeń ochronnych, tylko od razu zapytał za pośrednictwem domofonu:

– Wszystko dojrzało do tego, abym pana zabił. Czy mogę wejść?

– Oczywiście. Proszę tylko wstrzymać się z tym choć miesiąc. Chciałbym bliżej poznać swojego przyszłego zabójcę i przygotować moich bliskim na tę ewentualność – odparł właściciel willi.

– Skoro tak, panie Nowak, to proszę mnie zatrudnić jako pomoc domową. Krucho u mnie z forsą – zażyczył sobie Pewien Apacz.

– Nie ma problemu. Witamy na pokładzie.

Indianin zabrał się energicznie do wykonywania swoich obowiązków. Zaczął od prania, sprzątania i innych narzuconych nam przez feministki czynności. Nie obeszło się również bez przygotowywania codziennych posiłków, choć wojownik drogę do kuchni znalazł dopiero po miesiącu. Wieczorami Nowak i Pewien Apacz chodzili razem na polowania na „puszystego” zwierza, czy ustawiali fałszywe drogowskazy dla kosmitów na terenie całej posiadłości. Pewien Apacz czytał również swemu chlebodawcy poezje laotańskich poetów awangardowych oraz pomagał w projektowaniu schludnych, ekologicznych toreb wielokrotnego użytku.

Jednym słowem Indianin rozpuścił swego wroga niczym kwas solny. Doszło do tego, że ów każdego ranka czekał na niego u drzwi pokoju, z kubkiem rasowej kawy rozpuszczalnej oraz talerzykiem kalorycznych ciastek. Gdyby Nowak miał kamień filozoficzny, czy dostęp do przycisku wywołującego wojnę nuklearną, podzieliłby się tym z Pewnym Apaczem.

Indianin cieszył się z takiego stanu rzeczy, tym bardziej, że udało mu się znaleźć sposób na eliminację Nowaka. Pewien Apacz nabył, drogą kupna, emulgator. Po wrzuceniu tego cudu współczesnej chemii do naczynia z wodą destylowaną otrzymamy emulsję, która potrafi likwidować najgorszego wroga tak, że dłonie same składają się do oklasków, a potem rozkładają i trzeba je natychmiast zakopać. Przynajmniej tak twierdzi jej producent na swojej oficjalnej stronie internetowej.

Pewien Apacz wiedział już, że definitywne pozbycie się wroga, to kwestia dni. Chciał jednak zemstę przesunąć w czasie. Był bowiem jak zwykle spłukany. A miał świadomość, że po spełnieniu zemsty trzeba jakoś żyć. Jeść, metabolizować i wydalać. Przedłużył w związku z tym pracę u Nowaka o pół roku.

Pewien Apacz cały czas jednak szprycował wroga emulsją, aż huczały mu trzewia. Efekty konsumpcji specyfiku ujawniły się po kilku tygodniach. Pewnego wieczora, kiedy Nowak zażywał wieczornego spaceru, spostrzegł, że jego ciało świeci w ciemności. Poza tym wszystkie napotkane kobiety patrzyły na niego wzrokiem pełnym dzikiej żądzy, ale i wielkiej uległości. Skorzystał z okazji, aby pokazać tym istotom, które kpiły z niego od kiedy zaczął mieć regularne erekcje, jak nimi pogardza. Najpierw pogonił te najstarsze, wyzywając je od zakładniczek ZUS-u. Potem przyszła kolej na najmłodsze oraz te z wadami zgryzu czy postawy. Resztę zamknął w kontenerze i wysłał statkiem do Kronsztadu, głównie dlatego, że źle mu się kojarzył.

Czas płynął nieubłaganie. Nowak dobrze płacił, ale Pewien Apacz czuł, że dzień ostatecznej rozgrywki zbliża się szybkimi krokami. Tymczasem wróg żył sobie w najlepsze. Umiejętność świecenia w ciemności przysporzyła mu wielu przyjaciół w branży energetycznej. A niezwykła witalność Nowaka uczyniła zeń obiekt westchnień wszystkich dyrektorów okolicznych banków nasienia. Można więc zaryzykować tezę, że plan Indianina się nie powiódł. Pewien Apacz sięgnął więc po środki ostateczne.

Jesienne poranki mają to do siebie, że mogą o czymś rozstrzygać. Pewien Apacz wykorzystał tę wiedzę i zapukał do drzwi Nowaka. Ten ostatni zorientował się natychmiast, że Indianin włożył w tę czynność więcej wysiłku niż zwykle.

– A więc to dzisiaj? – zapytał, jak zwykle spokojnie.

– Nie ma sensu dłużej czekać – odparł Indianin w podobnym tonie.

– Postanowiłem, że większość majątku przypadnie tobie – oświadczył Nowak. – Oto stosowne dokumenty – powiedział, wskazując na biurko.

– To niemożliwe. Nie mam zamiaru niczego po tobie dziedziczyć.

– Dlaczego?

– Chociażby dlatego, że jesteś moim największym wrogiem i wietrzę w tym jakiś podstęp.

– A gdybym ci powiedział, że masz wszczepiony pod skórę specjalny chip, który tak zakłóca pracę twego mózgu, że widzisz w mnie wroga?

– Pomyślałbym, że jesteś starym wariatem.

– W takim razie pomacaj okolicę prawej łopatki.

Pewien Apacz spełnił prośbę Nowaka i wyczuł we wspomnianym wyżej miejscu niewielkie zgrubienie.

– O kurna! – zaklął niezbyt szpetnie.

W tym samym czasie Nowak wyjął z szuflady biurka niewielkie szczypce. Indianin w lot pojął o co mu chodzi i zdjął koszulę. Jego niedawny wróg szybko uwinął się z robotą i po kilku sekundach na dłoni Indianina leżał chip. Naznaczony śladami jego krwi oraz naskórka.

– Ale ja mam brzydki naskórek – wymknęło się Indianinowi. Szybko jednak wrócił do rzeczywistości. – Kto mógłby mi zrobić coś tak ohydnego? – zapytał wzburzony.

– Twoja matka – odparł Nowak.

– Ale dlaczego?

– Chciała, żebyś nareszcie znalazł jakiś cel w życiu, a przy okazji opuścił kanapę i dał jej wreszcie skorzystać z telewizora oraz chipsów. Poprosiła mnie o pomoc. Znaliśmy się jeszcze ze studenckich czasów i bardzo miło wspominam tę znajomość.

– Tylko bez szczegółów, zboczeńcu!

– W każdym razie użyłem swoich wpływów i znajomy chirurg wszczepił ci to cacko.

Pewien Apacz wciągnął duży haust powietrza, żeby się uspokoić. Następnie spojrzał uważnie na rozmówcę i zapytał:

– I co teraz?

– Odziedziczysz po mnie majątek i będziesz żył jak hrabia przez dwa tygodnie, jakie ci zostało. Nosisz w sobie bombę, która podłączono do twego mózgu. W żaden sposób nie można jej dezaktywować, a tym bardziej usunąć.

– Co??????????

– Już niedługo będę jedynym mężczyzną w życiu twojej matki. Kiedy ty produkowałeś tę swoją emulsję, ona wiła nam piękne gniazdko na Seszelach. Właśnie skończyła. Będziemy mieli wielki telewizor oraz wagon chipsów wyłącznie dla siebie.

Nowak odwrócił się na pięcie i wyszedł z domu, radośnie podskakując i śmiejąc się w niebogłosy. Tymczasem Pewien Apacz zaczął szukać w sieci producenta rakiet balistycznych, zdolnych pokonać wiele tysięcy kilometrów. Okazało się, że pozyskanie tego typu pocisków jest o wiele łatwiejsze niż myślał. „Przede mną dwa tygodnie życia, ale wy nie przeżyjecie nawet trzech dni” – pomyślał mściwie Indianin i nagle eksplodował.

Później okazało się, że Nowak źle ustawił zegar w bombie. Dały o sobie znać zaległości w edukacji z zakresu szkoły podstawowej. Pamiętajcie zatem dzieci, aby pilnie się uczyć, inaczej nie unikniecie błędów w dorosłym życiu.

Advertisements
  1. Indianie naprawdę potrafią być groźni 🙂

  2. Ten jest wyjątkowo groźny. Dla siebie samego 😛

  3. Coraz lepiej, Miszczuniu, coraz lepiej! Proponuję jednak oszczędniej zabijac Apacza. Bywają wprawdzie bardzo udane imieniny bez solenizanta, wesela bez panny młodej, ale cykl o Apaczu bez Apacza? To już zbyt duża ekwilibrystyka:-))))))))))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: