polskie centrum bizarro

„Mózg, czyli ballada o ambicji” by James Darko

In Opowiadania on Styczeń 15, 2013 at 6:00 am

niedobreliterkitxtNiedobroliterkowa ekipa z prawdziwą przyjemnością wita na naszych łamach kolejnego autora, ukrywającego się (na szczęście nie przed organami ścigania) pod swojsko brzmiącym pseudonimem James Darko. Jako, że jego Mózg, czyli ballada o ambicji w dość niekonwencjonalny sposób porusza tak ważkie tematy jak miłość, rodzicielstwo i grzeszne rozkosze związane z powyższymi, jesteśmy pewni, że lektura tegoż zapłodni wasze szare komórki (no dobra, może nie zapłodni, ale zmotywuje) do przemyśleń.

Kto stoi, niech usiądzie, kto siedzi, niech rozsiądzie się wygodniej. Czytajcie i myślcie (póki jeszcze możecie!)…

h

Mózg, czyli ballada o ambicji

h

1

Justyna była bardzo ambitną dziewczyną. Bardzo, bardzo ambitną. I przy tym niesamowicie inteligentną. Wystarczy powiedzieć, że kiedy miała roczek nauczyła się mówić, a kiedy miała dwa latka potrafiła się już świadomie wypowiadać i używać słownictwa charakterystycznego dla dużo starszych dzieci. W wieku pięciu lat nauczyła się płynnie czytać, a w wieku dziesięciu lat zaczęła uczyć się dwóch języków obcych i szło jej to wyśmienicie.

Naprawdę, było to niezwykłe dziecko. Gdy dostała się na uniwersytet, miała na koncie już kilka nagród w różnego rodzaju konkursach naukowych, dziesiątki napisanych esejów i jedną książkę. Publikowała swoje artykuły w wielu czasopismach i na stronach internetowych. Jednak dla niej to było za mało. Na uniwersytecie poznała wielu ludzi inteligentniejszych i bardziej oczytanych niż ona sama. Było to dla niej przykre, przywykła bowiem do tego, że ludzie uważali ją za najmądrzejszą w towarzystwie. Postanowiła coś z tym fantem zrobić. Jak już wspominałem, była to niezwykle oczytana dziewczyna, więc długo nie musiała myśleć nad rozwiązaniem. Więcej mówił nie będę, tylko zamieszczę tutaj fragment wpisu z jej pamiętnika.

2

Wpis z pamiętnika Justyny, z dn. 20.04.2012.

Dzisiaj zrobiłam to po raz pierwszy! Byłam pierwszą w historii osobą, która odbyła stosunek seksualny z ludzkim mózgiem! I nie, to nie jest przenośnia, naprawdę kochałam się z mózgiem. Właśnie zapoczątkowałam nową erę w historii ludzkości! Chociaż jeszcze nie! Nikomu o tym na razie nie powiem, muszę przeprowadzić dalsze testy. Sam stosunek był nieziemski! Kochaliśmy się przez kilka godzin, miałam trzy orgazmy. Jest to o tyle niesamowite, że nigdy nie miałam więcej niż jednego. A tu nagle trzy orgazmy w przeciągu tylko kilku godzin! Byłam wykończona! A jak mi się to udało? Już tłumaczę. Wyczytałam w książce ‘O neurologii inaczej’, że istnieje stara teoria, że gdyby przeszczepić komórki nerwowe z mózgu jednego człowieka do mózgu drugiego człowieka, posiadłby on wiedzę dawcy. Oczywiście nie było to nigdy sprawdzone, ponieważ najpierw nie było technologii, a później wszyscy puryści krzyczeli, że jest to niemoralne, albo bezprawne… bla, bla, bla! Kto nie ryzykuje, i tak dalej… Kiedy o tym przeczytałam, wiedziałam, że muszę tego spróbować. Zaczęłam studiować neurobiologię i neuropsychologię, aby jak najlepiej poznać to zjawisko i dowiedzieć się czy jest to w ogóle możliwe, czy to tylko mrzonka. Okazało się, że w teorii jest to możliwe. Już wtedy wiedziałam, że muszę to sprawdzić! To była dla mnie ogromna szansa!

Bez wdawania się w szczegóły, których i tak, pamiętniku, nie zrozumiesz, napiszę tylko jak mi się to udało. Jako, że jestem bogata, nie miałam problemów z funduszami. Wybudowałam w swojej piwnicy prowizoryczne laboratorium, w którym było wszystko, czego potrzebowałam i wzięłam się do pracy! Okazało się, że nie trzeba wszczepiać komórek dawcy do mózgu biorcy, wystarczy wprowadzić je do jego organizmu, one same znajdą drogę do mózgu! Niesamowite, nie?! Tak też postanowiłam zrobić. Jako, że nie miałam ochoty na zastrzyki w mózg, postanowiłam zrobić to w inny, dużo bardziej przyjemny sposób. Poprzez stosunek płciowy! Teraz myślisz pewnie, że jestem szalona. Owszem, może i trochę tak. Ale każdy wizjoner był po części szaleńcem! Mam znajomego w kostnicy, więc z załatwieniem penisa nie było problemu. Zresztą zagroziłam mu, że jeśli nie da mi tego czego chcę, ujawnię wszystkim nagrania jak kopuluje ze zwłokami w swojej kostnicy. I w ten sposób stałam się posiadaczką prawdziwego (i dużego!) męskiego członka.

Następnym krokiem było załatwienie sobie mózgu, do którego mogłabym tego penisa przytwierdzić. I tu też szczęście mi sprzyjało. Jeden z moich wykładowców był strasznie we mnie zakochany. Pomimo tego, że miał żonę, leciał na mnie od samego początku moich studiów. Ale w zasadzie nic dziwnego, w końcu jestem taka zajebista! Zaprosiłam go więc do domu pod pretekstem omówienia zbliżającej się konferencji. Gdy już wypiliśmy kilka kieliszków wina zaprosiłam go na górę. Biedak myślał, że mnie zaliczy! A tu niespodzianka! Gdy pijany wtaczał się po schodach, popchnęłam go i patrzyłam jak spada na sam dół, łamiąc sobie kark. Od tego momentu musiałam działać szybko. Miałam tylko kilka minut, zanim nastąpi śmierć mózgowia. W związku z tym zepchnęłam go do piwnicy, gdzie było moje laboratorium. Za pomocą specjalnej piłki otworzyłam jego czaszkę i wyjęłam mózg. Był jeszcze ciepły! Zaraz go wrzuciłam do specjalnego roztworu przygotowanego na tę okazję.  Potem, z pomocą kilku książek, udało mi się wszczepić penisa dorosłego mężczyzny do mózgu. I bum! Otrzymałam mózg  z penisem! I to działającym! Wyglądałam co prawda zabawnie, ściskając między nogami różowy mózg, a nie głowę mężczyzny, ale co tam! Warto było! Nie tylko uprawiałam fantastyczny seks, w dodatku po jego zakończeniu (i kilkugodzinnym odpoczynku) napisałam dwa kolejne artykuły i to na temat, o którym nie miałam wcześniej pojęcia! Czyż to nie niesamowite?! Naprawdę posiadłam jego wiedzę!

3

Wycinek prasowy z „Dziennika Codziennego”, z dn. 17.05.2012 r.

Wykładowca ciągle zaginiony! Brak nowych śladów, rektor uniwersytetu wyznacza nagrodę.

Władze uniwersytetu wyznaczyły wczoraj nagrodę o wysokości 100 tys. złotych za pomoc w odnalezieniu wykładowcy, profesora Krystiana Marienki, który zaginął ponad miesiąc temu. Policja nie ma żadnych nowych śladów, chociaż ciągle badany jest trop, który organom ścigania podsunęła żona zaginionego. „Powiedział, że idzie się spotkać ze studentką i że będzie za kilka godzin.” – relacjonowała zmartwiona pani Marienko. Nadal nie wiadomo, kim jest tajemnicza studentka, ani czy to spotkanie w ogóle miało miejsce.

4

Jak widzisz, drogi czytelniku, już od samego początku projekt naszej Justyny był dość kontrowersyjny. Co najmniej kontrowersyjny. Ale cóż zrobić, taka cena ambicji. A jeśli uważasz, że to było złe, poczekaj na dalszy ciąg tej historii. Bo to nie koniec, bynajmniej.

5

Wpis z pamiętnika Justyny, z dn. 10.10.2012 r.

Drogi pamiętniczku, mam problem. Tak jak wcześniej się uzależniłam od czytania, daaawno temu od seksu i masturbacji, tak teraz uzależniłam się od seksu z mózgami. Co mam teraz zrobić? Dlaczego muszę przeskakiwać z jednego nałogu, do drugiego? A najgorsze jest to, że… w zasadzie wszystko tu jest okropne. To, że zabijam ludzi, żeby posiąść ich mózgi i zarazem ich wiedzę. Chociaż do tego już się przyzwyczaiłam, nie przejmuję się tym aż tak bardzo. To trochę jak taka makabryczna gra wstępna. To że uzależniłam się od orgazmów jakie mi daje stosunek z mózgiem ludzkim. Nigdy w życiu czegoś takiego nie przeżyłam. Kiedy uprawiałam seks z mózgiem jednej z moich wykładowczyń, osiągnęłam taki mocny orgazm, że prawie straciłam przytomność. Zdarłam gardło krzycząc z rozkoszy, a krzyczałam tak głośno, że aż przyjechała policja. Kiedy otworzyłam im zmachana w szlafroku i z rozczochranymi włosami, w mig pojęli o co chodzi i szybko się zmyli. Dobrze, że nie wiedzieli całej prawdy. Okropne również jest to, że uzależniłam się od wiedzy, którą przejmuję z moich upiornych praktyk. Tym trudniej mi będzie zerwać z nałogiem. Ale od jutra zacznę detox. Tylko dzisiaj, ostatni mózg… ostatni kosmiczny orgazm.

6

Wycinek prasowy z „Dziennika Codziennego”, z dn. 14.10.2012 r.

Tajemnicze zaginięcia pracowników uniwersytetu! Świat naukowy
w szoku!

Cały świat akademicki patrzy z przerażeniem w stronę Uniwersytetu, gdzie w przeciągu ostatnich pięciu miesięcy zaginęło sześciu pracowników. Policja nie ujawnia czy ma jakieś poszlaki, bądź podejrzanych, zasłaniając się dobrem śledztwa. Tymczasem na Uniwersytecie panuje panika. Jeden z pracowników pragnący zachować anonimowość, powiedział nam, że większość pracowników planuje dostarczenie w najbliższym czasie  dostarczyć zwolnienia zdrowotne i ukryć się w domach do czasu zakończenia tego koszmaru. Może to skomplikować pracę tej najważniejszej placówki edukacyjnej w naszym kraju.

A to nie wszystko. Bo dzień później w pamiętniku Justyny ukazuje się coś takiego:

Wpis z pamiętnika Justyny, z dn. 16.10.2012 r.

Drogi pamiętniczku, chyba jestem w ciąży. I to z mózgiem. Ostatni raz współżyłam z ludzkim mózgiem 10 października. A teraz wymiotuję, mam ciągłe zawroty głowy i nudności. I rośnie mi brzuch. To chyba się rozwija szybciej niż normalne dziecko. Co mam robić?! Aborcja? Urodzić je i zabić? Czy przeżyję poród? Co mam zrobić? Co mnie podkusiło do tego pomysłu? Jak mogłam zrobić coś tak głupiego?”

Wpis z pamiętnika Justyny, z dn. 20.12.2012 r.

Drogi pamiętniku, chyba niedługo urodzę. Boję się, ale cóż zrobić. Czuję jak kopie i chyba je pokochałam jak własne dziecko. Chociaż nie. Jak ludzkie dziecko. Bo moje to ono jest tak czy siak. Tylko nie do końca ludzkie. Opłaciłam lekarza i dwie akuszerki, poród odbędzie się w moim domu, dostali tyle pieniędzy, że nic nie powiedzą. A jak powiedzą, to ich zniszczę.”

7

Cztery dni później Justyna faktycznie urodziła. Początkowo postanowiła wychować swojego potomka. Oczywiście okazało się to prawie niemożliwe do wykonania. Dziecko (jeśli tak można było nazwać tę poskręcaną kreaturę) rosło w zastraszającym tempie i nawet Justyna zaczęła się zastanawiać czy nie pozbyć się tego monstrum. Czuła się zagrożona, ponieważ ten twór nie dość, że był inteligentniejszy od niej, to odnosił się do swojej matki z taką pogardą, jakby była istotą niższego rzędu. Opracowała więc plan jak się go pozbyć. Zamierzała zabrać swego potomka na przejażdżkę, aby pokazać mu świat. Jednym z punktów wycieczki stanowił wyjazd nad jezioro, gdzie chciała utopić to co sama stworzyła.

Dziecko zwietrzyło, że coś jest na rzeczy i zanim Justyna zdążyła zrobić cokolwiek… a, co ja będę opowiadał. Przeczytajcie sami, co napisała w pamiętniku:

Wpis z pamiętnika Justyny z dn. 16.01.2013 r.

Boże drogi! Co ja narobiłam?! Zepsułam wszystko! Chciałam posiąść całą wiedzę świata, a skończyło się na tym, że jestem więźniem swojego własnego pomysłu. W przenośni i, co gorsza, dosłownie. Moje dziecko nałożyło na mnie areszt domowy i trzyma mnie zamkniętą w piwnicy… co teraz będzie? Chce mnie zabić?

Nie, dziecko nie chciało jej zabić. Ale miało inny, równie makabryczny pomysł. Czytajcie dalej…

Wpis z pamiętnika Justyny, z dn. 19.01.2013 r.

to mnie zgwałciło… jestem w ciąży z własnym dzieckiem… coś we mnie rośnie!

Ostatni wpis z pamiętnika Justyny, z dn. 14.02.2013 r.

urodziłam tego jest coraz więcej boje się… wymyślili jakiś sposób mnożą się jak szalone. nie wiem co planują nie chce wiedzieć chce tylko uciec… przepraszam.

h
Reklamy
  1. Ambicja rzecz straszna. Skutki makabryczne… no i jak walczyć z „zombiakami” mądrzejszymi od najmądrzejszych ludzi? …Wiem, trzeba im puścić serial „dr Quinn”… same się zlasują…:) O ktoś puka… to pewnie tylko listonosz… tylko, że zawsze dzwonił dwa razy… aaa… nieeee…
    ….

  2. tak to jest, jak się ktoś za dobrze zapowiada.

  3. na niwie literackiej rzecz jasna

  4. Inteligencja bywa przerażająca 😉

  5. Mężczyzna ma prościej – ani w ciążę nie zajdzie, ani przyczepiać do mózgu nic nie musi…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: