polskie centrum bizarro

„O dziewczynce, która chciała być chuda jak patyczek” by Roman Aleksandrowicz

In Opowiadania on Luty 8, 2013 at 6:00 am

niedobreliterkitxtSłysząc o dziewczynach, Paskud zaciera łapy i lubieżnie szczerzy kły. A o aktywności jego ślinianek w sytuacji spostrzeżenia płci przeciwnej lub z grubsza przeciwnej pisano już ballady, romanse, dżingle reklamowe, a nawet poematy. Niezbyt epickie, ale na pewno bardzo obrzydliwe.

Ekipa niedobrych literek zazwyczaj dystansuje się do podobnych seksistowskich zachowań (jak słyszeliście coś innego, to był to czarny PR wrażych, imperialistycznych sił), jednak w przypadku dziewczyńskiego cyklu Romana Aleksandrowicza robimy wyjątek. Z prawdziwą przyjemnością prezentujemy wam więc nowy tekst, tym razem poruszający w nie całkiem poważnej konwencji jak najbardziej poważny i problematyczny problem anoreksji. Czytajcie z przyjemnością i Q przestrodze!

h

O dziewczynce, która chciała

być chuda jak patyczek

h

Dla P.G.

Nie tak dawno temu i wcale nie tak daleko stąd w ogromnym mieście leżącym nad wąską, szarą rzeką mieszkała sobie dziewczynka o imieniu Ewelina. Jej rodzice nie byli bogaci, dlatego zajmowali nieduże mieszkanie w bloku, lecz żyło im się tam dobrze. Tata niewiele mówił, niewiele jadł, za to dużo czasu spędzał w pracy, gdzie obsługiwał obrabiarkę. Dla odmiany mama Eweliny mówiła dużo, jadła jeszcze więcej i cały czas przesiadywała w domu. Dorabiała sobie czesaniem sąsiadek, gdyż palce miała zręczne i szybkie. Rodzice bardzo kochali swą córkę.

Życie Eweliny zmieniło się diametralnie, kiedy z podstawówki trafiła do gimnazjum. Gdy wychodziła z bloku, kierowała się w lewo, a nie w prawo, jak dotychczas. Nie była to jednak najważniejsza zmiana. Ewelina odkryła, że świat składa się z chłopców i dziewcząt, a dziewczyny dzielą się na ładne i grube. Wszystko wytłumaczyły jej koleżanki w drodze do szkoły i na przerwach.

Ewelina uznała, że chce być ładna, więc któregoś dnia przeciągnęła wielkie, stojące lustro do swojego pokoju, ustawiła je przy łóżku i zaczęła się w nim przeglądać. Inspekcja wypadła źle, gdyż na swym ciele naliczyła aż trzynaście tłustych fałd i przynajmniej pięć wałeczków. Kiedy przyszła sąsiadka, a mama zażądała zwrotu lustra, Ewelina oświadczyła, że nie będzie jadać kolacji. Oraz śniadań i obiadów. Sąsiadka i mama uśmiały się z tego pomysłu serdecznie i nie wzięły go na poważnie. Ewelina trzasnęła drzwiami, popłakała się i uznała, że takie życie nie ma sensu.

Ku wielkiemu zdumieniu mamy, Ewelina kolacji nie zjadła. Nie pomogły krzyki, nie pomogły perswazje – ojciec musiał wyciągnąć pasek ze spodni i sprać córkę. Rano Ewelina wstała głodna i zła, lecz śniadania nie zjadła, po części z przekory, a po części z pragnienia bycia ładną i niegrubą. Mama wsadziła jej kanapki do plecaka, Ewelina wyciągnęła je i położyła na stole, mama jednak dopadła ją przed windą i wcisnęła siłą zawiniątko. Kanapki i tak wylądowały w koszu na śmieci.

Te rytuały powtarzały się przez cały tydzień. Ewelina unikała posiłków, mama usiłowała przekonywać ją krzykiem i groźbami, ojciec musiał coraz częściej sięgać po pasek. A w poniedziałek stała się rzecz nieprzyjemna – ze szkoły zadzwoniła wychowawczyni z informacją, że Ewelina zemdlała na lekcji. Kiedy mama stawiła się w szkole, wychowawczyni dużo mówiła o presji rówieśników, o zaniżonej samoocenie, a także o przemocy domowej i patologiach. Mama Eweliny pogubiła się szybko w tych mądrych słowach, a kiedy opuszczała szkołę, w jej głowie tylko jedna informacja dźwięczała jak spiżowy dzwon: Ewelina nie je. A na to pozwolić nie mogła.

Matka usiłowała działać sprytem i groźbą. Gotowała same ulubione potrawy Eweliny i kusiła nimi córkę. Ojcowski pasek też krążył w pobliżu. Ewelina nie miała wyjścia; musiała jeść. Oglądała się co wieczór w lustrze, które teraz na stałe zagościło w jej pokoju. Rezultaty tych oględzin wypadały coraz bardziej zatrważająco: na ciele Eweliny zalągł się tłuszcz.

Walka z tłuszczem stała się więc prawdziwą obsesją Eweliny. Na talerzu wszystkie tłustości wędrowały na bok. Na widok zasmażanej kapusty albo boczku Ewelina dostawała spazmów. Wędliny lądowały w koszu, a sam chleb też zaczął wyglądać podejrzanie tłusto. Lustro jednak nie kłamało i dziewczynka zerkała na nie z coraz większą obawą, gdyż bała się spasionego monstrum, które tam na nią czekało.

Kiedy nadeszły ferie, Ewelina była już na skraju histerii. Na nic zdawały się głódówki, nie pomagało zwracanie jedzenia w szkolnej toalecie, walka z tłuszczem nie przynosiła żadnych efektów. Ewelina traciła resztki nadziei, kiedy przez przypadek los podsunął jej rozwiązanie problemu: matka wysłała ją do piwnicy po kilka słoików z własnoręcznie zaprawionymi ogórkami, a tam Ewelina zauważyła kanister, którą tata przechowywał tak na wszelki wypadek. Ze skutera korzystał rzadko, ale zapas benzyny musiał zawsze być w pogotowiu.

Teraz wystarczyło poczekać na wyjście mamy z domu. Kiedy tylko rodzicielka zostawiła ją samą, Ewelina szybciutko zbiegła do piwnicy i przytaszczyła kanister do mieszkania. Rozebrała się w łazience, wlała benzynę do wanny i położyła się w niej, wiedząc, że wreszcie wygna ze swojego ciała przeklętego wroga. Przecież tłuszcz można stopić, prawda? Otworzyła więc pudełko, wyciągnęła kilka zapałek i potarła je mocno o ściankę.

Pożar zrobił dobrze nie tylko Ewelinie. Zginął w nim rozpijaczony stary Maciejak, który regularnie bijał żonę i synów. Zaczadził się też dwuletni Kacperek spod numeru dwunastego, który w niespełnionej przyszłości miał wyrosnąć na seryjnego gwałciciela i mordercę. Zmarła też babcia Kacperka i po prawdzie było jej szkoda, bo choć była już niesprawna i odrobinę zidiociała, jej emerytura przydawała się rodzinie.

A sama Ewelina osiągnęła to, czego chciała. Kiedy strażacy wynosili ją z mieszkania, szczerzyła się do nich radośnie. Wreszcie była chuda, chudeńka. Jak obgryziona kosteczka.

Bielsko-Biała

kwiecień 2012 – styczeń 2013

h
Reklamy
  1. […] należy do cyklu “dziewczyńskiego”, którego poprzednie odsłony znajdziecie: TU, TU, TU, TU i […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: