polskie centrum bizarro

„Samara” by Michał Górzyna

In Opowiadania on 11 lutego, 2013 at 6:00 am

Jakniedobreliterkitxt zapewne zauważyliście, niedobroliterkową fortecę coraz częściej szturmują młodzi bizarro-adepci. Coby obalić warowne mury czy staranować okute tytanowymi sztabami bramy, imają się różnych podstępów. Niektórzy wysyłają do redakcji dziesiątki tekstów, inni zapychają skrzynkę mailową tonami dziwacznego spamu, bądź punktują nas propozycjami korupcyjnymi, mamiąc obietnicą poczęstunku pędzonym na bazie paliwa lotniczego bimbrem i skrzynkami kawioru pozyskanego ze zmutowanych czarnobylskich ślimaków…

No, ale tak łatwo to nie jest – zwłaszcza, że chętnych szaleńców przeszywa cyklopowe spojrzenie wielce surowego Paskuda. Chociaż ten ostatni punkt… przez żołądek do serca, a każdy lubi wszamać coś egzotycznego i popić czymś swojskim.

Jednym ze szczęśliwców, którym udał się desant, jest Michał Górzyna. Panie i panowie, oto przed państwem jego debiutanckie opowiadanie! Przeznaczone przede wszystkim dla fanów pewnego amerykańskiego horroru na bazie japońskiego filmu, co to dużo mokrych włosów i upiornych studni w nim było. Ale każdy powinien przeczytać z przyjemnością. W każdym razie – welkam!!!

h

Samara

h

Spoglądałem na osobę znajdującą się po drugiej stronie ekranu. Chłopaczek wyglądał na przerażonego. Trochę było mi go szkoda, ale mówi się trudno. Chwyciłem go za szyję i wciągnąłem do telewizora, potem zrobiłem to co należało zrobić. Zapytacie, po kiego grzyba siedzę w telewizorach i wciągam do nich ludzi? Cóż, wszystko zaczęło się pewnego brzydkiego, deszczowego, jesiennego dnia. Zakupiłem nową gierkę na konsole i właśnie się z nią zmagałem. W pewnym momencie ekran pokrył się szarym piaskiem, a po chwili pojawił się na nim czarno-biały obraz przedstawiający studnię, z której coś się kotłowało. Chuda, blada kreatura w wymiętej, białej koszuli nocnej z czarnymi, długimi, tłustymi kudłami opadającymi na twarz przesuwała się powoli w moim kierunku. Zamurowało mnie, jednak to był dopiero początek. TO zaczęło wyłazić z telewizora! Kopara opadła mi na podłogę. Gdy nieproszony gość całkiem już wlazł do pokoju, wycharczał:

– SEVEN DAYS!

– Aaa, o ttto biega – odpowiedziałem spanikowany, ale z kiełkującą nieśmiało ulgą.

Chwyciłem nadgryziony rogalik z talerza i wyciągnąłem go w stronę przybysza.

Istota prychnęła gniewnie i wytrąciła mi go z ręki.

– Nie o to chodzi, jełopie! – odpowiedziała. – Siedem dni temu oglądałeś filmik pod tym tytułem „Seven days” na youtube, tak?

– Nno ttak, aaale tto tttylko tak dla jaj – broniłem się głupio.

– Jak zapewne widzisz, nie jest mi do śmiechu! Przez takich jak ty muszę ciągle wyłazić ze studni i naprawdę mam już tego serdecznie dość! – krzyknęła, jednocześnie tupiąc bosą, zakończoną poczerniałymi paznokciami stopą o podłogę.

– Jjja pprzepraszam, jja nie chciałem nniepokoić, myślałem, że tten filmik ddla zgrywy zzrobiony jjest – tłumaczyłem się.

W tym momencie uwagę kreatury zwróciły odgłosy gry, która z powrotem pojawiła się na ekranie telewizora. Odwróciła się i wykrzyknęła:

– WOW! Czadowe, pogramy chwilę?

– Jjjasne – odpowiedziałem, chwytając się tego jak ostatniej deski ratunku.

Przez następną godzinę dziewczyna zdążyła mi opowiedzieć, że w studni nie ma prądu i trochę brakuje jej dostępu do gier i Internetu.

– Wiesz, jedyny film, jaki widzę to ten „Seven days”, gdy ktoś go ogląda i już mi się rzygać od tego chce!

– No w sumie racja, taki max do jednego oglądnięcia jest – przytaknąłem.

– Hmm, mam pewien pomysł, możemy zrobić niezły dil – zaproponowała, mrugając do mnie porozumiewawczo.

– To znaczy? – zapytałem ostrożnie.

– Daruję ci życie, ale pod warunkiem, że zastąpisz mnie od czasu do czasu, a ja dzięki temu popykam sobie w gierki, no i w ogóle. Co ty na to?

– Okej, nie ma sprawy. – Odetchnąłem z ulgą. – Ale co ja miałbym robić?

– Spokojnie, wszystko ci dokładnie wyjaśnię, to wcale nie jest takie trudne.

I tak zaczęła się moja przygoda w roli zmiennika Samary. Ogólnie nie narzekam, czasowo na dwie osoby rozkłada się to całkiem sensownie. Hmm, szczerze mówiąc, coraz bardziej mi się to podoba.

h
  1. Drogi Michale.
    Jak widzę masz znajomości wśród istot wyłażących z telewizorów, książek, obrazów; i jak w moim przypadku z rogalików „seven days” pod postacią brązowej mazi, bulgoczącej żądaniem pisania jednego opowiadania tygodniowo. Otóż, skończyłem właśnie… czterdzieste… i już nie wyrabiam. Może byś tak wyprosił nowy deadline… choćby co dwa tygodnie.:) …bo te stwory strasznie upierdliwe są – wypełzają zewsząd, przychodzą w nocy i stoją, pilnują i „iskry z gęby sypią i drapią mnie i szczypią” -że tak Mickiewiczem pojadę… aż strach pomyśleć jak bardzo muszą np. takiego Łukasza Orbitowskiego gnębić:)
    No i lojalnie ostrzegam: jak mi wyleziesz z ekranu telewizora, będę rzucał wyłącznie ciężkimi przedmiotami.:)

  2. doczekaliśmy się reklam. progres jest taki, że ja pierdziu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: