polskie centrum bizarro

„Porno w sierpniu” by Carlton Mellick III – fragment antologii Bizarro Bazar

In Fragmenty książek, Opowiadania on Maj 17, 2013 at 7:00 am

bbAntologia Bizarro Bazar już dziś rusza do drukarni i jeszcze tylko przez kilka dni będzie ją można kupić w przedsprzedaży. Kto tego zrobi, może już później nie mieć najmniejszych szans na dostanie swojego, jeszcze ciepłego egzemplarza. Dodruków nie będzie, niestety!

Żeby podgrzać atmosferę jeszcze bardziej, zamieszczamy fragment opowiadania Carltona Mellicka III, które w całości przeczytacie tylko i wyłącznie w Bizarro Bazarze. Przetłumaczył niezawodny Marek Grzywacz!

h

Porno w Sierpniu

(fragment)

h

Opuścili nas z helikoptera na środku Oceanu Atlantyckiego, ubranych tylko w kąpielówki Speedo i seksowne kostiumy plażowe. Czekamy teraz, aż przybędzie reżyser z ekipą. Gapimy się na siebie, taplając się w oceanie – wiele, wiele mil morskich od jakiegokolwiek lądu.

– Więc o czym jest ten film? – pyta pulchna blond aktorka, siedząca obok w dziecięcym pływadełku w pasy jak u zebry, usilnie próbując nie zamoczyć włosów.

W przeciwieństwie do reszty, mam na sobie kostium nurka z odpowiednim ekwipunkiem, nawet z butlą tlenową. Muszę zdjąć maskę i wyjąć rurkę z ust, by odpowiedzieć:

– Nie przeczytałaś scenariusza?

– Próbowałam – mówi kobieta, jej piersi unoszą się w wodzie, skryte pod skąpym topem bikini  – ale był dla mnie zbyt zagmatwany.

– A więc – zaczynam – traktuje on o… – Mój umysł okazuje się pusty. – Jesteśmy na środku oceanu i…

Nie pamiętam.

Przyrzekam, że czytałem go zeszłej nocy, każde zdanie. Przypominam sobie, że mówiłem „Nareszcie: film porno, w którym z dumą zagram. Świeży i łamiący konwencje”. Lecz nie pamiętam już z niego ani słowa. Wiem jedynie, że rzecz dzieje się na środku oceanu. Muszę tracić więcej szarych komórek niż myślałem.

Patrzę po prostu na blondynkę – Jenna, wydaję mi się, że tak ma na imię – z głupim/pustym wyrazem twarzy. Potem zwyczajnie się odwracam i podpływam do innego członka obsady, Randy’ego, jedynej osoby, która w tym biznesie jest dla mnie swego rodzaju przyjacielem. Prawdopodobnie zakumuplowaliśmy się dlatego, bo obaj jesteśmy zafascynowani autami AMC, zwłaszcza Matadorami.

Randy otwiera i zamyka oczy, zombie w wodzie, skrzydełka do pływania na jego ramionach utrzymują go na powierzchni.

– Hej Randy, masz może kopię scenariusza? – pytam.

Słona woda sprawia, że swędzą go oczy, a krem do opalania na jego nosie w niczym nie pomaga. Randy odwraca się do mnie.

– Nie, nigdy żadnej nie dostałem. Powiedzieli, że dotrze do mnie w zeszłym tygodniu. Gdy odpowiedziałem, że jej nie dostałem, utrzymywali, że ktoś z ekipy da mi kopię w helikopterze, ale ekipy w nim nie było – wyjaśnia.

­– Płyną tu łodzią.

– Tak, więc nigdy nie widziałem scenariusza. Zapomniałeś swojego?

– Został w domu, i tak zwykle się go nie trzymamy. – Patrzę w dół i przyglądam się moim płetwom falującym w tę i z powrotem. Kilka cali pod nimi jasna, błękitna woda przemienia się w ciemność. – To mnie dręczy. Przeczytałem go, ale nie pamiętam ani słowa. Wiem, że bardzo mi się spodobał, bardzo-bardzo mi się spodobał, ale to wszystko.

Randy wzrusza muskularnymi ramionami.

– Ja wiem tylko, że to najbardziej wysokobudżetowy film porno, na jaki kiedykolwiek porwała się firma. – Żuje swój pomarszczony palec. – I że będzie kręcony w całości na środku oceanu.

Randy odwraca się do łysej kobiety całej w tatuażach, która nie zdecydowała się założyć kostiumu kąpielowego,  ponieważ wydziarano już jeden na jej częściach intymnych.

– Shady, masz może kopię scenariusza? – pyta ją.

Łysa uśmiecha się do niego, ona zawsze uśmiecha się i drży.

– Nie, nie pozwolili nikomu wziąć go na pokład. – Podnosi rękę, by się podrapać. Ramię ma wytatuowane od góry do dołu w słońca i smocze łuski. – Nie chcą, żeby zniszczyła je woda. – mówi.

– Czy ktokolwiek wie, o czym jest ten film? Nikt nigdy nie dał mi scenariusza. – Randy woła do całej obsady aktorów porno.

Wszyscy patrzą się po sobie, z pytającymi grymasami na twarzach, walcząc z myślami. Nie sądzę, by ktoś z nich miał dla nas jakąś odpowiedź.

– Ja wiem o czym to jest – odzywa się nagle niskim głosem jeden z nich.

Tak, to King Soul, wielkie nazwisko filmu: starszy, dobrze wyposażony przez naturę czarny aktor, który występuje w podobnych produkcjach od prawie dwudziestu lat. Prawdziwy profesjonalista. Oczywiście, on pewnie zna scenariusz na wylot, wkuł go słowo po słowie, także te sceny, w których się nie pojawia. Jest znany z tego, że czyta skrypty porno jakby grał w prawdziwym filmie, może nawet w sztuce teatralnej.

Wszyscy podpływamy do Kinga, tworząc wokół niego krąg. Lubi być w centrum uwagi. W gęstwinie jego nasiąkniętej słoną wodą brody, nierównej i poplątanej jak włosy łonowe, nagle pojawia się uśmiech.

– A więc o czym to jest? – pytam.

– No, o grupie ludzi pozostawionej na środku oceanu. Potem jest trochę seksu. Niektóre sceny kręcone są na wyspie. Jest też dużo innych dziwnych rzeczy.

– Perwersyjnych? –dopytuje się Shady, zginając palce w podnieceniu.

– Ohydnych? – Jenna wydaje się zmartwiona.

 – Mam na myśli… no… – zaczyna King Soul. –  No, głównie dziwnych. Nietypowych. Jak to, co pokazują w kinach artystowskich.

– Czyli co? – drążę temat.

King zastanawia się nad tym minutę, zagłębiając dłoń w gęstej szczecinie brody.

– Nie jestem pewny – przyznaje, a my jęczymy w odpowiedzi. – Czytałem to tak dawno, że to mogą być fałszywe wspomnienia. Miałem kilka snów o tym filmie. Nie wiem teraz, co było scenariuszem, a co marzeniami sennymi.

 – Nie mogę uwierzyć, że to jest aż tak niezorganizowane! – skrzeczy Randy. – Mówili, że w tym jednym przypadku przeczytanie scenariusza jest naprawdę ważne, ale nikt z nas nie pamięta nawet szczegółu.

– Mówiąc o braku organizacji… – odpowiadam łagodnym głosem. – Czy ktoś wie, kiedy ekipa ma się tu zjawić?

Wodzimy oczyma za statkiem reżysera, patrząc w stronę horyzontu. Nic. Ocean rozciąga się na mile w każdym kierunku, bez dostrzegalnego kresu.

– Jak nas znajdą? – Jenna, choć jest najstarszą kobietą tutaj, zachowuje się jak małe dziecko. – Obiecali, że mnie nie zgubią. Boję się oceanów.

– Nie mogą nas stracić – oznajmia King Soul.

Podnosi do góry mały mechanizm, coś jak walkie-talkie z migającym, czerwonym światełkiem na obudowie.

– Wręczono mi to urządzenie śledzące. Wiedzą dokładnie, gdzie nas znaleźć. Tylko się spóźniają, tyle.

Trzeba podziwiać Soula, wszyscy w branży go podziwiają. Jest taki spokojny, ma wszystko pod kontrolą. Mawiają nawet, że skończył studia, ale nigdy się tym nie przechwala. Połowa z nas nie przeszła nawet przez liceum. Cholera, ja sam mam tylko dyplom GED. Nie jest oczywiście jedynym, czasem podziwiamy także Shady. Odkąd pamiętam uczęszcza na zajęcia ze sztuki w community college.

Możemy się na razie zrelaksować, ale nogi mnie już bolą od machania nimi w wodzie. Muszę unosić się na powierzchni od czasu do czasu, by dać odpocząć muskułom. Jak dobrze, że od udziału w tylu filmach dolne partie naszych ciał są tak silne. Jesteśmy w świetnej formie, nawet stary Soul, i dzięki temu nie idziemy na dno.

Nasza jedenastka zbliża się do siebie, obejmujemy się i ogrzewamy, gdy zrywa się wiatr.

Kiedy słońce zaczyna zachodzić, przestajemy ze sobą rozmawiać.

Woda w ciszy uderza o nasze ciała, skóra jest pomarszczona i zdrętwiała, chce się nam pić.

Woda wokół nas robi się coraz cieplejsza, przytula nas, jak łóżko.

h

***

h

Otwieram oczy. Widze, że połowa nieba jest czarna, ale dostrzegam na horyzoncie ciemnoniebieską linię. Słońce niedługo wzejdzie.

Ruszam nogami i mój umysł oczyszcza się. Pamiętam już, gdzie się znalazłem. Dolna połowa mojego ciała drętwieje od ciepłej wody, macham gołymi stopami w tę i z powrotem w ciemnym, słonym oceanie. Nie mam już na sobie kostiumu i ekwipunku nurka, za to założono mi Speedo, które na pewno nie są moje. Może wymieniłem się z kimś strojem?

Leżę na plecach, górna cześć mojego ciała unosi się na czymś miękkim i wygodnym. Patrzę w lewą stronę. Nikogo tam nie ma. Patrzę w prawo. Nikogo. Spoglądam do tyłu, potem przed siebie. Jestem sam.

Coś ociera się o mnie. Krzyczę i podskakuję, pluskając wodą we wszystkie strony, szukając tego, co mnie dotknęło. To była dłoń, ludzka dłoń. Jenny. Kobieta unosi się na powierzchni, nadal w pływadełku. Leżałem na jej ciele, spałem na niej cały ten czas. Być może ja ją utopiłem. Nic nie pamiętam. Kiedy oglądam trupa kołyszącego się w słabym świetle przedświtu, po plecach przebiegają mi ciarki.

h
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: