polskie centrum bizarro

„Inwazja hipsterów” by Marcin Rojek

In Opowiadania on Czerwiec 21, 2013 at 6:00 am

niedobreliterkitxtHipstery kręcą się głównie po Instagramie, filiach kofeinowego imperium Starbucks oraz, chybaż, po Nowym Jorku.  A, że zdrowi ludzie w takie miejsca się nie zapuszczają, kontakt z bracią hipsterską jest ograniczony. Pojedynczy hipster jest w dodatku istotą zajętą sobą – głaszcze swoje dziwne wąsy tudzież brodę, eksponuje swój ironiczny t-shirt i słucha nikomu nieznanych zespołów z jakiegoś iGówienka (zanim będą cool). Lubi się narzucać, ale zwykle jest niedożywiony, łatwo więc go wyminąć.

Co innego, jak zbierze się takich większa grupa...

Okej, przyznamy, hipsterzy mogą być najmniejszym problemem bohatera nowego opowiadania Marcina Rojka, choć jak widać tytułowym. Koleś generalnie porządku pod kopułką nie ma, a że dostajemy wgląd prosto w jego myśli, to dzisiejszy tekst do najnormalniejszych należeć nie będzie. Co się chwali – zwariujcie z nim i z nami! Uznaliśmy także, że fajnym i nie od czapy (jakoś takoś bardzo nam pasuje) będzie także przypomnienie genialnego Króla Albanii autorstwa Igora Rudzińskiego, który gościł u nas już wcześniej (i którego nowości znajdziecie TU i TU).

h

Inwazja Hipsterów

h

Król Albanii

– Masz piękną duszę. Jesteś może z Radomia? – pyta mnie mężczyzna na ulicy.

Patrzę  na jego spodnie rurki, kółka w uszach, okulary bez szkieł, muszkę na gumkę i tęskniące za rozumem spojrzenie. Obawiam się naturalizacji. Całe szczęście, że zeszłego lata dałem sobie zamontować w dupie motorek, więc odpalam go i spieprzam szybciej niż jestem w stanie pierdnąć.

Nie ma się co zastanawiać, gdy powietrze pachnie zagładą.

Na Księżycu jest o wiele spokojniej. Jeśli tylko nie liczyć włoskich turystów z makaronem wylewającym się z aparatów i zielonego Ferdka wołającego o rentę. Mogę się schować po ciemnej stronie i w spokoju snuć myśli o zagładzie.

Wszystko mogłoby być takie piękne, gdyby nie to, że ludzie są debilami. Przywiązani do swoich nazwisk bardziej niż do sutków cudzych matek, nie są w stanie znieść szalejących im po mózgach impulsów elektrycznych. Gdyby tak jeden z drugą zostawili w spokoju to pieprzone jabłko, do dziś nikt nie miałby problemów. A tak to co, chujów sto i zapierdalańsko od wtorku do środy za marne grosze, w świecie, w którym euro już nic nie znaczy. Wiem, znowu narzekam. Walnę sobie kawałek sera i będzie mi lepiej.

Wracam na ziemię. Muszę tylko uważać, żeby nie wybić kolejnej dziury ozonowej i będzie gites.

Wylądowałem. Hjuston, mamy spokój. Wszystko w normie. Chujowo, ale stabilnie. Ciągnijmy dalej cygański wóz pamiątek z Chin.

Wracam do domu. Niech no tylko przypomnę sobie gdzie on jest.

Trudno. Idę przed siebie. Wcale się nie zgubiłem, wieczór taki piękny, że pójdę piechotką. Na skrzydła muszę uważać, ale zbirów mało, dam radę.

Zostawiam za sobą czteropalczaste ślady, żeby zmylić pościg. Jeśli dam dupy, świat obejdzie się ze mną jak z podrzędną dziwką. A jak powszechnie wiadomo, z chujem w gębie ciężko błagać o litość.

Znowu depczę bezdomne dzieci, zbyt statyczne, by zejść mi z drogi. Co ja na to poradzę, że są tacy mali, ciężko ich zauważyć. Choć jest mi bardzo przykro z tego powodu, nic innego zrobić nie mogę. Jestem tak blisko domu, jeszcze tylko kilka mil. Już prawie widzę światło na ganku.

Wiem, że są za mną. Czuję wibracje ich Ajfonów na plecach. Przemieszczają się jednym, zwartym tłumem. Człowiek koło człowieka, wspólny mózg, jedyny narząd decyzyjny. Czaszkoszczury przyszłości, bezprzewodowo podpięte do sieci, zajmujące się wyłącznie oglądaniem filmików o kotach.

Wiele razy myślałem o tym, jak skończy się świat. Nigdy nie przypuszczałem, że ze śmiechem na ustach. Zombie wyszły z domów i okupują modne sklepy. Mogłem nie kupować mieszkania tak blisko salonu Apple’a.

Co ja teraz zrobię?

Umieram i rodzę się od nowa. Papierowy feniks, jak źle złożone origami, nie może rozłożyć skrzydeł. Nie ucieknę im. Są już przede mną. Z lewa i prawa. Kurde, ciężka sprawa. Nawet słabe rymy nie mogą mnie uratować, kiedy nacierają na mnie, uzbrojeni w uśmiechy numer 5. Prosto z najnowszego katalogu. Kąciki ust podniesione o dwadzieścia trzy i pół stopnia.

Są wszędzie. Zalewają cały świat, wszyscy ubrani w swetry po babci, zrabowane bezdomnym. Zaczynają mówić.

– Jestem wyjątkowy. Nie ma drugiego takiego jak ja. Osobowość i wygląd wyróżniają mnie z szarego tłumu owiec idących na rzeź. Nikt nie wie, jak ciężko być inteligentnym w tym świecie dla idiotów. Dajcie mi frapuczino, bo nie zdzierżę – zagrzmiał chór gardeł.

Matko osrana, jakbym chciał być teraz spadającym ze skały lemingiem. Byle tylko ich nie słuchać. Mam ze sobą czarną kawę i telefon z przyciskami, jakimś cudem udaje mi się uciec.

Pruję przed siebie. Dom jest już blisko. Światło na ganku lśni tak jasno. Żona czeka na mnie z obiadem. I dziećmi, chyba mam dzieci.

Wpadam na schody. Pukam do drzwi. Szara masa ludzi ze skośnymi grzywkami depcze mi po piętach. Trzask klamki i jestem w środku.

Łapię kobietę, którą kocham i biję jej głową o ścianę.

– Powtarzaj za mną – wrzeszczę, chłonąc chlupiącą wszędzie krew. – Jestem normalny. Jestem normalny! JESTEM NORMALNY!

h
Advertisements
  1. O! To jest właśnie jedna z TYCH perełek literackich, które raz na jakiś czas goszczą na NL. Dobre pod każdym względem.
    You made my day… 🙂

  2. Wreszcie opowiadanie, które przewyższa jakością wstęp do niego. Co ja gadam! To jest zajebiście zajebiste! Poprzednie zdanie świadczy o tym, że brakuje mi słów, by wyrazić uznanie.

  3. […] znamienitym (choć mało, jak to ująć, skoordynowanym) opowiadaniem o inwazji hipsterów. O, TU ono jest. Narracja ta ma szansę na kolejne ciągi (dalsze i bliższe), więc bójcie się, a na […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: