polskie centrum bizarro

„Niektóre Skecze Kabaretu…” by Rafał M. Skrobot

In Opowiadania on Lipiec 12, 2013 at 6:00 am

niedobreliterkitxtRafała M. Skrobota już znacie. To taki smutny pan, który nie tak dawno temu (czas w Paskudlandzie jest względny) zaprezentował nam równie smutną wizję świata, który stanął. W korku, coby nie było niedomówień i niedoczytań.

Dzisiaj Skrobot ma dla nas wizję zgoła odmienną, ale równie ciekawą. Paskud, który z zainteresowaniem przeczytał cały tekst i to dwa razy (przy czym raz do góry nogami), nie był jednak w stanie wykrztusić ze swojej mężnej gardzieli sensownego podsumowania tudzież teasera i obowiązek ten – jak zwykle – spadł na niżej niepodpisanego sługę Jego Paskudności.

A więc… ten, ta, tego… ekhm… miłej lektury ;-). No bo jak sprytnie w paru zdaniach napisać o czymś, czego skrócić się nie da. Lejdis end dżentelmen: poniżej, jedyny, niepowtarzalny i obdarzony własną literką „M” w nazwisku Rafał Skrobot oraz przepaskudne skecze pewnego kabaretu…

h

Niektóre Skecze Kabaretu „Dzień Dobry Panu”

h

4638ABK24ALGMOR3YX2489RPSTOVAL.

 Cóż to znaczy, proroku? Nie wiesz; i nie będziesz nigdy wiedział.

LIBER AL vel LEGIS

h

Skecz nr 47

h

Występują : osoba A, osoba B, fiat 125p

A: Dzień dobry panu.

B: Dzień dobry panu.

A: Zauważam z wyrazu pańskiej twarzy, że jest pan smutny. Czy coś się stało złego?

B: A, bo wie pan, kupiłem od jednego pana samochód i ten pan mówił, że to jest dobry samochód i ja mu uwierzyłem. A okazało się, że kupiłem grata.

A: Łotr. Mam nadzieję, że spotka go słuszna kara.

B: Ja go nie ukarzę, bo tak właściwie to ja tego pana nie znam i nie wiem nawet, gdzie on teraz jest.

A: Opatrzność go ukarze. Opatrzność karze za złe uczynki.

B: Myśli pan, że Opatrzność?

A: Z pewnością. Przytoczyłbym panu kilka przykładów, ale akurat wczoraj zapomniałem.

B: O tym niegodziwym panu wiem tylko tyle, że ma nowotwór odbytu.

A: A widzi pan.

B: Co?

A: To kara zesłana przez Opatrzność.

B: Hm, ale on już posiadał raka odbytu, gdy sprzedał mi ten popsuty samochód.

A: To nie ma znaczenia.

B: Jest pan pewien?

A: Nie, ale do jutro przemyślę tę kwestię i odpowiem panu na to pytanie. Jednak przeczucie mówi mi, że to jest kara zesłana przez Opatrzność.

B: Taki nowotwór odbytu to chyba boli.

A: Tak. Bardzo boli. Wszystko, co związane z odbytem, okropnie boli.

B: Wszystko?

A: Może nie wszystko, jednakowoż odbyt to delikatna część ciała.

B: Rzeczywiście. Kiedyś miałem obstrukcję i nie mogłem zrobić kupy. Nie było to przyjemne, oj nie.

A: Widzi pan. No, to ja na razie pana pożegnam. Pójdę teraz do domu, gdzie będę zastanawiał się nad pańskim pytaniem dotyczącym kary, Opatrzności, i kolejności, aby jutro dać panu przemyślaną odpowiedź.

B: No tak. Więc do widzenia panu

A: Do widzenia panu.

h

Skecz  nr 109

h

Występują: Klaun, Krowa, Teolog

Klaun (podskakując zabawnie ): Krowo, krowo, powiedz jakieś ludzkie słowo!

Krowa: Muuu.

Klaun (robiąc zabawne miny): Krowo, krowo, powiedz jakieś ludzkie słowo!

Krowa Muuuu.

Klaun: (wymachując zabawnie rękami) : Zaklinam cię, krowo, powiedz jakieś ludzkie słowo!

Krowa: Muuuuu.

Klaun (posmutniały) : No to chociaż zamachaj ogonem.

Krowa macha ogonem.

Klaun (podskakuje euforycznie): Krowo, krowo, jestem Bogiem!

wchodzi Teolog

Teolog (do Klauna): Nie jest pan Bogiem.

Krowa: Muuuuuu.

h

Skecz nr 4

h

Występują: osoba X, osoba Y, wieża Eiffla

X: Dzień dobry panu.

Y: Dzień dobry panu.

X: Teraz powiem panu po francusku. bon jour.

Y: Dlaczego pan mówi po francusku bon jour?

X: (ruchem głowy wskazuje wieżę Eiffla): Pomyślałem, że skoro stoimy koło tej wieży, to powiem po francusku.

Y: Aha.

X: Wie pan, że Francuzów jest więcej, niż Polaków?

Y: Tak.

X: Ja też.

Y: To dobrze.

zapada zmrok, po chwili nic nie widać

h

Skecz nr 6968

h

Występują: Jezus Chrystus, krakowiak, samochód BMW

J.Ch.: To wy jesteście ten krakowiaczek jeden?

Kr.: Nie liczyłem dzisiaj. Dzień dobry panu.

J. Ch.: Ja jestem Synem Bożym.

Kr.: Aha, nie poznałem pana, bo pana nigdy nie widziałem na żywo. No to dobry wieczór.

J. Ch.: Dobry wieczór.

BMW: Dobry wieczór.

J.Ch i Kr (unisono): Dobry wieczór, panie samochodzie.

BMW: BMW.

J. Ch. i Kr. (unisono):… panie samochodzie BMW.

BMW: Dobra. Teraz jeszcze raz, pełnym zdaniem.

J. Ch. I Kr. (unisono): Dobry wieczór, panie samochodzie BMW.

BMW: Teraz było dobrze. O.K., muszę jechać.

(odjeżdża)

J. Ch.: Chyba był bardzo przyjemny ten pan samochód BMW.

Kr.: Tego nie wiem, ale był ładny.

J. Ch.: Pan też jest ładny.

Kr.: I pan również jest ładny.

J. Ch.: Dziękuję. I jestem Synem Bożym.

Kr. Ja jestem krakowiaczkiem, ale czasami wydaje mi się, że nie jestem jeden.

J. Ch.: A ilu pana jest, jeśli można wiedzieć?

Kr.: Trzech.

h

Skecz nr 49

h

Występują: Trzej Królowie – Kacper, Melchior i Baltazar

Gdzieś pośród prerii USA

K.: Panowie, nie chciałem siać paniki, ale teraz w końcu muszę to powiedzieć – chybaśmy się zgubili.

M.: Cóż, i mnie się tak wydaje, panowie Królowie, zwłaszcza jak nas oskubali ci nieprzyjemni ludzie.

B.: Ich karnacja wskazywała, że są pijakami. Całe szczęście, że cena złota spadła.

K.: Kadzidło możemy kupić w każdym sklepie indyjskim.

M.;: Gorzej z mirrą, bo nikt nie wie, co to jest. Ja też nie wiem, gdyż nie zaglądałem do pudełka, aby nie popsuć ładnego opakowania.

B.: Ja też nie wiem.

K. I ja też.

Idą dalej

K.: Zresztą, czym tu się martwić? Jeszcze wyszlibyśmy na idiotów.

M.: Dlaczegóż?

K.: Po co dziecku te dziwne rzeczy, któreśmy nieśli? Dziecku na początek potrzebne są pieluchy, mleko w proszku modyfikowane i kaszka rozpuszczalna.

M.: Po co kaszka?

K.: Do jedzenia oczywiście.

M.: Dziwne. Myślałem, że dziecko je białą kiełbasę.

B.: A skąd to przypuszczenia?

M.: Sam jem wyłącznie białą kiełbasę. A panowie nie jecie białej kiełbasy?

B.: Raczej nie.

K.: Zdecydowanie nie.

M.: Jestem zaskoczony i zszokowany. Byłem pewien, że wszyscy ludzie na świecie jedzą białą kiełbasę.

K.: Skąd to przekonanie, Królu Melchiorze?

M.: Hm, chyba dlatego, że nie interesowałem się, co jedzą inni. Dlatego przyjąłem za pewnik, że wszyscy jedzą to, co ja jem.

B.: Raczej nie jest tak.

K.: Oj nie.

M. A czy można wiedzieć, co jecie wy, szlachetni Królowie?

K.: Ja wyłącznie kaszankę.

B.: Ja wyłącznie heroinę.

Idą dalej

M.: A czy małe dzieci jedzą kaszankę i heroinę?

K.: Z pewnością. Kaszanka jest pyszna.

B.: Nie wyobrażam sobie nawet sytuacji, by małe dziecko nie jadło heroiny.

M.: Panowie Królowie, jak to dobrze, że okradli nas ci alkoholicy. W najbliższym sklepie kupujemy pieluchy, mleko, kaszkę, kaszankę, heroinę i zasuwamy do tych Skierniewic.

K.: Betlejem.

M.: Jasne, Betlejem. Zawsze Betlejem myliło mi się ze Skierniewicami.

K. i B. (unisono): Czemu?

M.: Nie mam pojęcia.

Idą dalej

h

Skecz nr 531

h

Występują: król Mongolii i król Panamy

k. P.: Zastanawiałem się długo i doszedłem do wniosku, że z ciebie chuj złamany.

k. M: Chuja nie można złamać, gdyż składa się on z naczyń gąbczastych i tylko w stanie podniecenia napływa do nich krew, usztywniając go.

k. P.: Nie da się złamać? W ogóle?

k. M.: No to idź do domu i spróbuj złamać gąbkę.

Król Panamy drapiąc się po głowie idzie do domu łamać gąbkę

h

Skecz nr 13

h

Występują Wszyscy Możnowładcy Świata Tego zebrani na Placu Niebiańskiego Spokoju w Pekinie. Półtora miliarda publiczności. Transmisja telewizyjna na cały świat.

W.M.Ś.T. (intonują unisono): Wlazł kotek na płotek

I mruga.

Ładna to  piosenka,

Niedługa.

Niedługa, niekrótka,

Lecz  w sam raz.

Zaśpiewaj koteczku

Jeszcze raz.

Gdy śpiew cichnie, naraz odzywa się zachrypnięty glos Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej:

P. USA: A kto z nami nie wypije,

Tego we dwa kije.

Łupu cupu,

Łupu cupu…

Przerywa mu zniesmaczony Przewodniczący Organizacji Narodów Zjednoczonych:

P. ONZ: Zamknijcie mu gębę.

Śpiew Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej zostaje zdławiony przez Funkcjonariuszy Ochrony.

P. USA: Grhhhrr…. Auu!…

Gromkie oklaski

h

Skecz nr 47539

h

Występuje osoba Alfa, osoba Beta po szyję w gnojówce.

Alfa: Ciepło. Prawda?

Beta: Tak, proszę pana. Nie wiem, dlaczego miałem opory. W końcu jeden raz mogę zwagarować z zajęć w Wieczorowej Szkole Pstrykania Palcami, do której uczęszczam.

Alfa: No właśnie, mój chłopcze. Pomyśl, jak na zewnątrz jest teraz zimno. Minus pięćdziesiąt stopni Celsjusza. Czy Szkoła jest ogrzewana?

Beta: Wprost przeciwnie.

Alfa: Tak jak kiedyś, nic się nie zmieniło. Bo, wyobraź sobie, ja również chodziłem do WSPP i nawet obroniłem dyplom z wyróżnieniem.

Alfa: A co to było za wyróżnienie?

Beta: Dostałem pistolet. Prawdziwy.

Alfa: Ojej, to wspaniałe.

Beta: Więc chciałbym, żebyś mi coś przyrzekł, młodzianku.

Alfa: Co takiego?

Beta: Nie wagaruj już więcej.

Alfa: Przyrzekam

h

Skecz nr 776

h

Występują: Jenot, Wąż, Jajecznica Ze Szczypiorkiem Lekko Niedosolona

J.: Dzień dobry panom.

W.: Dzień dobry.

JZSzLN.: Dzień dobry.

Chwila milczenia

J.: Nie wiem, czy panowie podzielają moje obawy, ale zdaje mi się, że znaleźliśmy się tu przez pomyłkę.

W.: Uf, myślałem, że tylko ja tak myślę, a nie tylko ja tak myślę. To jakaś pomyłka.

JZSzLN.: Pomyłka jak choroba. Nie ma skeczu z Wężem, Jenotem i Jajecznicą Ze Szczypiorkiem…itd., w którym występują oni razem. Jestem stuprocentowo pewien.

J.: Panowie, wobec tego proponuję kończyć, bo jeśli ludzie zapłacili, to jeszcze się zdenerwują.

W.: Powiedzmy chociaż na koniec jakąś mądrą sentencję, bo zażądają zwrotu pieniędzy.

Chwila milczenia

J.: Nie warto sikać pod wiatr, bo można się przeziębić.

W.: Dobra, kończymy.

h

Skecz nr 5 o roboczym tytule „Kuplety”

h

Występują: błaznowie króla Tanzanii – Bubu i Mumu oraz Król Tanzanii.

Bubu i Mumu podskakując zabawnie, na przemian śpiewają kuplety

B.: Spotkałem jednego pana

Nie znałem go dobrze

Średnio nam się rozmawiało

Bo nie mieliśmy wspólnych

Tematów!

Unga unga!

M.: Natknąłem się w dżungli na lwa

I zacząłem uciekać

Żeby mnie nie pożarł

W dżungli trzeba uważać

I to nie tylko na lwy!

Unga unga!

B.: Jeszcze po kropelce

Jeszcze po kropelce

Póki wódka jest w butelce

A raczej w tykwie

U nas trudno o butelki

O wódkę zresztą też!

Unga unga!

M.: Miałem krowę

Ale mi zdechła

Bo zapomniałem

Dawać jej żreć!

Unga unga!

B.: Jeden król

W żadnym wypadku nie nasz Król

Nasz ukochany Król Tanzanii

Ten co tu siedzi na tronie

To ten inny król

Był głupi!

Unga unga!

Król Tanzanii przerywa im ruchem dłoni

K. T.: Zabić ich!

h

Skecz nr 102

h

Występują: Ryszard, Janina, Guru Maharishi

Noc poślubna

J.: I co teraz?

R.: Co?

J.: Co co?

R.: Bo pytasz o coś, a ja nie wiem o co, no to mówię co.

J: Co będziemy robić?

Ryszard marszczy czoło z wysiłkiem myślowym

R.: Już wiem. Przypomniało mi się. Będziemy się ruchać.

J.: Co?

R.: No, ruchać. Koledzy mi mówili, że w noc poślubną ludzie się ruchają.

J.: A co to znaczy?

R.: Hm, nie wiem. Myślałem, że ty będziesz wiedzieć.

J.: Skąd. Moje koleżanki mówiły, że w noc poślubną będziesz mnie rżnął.

R.: Rżnął? Ja nie jestem rzeźnikiem. Głupie te twoje koleżanki. Nie mam zamiaru cię rżnąć, bo to karalne i poszedłbym do więzienia.

J.: Ale to co innego znaczy w noc poślubną podobno. Nie wiesz?

R.: Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Poczułem się zszokowany samym słowem. To nie może być nic miłego, zwłaszcza dla ciebie.

Milczenie.

J.: A mówiłem, żeby poczekać jeszcze z tym ślubem jakieś dziesięć lat, żeby obeznać się ze sprawą.

R.: No, masz rację. Przestalibyśmy w końcu kleić te modele samolotów i mielibyśmy czas dowiedzieć się wyczerpująco, co się robi w noc poślubną.

Słychać pochrząkiwanie i do pokoju wchodzi Guru Maharishi.

G. M.: Podsłuchałem niechcący, że państwo nie wiedzą, co z sobą zrobić. Proponuję więc pomedytować transcendentalnie.

J.: A co to takiego?

G.M.: Zaraz państwu wytłumaczę i pokażę, lecz najpierw pan młody musi skoczyć do sklepu nocnego po kratę piwa i fajki.

R. (niechętnie): Koniecznie?

G.M.: To absolutnie konieczne.

Ryszard wychodzi. Guru Maharishi zaciąga szczelnie rolety i wolnym krokiem podchodzi do Janiny

G.M.(nuci): Pieski małe dwa…

h

Skecz nr 47 b

h

Występują: osoba A, osoba B, 2 fiaty 125p

A: Dzień dobry panu.

B: Dzień dobry panu. Albo mi się dwoi w oczach, albo widzę dwa takie same samochody.

A: Ależ bynajmniej nie dwoi się panu w pana niebieskich oczach. Otóż, jak pan zapewne pamięta, obiecałem odpowiedzieć panu na trzy niezwykle ważne kwestie.

B: Ja nie tylko pamiętam, ja niecierpliwie czekałem na nasze ponowne spotkanie. Nawet w nocy nie mogłem spać.

A: Ojej, pan jest niewyspany?

B: Nie bardzo, adrenalina trzyma mnie w stanie przytomności. I nie mogę się doczekać wie pan, na co.

A: Otóż to było tak: myślałem, myślałem i myślałem, i nic sensownego wymyślić nie mogłem. Umysł zawiódł, niestety. Wtedy pomyślałem, że pomoże mi tzw. Autopsja, więc od pewnego pana kupiłem samochód.

B: (z nadzieją): Grata?..

A: No, niestety nie, chodzi jak zegarek szwajcarski. Miałem nadzieję na grata, lecz niestety.

B (ze smutkiem): W takim razie nici z odpowiedzi?

A: Nie do końca.

B: To znaczy?

A: Powiem krótko: odbyt.

B (niecierpliwie) : No, no, niech pan mówi.

A: Może najpierw się przejedziemy? Zapraszam pana na przejażdżkę za miasto. Tam na jakiejś miłej leśnej polance postaram się wyłuszczyć panu wyczerpująco wszystko na temat odbytu.

B: Czemu nie.

Wsiadają do fiata125p nr 2 i odjeżdżają.

Reklamy
  1. Haha 😀 i to jest kolejny dziś dowód na to że życie jest zajebiste!

  2. 🙂 😦 😉 , że tak się wyrażę. Miło było sobie odświeżyć lekturę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: