polskie centrum bizarro

„Karą za grzechy jest lemoniada” by Artur Kuchta

In Opowiadania on Lipiec 27, 2013 at 6:00 am

niedobreliterkitxtZa maleńkości każdy z nas oglądał bajki. A w bajkach, jak wiadomo, występują bajkowe postacie. Jakieś misie, żyrafy, koniki, słoniki i inne dupe szwance, a wszystko to miłe, kochane, mięciutkie. Ot, złapać i przytulać.

To właśnie świat dziecięcych marzeń i oczekiwań. A prawda niestety jest inna i to dużo straszniejsza. Taki na przykład Kubuś Puchatek. Nie dość, że nałogowy miodoman, to jeszcze kryminalista i kupa mściwej kanalii.

Na podstawie jego życiorysu można napisać taką powieść, że intrygi Agaty Christie chowają się do tyłka Herkulesa Poirota. Artur Kuchta, w swoim najnowszym tekście pod tytułem Karą za grzechy jest lemoniada, bezlitośnie obnaża perfidię i zwyrodnienie tego na pozór niewinnego pluszaczka. Ku uciesze bizarrofilów i jego obrzydliwości Paskuda.

h

Karą za grzechy jest lemoniada

h

Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że sprawiedliwość obowiązuje też w Stumilowym Lesie. Myślałem zawsze, że bohaterów bajek prawo nie dotyczy. Jak można je stosować w stosunku do kogoś, kto jest tylko postacią fikcyjną, stworzoną w głowie autora? Widocznie można. Kto mnie wydał? Stawiałbym na tego małego pederastę Krzysia.

– Ty, pluszak! – Przez ścianę moich myśli przebił się głos jednego ze współwięźniów. Napakowany, łysy pacan z wytatuowaną na potężnym ramieniu, swastyką. Pewnie nie lubi odmieńców. Murzyni, Żydzi, pluszowe misie – wszyscy oni wzbudzają w nim tylko odrazę. Chwilę zastanawiałem się nad jakąś ciętą i skuteczną ripostą.

– Wpierdalaj gówno! – zawołałem, używając jednego z ulubionych powiedzonek sześcioletniego Krzysia. Potem posypał się na mnie grad ciosów. Może by mnie to obeszło, gdyby nie fakt, że jestem wypełniony pluszem  i nie odczuwam bólu. Ucierpiało jednak moje ego. A chuj mu w tę jego tłustą rasistowską dupę – pomyślałem, podnosząc się z ziemi i otrzepując z futra resztki kurzu, jaki pokrywał teren spacerniaka. Zacząłem obmyślać plan zemsty. Mówią, że jest słodka, a mnie zachciało się lać. To podsunęło mi pewien pomysł…

Następnego dnia podszedłem do gościa, jak gdyby nic się nie stało. Z miejsca obdarzył mnie pełnym nienawiści spojrzeniem. Zastanawiałem się jak zacząć. Postanowiłem nie owijając w bawełnę, walnąć prosto z mostu,.

– Może lemoniadki? Jest tak gorąco…

W wyciągniętej w jego kierunku łapie trzymałem butelkę wypełnioną schłodzonym, jasnożółtym płynem. Był środek lata i miałem nadzieję, że łysy się skusi. Nie myliłem się. Wypił łapczywie całą butelkę, nie odrywając nawet szyjki od ust. Musiało być rzeczywiście gorąco. Mnie jako pluszowemu misiowi trudno to było ocenić. Nie posiadałem gruczołów potnych, systemu nerwowego. Nie posiadałem nic. Wypełniał mnie tylko ten cholerny plusz. I nienawiść. To ona sprawiła, że tu trafiłem, i miałem teraz nadzieję, że nie stanie się przyczyną końca mojego istnienia. Bo zabawki nie umierają. Przynajmniej nie w ludzkim sensie.

Kiedy łysy opróżnił flaszkę do dna, stanął wyprostowany jak struna. Na jego pogardliwej mordzie pojawił się grymas bólu. Bólu i niedowierzania.  Głównie to widziałem w jego spojrzeniu, kiedy patrzył na mnie swoimi rozbieganymi wyłupiastymi oczkami. Wypuścił z rąk butelkę. Poturlała się w kierunku jego kumpli. Ci stali w kupie,  patrząc na kolegę i nie wiedząc jak zareagować. Dopiero, gdy upadł i z krzykiem zaczął zwijać się z bólu podbiegli, próbując mu pomóc. Ja asekuracyjnie ulotniłem się. Szybko, zanim na powrót zainteresują się moją osobą.

Od tamtej pory miałem ciężko. Ja wiem co sobie myślicie.  Że pewnie w pudle jest więcej bohaterów kreskówek, takich jak ja. Że wszyscy trzymają się razem i pomagają sobie w przetrwaniu w świecie opanowanym przez ludzi. Powiem wam: gówno prawda! Oczywiście, istnieją różnego rodzaju grupy wsparcia i organizacje – nawet tutaj w więzieniu jest ich parę. Ja jednak nigdy nie byłem fanem tego typu rzeczy. Dlatego właśnie byłem sam.

Mogłem się starać o ochronę PPL, jak nazywano w skrócie organizację Pluszaki Przeciw Ludziom, ale jak mówię to nie dla mnie. Musiałbym płacić składki, chodzić na spotkania. Słuchać bredni, jacy to ludzie są źli, i że są naszymi wrogami. Kurde, ja to wiem bez wciskania mi do głowy tych pierdół! Mam mózg i czasem go używam. Co prawda pluszowy, ale jednak. Dlatego wiedziałem, że muszę sobie sam poradzić.

Z wiadomych względów mój pomysł o rozprowadzaniu na terenie więzienia lemoniady z mojego moczu, który dla ludzi jest zabójczy, upadł.  Do tego dostałem  karę karceru. Dwie doby w ciemności bez jedzenia i picia. Dla mnie to pestka. Gorzej będzie jak wyjdę. Jednak dwa dni to bardzo dużo czasu do namysłu.  Gdy mnie wypuścili, w mojej głowie klarował się już plan. Musiałem działać szybko.

Korzystając ze znajomości, jakie zawarłem wśród klawiszy, wysłałem do Krzysia list. Mały skurwiel zjawił się na następny dzień. To dobrze, bo narobiłem sobie wielu wrogów. Tak jak wcześniej się umówiliśmy, była to wizyta w cztery oczy. Tylko ja i ten mały pedał. To wystarczyło, bym mógł zrobić to co zaplanowałem.

Kwadrans później opuszczałem już teren więzienia. Co prawda nie mogłem po raz ostatni popatrzeć na zakazane mordy strażników i więźniów odbywających popołudniowy spacer, ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Schowany bezpiecznie w odbycie Krzysia słyszałem tylko stłumione dźwięki krótkiej rozmowy, gdy żegnał się ze strażnikami, a potem odgłos uchylanych ze skrzypieniem wrót zakładu karnego.

W dupie Krzysia było ciasno i niewygodnie. Ale tak jak podejrzewałem zmieściłem się bez problemu. Na coś jednak przydały się wspólne wypady Krzysia i wujka Władka. Wujek regularnie, co dwa tygodnie zabierał go na biwak nad jezioro. Chłopak z początku protestował, ale później jeździł pod namiot coraz chętniej. Razem z wujkiem łowili ryby, pili lemoniadę i bawili się w doktora. To właśnie tym zabawom zawdzięczałem teraz swoją wolność. Dzięki ci wujku Władku!  Będę twoim dozgonnym dłużnikiem.

Poprzedni tekst o Misiu znajdziecie TUTAJ.

h
h
Reklamy
  1. Całkiem ciekawe opowiadanie. Postaram się tu jeszcze zaglądnąć.

  2. A teraz wstajemy drogie dzieci…i chórem, równo… : DZIĘKUUUJEEEMY WUJKU WŁADKU!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: