polskie centrum bizarro

Archive for 9 sierpnia, 2013|Daily archive page

Cyfrowe diabelstwa, czyli „Bizarro Bazar” w wersji e-book

In Akcje Literackie, Książka, Patronat on 9 sierpnia, 2013 at 8:00 pm

bb Przerywamy regularny tryb transmisji… Czyli postowania postów, jakkolwiek masłomaślanie by to nie brzmiało. A mamy ku temu ważną i poważną okazję. Jak dobrze wiecie, jakiś czas minął już od premiery Bizarro Bazaru, czyli drugiej polskiej antologii bizarro (i pierwszej wydanej pod egidą niedobrych). Jesteśmy świadomi, że dostęp do niej był ograniczony w końcu to elitarna sprawa (poza tym tuż po tym, jak zakończył się druk zbiorku, ekwipunek drukarski eksplodował w tajemniczych okolicznościach i w akompaniamencie wycia potępionych oraz szlagierów chorału gregoriańskiego).

Jednak wiemy, że nie wszyscy, którzy by chcieli, mogli się nacieszyć własną kopią Bazarku. Nie lękajcie się jednak – mamy dla was, nieutulonych w braku markowego bizarro, dobre newsy. Pojawiła się bowiem e-bookowa wersja antologii, którą możecie (a nawet – niezręczna sugestia podprogowa – MUSICIE) zakupić sobie na własność już właśnie teraz! Czytaj resztę wpisu »

„O dziewczynce, która chodziła w kapturze na głowie” by Roman Aleksandrowicz

In Opowiadania on 9 sierpnia, 2013 at 6:00 am

Powszechnieniedobreliterkitxt wiadomo, że typów nakryć na głowę można liczyć w dziesiątki, jeśli nie setki. W tym kontekście nie do końca wiadomo, czym jest kaptur – nakryciem czy też elementem maskowania? A może jeszcze czymś innym? Na te i wiele innych pytań na pewno nie znajdziecie odpowiedzi w poniższym tekście. Zaręczamy jednak, że warto poświecić mu chwilę, zarówno „w trakcie” jak i „po” lekturze.

PS. Nieuświadomionych uświadamiamy, że nowe opowiadanie Romana Aleksandrowicza należy do cyklu „dziewczyńskiego”, którego poprzednie odsłony znajdziecie: TU, TU, TU, TU i TU.

h

O dziewczynce,

która chodziła w kapturze na głowie

h

Dla P.G.

Nie tak dawno temu i wcale nie tak daleko stąd, w niewielkim mieście leżącym u stóp niskich, przysadzistych gór mieszkała sobie dziewczynka o imieniu Jola. Miała rodziców, którzy kochali ją tak jak zwykle rodzice kochają swoje dzieci: wymagali niewiele, krzyczeli na nią często, i równie często po prostu jej nie zauważali.

Kolejne dni upływały Joli według monotonnego schematu. Rano wychodziła z betonowego bloku i szła betonowym chodnikiem do betonowej szkoły. Spędzała kilka godzin w betonowej klasie, na przerwach przesiadywała pod betonową ścianą, a potem wracała do betonowego pokoju, którego ściany były oklejone wypłowiałymi tapetami. Kiedy tylko mogła, zamykała się w swoim pokoju, aby nie słyszeć narzekania bezrobotnej matki i powarkiwań zapracowanego ojca. Czytaj resztę wpisu »