polskie centrum bizarro

Bizarro kontra ekstrema, czyli niedobre literki wywiadują Edwarda Lee

In Artykuły i felietony o BIZARRO, Różne, różniste, Wywiad on 8 listopada, 2013 at 6:00 am

niedobreliterki2Pula autorów horroru, których książki ukazują się na naszym rynku, jest nadal mocno ograniczona. Stałą są King, Koontz i Masterton, a co do regularnej obecności innych… sytuacja pozostawia wiele do życzenia, bo wiele zasłużonych nazwisk nie pojawiło się u nas w ogóle lub wyłącznie w antologiach. Na Zachodzie horror to jednak biznes w innej skali i wiele tamtejszych legend nie udało się nam jeszcze nawet poznać. Dlatego, gdy jakiś znany autor z USA zakorzeni się mocniej w świadomości polskich fanów, trzeba się cieszyć.

Takim casusem jest właśnie Edward Lee – legenda amerykańskiego horroru bez trzymanki, autor ogromnej ilości książek i opowiadań (w tym kilku uznawanych za najostrzejsze dzieła literackie, jakie opublikowano), który od początku kariery zanurzał czytelników w świecie pełnym najokrutniejszych form przemocy i seksualnego upodlenia, nie stroniąc jednak od… specyficznego czarnego humoru (żeby się o tym przekonać, starczy sięgnąć po Przejażdżkę, którą znajdziecie na łamach Bizarro Bazaru). Lee współpracował ze wszystkimi największymi pisarzami horroru ekstremalnego – od Jacka Ketchuma do Wratha Jamesa White’a; a jego wpływ na tę odmianę grozy jest wciąż ogromny. W Polsce dotychczas ukazały się co prawda jego powieści należące do tych lżejszych –  Sukkub, Golem oraz Ludzie z Bagien – ale mieliśmy okazję posmakować tego prawdziwie mocnego Lee choćby dzięki nominowanemu do nagrody Brama Stokera opowiadaniu Pan Kadłubek, które u nas zawarto w antologii 13 Ran.

A, że Edward Lee posiada pewne konotacje z bizarro, a jego twórczość z pewnością interesuje fanów naszego ukochanego gatunku, gdy tylko mieliśmy okazję, poprosiliśmy autora o wywiad… Efekty naszego przepytywania znajdziecie poniżej. Wywiad przeprowadził i przetłumaczył Marek Grzywacz, z nieocenioną pomocą i inicjatywą Tomasza Czarnego, któremu serdecznie dziękujemy!

h

Niedobry wywiad

z Edwardem Lee

h

101_0433

Edward Lee i jego adekwatne uzębienie

h

1.

Po pierwsze, witamy serdecznie w naszej socjopatycznej jamie, zwanej też niedobrymi literkami. Jak mogłeś słyszeć (głównie ode mnie, jak sądzę), interesuje nas wszystko, co dziwne i dlatego będę Ciebie pytał o różne dziwności. Jako, że jesteś autorem z długim stażem, zajmującym się literaturą ekstremalną w pełnym tego słowa znaczeniu, na pewno przydarzyło Ci się wiele osobliwych sytuacji. Czy przypominasz sobie najdziwniejszą, która przytrafiła Ci się w związku z Twoją owocną karierą?

 

Edward Lee: Nie powiem wam o najdziwniejszej rzeczy, z którą się zetknąłem, bo i tak byście nie uwierzyli. Ale mogę się podzielić najdziwniejszym zdaniem, jakie w życiu słyszałem. Jechałem autobusem w Seattle i rozmyślałem o opowiadaniu, nad którym pracowałem, zatytułowanym The Angel. Żeby podnieść realizm fabuły, dodawałem do niej prawdziwy autobusowy dialog, który miał miejsce pomiędzy grupką punkowych chuliganów i konserwatywnym mężczyzną (a był to ŚWIETNY dialog), ale po nim potrzebowałem zamieścić coś, co odzwierciedlałoby bezsens konfrontacji i konfliktu między klasami społecznymi. Nie potrafiłem wpaść na cokolwiek unikalnego. Właśnie wtedy do busa wsiadł bezdomny. Spojrzał prosto na mnie i powiedział to: „Ja i Lou Rawls. Zamknęli nas w tej klatce i nie dawali nam nic oprócz butelek mleka i zupy”. Potem mrugnął oczyma i wysiadł. To był idealny cytat do mojej historii!

h

 sukkub

Zajebiaszczą okładkę Sukkuba zawsze warto przypomnieć.

h

2.

Przejdźmy do literatury samej w sobie. Jako pisarz, nie cenzurujesz zbytnio swoich pomysłów, łagodnie mówiąc. Może się wydawać, że użyjesz każdej obrzydliwej, szokującej i niepoprawnej politycznie idei, która wpadnie Ci do głowy. Ale powiedz mi – czy jest jakiś konkretny pomysł, który rozważałeś, ale który jeszcze czeka na swój czas, z powodu jego ekstremalności lub dziwaczności?

Edward Lee: Nie ma takiej rzeczy, która nie mogłaby stać się podstawą hardkorowego opowiadania lub książki, ale wszystko sprowadza się do integralności. Hardkor nie łączy się dobrze z każdym rodzajem horroru, a dzieło nie może nigdy stać się po prostu pokazem obrzydliwości – zamiast tego, obrzydliwość MUSI być integralną częścią fabuły lub postaci. Po dwudziestu latach zajmowania się pisaniem, nic nie jest dla mnie bardziej oczywiste: rynek masowy karmi się szybką akcją, linearnymi fabułami i postaciami, z którymi można się utożsamiać; natomiast czytelnicy hardkorowego horroru pragną ozdobników w postaci zintegrowanej z opowieścią groteski (w większości przypadków wglądu w psychikę bohaterów, ludzkich bądź nie). Nigdy nie używałem obrzydliwości tylko po to, by być obrzydliwym. Coś takiego spowoduje wyłącznie, że tekst nie przejdzie próby „pierwszego powąchania”. Będzie śmierdział! I, po tych wszystkich latach, wciąż jestem zdziwiony tym, co uważam za mój hardkorowy wspólny mianownik: przekonaniem, że czytelnicy moich tytułów wydawanych przez małe wydawnictwa mają 1) całkowicie odmienne oczekiwania od moich czytelników z rynku masowego; 2) oraz tym, że te oczekiwania zdają się kręcić wokół moich kreatywnych fanaberii. Nie rozumiem tego, ale to prawda.

h

 SAM_0100

Edward Lee w stroju wieczorowym.

h

3.

Miałem ostatnio przyjemność przeczytać jedno z Twoich najbardziej chorych opowiadań, zwłaszcza jeżeli chodzi o ukazywanie dewiacji seksualnych w ich najróżniejszych odmianach. I obok tych wszystkich obleśnych scen oraz wywołujących mdłości sposobów na obchodzenie się z własnym pożądaniem, zobaczyłem całkiem szczegółową wiedzę na temat wszelkich rodzajów perwersji, które nawet osoba lubująca się w dziwnym seksie uznałaby za okropne, a także rozpuszczającą mózg ilość faktów dotyczących anomalii seksualnych. Proszę, powiedz nam – czy autentyczne zainteresowanie różnymi rodzajami zaburzeń seksualnych i parafilii jest kluczowym narzędziem pracy takiego pisarza jak Ty?

Edward Lee: Zawsze wierzyłem, że bycie ciekawym różnych aspektów życia jest zdrową rzeczą, nawet jeżeli mówimy o najciemniejszych jego sferach. To zawsze jest także fascynujące z punktu widzenia obserwatora: przypatrywać się i zastanowić się nad najbardziej ekstremalnymi elementami perwersji, dewiacji i psychopatologii. Osobiście – przysięgam! – nie jestem dewiantem. Ciekawią mnie po prostu bardziej makabrycznie strony ludzkiej natury, więc eksploruję tę ciekawość w moich tekstach.

h

 CITY-INFERNAL-COVER-horror-and-bizarro-literature-26851707-619-1012

Okładka amerykańskiego wydania City Infernal.

h

4.

Wyczekuję niecierpliwie polskiego wydania Twojej powieści City Infernal, nie wspominając o kolejnych częściach, choć może nierozsądnie jest w tej chwili wybiegać z marzeniami tak daleko… Wracając do pytania, bardzo interesuje mnie „cykl infernalny”, bo wydaje się dosyć odmienny w stosunku do większości twojego dorobku, gdyż zamiast użyć jakieś części realnego świata jako świata przedstawionego, stworzyłeś całkowicie fantastyczną rzeczywistość mocno opartą na ekstremalnym horrorze. Jak wpadłeś na taki pomysł i czy pisanie polegające na budowaniu od podstaw świata w tak szerokiej stali bardzo różniło się od twoich dotychczasowych doświadczeń?

Edward Lee: To proste: pewnego dnia myślałem o Piekle, w celu zasilenia mojej powieści Incubi przerażającymi wizjami związanymi ze snami jednej z postaci, ale zacząłem zastanawiać się nad tym szerzej. Czy jeśli istniałoby Piekło, to miałoby ono swoją strukturę; idąc za tym – jaka mogłaby być ta struktura? Wtedy wpadła mi do głowy koncepcja książki: gotycka dziewczyna w tarapatach a la Czarnoksiężnik z Krainy Oz, tylko, że Oz jest Piekłem. Tak jak ludzkie społeczeństwo ewoluowało przez ostatnie pięć tysięcy lat, ewoluowało też Piekło – przekształcając się w ogromną, opartą na czarnoksięstwie technokrację; metropolię zła pełną niemożliwych do ogarnięcia wzrokiem wieżowców, potępionych ludzkich dusz, upadłych aniołów i każdego rodzaju demonów. TO jest struktura – ewolucja podobna, ale będąca antytezą dla społeczeństwa, które rozwinęło się na Ziemi!

h

edleestorycollection5

Jedna z książek Lee wydana przez Deadite Press:

Brain Cheese Buffet, naprawdę chora pozycja

(a okładkę przygotował znany wam Alan M. Clark)

h

5.

Jak niektórzy z czytelników mogą wiedzieć, opublikowałeś wiele książek za pośrednictwem Deadite Press, które jest częścią Eraserhead Press, a więc mieści się w obrębie bizarrowego terytorium. Deadite wydaje także wielu Twoich bliskich przyjaciół/współpracowników, a jego redaktorem prowadzącym jest Jeff Burk, jeden z najważniejszych pisarzy bizarro fiction i ogólnie wspaniały facet. Czy praca z członkami społeczności bizarro różni się od pracy z innymi wydawcami?

Edward Lee: Tak, Jeff jest naprawdę świetnym gościem, wysoce utalentowanym, tak jak inni pisarze bizarro. Jakkolwiek, co osobliwe, Jeff jest bardzo zdyscyplinowanym i profesjonalnym pisarzem oraz redaktorem. Może WYGLĄDAĆ bizarro, ale jest tak naprawdę bardzo konwencjonalny, jeżeli chodzi o biznes wydawniczy.

h

 OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dowód na to, że Jeff wygląda tak, jak Lee mówi, że wygląda (zdjęcie ze zbiorów Edwarda Lee).

h

6.

Idąc dalej bizarrycznym tropem – co w ogóle sądzisz o tym gatunku? Jako uznany i doświadczony autor, dostrzegasz z pewnością wiele elementów horroru i gore w twórczości autorów bizarro fiction. Czy Twoim zdaniem ten gatunek można uznać za ważny krok w ewolucji literatury ekstremalnej? A może to zupełnie inny rodzaj fikcji?

Edward Lee: Myślę, że podgatunek „Bizarro” to wrażliwość przekształcona w technikę, tak jak noir w filmie po II Wojnie Światowej. Na poletku sztuki i rozrywki, rzeczy muszą ulegać zmianom wraz z nadejściem nowym czasów, a kultura literacka bizarro to pierwszorzędny tego przykład!

h

 Golem

Z tej książki dowiecie się, że golemy też robią niezłą rozpierduchę. Moc gliny!

h

7.
Polacy bardzo lubią rozmawiać o Polsce, to oczywistość. A po Twojej pierwszej wizycie w 2012, odwiedzałeś nasz kraj, a właściwie Wrocław (choć nie tylko), całkiem często. Miałeś także okazję poznać sporo fanów horroru i pisarzy grozy z Polski. Co myślisz o naszym, raczej małym i niszowym fandomie, w porównaniu z amerykańskim, który znasz najlepiej?

Edward Lee: Nie ma takiej rzeczy, która NIE podobałaby mi się w Polce (wyłączając tych szalonych rowerzystów!), a Wrocław to najlepsze miasto, w którym kiedykolwiek byłem. Gdyby zimą nie panowałyby tam takie mrozy, przeprowadziłbym się do niego! I, w szczególności, polscy fani są świetni. Jeżeli mówimy o naturze fandomu horroru, to jest on, rzecz jasna, dużo mniejszy w Polsce, bo wasz kraj ma tylko jedną dziesiątą całkowitej populacji Stanów Zjednoczonych. Ale, jeżeli dobrze pamiętam, czytałem gdzieś, że Polska ma większy odsetek czytelników literatury per capita niż USA, co jest wspaniałe i obiecujące. Polska jest demokratycznym, wolnym narodem od około 20 lat, a Ameryka cieszy się tym od ponad 200 lat. Stąd mam pewność, że w miarę upływu czasu baza fanowska horroru w Polsce urośnie, zwłaszcza, gdy zasady wolności słowa i wolności ekspresji staną się jeszcze bardziej wszechobecne. Wszystko ma się dobrze!

h

 suzi_me

Edward Lee z horrorową aktorką Suzi Lorraine.

h

8.

Wprowadziłeś ponad 50 książek oraz niezliczone opowiadania na rynek, doczekałeś się trzech adaptacji filmowych i brałeś udział w tylu wielkich projektach. A jednak Twój „pisarski szał” wydaje się nie mieć granic i ciągle rozpoczynasz nowe działania, jak City Infernal Films, studio w ramach którego reżyserujesz, kręcisz i produkujesz własne filmy. Wiem, że to osobiste pytanie, ale proszę powiedz nam – czy potrafisz sobie wyobrazić moment, w którym straciłbyś to pragnienie ekspansji, rozwoju kreatywnego, próbowania nowych rzeczy?

Edward Lee: Każdy pisarz, kiedy się starzeje, boi się, że pewnego dnia skończą się mu pomysły i to będzie koniec. Cóż, jestem szczęśliwy z tego, że mogę powiedzieć iż mam 56 lat i WCIĄŻ wpadam na tony nowych pomysłów, podczas gdy mam na głowie tyle nakreślonych i gotowych do zrealizowania projektów, że musiałbym żyć 100 lat, aby spisać to wszystko. Ostatnio nie pisałem aż tak dużo, bo próbuję na dobre wystartować z interesem filmowym, ale, naturalnie, kreatywne działania i pomysły są tak naprawdę relatywne: czego nie użyje w literaturze, teraz umieszczę w filmie. Mam nadzieję, że mój pierwszy obraz będzie dostępny na DVD za mniej niż rok, a przez ten czas kręcę materiał do innych projektów i piszę. Nigdy nie przestanę być wdzięczny za to błogosławione życie, które mi ofiarowano, a w szczególności wdzięczny fanom, dzięki którym to wszystko jest możliwe.

h

***

h

To tyle od naszego znamienitego gościa – swoją drogą, prawda, że Edward Lee bardzo ciekawie odpowiada na pytania, jak urodzony gawędziarz? Z naszej strony, mamy nadzieję, że to nie ostatnie zderzenie niedobrych literek z tym świetnym autorem horrorów, a was zachęcamy do kupowania i czytania jego książek, w oczekiwaniu na nowe, którymi, trzeba w to wierzyć, uraczą nas polscy wydawcy. Zachęcamy też do odwiedzania stron Edwarda Lee w Internecie, znajdziecie tam więcej informacji o jego przebogatym katalogu twórczości i o jego filmowej inicjatywie:

h

Strona Oficjalna Edwarda Lee

City Infernal Films

h
  1. Edward Lee jest niesamowity 🙂 Szkoda, że w Polsce dostępnych jest tylko kilka (chyba tylko 3!) przetłumaczone tytuły… Wiadomo, ta proza nie jest dla wszystkich i taki „Bighead”, „Minotauress”, czy ” Header” przypasują nielicznej grupie „wykręconych” czytelników (oczywiście w tym pozytywnym sensie), ale dobrze byłoby wprowadzić go szerzej na rynek i zapoznać z jego tekstami większą publiczność 🙂 Trzymam kciuki za to i czytam dalej!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: