polskie centrum bizarro

„Praca od zaraz” by Paulina Kuchta

In Opowiadania on Styczeń 6, 2014 at 6:00 am

niedobreliterkitxtJest takie powiedzenie, że stara miłość nie rdzewieje. Choćby była nie wiadomo jak stara, a nawet przeterminowana. Choćby i cuchnęła zbukiem, rozkładała się i gniła. Paskud coś o tym wie. On zawsze będzie kochał wszystko co ohydne, złe i zepsute. Ale wróćmy do tematu. Z miłością tak to już jest, że potrafi przezwyciężyć nawet śmierć, potrafi doprowadzić człowieka na skraj szaleństwa i desperacji. Potrafi wiele. Między nami, miłość to taka głupia szmata, robiąca kisiel z mózgu.

Nie wierzycie? Twierdzicie, że to nieprawda? Przeczytajcie tekst Pauliny Kuchty, a zobaczycie, do czego ta podstępna żmija (miłość oczywiście, nie Paulina) potrafi doprowadzić.

h

Praca od zaraz

h

Przeglądając ogłoszenia o pracę natrafiłam na dwie interesujące oferty. Odbieranie telefonów w zakładzie pogrzebowym i bardziej ekstremalną, na stanowisko pomocnika w szpitalnym prosektorium.

Cisza, spokój i zaduma nad kruchością życia, pomyślałam. Może nawet dobrze mi to zrobi. Dzisiaj chodzisz, po prostu żyjesz, a jutro, kto wie, możesz być zimnym trupem. I nie ma co unikać takich myśli. Właśnie dlatego zdecydowałam się na tę drugą opcję.

Następnego dnia zgłosiłam się do Urzędu i wyraziłam chęć podjęcia pracy choćby od zaraz.

– Pani ma skończone studia, tak? I chce pani pracować jako pomocnik w prosektorium?

– Tak – odparłam zdecydowanym tonem.

Kobieta zaczęła mi wyjaśniać, co będzie należeć do moich obowiązków. Podawanie narzędzi, zaszywanie ciała po sekcji, sprzątanie i utrzymywanie ogólnego porządku w prosektorium… Jakbym nie orientowała się, co robi się w takich miejscach. Zdawałam sobie sprawę, że zmywanie krwi czy zbieranie fragmentów ludzkiego ciała nie będzie miłym przeżyciem.

– Proszę się jeszcze zastanowić, dotychczas te oferty podejmowali jedynie mężczyźni z problemem alkoholowym.

– Mam tego świadomość, ale mimo wszystko chciałabym spróbować.

Wzięłam wniosek i udałam się na spotkanie z pracodawcą. Urzędniczka nie myliła się, na rozmowę czekał jeszcze starszy facet, którego przekrwione oczy i czerwona twarz mówiły same za siebie. Podpierał odrapaną ścianę i sapał, jakby już miał zaliczyć zgon.

Ale walić żula! Zrobię dobre wrażenie i dostanę tę robotę! Choćby po trupach!

Udało się. Rozmowa kwalifikacyjna poszła gładko, lepszej nie mogłam sobie wymarzyć.

Wybiegłam z budynku jak na skrzydłach. Mam, kurwa, mam pracę! Muszę jeszcze tylko odbębnić trwające kilka dni szkolenie funeralne i mogę zaczynać. Więc zostało mi jeszcze trochę czasu, żeby oswoić się z tym psychicznie. Ale nad czym tu się zastanawiać? Lepsze to niż etat w fabryce lub Biedronce. Sto razy lepsze.

                            ***

Na początku bywało ciężko, zwłaszcza, kiedy uświadamiałam sobie, że to ciało, nad którym się pochylam, należało do kogoś, kogo ktoś kochał…

W takiej pracy nawet nie wiesz, kiedy tracisz wrażliwość, a to co robisz staje się rutyną. To jak nałogowe oglądanie slasherów. Z każdym kolejnym czujesz coraz mniej emocji i strachu. Tu jest podobnie. Po jakimś czasie przestajesz się bać i zapominasz, że to kiedyś był czyjś ojciec, albo mąż. W tej chwili to już tylko ciało, które musisz przygotować do autopsji, a potem zaszyć. Tak było też w moim przypadku.

Aż do chwili, kiedy przywieziono jego zwłoki. Podkochiwałam się w nim od czasów podstawówki. Pamiętam nasze pierwsze spotkanie przy trzepaku. Ja, Kinga i Adrian. Od tamtego dnia byliśmy nierozłączni. Jako dzieci szwendaliśmy się po osiedlu, albo przesiadywaliśmy na okolicznych łąkach. Niestety, on zawsze był zainteresowany moją przyjaciółką. I to ją wybrał sobie za żonę. Często do mnie pisał i radził się jak ratować ich małżeństwo. Stąd wiem, że nie układało im się najlepiej. Kinga robiła sceny o każdą kobietę, która stanęła na drodze Adriana. Nawet 60-letnią babcię pytającą o drogę. To już była chorobliwa zazdrość. Za ideał mężczyzny uważała napakowanych łysoli i chciała, by Adrian też tak wyglądał. Ale nie wyglądał i przejmował się tym. Chociaż dla mnie te problemy były śmieszne. Uczucie dawno już wygasło, chciałam im nawet pomóc przełamać ten kryzys. Zawsze, gdy wydawało się, że ich życie wychodzi na prostą, któreś po drodze coś spieprzyło.

Słyszałam, że się zabił. Od kogoś przypadkowego, bo Kinga nawet nie raczyła zadzwonić.

Nie spodziewałam się, że trafi do mnie. Wreszcie miałam go tylko dla siebie. Po raz pierwszy oglądałam całe jego ciało. Nie sądziłam, że zrobił sobie tyle tatuaży. Dziewczyna ujeżdżająca smoka. Kto mu coś takiego wydziarał? Może to sprawiło, że pomyślałam wtedy o tym. Nie miałby chyba nic przeciwko. Gdyby nie Kinga, może nawet bylibyśmy parą. Musiałam zabić w sobie to uczucie. Choć teraz, nie zrobiłoby mu to żadnej różnicy. Wydało mi się to tak chore, jednak kuszące. Zaczęłam obrysowywać palcem jego sinego, sflaczałego członka. Lekko muskałam skórę, wyobrażałam sobie, że reaguje na mój dotyk. Wzięłam go do ust, ale był tak obrzydliwy, że zwymiotowałam obficie.

Jakieś resztki zdrowego rozsądku podpowiadały mi, że powinnam dać sobie z tym wszystkim spokój. Lecz pożądanie zawładnęło mną i nie chciałam, po prostu nie chciałam na tym poprzestać. Kinga była głupią cipą, ja nie wypuściłabym takiego faceta z łóżka. Dawałabym mu wszędzie i w każdej pozycji, a nie oglądała się za jakimiś napakowanymi ciulami z gównem zamiast mózgu.

Nie miałam wiele czasu. Zegar nieubłagalnie pokazywał, że kończę za dwie godziny. Wpakowałam Adriana na łóżko szpitalne, zakryłam prześcieradłem i ruszyłam na parking. Więcej i tak tam nie wrócę. Mam, wreszcie mam go na własność.

Kiedy masturbowałam się nad jego ciałem, a w tle leciało Talk to me, dance with me, usłyszałam dzwonek do drzwi. Kogo diabli niosą? – pomyślałam. Nie chciało mi się ruszyć tyłka, by to sprawdzić. Ani tym bardziej zakładać koszuli nocnej i kapci. Życie w bloku nie należy do łatwych, zawsze znajdzie się jakaś menda, która będzie dobijać się do drzwi właśnie wtedy, gdy pieprzysz się w najlepsze. Rżnęłam się w zapomnieniu, nie przejmując  zbytnio pukaniem. Gdy już cicho sobie pojękiwałam, w drzwiach stanęła ona.

– O ja pierdolę. Mama?! – Zwyczajnie nie miałam nic mądrzejszego do powiedzenia.

Nie widziałam mojej rodzicielki parę ładnych lat. Fakt, dałam jej klucze, których mi nie zwróciła, byłam tego pewna. Tylko co ona, do kurwy nędzy, robi w moim mieszkaniu z walizką w ręce? Jej twarz stężała. Zgięła się w pół i zwymiotowała. Nie widzi mnie kilka lat, przyjeżdża i od razu puszcza pawia. Świetnie. Wykorzystałam okazję i narzuciłam koszulkę, by przynajmniej nie świecić gołymi cyckami. Podczas gdy ona znów zwracała zawartość żołądka, pomyślałam, że nic tak nie zbliża jak wspólne wypicie herbatki.

– Może herbaty? – rzuciłam propozycję.

– Zabiłaś go! – syknęła z dającym się wyczuć wyrzutem.

– Nie dramatyzuj, nie zabiłam. Za kogo mnie masz?

– Za nekro…

– To mój pierwszy raz z Adrianem. Może tego nie psuj. Chciał, zawsze to czułam. Coś między nami iskrzyło. Spełniłam jego ostatnią wolę.

– Jesteś chora…

To był koniec dyskusji. Trzasnęła drzwiami, aż zatrzęsły się futryny. Kolejny raz zobaczyłam ją dopiero na sali sądowej. Nie mogłam uwierzyć, że doniosła na mnie własna matka. Za zbezczeszczenie zwłok dostałam karę w zawiasach. Oczywiście wyrzucono mnie też z pracy. Na nic zdały się tłumaczenia, że zabrałam stamtąd Adriana, by przygotować mu pośmiertny makijaż. Czasem bierze się pracę do domu i nikt nie robi z tego afery. Jedynym skutkiem moich tłumaczeń było wręczenie mi skierowania na badania psychiatryczne. Ale ja przecież nie jestem nienormalna! Co oni mogą wiedzieć o prawdziwej miłości? Jesteśmy dla siebie stworzeni, nikt nas nie może rozłączyć!

Stojąc z łopatą przy jego grobie wiedziałam, że musimy być znowu razem. Gdy księżyc wyszedł zza chmur, zaczęłam kopać.

h
h
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: