polskie centrum bizarro

Oniryczni przybysze Roberta „Andertona” Kopczyńskiego – część 1

In Grafika on Luty 1, 2014 at 6:00 am

SandmanNa niedobrych literkach jest już tak, że cykl graficzny pojawia się i znika. Niecne Siły Mroku i Niegodziwości (zastrzeżone, oczywiście!), sterujące tym zakątkiem Internetu, mają jednak nadzieję, że jak już się pojawia, to z potrójnym przytupem i salto mortale, przez co zapada wam w pamięć na długo. Żeby się co do tego upewnić – czas na powrót!

A żeby było milej, dziś chcemy zwrócić waszą uwagę na artystę rodzimego. Graficznych gości z Polski było dotychczas niewielu, ale każde ich wejście udowadniało, że w naszym kraju tworzy się rzeczy naprawdę wyjątkowe… i wyjątkowo dziwne, w pozytywnym sensie (nie ma chyba nawet co podkreślać, nie od dziś wiadomo, że w domku Paskuda dziwne zawsze = dobre).

Wracając do wątku przewodniego, dzisiaj zagości u nas Robert „Anderton” Kopczyński, znakomity artysta z Warszawy. A skąd taki, a nie inny tytuł? Nasz gość ukazuje w swoich grafikach wiele ciekawych motywów i pomysłów, zarówno na formę, jak i treść, ale nie da się ukryć, że przy przeglądaniu jego portfolio oko przykuwają najpierw (i nie dają się od niego oderwać) portrety surrealistycznych postaci, które istotnie wyglądają, jakby wyjęto je wprost ze snu. Dobrego czy złego? To już zależy od indywidualnych preferencji oglądacza…

h

Oniryczni przybysze

Roberta „Andertona” Kopczyńskiego

– część 1

h

Mimo że sam zainteresowany twierdzi, iż jego biografia nie jest żadną medialnie atrakcyjną i porywającą opowieścią nieznanego buntowniczego artysty na skraju szaleństwa (cytat 1:1 ;)), to bez wątpienia warto się jej przyjrzeć. Anderton jest samoukiem – nie uczęszczał do żadnej szkoły związanej z nauczaniem grafiki, zamiast tego ucząc się od ludzi, z którymi miał okazję współpracować, a także od swoich mistrzów, takich jak niezastąpiony Moebius. Ulubionymi klimatami naszego gościa są surrealizm i groteska, zaklinane w formę rysunków czy grafik z dużym przywiązaniem do detali, ale trzeba także dodać, że Robert eksperymentuje również z fotografią, zarówno w wydaniu cyfrowym, jak i klasycznie analogowym.

Robert od ponad sześciu lat zajmuje się grafiką zawodowo, najpierw pracując w agencjach reklamowych, a obecnie w studiu, które zajmuje się plakatem filmowym. Chociaż ta branża niewesołą jest i tu też pokusimy się o dosłowny cytat, żeby pokazać, jak traktuje się próbę zrobienia czegoś ładnego w naszym smutnym świecie: Praca wygląda tak, że dobre projekty są wywalane do kosza, bo dystrybutorzy i producenci w tym kraju to siermiężne mentalne betony, nie rozumieją, nie mają gustu albo się boją ciekawych projektów i wymuszają robienie takiej chały, że czasem wstyd sobie w lustrze w oczy spojrzeć. Nie mówię tu o ambitnych, straceńczych próbach wepchnięcia artystycznego plakatu do komercyjnego filmu, oni nawet dobrego komercyjnego projektu nie łapią. A ludzie potem mówią, że u nas nie ma dobrych grafików, że grafik nie miał pomysłu albo się spieszył, a mało kto pomyśli, że to wina tych decydentów od produkcji. Mimo takiego a nie innego stanu branży, naszemu gościowi udało się stworzyć wiele bardzo dobrych plakatów – sam zwraca uwagę na prace do takich tytułów jak Yuma, Tajemnica Westerplatte, Supermarket, Syberiada Polska czy polski plakat do Ja Frankenstein. Z kolei za plakat do dokumentu Beats of Freedom – zew wolności został nominowany w 2012 roku do nagrody Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

Jak widać także w życiu zawodowym Anderton to pierwsza klasa w kategorii grafiki, więc nie dziwi fakt, że jego prywatne prace powinny przemówić do każdego, kto lubi lekko odrealnioną, zatopioną w surrealizmie i podkreśloną interesującym, dość minimalistycznym korzystaniem z koloru sztukę. Zobaczcie sami!

h

  All images are copyright of Robert „Anderton” Kopczyński © 2014. 

Wszystkie prezentowane grafiki należą do: Robert „Anderton” Kopczyński © 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.

h

SandmanSandman

Dream about black sisterDream about black sister

h

Mutated Dirty Harry

Mutated Dirty Harry

h

Electric

Electric

h

Feeder

Feeder

h

Ritual Demon

Ritual Demon

h

***

h

I jak wam się podobała ta wycieczka z sennymi postaciami u boku? Oniryczny klimat prac Andertona na pewno porządnie się wam udzielił. Cóż, na dziś pora kończyć, więc możecie spokojnie odpłynąć, ale już zapraszamy na drugą część naszej prezentacji, która ukaże się wkrótce. W tak zwanym międzyczasie, który podobno nie istnieje, zawsze możecie odwiedzić Roberta w Internecie. Polecamy zwłaszcza Facebooka, który jest najaktualniejszym źródłem nowości od naszego gościa.

h

Oficjalny Facebook

Deviant Art

Digiart

h
Reklamy
  1. Electric mnie rozbawił 😀 Szacun dla autora, naprawdę dobre malunki.

  2. no, całkiem niezłe…

  3. Brawa dla autora i dla Marka, który tworzy niedobroliterkowy cykl graficzny… Jest co oglądać, ale i co poczytać 🙂

  4. Synku, z tych okropieństw nie da się wyżyć.Najlepiej idą Papierze, Ojciec Dyrektor moles ups chciałem powiedzieć nauczający.Tatko Tomek

  5. Onirycznych Przybyszy Roberta Kopczyńskiego można oglądać codziennie do końca maja w Domu Artysty Plastyka przy ul. Mazowieckiej 11a w Warszawie w godz. 8:00 – 18:00 na 3. piętrze. Zapraszam wszystkich zainteresowanych do oglądania.
    https://www.facebook.com/events/620810154655662/?ref=70

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: