polskie centrum bizarro

Słów kilka o „Nocy Kurczęcich Trucheł” – recenzja by Karol Mitka

In Różne, różniste, Recenzje książek i publikacji BIZARRO on Luty 19, 2014 at 6:00 am

logo recaEkipa Paskuda rzadko recenzuje, bo dobrze wiemy jak nasze wypaczone gusta mogą zdeprawować dziatwy, młodzież i inne delikatne stworzenia. Siła rażenia większa od genderu, jeżeli o to chodzi, deprawujemy z siłą niezliczonych megaton. Czasem nas samych szokuje, co właśnie oglądamy, czytamy i tak dalej w ten deseń.

Dlatego dziś ostrożnie prezentujemy wam recenzję produktu wytwórni filmowej słynącej z ambitnego, artystycznego, ujmującego w swej delikatności i pełnej wysublimowania warstwie metaforyczno-symbolicznej kina. Mamy nadzieję wzbudzić w was wewnętrznego konesera poprzez kontakt z tak głęboką sztuką… Dobra, koniec tu z tym. Dziś Karol Mitka recenzuje film zacnej wytwórni Troma. Tak chory, że nie wypada oglądać go z pełnym żołądkiem, a i w ogóle oglądać nie wypada. Tak ohydny, że nie da się pod niego masturbować, a jak się nawet da, to wstyd. I tak śmieszny, że mogą od śmiechu popękać organy wewnętrzne. No, to czytajcie rewju!

h

Słów kilka o „Nocy kurczęcich trucheł”

h

plakacior

h

Założę się o sto kilogramów nichuja, że każdemu z Was, drodzy czytelnicy, zdarzyło się potwornie zgłodnieć podczas wypadu na miasto. Albo do lasu, w celach alkoholokonsumpcyjno-kopulacyjnych. Zresztą, nieważne. Nie wnikam. Istotny jest tutaj stan, w którym kiszki grają marsza, walca i punk rocka w jednym, a zamroczona procentami mózgownica uruchamia ośrodek odpowiedzialny za odczuwanie łaknienia. Co wtedy? Przecież nie polecimy do domu ugotować sobie zupy czy przyrządzić befsztyk okraszony polewką z przepiórczych jajek! Oczywistą oczywistością jest, iż kierujemy chwiejny krok do najbliższego fast fooda. I nie jest istotne, czy to akurat cuchnąca buda z kebabami, błyszczący McDonald’s czy przybytek jakiegoś zramolałego dziada, serwujący kurze skrzydełka chrupiące niczym chleb sprzed tygodnia. Zajadamy się tym czymś, zupełnie nie zdając sobie sprawy, co tak naprawdę jemy i w jakich warunkach było to hodowane/przetrzymywane/przyrządzane.

Z pomocą w uświadomieniu nam jak wielki błąd popełniamy spożywając to paskudztwo przychodzi kultowa wytwórnia TROMA. Jej dziecko z 2006 roku o porażającym tytule Noc kurczęcich trucheł, wyreżyserowane przez Lloyda Kaufmana, to czarna komedia/horror/musical demaskujący kulisy funkcjonowania sieciowych barów szybkiej obsługi.

Historia zaczyna się na przeklętym indiańskim cmentarzu, gdzie młody chłopak imieniem Arbie uprawia pożegnalny seks ze swoją dziewczyną Wendy. Nastolatka rozstaje się z ukochanym, aby wyjechać na studia.

Akcja przenosi się o semestr później. Cmentarz już nie istnieje, za to w jego miejscu stoi gotowa do otwarcia sieciówka American Chicken Burger, oblegana przez tłum proekologicznych wegetarian skandujących skomplikowane hasła potępiające korporacyjne machlojki właścicieli. Wśród inicjatorów pikiety Arbie znajduje Wendy, która jednak nie jest już tą sama osobą. Zakochana po uszy w lesbijce Micki, ignoruje zaloty byłego. Arbie, po odśpiewaniu pieśni o utraconej miłości, przyjmuje pracę w American Chicken Burger by dogryźć Wendy.

Dalej wypadki toczą się błyskawicznie. Lokal okazuje się nawiedzony. Żądne zemsty duchy Indian opętują serwowane klientom jedzenie, przez co wszyscy zmieniają się w bandę krwiożerczych, wygłodniałych zombie-kurczaków. Wplątany w ten cały bajzel Arbie będzie musiał stawić czoła potworom, skruszyć lód skuwający serce Wendy oraz odnaleźć własną drogę w życiu.

TROMA znana jest z serwowania obrazów ociekających krwią, rzygowinami, moczem, kałem, spermą i wszystkim, co pobudza nasze bebechy do wyrzucenia z siebie śniadania. Niekoniecznie tym otworem, co zwykle. Jednak w przypadku Nocy kurczęcich trucheł stwierdzenie, iż twórcy jadą po bandzie, to jak nazwanie zatonięcia Titanica drobnym wypadkiem.

Lloyd Kaufman przekracza chyba wszelkie możliwe granice dobrego smaku. Dewastuje umysł widza w sposób niewyobrażalny, racząc go masą pomysłów tak absurdalnych, że podczas seansu trzeba robić pauzę na zastanowienie się jakież to nieznane nauce choroby psychiczne dręczyły scenarzystę.

Nie będę się rozpisywał na temat gagów, ponieważ zniweczyłoby to efekt szoku poznawczego, jaki niewątpliwie dotknie każdego nie mającego dotąd styczności z owocami pracy pana Kaufmana.

Noc kurczęcich trucheł to jeden z najlepszych filmów jakie nakręciła TROMA. Jest w nim wszystko, za co kochamy tę wytwórnię. Tryskające po ścianach krew i fekalia, maksymalnie wykręcony scenariusz, ogrom ujęć ocierających się o pornografię i tony, tony, tony amatorskich scen gore. Do tego, jeśli pokopać nieco głębiej, we wszechobecnych ekskrementach, można doszukać się i drugiego dna – czyli genialnej satyry na społeczeństwo amerykańskie, obżerające się bez opamiętania hot-dogami, hamburgerami, zapiekankami i innym zdrowym inaczej śmieciowym żarciem.

Ale tym, co najbardziej rzuca się w oczy, jest fakt, że pomimo niskiego budżetu, kiepskiej gry aktorskiej czy kiczowatych efektów specjalnych, film aż emanuje radością tworzenia. Widać, że nic nie było robione na siłę, a aktorzy w większości grali za darmo, bo po prostu to lubili. Szkoda, że kosztujące miliony dolarów superprodukcje nie są robione z taką pasją i zacięciem, jak dzieła pogardzanej i wyszydzanej przez niektórych TROMY.

h
h
Reklamy
  1. This looks like „must-see” 😀

  2. Krew! Flaki! Gówno! Pierze! Kurczaki powstały z martwych! Arcydzieło, najlepszy film Kaufmana, najlepszy film Tromy… Uwielbiam „Poultrygeista”! Najlepiej ogląda mi się go w towarzystwie kubełka kurczaków z fast foodu. I z butelką mocnego alkoholu pod ręką, na wypadek jakby mi jakieś indiańskie truchło wylazło z ekranu (kto filmu nie widział, nie wie jak takowe się egzorcyzmuje…)
    Dzięki za recenzję tego wspaniałego dzieła.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: