polskie centrum bizarro

„Psychoz@” by Adrian Miśtak

In Opowiadania on Marzec 28, 2014 at 6:00 am

niedobreliterkitxtDzisiaj na niedobrych literkach ukłon w stronę klasyka filmowego: Psychozy Jego Wysokości Alfreda Hitchcocka. Czy Psychoza może być podstawą tekstu bizarrystycznego? Czy dzieło Alfreda może stanowić kanwę dla tekstu godnego niedobrych literek? Czy… ach, za dużo tych pytań. Poszukajmy odpowiedzi.

Adrian Miśtak zaprasza Was, drodzy czytelnicy, na krótką – króciutką, aczkolwiek mega treściwą! – wyprawę do świata Normana Batesa, sympatycznego Amerykanina, którego jednak nie chcielibyście zaprosić na niedzielnego grilla. Paskud, jak to Paskud, chętnie by Batesa ugrillował, ale to już chyba nieco inna opowieść. Horror, zapewne. Na szczęście, jest to opowieść – póki co – nie spisana. W przeciwieństwie do niniejszego szorta.

Zapraszamy do lektury i podziwiania grafiki Tomasza Woźniaka, który z właściwym sobie wdziękiem zinterpretował temat przygód w kabinie prysznicowej!

h

Psychoz@

h

Patrzę na nią przez wirtualny otworek, zamykany w ciągu dnia. Powoli i rytmicznie pozbawia się części garderoby, jednej za drugą. Pończochy zsuwa z mlecznobiałych ud, figlarne piersi wkrótce onieśmielą nagością. W tle prysznic (jak przeznaczenie), wyłożony białymi kafelkami.

Pozbawiony kompleksu Edypa, peruki i kuchennego noża, obserwuję jak smukłymi palcami odkręca kurki. Poszarpany strumień ciepła uderza w jej ciało, ale nie przebija go. Spływa w dół, po brzuchu, aż do stóp. Nie zasłania zasłonki, choć wie, że patrzę. Nie zerwie jej w desperackiej próbie ucieczki, czuje się bezpieczna. Nie zna mojej twarzy i nigdy nie pozna, bo mam ich za wiele do spamiętania. Jedne o twardych szczękach, porośniętych zarostem, inne dziecięce i dalekie od pełnoletności, jeszcze inne o rysach i ustach tak delikatnych jak jej. Miła twarz właściciela przydrożnego motelu mignęła w tle, jedna z tysiąca.

Nie przyjechała do tego pokoju, gdziekolwiek on jest, by ukryć się ze skradzionymi pieniędzmi. Jest tu po to, żeby je zarobić. Ręka nie przestanie wcierać w piersi spienionego mydła, by zasłonić ciało przed spadającym ostrzem. Zapalam papierosa i zastanawiam się, co u niej teraz słychać. Ta scena prysznicowa nigdy się nie skończy, dostępna na kliknięcie, gotowa wychować kolejne pokolenia niegroźnych Batesów, którzy nawet noża nie potrafią wbić w obiekt swojego pożądania.

Być może już nie żyje. Znaleźli ją na kanapie, po jednej z imprez. Ktoś orzekł, że przedawkowała. Właśnie tego obawiam się najbardziej. Scena z jej udziałem, odtwarzana w kółko i bez końca, podczas gdy bohaterka jest już martwa. Bez sławy Janet Leigh, a męczona po stokroć bardziej, za każdym wciśnięciem „play” wskrzeszana. Ochłap wirtualnego mięsa.

Dla Batesa patrzenie i śmierć załatwiały sprawę ostatecznie, z celebracją ciała godną wyższej sprawy.

Z perspektywy czasu wydaje mi się, że w porównaniu do nas był całkiem humanitarnym facetem.

h

Woźniak002

h
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: