polskie centrum bizarro

„Symbole” by Darek Kuchniak

In Opowiadania on Kwiecień 1, 2014 at 6:00 am

niedobreliterkitxtCzasem budzimy się… to znaczy, zazwyczaj się człowiek budzi, chyba że nie, a wtedy najpewniej śpi już robactwem. W każdym razie, czasem budzimy się, a jeden drobny szczegół, jedno chodzące po głowie, przewijające się pod powiekami czy dźwięczące w uszach dzieło popkultury ustawia nam nastrój na resztę dnia. I cokolwiek nie zrobimy, będzie przemożnie wpływało na wszystko, co się wydarzy.

Tak rozpoczyna się najnowszy wrzut od naszego zaufanego opkotwórcy Darka Kuchniaka.

I choć tym razem, o dziwo, nie przewija się w nim żaden Indianin (choć motywy okoliczne są), to niewątpliwie poznacie w nim specyfikę twórcy. Grający w japońskie gry RPG na pewno znają pojęcie „random encounter”. A tekst Darka to właśnie seria takich losowych starć, choć nie z potworami, a z osobistościami znanymi lub niekoniecznie. Nie tylko losowych, ale i absurdalnych, jak i absurdalne dialogi prowokujących.

h

Symbole

h

Są chwile, kiedy po prostu chce się żyć. Dzisiaj usłyszałem Anybody seen my baby? w radiu. Mój mięsień sercowy obudził się z letargu i wrzasnął mi do ucha: „Stary, sam Mick Jagger dla ciebie śpiewa. Rusz dupę i zmień coś w swoim życiu!”

– Nie wrzeszcz tak, bo pomyślę o przeszczepie.

– Nie zrobisz tego. Masz zbyt dobre serce.

– Mój kardiolog jest innego zdania.

– To zwykły konował. Nawet łapówek mu nie chcą dawać.

– Obraziłeś mojego kumpla z podstawówki. Znajdę sobie inne serce. Od dzisiaj poszukuję dawcy.

– W Polsce?! Prędzej prezes Boniek wypleni kolesiostwo w naszej piłce.

– Nic nie wiesz o Polakach. Oni nigdy nie kierowali się rozumem. I są z tego dumni.

– Każde wybory to potwierdzają.

– Czuję patriotyczne uniesienie. Spadaj!

– Skoro tak, to od dzisiaj rozmawiamy wyłącznie za pośrednictwem aparatu EKG.

Uniesienie zniknęło równie szybko, jak się pojawiło. Zapragnąłem jeszcze z kimś pogadać. Idąc za sugestią serca, spróbowałem z dupą. Niestety okazało się, że to nieciekawy rozmówca. Ciągle milczący i głuchy na wszystkie argumenty. Poruszyłem nią więc tylko kilka razy, żeby być w zgodzie ze stwierdzeniem: „Stary, sam Mick dla ciebie śpiewa. Rusz dupę i zmień coś w swoim życiu.”

Micka spotkałem na Marszałkowskiej. Podziwiał Pałac Kultury i Nauki. Szybko zrobiłem rachunek sumienia. Żadne niedozwolone substancje chemiczne nie mogły wtargnąć tego dnia do mojego krwiobiegu. Byłem czysty, a więc to rzeczywistość.

– Jak się masz?

– Jak ktoś, kto śpiewa Anybody seen my baby?

– Czyli nieziemsko.

– Fakt. Często byłem bardzo blisko nieba.

– Lubisz latać?

– Raczej odlatywać.

– Aha.

– Którym autobusem dojadę na lotnisko?

– 175. Ale uważaj na kieszonkowców.

– Dzięki.

– Do zobaczenia.

– Wybierasz się również do Bahrajnu?

– Mick, tylko ty potrafisz tak żartować.

– Inaczej też potrafię, ale się spieszę. Cześć!

– Do zobaczenia.

Serce, dupa i Mick to symbole o wielkiej sile rażenia. Pobiegłem więc pogadać z naszym najlepszym dostępnym na rynku ekspertem – Jackiem Malczewskim (stała ekspozycja obrazów w Muzeum Narodowym w Warszawie), aby połapać się, o co w tym wszystkim chodzi.

– Jacku, mam do ciebie pytanko.

– Wal śmiało.

– Jak to jest z symbolami w życiu człowieka?

– Symbol: odpowiednik pojęcia postrzegany zmysłowo. Najbardziej ogólnie jest to

zastąpienie jednego pojęcia innym, krótszym, bardziej wyrazistym lub najlepiej oddającym jego naturę, albo…

– Dzięki, ale nie traktuj mnie jak uczniaka. Do Wikipedii to sam potrafię zajrzeć.

– Czy robimy flaszkę na zapleczu?

– Nie.

– Gramy w Diablo 20055?

– Nie.

– Wyskakuję z kasy, abyś miał na haracz dla starszych kolegów?

– Nie.

– Zatem nie traktuję cię jak uczniaka.

– Ale i tak niczego się nie dowiedziałem!

– Tak działa ten system.

– Żegnaj wielbicielu klimatów rodem z zaplecza.

– Żegnaj poszukiwaczu zaginionej marki.

Tylko na Micka mogę liczyć. Sprawił, że odżyłem. Nie będę się już zastanawiał, czy umrzeć w zgodzie z prozą życia i rzucić się pod tramwaj, czy też jechać do Neapolu i zaliczyć zgon w zgodzie z wielką prozą. Pozwoliłem sobie zatem na coś zupełnie innego i nabyłem Playboya. Skusiły mnie do tego zdjęcia Cindy Crawford. Oglądanie jej seksownego ciała dostarczyło mi wiele przeżyć estetycznych i erotycznych. Ze wskazaniem na te drugie. Postanowiłem więc z nią pogadać. Spotkałem ją na plaży w Juracie.

– Cindy, dlaczego zdecydowałaś się na rozbierane zdjęcia?

– Ceny wysp na Pacyfiku poszły ostro w górę.

– Czy wstąpiłabyś do armii, aby walczyć z Talibami w Afganistanie?

– Durne pytanie. To może ja cię o coś zapytam. Dokonaj selekcji podanych faktów z życia Bolesława Krzywoustego pod kątem jego sukcesów i porażek.

A. Walczył z bratem Zbigniewem o tron Polski, co spowodowało ingerencję Henryka V.

B. Pokonał Zbigniewa i utrzymał jedność kraju.

C. Zwyciężył króla…

– To ja może już pójdę.

– Nie zatrzymuję.

Trochę drewniana ta Cindy i, co gorsza, dużo wie o Krzywoustym. Rozczarowany, postanowiłem pójść na spacer.

Po godzinie dreptania bez sensu i bez celu spotkałem kumpla ze studiów. Zamiatał liście wokół centrum handlowego.

– Na co ci przyszło? Byłeś najlepszy na roku.

– Machanie szczotką skutecznie zapobiega rozmyślaniom natury egzystencjonalnej.

Każdemu inteligentowi przydałoby się kilka godzin takiej pracy dziennie. Nabierze wtedy jakże cennego w pracy naukowej dystansu. Poza tym nie dostaję już symbolicznej pensji.

– Napisz o tym artykuł.

– Nie chcę tego upubliczniać.

– Boisz się konkurencji byłych kolegów po fachu?

– Trafiłeś w sedno. A ty jak walczysz z pauperyzacją polskiej inteligencji?

– Jestem najemnikiem.

– Irak czy Afganistan?

– Najmuję się do pisania ściąg dla maturzystów.

– Żenujące.

– Mam z tego kasę.

– Wybacz, ale muszę posprzątać kolejną alejkę.

– Dobrze. Możesz mną pogardzać. Ciekawe co zrobisz, jak ci się rodzina powiększy?

– Kupię miotłę dla żony i teściowej.

Zawstydzony, poszedłem w kierunku dworca kolejowego w nadziei, że zdążę na pociąg do Yumy. Pomyślałem, że świat westernu jest dużo prostszy. Zostanę rewolwerowcem i będę bronił kobiety oraz dzieci przed nikczemnikami. Umrę jak bohater.

Zająłem miejsce w przedziale. Pociąg ruszył zgodnie z rozkładem jazdy, czym wprawił w zakłopotanie nawet najstarszych górali. Po minucie drzwi się rozsunęły i do środka wszedł człowiek o wyglądzie spawacza.

– Dzień dobry. Czy to miejsce jest wolne?

– Dzień dobry. Tak, oczywiście. Proszę siadać.

– Dokąd droga prowadzi, jeśli można wiedzieć?

– Do Yumy. Chcę zostać rewolwerowcem.

– Ja jadę do Warszawy na casting.

– Czyżby jakieś nowe show?

– Producenci tego programu postanowili dotrzeć do konkretnej, ale za to licznej grupy odbiorców.

– To znaczy?

– Do spawaczy i ich rodzin. Od września w pewnej komercyjnej stacji rusza show Jak oni spawają. Najlepsi w tym fachu będą łączyć metale w różnych warunkach pogodowych i w najbardziej ekstremalnych miejscach: pod wodą, na lodzie czy orbicie geostacjonarnej.

– Tam gdzie jadę nie ma spawaczy.

– To niech chociaż w telewizji oglądają.

– Dobry pomysł.

– Już Warszawa. Muszę wysiadać. Do widzenia.

– Do widzenia. Życzę powodzenia – zrymowałem.

Polska to dziwny kraj. Życie na Dzikim Zachodzie jest o wiele prostsze.

h
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: