polskie centrum bizarro

„Kuźnia” by Darek Kuchniak

In Opowiadania on Maj 31, 2014 at 6:00 am

niedobreliterkitxtUniegost. Uniegost. Uniegost… Zapamiętajcie to imię (nazwisko?), bowiem z pewnością przejdzie ono do historii jako kolejny udany (anty)bohater sprokurowany przez Darka Kuchniaka. Chłopak się w tym prokurowaniu nad wyraz rozkręca, ale nas to tylko cieszy, was mamy nadzieję też.

Dla pełnych obaw: Pewien Apacz wciąż żyje (z doniesień zaprzyjaźnionych wiewiórek wynika, że ma się nawet dość dobrze), aczkolwiek co ma wisieć nie utonie, a co ma nadjechać na galopującym mustangu, częstokroć pojawia się w chmurze spalin.

Wracając zaś do dzisiejszych atrakcji, nadmienimy jeszcze, że Uniegost nadciąga w towarzystwie szeregu niecodziennych postaci takich jak Martwa Cisza czy Jolanta. Jesteście gotowi? Wątpimy, kto by był! Niemniej gotowość w bizarro jest wręcz niepożądana. A więc startujemy!

h

Kuźnia

h

Siała baba mak. Nie tylko starannie, ale i z radością. Ze zwykłej rzeczy potrafiła czynić cuda. Jej smukłe dłonie tańczyły w powietrzu. A nasiona czarną strugą opadały ku ziemi. Gleba, mieszkająca na polu kobiety, traktowała ją z lubością. Szczególnie wiosną cieszyła się na myśl, że niewiasta ponownie zapłodni ją nowym, roślinnym życiem.

Baba pięknie rozsiewała mak na polu, ale nie była sama. Z pobliskiego wzgórza obserwował ją Uniegost, najmłodszy z dziesięciorga dzieci miejscowego bibliotekarza i nauczycielki fizyki. Ów młodzieniec, mieszkający na drugim końcu wsi, skończył właśnie studia i zaczął się zastanawiać, co zrobić ze swoim dalszym życiem. I właśnie na owym wzgórzu, patrząc na kobietę siejącą mak, znalazł odpowiedź.

Tu kończy się część liryczna opowiadania. Autor ma bowiem dość ckliwości. Czas na pełnokrwisty surrealizm.

Kilka tygodni później mrok padł na bogatą polską metropolię. Na szczęście był ubezpieczony i to prywatnie, a nie w NFZ. Szybko więc wstał i poszedł do najbliższej placówki zdrowotnej. Mieszkańcy miasta odczuli wymowną ulgę. Nie była to jednak ta zwykła 50%. Ta sięgała nawet 83%. I dlatego wywołała tak żywe zainteresowanie. Martwe zainteresowanie mogło mu tylko pozazdrościć popularności. Zwłaszcza że siedziało związane i zakneblowane w opuszczonej kopalni epoksydów i straciło wszelką nadzieję na ratunek. Czyżby koleje jej losu wiązały się z atawistycznym lękiem przed śmiercią, jaki w dalszym ciągu żywi nasz gatunek? Zdania wśród socjologów są podzielone.

Jaki to ma związek z miastem? Żaden. Niemniej jednak warto znać najnowsze trendy w naukach społecznych. Wróćmy jednak do tematu. Kiedy mrok wstał i zrobiło się całkiem jasno, Uniegost przebywał właśnie w mieszkaniu Jolanty K. Był wyczerpany. Kobieta „czerpała” z niego bowiem jak ze studni. Pełnymi wiadrami.

Mężczyzna nie mógł wstać. Wiedział jednak, że najgorsze jeszcze przyjdzie. I stało się według przewidywań jego. Po dziesięciu minutach zapukało, starannie wyczyściło swoje żołnierskie buty o namiastkę wycieraczki i zastygło w pozie oczekiwania. Lecz najgorsze nie mogło tkwić pod drzwiami w nieskończoność. Odeszło więc smutne, albowiem niespełnione towarzysko.

Tymczasem Uniegost siedział bezsilny. Nie mógł zmienić stanu ruchu ciała, co skutkowało natychmiastową utratą kontroli nad jego pędem i prędkością. Przeklinał swój brak wiedzy z zakresu fizyki ciała stałego. Nagle usłyszał kolejne pukanie. Po chwili otworzyły się drzwi i do środka weszła właścicielka zmysłowego i pozbawionego kompleksów ciała. Zupełne przeciwieństwo Jolanty. Nasz bohater zakwilił żałośnie.

Atrakcyjna kobieta obrzuciła go spojrzeniem w stylu: „Jak ktoś puka, to ktoś inny winien powiedzieć – proszę”. Nastała martwa cisza. I to na tyle, że zaczęła się szybko rozkładać. Nieznajoma sprawnie zapakowała denatkę do foliowego worka i wrzuciła do zsypu. Nareszcie zostali sami. Wnet poszły w ruch różne ludzkie członki. A zabawy i przyjemności było przy tym co niemiara.

Rankiem pierwsze słoneczne promienie padły na twarz Uniegosta. W taki sposób, jak tylko one potrafią padać. Można oczywiście obliczyć kąt ich padania. Ale nie zrobię tego, ponieważ mam już serdecznie dość tego ciągłego „padania”. Nie byłem w wojsku, więc zaklęcie „padnij-powstań” zupełnie na mnie nie działa.

Światło naszej gwiazdy uzmysłowiło mężczyźnie, że znowu jest sam. Nastała żywa cisza. Niestety, inna nie mogła. Pamiętamy wszak, że jej martwa siostra w dalszym ciągu przebywała w foliowym worku na dnie zsypu.

I wtedy nagle pojawiła się baba. Nie wiadomo jakim sposobem. Może użyła magii albo wykorzystała dobrze rozwiniętą sieć autostrad. W każdym razie trudno dociec.

– Nie po to dałam ci odpowiedź na najważniejsze z pytań, abyś kopulował z każdą atrakcyjną laską, jaki ci się nawinie pod penisa! – rzekła wzburzona.

– Jestem jeszcze młody i bezradny wobec pokus ciała. Odpowiedzialność to takie ciężkie brzemię – wymamrotał skruszony.

– Jest na to rada.

Uniegost nie zdążył odpowiedzieć. Świat zawirował, zaś jego świadomość zawiesiła nagle swoją działalność. Kiedy się ocknął, nieomal od razu zorientował się, że trafił do kuźni. Uświadomił sobie również, że jego głowa znalazła się na estetycznie wykonanym kowadle, a pokaźny i świetnie umięśniony osobnik robił właśnie zamach ogromnym młotem.

Kilka godzin później młodzieniec odzyskał świadomość. Bał się jednak otworzyć oczy, ponieważ niedawne wydarzenia źle wpłynęły na jego zdrowie psychiczne. I tkwił w bezruchu przez wiele dni. Na szczęście pojawiła się baba.

– Wstawaj! – rozkazała.

– Jak dobrze cię znowu widzieć – odparł radośnie Uniegost i rozejrzał się ciekawie.

Tym razem los rzucił go do wnętrza radzieckiego czołgu T-34. Siedział na miejscu mechanika i starał się wydusić z pojazdu jak najwięcej mocy. Baba była działonowym i co rusz ładowała do armaty pociski odłamkowe. Wspomniana wyżej Jolanta, brunetka o orientalnej urodzie, sprawnie obsługiwała rkm. Funkcję dowódcy czołgu pełniła Żywa Cisza. Choć trzeba przyznać, że jej rozkazy, z wiadomych względów, rzadko dochodziły do podwładnych.

– Co się dzieje? – zapytał zdumiony i przestraszony jednocześnie.

– Wrogie siły atakują naszą „Kuźnię”, więc dajemy im zdecydowany odpór – odpowiedziała Baba. – Jak widzisz, sięgnęłam po najgłębsze ludzkie rezerwy. Tej bitwy nie możemy przegrać!

– Powiedź mi jeszcze, kto nas atakuje? – wychrypiał rozgorączkowany Uniegost.

– Wszyscy ci, którzy nie chcą znaleźć odpowiedzi. To właśnie oni wolą tkwić w mrokach ignorancji, ponieważ wszelki wysiłek intelektualny źle im się kojarzy. Poza tym niebagatelne znaczenie może mieć również fakt, że naubliżałam im od kretynów i dyskontowych pierdzidołków.

Słowa kobiety sprawiły, że mężczyzna poczuł w sobie siłę. Tyle że nie wiedział jak wielką. Bowie zwykle kiedy potrzebny jest siłomierz, nigdy nie ma go pod ręką. Nie powstrzymało go to jednak przed aktami męstwa. Uniegost niesiony bowiem wewnętrznym powerem tak kierował czołgiem, że wrogowie tysiącami ginęli pod gąsienicami wozu. I to tak szybko, że nie byli w stanie wydać z siebie tchnienia, że o charkocie nie wspomnę. To był przełomowy moment. „Kuźnia” odparła wraży najazd. Po raz kolejny zatryumfowała mądrość, prawda i T-34.

Kiedy opadł bitewny pył okazało się, że na czele złych stała Martwa Cisza, która w tak zwanym międzyczasie stała się zombie. Baba postanowiła pomóc biedaczce i przemyciła ją na karty lektur szkolnych. I wszyscy rozeszli się w przekonaniu, że natychmiast trzeba wrzucić kilka dokumentujących te wydarzenia fotek na fejsa. Gdyby ją zignorowali, sieć mogłaby im tego nie wybaczyć.

Dzięki tej przygodzie Uniegost uświadomił sobie wreszcie, że w życiu liczą się wyłącznie pryncypia. Pierwsze co zrobił, to rozstał się z narratorem. Ponoć nie do końca potrafiłem zobrazować wszystkie aspekty jego przebogatej osobowości.

Słyszałem tylko, że pewnego razu zapadł na bezsenność. Nie pomagało nawet czytanie na głos naszej współczesnej prozy. Najlepsi medycy orzekli, że przyczyna schorzenia musi kryć się w łóżku chorego. Przeszukali gruntownie posłanie Uniegosta. I co się okazało? Kilka lat wcześniej odkupił łoże od pewnej księżniczki. Źle opłacana służba nie posprzątała go jednak dokładnie. Pod stosem pościeli ukryte było ziarenko grogu. I to właśnie ono skutecznie przeszkadzało mojemu byłemu klientowi w zaśnięciu. Temat natychmiast podchwyciły media. Nie może więc dziwić fakt, że wspomniana wyżej księżniczka zapukała wnet do jego drzwi. Okazało się, że owo ziarnko stanowiło jeden z najważniejszych okazów w jej kolekcji – „Rzeczy niezwyczajne i ordynarnie, czyli byłam kiedyś Półwyspem Apenińskim”. Arystokratka zaproponowała okrągłą sumkę, więc młodzieniec swoim zwyczajem nie odmówił.

Otrzymane znaleźne Uniegost przeznaczył na zakup technologii umożliwiającej podróże w czasie i dzięki temu rozwinął na szeroką skalę handel starzyzną. Obecnie stać go przynajmniej na jedenaścioro dzieci i trzech markowych psychoanalityków.

h
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: