polskie centrum bizarro

„Cicha noc” by Onibe

In Opowiadania on Sierpień 5, 2014 at 6:00 am

niedobreliterkitxtJesteśmy niemal pewni, że zmylił Was tytuł. I pobudził do zadania sobie pytania: po kiego muchomora Cicha noc w lecie? Przeca lato to nie czas na ciche noce!

A jednak, pomyłki w tytule nie ma. Za uroczą i nijak nie pasującą do tekstu facjatą kryje się szort autorstwa niejakiego Onibe – istoty o dwóch głowach, czterech nogach i tyluż manipulatorach, rozpoznawanej czasami (po sąsiedzku, w lokalnych kanałach) jako Jeden z Pięciu Jeźdźców Paskuda. Jako, że ciągnąc ten wątek zanurzamy się w dalsze, absolutnie zbędne skojarzenia, przejdźmy do meritum.

A meritum jest banalne jak przyszłość śledzia: korzystając z wysoko ulokowanych znajomości, Onibe zmusił nas niecnie do opublikowania tego odpowiednika opowiadania. Na szczęście, z uwagi na rozmiar, da się to szybko przeczytać. A może nawet smutno zaśmiać na koniec przygody… I, w porywie masochizmu, zażyczyć sobie więcej…

Zapraszamy do lektury!

h

Cicha noc

h

Wczesny wieczór otulony czerwonym zachodem słońca po drugiej stronie bezołowiowej szyby.

Uruchomiłem komputer. Wreszcie. To był trudny, monotonny dzień, przesycony wieloraką zbędnością, szalejącą redundancją i męczącą entropią. Oraz paroma innymi zjawiskami pogodowymi.

Teraz komputer. Chwila relaksu.

Sprzęt odpala po dwusekundowym wahaniu. Dziesięć sekund i pojawia się pulpit.

Marszczę brwi. Coś się zepsuło.

Wyłączam komputer.

Dla pewności wyjmuję wtyczkę z gniazda i wsuwam ją ponownie.

Odpalam sprzęt raz jeszcze.

Tym razem waha się pół minuty, a pulpit pokazuje się po kolejnych siedmiu. I w tym momencie włącza się aktualizacja systemu Żaluzja. Sprzęt posłusznie kieruje wszystkie swoje zasoby na ten priorytet priorytetów i już wiem, że nie uruchomię przeglądarki, nim proces nie dobiegnie końca.

Czekam, spokojnie, z dłonią na myszce i funkcjami życiowymi w spontanicznym zaniku.

Czas przestaje grać rolę, kiedy zatapiam się w powolnych i pustych myślach, ale w końcu aktualizacja dobiega końca. Komputer ją mieli, smakuje. Ostatecznie wypluwa komunikat, że się powiodła. To dobrze. Dzięki temu będzie potrzebna aktualizacja aktualizacji. Doceniam takie uporządkowanie czasu. Wszystko musi mieć swoje miejsce.

Rozpruwam pajęczynę, która mnie pokryła – pająk posłusznie ucieka w róg pokoju – i wyłączam komputer. Przeciągam się z satysfakcją.

Za oknem piękny, płaczący rzewnym deszczem dzień.

Trzeba iść do pracy.

Reklamy
  1. […] Na Niedobrych literkach teksty pojawiły się TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ i jeszcze TUTAJ. […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: