polskie centrum bizarro

„Marzenie Wielkiego Gówniarza” by Małgorzata Lewandowska

In Opowiadania on Wrzesień 9, 2014 at 6:00 am

niedobreliterkitxtNiektórym nie wystarcza gdybanie, ni pobożne życzenia. Niektórzy desperacko potrzebują wiedzy o tym, co ich w przyszłości czeka, nawet jeśli to wiedza wyssana nie z jednego palca, ale z palców całej armii ludzi, którzy pozwalają na takie ekscesy. I tak powstają zawody związane z wyczytywaniem różnych rzeczy z najdziwniejszych akcesoriów. W Starożytnym Rzymie mieli na przykład lubujących się w obserwowaniu ptasich przelotów (i czasem w grzebaniu w ptasich flakach) augurów, a dziś mamy różnych takich ogórów, co to na wizji telewizyjnej usilnie starają się czytać dzwoniącym desperatom z takich akcesoriów, jak kostki z wymalowanymi fluorescencyjnie znakami „runicznymi” czy karty w stylu Magic: The Gathering dla wyjątkowo ubogich.

Ale nie obśmiewajmy w czambuł tych biednych tele-przypałów. Nawet w takim żenującym zawodzie mogą się wszak zdarzyć krzewiciele nowych rozwiązań, nowych idei. Jak choćby ten taki, co to mu chóry angielskie i ogień sprawiedliwości w przyszłość wglądać pomagają…

O innym innowatorze wróżbiarskiego fachu z mocno specyficznymi zainteresowaniami opowie wam dziś Małgorzata Lewandowska. A że to autorka iście renesansowej osobowości, to jeszcze ozdobiła tekst ilustracją własnego wykonania. Zapraszamy!

h

Marzenie Wielkiego Gówniarza

h

marzenie wielkiego gowniarza

h

Z uwagą pochylił się nad filiżanką. Kawowe fusy zatańczyły na dnie znany jedynie im taniec przeznaczenia, po czym powoli zaczęły formować kształt. By pozbyć się resztek kawy, chłopak szybko postawił porcelanowe naczynko do góry dnem, a następnie odwrócił je z powrotem i spojrzał na wynik. Jego babcia zawsze powtarzała, że powinien poczekać, jednak po wielokrotnych próbach doszedł do wniosku, że jest to zbędne. Fusy utworzyły kombinację wzorów, z których zrozumiał tylko tyle, że czeka go zmiana losu. Młodemu mężczyźnie nie spodobała się taka niejednoznaczna odpowiedź. Musiał mieć więcej informacji, gdyż lubił i chciał wiedzieć co go spotka. Dlatego każdego ranka budził się o 5:30 i do około 7:15 oddawał się czynnościom, które miały określić przebieg dnia i pomóc mu przygotować się na wszelkie, już spodziewane, przypadki. Chłopak z cichym westchnieniem odstawił więc pierwszą filiżankę i sięgnął po drugą. Tu było już zdecydowanie lepiej. Na dnie i ściankach nadzwyczaj wyraźnie uformowały się zarysy ptaka, drzewa oraz ryby. Zapowiadała się zmiana na lepsze.

Ucieszony rozstrzygnięciem pytania „na dobre czy na złe”, samorodny wróżbita odstawił filiżankę na stolik obok elektrycznego czajnika, puszki z kawą mieloną, pierwszej zużytej filiżanki oraz kilku czystych – czekających tam „na wszelki wypadek” – i sprawdził którą kostkę ma owiniętą czerwoną nitką. Zawsze miał problemy z rozróżnianiem stron, więc aby nie mylić się przy wstawaniu z łóżka, zaznaczył sobie prawidłową nogę. Czerwona nitka, obok wskazywania którą stopą powinien wyjść z łóżka jako pierwszą, miała go także uchronić przed „złym okiem” wówczas, gdy chodził w krótszych spodenkach. Według porannego harmonogramu powinien jeszcze chwilę pomedytować, ale dwie wypite kawy zaczęły gwałtownie dopominać się uwagi. Pędząc do toalety zdążył w przelocie włączyć wi-fi i pochwycić telefon. Zawsze wyłączał wi-fi na noc. Bał się, że ktoś obdarzony złą energią za pośrednictwem bezprzewodowego internetu zakradnie się do jego fal mózgowych, gdy w trakcie snu był pozbawiony ochrony świadomości. Z kolei telefonu używał do sprawdzenia najświeższych horoskopów oraz robienia zdjęć. Czasami, jeżeli pobyt w toalecie się przedłużał, zapalał specjalną świeczkę i oddawał się rozważaniom na temat istoty wszechświata. Czasami zaś po prostu wyciągał z szafeczki wysłużony magazyn dla panów, by zrelaksować się ze swoją ulubioną Playmate. Dzisiaj nie zdążył jednak oddać się żadnej z tych czynności. Po minucie wyleciało już z niego wszystko, co miało wylecieć, i chłopak, nie podcierając sobie tyłka, od razu pstryknął kupie fotkę. Młody wróżbiarz miał ambicję, by na wzór starożytnych wróży opracować swój własny, naturalnie przenośny, codzienny i dostępny dla każdego, na przykład dla zwolenników kawy rozpuszczalnej, sposób przewidywania przyszłości. Stolce wydawały mu się do tego wręcz idealne.

Niektórzy uważali, że to co robi jest dziecinnie proste i głupie. On jednak wierzył w swój pomysł, niezależnie od tego ile wysiłku kosztowała jego realizacja. Na przykład, żeby móc dokonywać dokładniejszych analiz, wymienił nowoczesny klozet na vintage z wymodelowaną dużą półką, na której zatrzymywały się odchody. Dzięki temu nie tylko poprawił jakość obserwacji, ale także zdjęcia nabrały nadzwyczajnej klasy. Dodatkowo codziennie o wyznaczonej porze dnia, niezależnie od tego, gdzie aktualnie przebywał, starał się spożywać sprecyzowaną ilość otrębów pszennych o smaku jabłkowym oraz pić określoną ilość płynów, aby nie odwodnić organizmu i masy kałowej. Na tym nie kończyło się jego poświęcenie dla ludzkości. Zrobione fotografie umieszczał na prowadzonym przez siebie blogu, a obok dopisywał wszelkie myśli i wrażenia, które pojawiły się w nim na widok danego wytworu defekacji. Ważne było wszystko, od zapachu i miękkości po odczucia: czy wypróżnieniu towarzyszyła ulga, czy jednak pewien dyskomfort. Pod koniec dnia uzupełniał wcześniejsze posty o informacje, co mu się przydarzyło, czy było to miłe czy nie, oraz, dla porównania, zamieszczał wyniki uzyskane z innych wróżb.

Kiedy zaczynał ten projekt, jak każdy innowator obawiał się niezrozumienia i ostracyzmu, jednak poczucie misji w połączeniu z jednoznacznymi przepowiedniami z kart pozwoliły mu przezwyciężyć lęk oraz dały niezbędną siłę. Pragnął podzielić się z innymi swoim pomysłem, który mógłby zrewolucjonizować wróżbiarstwo i interpretację losu. Miał także nadzieję, że po zyskaniu popularności stanie się natchnieniem dla innych ludzi, którzy będą przesyłać mu zdjęcia swoich ekskrementów z odpowiednimi opisami. Pozwoliłoby to na powiększenie bazy danych o dodatkowe elementy, tak aby stworzyć prawdziwie uniwersalny system.

Jego blog powoli zyskiwał na popularności. Ostatnio z radością stwierdził, że przewaga trollich komentarzy topniała, zaś słupek statystyk z tygodnia na tydzień piął się coraz bardziej do góry. Niestety daleko było mu jeszcze do ilości odsłon kultowych szafiarek oraz szafiarzy, co trochę go wkurzało, gdyż wydawało mu się, że jego praca jest znacznie bardziej wymagająca i skomplikowana. Myśląc o tym wszystkim z prędkością błyskawicy podniósł się z wucetu i spojrzał do środka. Zobaczył brązową, dużą literę „S”. Wciągnął powietrze przez nos i zrobił zdjęcie. Potem odłożył telefon na szafeczkę, sprawdził kilka parametrów, wytarł rzyć i spuścił wodę, jednocześnie czyszcząc wnętrze muszli klozetowej. Po umyciu rąk (higiena była dla niego ważna) wziął komórkę i skoczył do komputera. „S” kojarzyło się mu z sukcesem i szansą, co byłoby zgodne z wynikami kawowej wróżby, chociaż z drugiej strony litera ta mogła także oznaczać szkodę. Chłopak bezzwłocznie wrzucił fotografię na swoją stronę i zabrał się za przeglądanie poprzednich wpisów. Oglądając zdjęcie za zdjęciem doszedł do wniosku, że jeszcze nigdy nie udało mu się uzyskać tak idealnego kształtu i koloru. Z podnieceniem przełączył na okienko statystyk, ale tutaj nic się nie zmieniło. Zniechęcony, odruchowo sprawdził jeszcze pocztę i tu czekała na niego wymarzona niespodzianka. Dwa e-maile od sponsorów. Przebiegł je szybko wzrokiem i aż sapnął. Kiedy zakładał bloga oczekiwał, że zainteresują się nim czasopisma branżowe czy producenci naturalnych preparatów na wypróżnienia, tymczasem… oferowano mu kontrakt na reklamę lakieru do paznokci oraz męskich japonek. Proszono go tylko o pomalowanie paznokci/założenie klapek i prezentowanie ich przy każdym zdjęciu z odpowiednim dopiskiem. Wróżbita uśmiechnął się z satysfakcją – nie dość, że jego system zaczynał działać, to jeszcze poczuł, że oto wreszcie stanął u progu wielkiej kariery.

h
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: