polskie centrum bizarro

„Hit or Shit” by Karol Mitka

In Opowiadania on 26 września, 2014 at 6:00 am

niedobreliterkitxtJeśli śledzicie rozwój niedobrych literek, łatwo dojdziecie do wniosku, że nasza ekipa w trudzie i znoju, a czasem także z narażeniem życia opornych klawiatur przygotowuje dla was kolejne wiekopomne dzieła. Niekiedy przychodzi nam to z większą łatwością, kiedy indziej zaś walka z opornymi (nie)dobrymi literkami przypomina rzeźbienie patykiem w granitowej skale. Jako osobnicy poniekąd życzliwi światu staramy się publikować możliwie różnorodne i zjadliwe twory…

Ciężka bywa to praca, mozolna, a przede wszystkim czasochłonna. Stąd zdarza się, że na własną twórczość często tego czasu już brak. Na szczęście Karol Mitka postanowił zrezygnować ze snu i jadła (ponoć od miesiąca żywi się jedynie energią płynącą z kosmosu), dzięki czemu wykroił dla was konkretny kawałek literackiego tortu. Torty, jak pewnie zdążyliście się przekonać, smakują raz lepiej raz gorzej, niektóre pachną, inne nie. Ten od Karola zdecydowanie nie pachnie. Za to jest treściwy i pożywny. Pozostaje więc życzyć wam smacznego (choć odporny żołądek nie będzie od rzeczy).

h

Karol Mitka

Hit or Shit

h

Siedzę w korytarzu wypełnionym kompletnymi pojebusami, zastanawiając się co ja tu do jasnej ciasnej robię? No dobra, doskonale wiem z jakiego powodu przyjechałem na ten zasrany casting. I dam wam dobrą radę. Jak już jesteście nawaleni w sztok i myślicie, że jednym pstryknięciem palców możecie zawojować świat, trzepnijcie się lepiej porządnie w makówę, idźcie do domu, puśćcie pawia i połóżcie się spać. W żadnym wypadku nie pozwólcie, tak jak ja, wkręcić się w jakiekolwiek debilne zakłady. Mądry Polak po szkodzie, kurwa…

Spode łba zerkam na sporych rozmiarów ekran wiszący tuż obok drzwi prowadzących na scenę. Dzięki niemu mogę umilić sobie czas obserwowaniem co też interesującego zaprezentują poprzedzający mnie uczestnicy.

Rozpoczyna się program. Najpierw czołówka rodem z amerykańskich show. Zza czerwonej kurtyny wynurza się wielki płonący napis „Hit or Shit”, w tle tnie kaprawa muzyczka, a po chwili za długim stołem przykrytym obrusem z flagą USA siadają członkowie jury. Prezenter w obszytym kolorowymi cekinami fraku przedstawia ich krzykliwym głosem. Boże, co za porażka!

Pierwszy z jurorów to Edzio Pedzio, ubrany w jakieś badziewne fatałaszki gej znany z tego, że kiedyś marzył o stosunku z Freddym Mercurym, a raz Elton John przypadkiem charknął mu prosto w gębę podczas koncertu. Od tamtej pory Edzio nie mył twarzy i z dumą nosi tę żelę zaschniętą na czole.

Drugim oceniającym jest Wojtacha de Łuszczyca. Ponoć piosenkarz, jednak nikt nigdy nie słyszał żadnej jego piosenki. Krążą plotki, że gra na gitarze, ale jak raz dali mu kobzę, to o mało nie udusił się strunami. Nie wiadomo, jak to zrobił, bo przecież kobza nie ma strun. Podczas wizyty królowej Elżbiety II w Polsce przypadkowo nadepnął jej na buta, a kiedy zrugała go oburzona, odparł: „Weź nie pierdol, bejbe!”. Po tym incydencie przez dwa dni królował na głównych stronach portali plotkarskich.

Trzecia jurorka, Nadina Leszcz, to znana osobistość w Gruzji. Promowała tam nasz kraj, czym rozwiązała problem nielegalnych imigrantów. Po kilku jej występach już nikt nie chciał tu uciekać. Do tego gdy Celin Dion śpiewała w Polsce, Nadina wypucowała jej buty. Gwiazda szczyci się też sukcesami za oceanem. Jedna z jej piosenek jest regularnie puszczana członkom organizacji terrorystycznych podczas przesłuchań w Guantanamo. Podobno jeszcze żaden nie przetrwał tej tortury.

Po prezentacji jurorów, zza kurtyny wybiega pierwszy uczestnik. Chudy jak szczapa, nieogolony i brudny. Pcha przed sobą sklepowy wózek wypełniony hamburgerami, hot-dogami, kebabami oraz masą innego śmieciowego żarcia. Z kieszeni potarganej flanelowej koszuli wystaje litrowa butelka wódki.

– Jak masz na imię, mój drogi, uci puci? – pyta Edzio Pedzio, wykonując dłonią gest zwany „wiotkim nadgarstkiem”.

– Roman – odpowiada facet, po czym zabiera się za pałaszowanie fast foodów.

Dosłownie wpycha w siebie to żarcie, połyka bez gryzienia, aż jego brzuch puchnie jak u kobiety z przenoszoną ciążą. Po opróżnieniu wózka zapija wszystko gorzałą. Osusza flaszkę jednym haustem. Publika szaleje, oniemiali z zachwytu ludzie klaszczą na stojąco, wyją i wiwatują. Ale to nie koniec przedstawienia. Roman zaczyna się krztusić, ślinić i charkać. Oczy wychodzą mu z orbit, twarz przybiera kolor zgniłej zieleni, bebech faluje. W końcu puszcza obfitego pawia. Rzygi, nim rozbryzgują się na podłodze, przybierają masę różnorakich kształtów – lew, samochód, smok, penis we wzwodzie. Roman znów przypomina wychudzonego menela. Kłania się nisko i w oczekiwaniu na werdykt beka kilkakrotnie.

– Pięknie. Wszystko pięknie – zaczyna Wojtacha – ale to chyba troszkę za mało. Szukamy tu ludzi naprawdę WYJĄTKOWYCH. Ale oczywiście nie skreślamy nikogo. Czy mógłbyś się rozebrać do naga i wytarzać w tych rzygach?

Romek bez szemrania wykonuje polecenie. Zrzuca z siebie ciuchy i wskakuje w kałużę wymiocin. Oblepiony niestrawionym żarciem turla się, robi fikołki, orzełki, pajacyki. Nad jurorami zapalają się trzy ogromne, zielone litery:

HIT

Uradowany Roman zbiega ze sceny, znacząc drogę cuchnącymi resztkami jedzenia. Publika żegna go gromkimi brawami.

Po Romanie swoje talenty prezentuje coś, przedstawiające się jako Tomololo. Chyba hermafrodyta, bo kiedy opuszcza spodnie, pod penisem w stanie wzwodu ukazuje się ociekająca sokami wagina. Tomololo wpycha sobie fiuta w piczę i jedzie z samogwałtem. Wśród jęków, stęków, ochów i achów stawia pod siebie twardego kloca. Stopami rozdziela go na kawałki, rozpoczyna żonglerkę. Wywija nogami z niesamowitą prędkością, a brązowe bobki ze świstem przecinają powietrze. Wraz ze spustem we własną cipę sprawia, że spadające kulki gówna układają się w piramidkę.

Publika klaszcze, piszczy i wyje. Na ich twarzach maluje się bezgraniczny zachwyt. Nina ucisza tłum i zabiera głos.

– Podobało mi się niesamowicie, ale tradycją programu „Hit or Shit” jest, że musisz dostać jakieś zadanie. Czy mogłobyś zmasturbować się tym stolcem?

Tomololo prosi o kawałek sznurka. Ktoś z obsługi programu przynosi grubą dratwę i hermafrodyta nawleka na nią bobki jak koraliki. Następnie wpycha sobie to improwizowane „narzędzie rozkoszy” do pochwy. Wkłada je i wyciąga, wkłada i wyciąga, a gówno rozpuszcza się pod wpływem ciepła oraz tarcia, spływa po udach i pośladkach. Gdy kulki nikną całkowicie, ciałem Tomololo wstrząsa spazmatyczny skurcz. Nad każdym z jurorów zapala się napis:

HIT

Trzeci występ jest dosyć krótki. Młody chłopaczek, na pozór wyglądający normalnie, wbiega na scenę i bez słowa dokonuje rytuału seppuku plastikowym nożem. Zajmuje mu to trochę czasu, bo skóra nie daje się łatwo przeciąć, w końcu jednak wywleka sobie z brzucha jelita, owija wokół ciała, a potem pada zemdlony albo martwy. Trudno powiedzieć, bo dwóch gości z ekipy natychmiast wynosi go za kulisy. Ale, co dziwne, jury zapala zielone światełka.

– Nieźle, zaskoczył nas całkowicie. Jebnął nam tym popisem prosto w twarz. Jeśli przeżyje, chcielibyśmy widzieć go w kolejnym etapie – uzasadnia tę decyzję Wojtacha.

Nadchodzi moja kolej. Jestem zdenerwowany, drżę, nogi uginają się pode mną. Kurwa, co ja tutaj robię? No dobra, wszyscy wiemy…

Staję przed komisją, a oni wpatrują się we mnie świdrującym spojrzeniem.

– Jak masz na imię, ptaszynko? – pyta Edzio Pedzio.

– Karol – bąkam.

– A co nam zaprezentujesz?

Szlag. I co teraz? Zakład w sumie nie przewidywał występu. Miałem tu tylko być, wyjść na scenę, pokazać się. Ale może zaświrować? Zrobić coś z jajem? Ale co?

Publika milczy. Jurorzy milczą. Ja milczę. W tle słychać narastającą muzykę.

– W zasadzie, to ja lubię czytać… – bąkam niepewnie. – Dużo czytać. Fantastyki, książek naukowych, reportaży o ludziach. Próbuję też pisać, mogę kawałek zacytować. Co państwo na to?

Na widowni rozlega się przeciągłe buczenie, ogłuszające gwizdy. Pojawiają się ręce z kciukami skierowanymi w dół. Jurorzy nadal milczą. Nad ich głowami zapalają się trzy czerwone napisy:

SHIT

Umieram, przywalony krowim łajnem zrzuconym ze zbiornika zamontowanego pod stropem.

h

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: