polskie centrum bizarro

Bizarrowe polecanki – część 3

In Różne, różniste on Październik 23, 2014 at 10:05 pm

logo recaBizarrowcy, jesień w pełni, na dworze albo plucha, albo zaraz będzie plucha… więc jak się bawić? Chcielibyście coś poczytać, zgadliśmy? Cóż, możecie zacząć od pojawiających się tu na literkach wykwitach literatury, lecz nie tylko nami człowiek żyje, prawda? Zwłaszcza, jak tyle czyta, że wiecznie niedoczytany.

Ale spoko, my też tak mamy i to generalnie znamy, więc spieszymy z trzecią rundą polecanek, gdzie podtykamy wam niby obce, a jakże swoje. Tym razem w trochę innej, bardziej eseistycznej konwencji w dodatku, bo co jak co, ale urozmaicenia zawsze w cenie.

Dziś też tylko jeden pisarz w naszym zestawieniu – ale za to ze wszech miar wyjątkowy. Przedstawi go zaś nasz wyjątkowy pisarz, Bartosz Orlewski, który, jak pewnie dobrze wiecie, rozsmakował się w bardzo konkretnych a specyficznych klimatach, więc przy okazji zdradzi, jak owo rozsmakowanie przebiegało… przynajmniej w części!

h

Bartkowe polecanki: Joe R. Lansdale

h

Nie napisałbym Za garść zbawienia, gdyby nie Joe R. Lansdale. Męczyłem się z tym opowiadaniem od 2008 roku. Najpierw miało być space operą z elementami westernu. Pomysł wydawał się dobry. Tylko wykonanie kulało. I to bardzo. Było gówniane, po prostu. Tekst odrzuciła Nowa Fantastyka, potem Esensja, i słusznie, bo gdyby został opublikowany w ówczesnej wersji, smród fuszerki ciągnąłby się za mną do śmierci. Recenzentki z Esensji zasugerowały, żebym ciął. Tak też zrobiłem. Pociąłem tekst bez litości, wyrzucając z niego niemalże połowę gównianych wersów i scen. Zanim jednak do tego doszło, stwierdziłem, że space opera, nawet z elementami westernu, to nie moja bajka. Zupełnie nie czułem tej konwencji, za to coraz mocniej skłaniałem się do napisania westernu z domieszką fantastyki, najlepiej cholernie dziwacznej, niesamowitej, niepozbawionej absurdu. Wyguglałem więc hasło „weird western”. W rezultacie, skacząc od linku do linku, trafiłem na opowiadanie On the Far Side of Cadillac Desert with Dead Folks (1989) Joego R. Lansdale’a. Przeczytałem pierwsze dwa akapity i od razu pomyślałem, że twórczość tego teksańskiego pisarza może okazać się Świętym Graalem mojego literackiego gustu.

h

„After a month’s chase, Wayne caught up with Calhoun one night at a little honky-tonk called Rosalita’s. It wasn’t that Calhoun had finally gotten careless, it was just that he wasn’t worried. He’d killed four bounty hunters so far, and Wayne knew a fifth didn’t concern him.

The last bounty hunter had been the famous Pink Lady McGuire-one mean, mama-three hundred pounds of rolling, ugly meat that carried a twelve-gauge Remington pump and a bad attitude. Story was, Calhoun jumped her from behind, cut her throat, and as a joke, fucked her before she bled to death. This not only proved to Wayne that Calhoun was a dangerous sonofabitch, it also proved he had bad taste” .

h

Byłem wpiekłowzięty. Jakbym oglądał film Tarantino, tyle że w wersji papierowej. Oczywiście przeczytałem niezwłocznie całe opowiadanie, zachwycając się ostrą, obrazoburczą, a momentami wręcz bluźnierczą prozą. On the Far Side of Cadillac Desert with Dead Folks okazało się jedynym w swoim rodzaju postapokaliptycznym westernem z bardzo nietypowymi zombiakami oraz cudacznymi bad guys, a raczej bad sisters.

h

„In the middle of the aisle, about halfway back, was a nun. Or sort of a nun. Her back was to him and she wore a black-and-white nun’s habit. The part that covered her head was traditional, but from there down was quite a departure from the standard attire. The outfit was cut to the middle of her thighs and she wore black fishnet stockings and thick high heels. She was slim with good legs and a high little ass that, even under the circumstances, Wayne couldn’t help but appreciate. She was moving one hand above her head as if sewing the air.

Sitting on the seats on either side of the aisle were dead folks. They all wore the round-eared hats, and they were responsible for the sound.

They were trying to sing.

He had never known dead folks to make any noise outside of grunts and groans, but here they were singing. A toneless sort of singing to be sure, some of the words garbled and some of the dead folks just opening and closing their mouths soundlessly, but, by golly, he recognized the tune. It was “Jesus Loves Me” (…)” .

h

Śpiewające umarlaki i szemrane zakonnice z zakonu Jesus Loves Mary? Znalazłem się w raju, i to raptem po przeczytaniu jednego opowiadania. Musiałem sięgnąć po następne. I sięgnąłem, wkraczając do literackiego eldorado dziwacznych opowieści. Problem polegał na tym, że Joe R. Lansdale napisał trzydzieści powieści oraz ponad setkę opowiadań, w dodatku zróżnicowanych gatunkowo, więc w obliczu ogromu czekającej mnie lektury uznałem, że w pierwszej kolejności poczytam jego westerny, zwłaszcza że czyniłem przymiarki do napisania opowiadania spod znaku colta i olstra, i potrzebowałem dobrych wzorców.

h

***

h

dinthew

h

Na pierwszy ogień poszły powieść Dead in the West (1986) oraz opowiadania ze zbioru Deadmen’s Crossing (2010) o przygodach wielebnego Jedidiaha Mercera, postaci podobnej do słynnego Salomona Kane’a, aczkolwiek różniącej się od howardowskiego purytanina brakiem jakichkolwiek złudzeń co do prawdziwej natury Stwórcy. Dead in the West, będące klasyczną opowieścią o pustynnym miasteczku obleganym przez hordy ożywieńców, oraz opowiadania The Gentleman’s Hotel (2007), Deadman’s Road (2007), Crawling Sky (2009) i Dark Down There (2010), w których rozczarowany sobą i światem wielebny staje do walki z kolejnymi potworami w zapomnianych przez Boga mieścinach i zakątkach Dzikiego Zachodu, powinny przypaść do gustu każdemu, kto zaczytywał się opowiadaniami Roberta Erwina Howarda, a zarazem przepada za scenami rodem z filmów Quentina Tarantino, np. takimi jak niniejsza:

h

He is gut-shot by the way, the Reverend said, waving the revolver at the man writhing on the floor, and he has a long way to go before the trap door opens and he drops through. Somebody ought to help him out.
Damn, said the man in the high water pants, finally lowering his leg. That there was my brother.
Do you have other brothers and sisters? the Reverend asked.
The man watched his brother roll about on the floor. He looked at the Reverend. What?
You heard me. The Reverend was looking around as he spoke, in case anyone wanted to test him.
He’s my only kin.
Now, said the Reverend, you are an only child, and an orphan. Or soon will be.
Damn, High Water Pants said.
Have we finished our business? the Reverend asked.
For now, said High Water Pants. He went to his brother and bent down and pulled his blood-covered hands away from the wound, gave it a look. That ain’t good, he said.
I’ve done been kilt, his brother said. Oh, God. It hurts awful. He rolled around on the floor some more.
High Water Pants sighed. He went over to the wall, took hold of a two-by-four that was nailed there, but had warped enough for him to pinch it with his hands. He tore it loose of its nails. There was a screech of lumber as it came free, revealing a gap in the wall. He walked back to his brother.
Now close your eyes, Zender.
Oh, shit, Zender said, and closed his eyes” .

h

Opowiadania o Jedidiahu Mercerze przeczytałem wielokrotnie – najpierw dla przyjemności, następnie w celach, powiedzmy, naukowych, bawiąc się w literacką inżynierię wsteczną z zamiarem poznania klocków, z jakich Lansdale stworzył tak znakomite historie. Zdobytą w ten sposób wiedzę wykorzystałem we własnej twórczości. I chyba z niezłym skutkiem, skoro powstające w bólach Za garść zbawienia zostało ostatecznie opublikowane w Nowej Fantastyce.
Joe R. Lansdale napisał także kilka westernów pozbawionych elementów fantastycznych, jednakże w przypadku powieści The Magic Wagon (1986) można nabrać wątpliwości, czy jest ona zwyczajnym westernem, skoro opowiada o perypetiach pewnej aktorskiej trupy, w której skład wchodzi m.in. orangutan-zapaśnik, mumia Dzikiego Billa oraz domniemany syn słynnego rewolwerowca, a cała historia już na pierwszej stronie atakuje czytelnika bardzo prostym, choć wiele obiecującym akapitem:

h

„Wild Bill Hickok, some years after he was dead, came to Mud Creek for a shoot-out of sorts. I was there. Let me tell you about it” .

h

thick

h

Najnowszy historyczny western Lansdale’a pt. The Thicket (2013) zaczyna się jeszcze lepiej, bo wrzącym od świetnych pomysłów iście wybuchowym zdaniem:

h

„I didn’t suspect the day Grandfather came out and got me and my sister, Lula, and hauled us off toward the ferry that I’d soon end up with worse things happening than had already come upon us or that I’d take up with a gun-shooting dwarf, the son of a slave, and a big angry hog, let alone find true love and kill someone, but that’s exactly how it was” .

h

Śmiem twierdzić, że The Thicket jest jednym z najlepszych dzieł teksańskiego pisarza, lubianym przez mnie na równi z On the Far Side of Cadillac Desert with Dead Folks. Mrocznym, brutalnym i bluźnierczym, a przy okazji zabawnym – w dodatku Lansdale napisał go w swoim charakterystycznym, nieco gawędziarskim stylu, z wielką wprawą czerpiąc z konwencji westernu, thrillera, horroru oraz bildungsroman. Miłośników aktorskiego talentu Petera Dinklage’a zainteresuje z pewnością wiadomość, że aktor znany z roli Tyriona Lannistera zagra w ekranizacji The Thicket łowcę nagród o ksywce Shorty.

h

***

h

thebestlansdale

h

Żeby poznać inne odcienie twórczości Joego R. Lansdale’a, sięgnąłem po zbiór The Best of Joe R. Lansdale wydany w 2010 roku przez Tachyon Publications. Wśród szesnastu tekstów znalazły się jedne z najlepszych, jakie napisał Lansdale, łącznie z wielbionym przeze mnie On the Far Side of Cadillac Desert With Dead Folks.
Lekturę zacząłem od opowiadania Godzilla’s Twelve-Step Program (1994), które uświadomiło mi, że Joe R. Lansdale tworzył bizarro fiction zanim w pierwszej dekadzie XXI wieku Carlton Mellick III i inni literaccy szaleńcy z Portland uczynili z tej konwencji względnie rozpoznawalną markę. W Godzilla’s… Lansdale opowiedział o terapii tytułowego potwora zmuszonego przez rząd do porzucenia destrukcyjnego stylu życia. Z kolei w Fire Dog (2003), które trafiło razem z innym opowiadaniem Lansdale’a pt. Mr Bear do wydanej w 2012 roku antologii The Best Bizarro Fiction of the Decade, teksański autor przedstawił historię faceta, który dostał posadę strażackiego psa. W rezultacie status społeczny głównego bohatera nieoczekiwanie wzrósł, a jego pożycie małżeńskie zyskało nowy wymiar. Zamiłowanie i talent do tworzenia iście dziwacznych opowieści Lansdale potwierdził opowiadaniem Bubba Ho-Tep (1994), w którym Elvis Presley oraz czarnoskóry (sic!) JFK, dożywający kresu swych dni w domu spokojnej starości, zmuszeni są stawić czoła starożytnej mumii żywiącej się ludzkimi duszami. Absurdalne? Z pewnością, za to świetnie napisane. Opowiadanie doczekało się ekranizacji w reżyserii Dona Coscarelliego. Elvisa zagrał Bruce Campbell, aktor znany z roli Asha Williamsa w serii Evil Dead, natomiast w JFK wcielił się Ossie Davis.

h

Bubba ho-tep

h

Don Coscarelli wyreżyserował również pierwszy odcinek telewizyjnej serii Masters of Horror oparty na innym opowiadaniu Joego R. Lansdale, zatytułowanym Incident On and Off Mountain Road (1991), którym pisarz pokazał swoją klasę jako twórca horrorów. Incident… znalazło się w omawianym zbiorze i jest jedną najlepszych wariacji na temat klasycznego motywu psychopatycznego zabójcy w pogoni za bezbronną ofiarą, jakie było mi dane przeczytać. Jednocześnie stanowi bardzo dobre wprowadzenie do dziwacznej krainy zaludnionej innymi horrorami Lansdale’a, z których najsłynniejsze to trzy powieści z serii The Drive-In (The Drive-In: A “B” Movie with Blood and Popcorn, Made in Texas, The Drive-In 2: Not Just One of Them Sequel, The Drive-In: The Bus Tour) opowiadające o losach grupy miłośników kiepskich filmów grozy uwięzionych przez żarłoczną ciemność w samochodowym kinie.
Następnymi opowiadaniami z The Best of Joe R. Lansdale mieszkający w Nacogdoches pisarz dał się poznać jako twórca znakomitych historii sensacyjnych z domieszką noir i thrillera, rozgrywających się pod teksańskim niebem. The Big Blow (1997) i The Events Concerning A Nude Fold-Out Found in a Harlequin Romance (1992), bo o tych tekstach mowa, oferują czytelnikowi niepowtarzalny klimat Wschodniego Teksasu, sporą dawkę czarnego humoru, obecnego zresztą w większości opowiadań i powieści Lansdale’a, oraz powodujące niespodziewany opad szczęki perypetie barwnych bohaterów. Osadzona w 1900 roku akcja The Big Blow kręci się wokół walki bokserskiej, której tłem jest najtragiczniejszy w dziejach USA huragan Galveston (według różnych szacunków żywioł zabił od sześciu do dwunastu tysięcy osób). W The Events… śledzimy prywatne dochodzenie wyjątkowo niedobranej pary protagonistów prowadzące do niesamowitej sceny finałowej z płonącymi pudlami. Mad Dog Summer (1999) uderza w poważniejszy ton mroczną historią kryminalną z czasów Wielkiej Depresji. Ten ostatni tekst, pierwotnie opublikowany w 1999 roku, zgarnął Nagrodę im. Brama Stokera. Następnie Lansdale przerobił go na wielokrotnie nagradzaną powieść The Bottoms (2000), której ekranizacji podjął się niedawno Bill Paxton.
Na deser zostawiłem sobie trzy opowiadania: Steppin’ Out, Summer, ’68 (1991), Night They Missed the Horror Show (1988) i White Mule, Spotted Pig (2007). Pierwsze okazało się bardzo zabawną powiastką o grupie znudzonych przyjaciół, z których żaden nie ma samochodu, a tym samym, jak to w USA, szansy na piątkową randkę z widokiem na bzykanko. Chłopcy nie tracą rezonu i postanawiają pomimo braku funduszy spędzić noc z prostytutką. Niestety nie wszystko idzie zgodnie z planem, gdyż wybucha drobny pożar i bohaterowie muszą szybko zrewidować swoje plany. Typowy Lansdale – obrazoburczy, nieco wulgarny i cholernie zabawny. Night They Missed the Horror Show zaczyna się podobnie: dwóch znudzonych rednecków rezygnuje z piątkowego seansu w samochodowym kinie i wpada na pomysł, aby podpiąć do impali jednego z nich znalezione przy drodze zwłoki psa i poszaleć przez resztę wieczoru na szosie. Początek historii jest niewinny, ale mniej więcej w połowie wyparowują z niej zabawne nuty i całość ląduje w szufladce z napisem HORROR, obnażając ironiczny charakter tytułu. Genialne opowiadanie. Akcja White Mule, Spotted Pig toczy się dla odmiany w 1909 roku. Frank, słynący wyłącznie ze złych pomysłów, postanawia wygrać coroczny wyścig mułów. Problem w tym, że muł, którego odziedziczył po ojcu, ginie od uderzenia pioruna. Frank nie ma pieniędzy na nowe zwierzę. Postanawia więc zapolować na tytułowego Białego Muła i Nakrapianą Świnię, zamieszkujących według legend okoliczne bagna. Epicka opowieść zaludniona cudownie obrzydliwymi postaciami, pełna soczystych, znakomicie napisanych dialogów (co jest swoistą normą w opowiadaniach Lansdale’a).

h

***

h

I to byłoby na tyle… tytułem wstępu, bo chyba oczywiste jest, że powyższymi polecankami ledwie nadgryzłem twórczość Joego R. Lansdale’a. Nie ukrywam, że jestem fanem teksańskiego pisarza i mój stosunek do jego dzieł jest entuzjastyczny. Nie mam jednak wątpliwości, że na wymienione wyżej teksty, w których gatunkowe konwencje zostały wykorzystane jako punkt wyjścia do opowiedzenia smakowitych historii przełamujących czytelnicze oczekiwania, powinien spojrzeć łaskawym okiem niejeden miłośnik weird i bizarro fiction.
Ja spojrzałem.
I nie żałuję.

h

Ustępy z opowiadań i powieści zawarte w tekście:

1. Joe R. Lansdale, On the Far Side of Cadillac Desert with Dead Folks w: The Best of Joe R. Lansdale, Tachyon Publications (2010)
2. Ibidem.
3. Joe R. Lansdale, The Dark Down There w: Deadman’s Crossing, Tachyon Publications (2010)
4. Joe R. Lansdale, Magic Wagon, Bantam Book (1986)
5. Joe R. Lansdale, The Thicket, Mulholland Books (2013)

h
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: