polskie centrum bizarro

„Gritty reboot” czyli pakiet drabblowy od Marka Grzywacza

In Opowiadania on Maj 11, 2015 at 6:00 am

niedobreliterkitxtDawno nie dawaliśmy wam czegoś krótkiego, a sycącego na ząb. A przecież nie samymi długimi tekstami człek żyje. Zresztą, w króciźnie bizarro sprawdza się bardzo bizzarycznie i z dodatkową porcją dżemu. Paskud najbardziej lubi dżem z bakłażanów, ewentualnie z larw i dżdżownic. No, ale aż tak ekstremalnych wrażeń to chyba jednak nie chcecie…

Zamiast tego podsuwamy wam dziś krótkie drabblo-historyjki sprokurowane przez Marka Grzywacza. Znalazł on je na dysku swej maszyny literackiego zniszczenia (taka fajniejsza nazwa PC z zainstalowanym Wordem) i stwierdził, że trzeba by nimi sterroryzować świat. Opowieści są niezbyt przychylne zdrowiu mentalnemu, więc prawdopodobnie mu się to uda.

h

Gritty reboot

h

Chudzielec o ziemistej cerze przemykał pomiędzy kamienicami. Wtem oślepiły go światła wojskowego jeepa.

Przesłonił je ogromny cień.

h

Złoty łańcuch kołysał się na łuskowatej szyi. Oprawca pochylił się nad więźniem.

– Gdzie jest, kurwa, Gąbka, Don Pedro?

– Nie wiem! Przysięgam!

– Gdzie!?

– Latające żaby to bajka! – zawył agent. – On tworzył broń chemiczną… To było w deszczu!

Gad pozostał niewzruszony.

Wrócił drab w zakrwawionym fartuchu. Na głowie kucharska czapka, w rękach metalowe naczynie.

– Rozgrzany olej, mamma mia! – oznajmił złowieszczo.

h

Profesor spojrzał przez okno swej celi. Jak zawsze padało.

– Nie wrócę. Nie po tym, co zrobiłem.

– Dla ojczyzny! – Smok zakrzyknął rozpaczliwie. – Zrobiłeś to dla ojczyzny!

h

Różnice w skali

h

Mieszkańcy Ziemi ze strachem uświadomili sobie, że coś im zabrano. Zniknęło wszelkie ciepło, zabrakło światła. A potem wszystko zaczęło się sypać.

Gdzieś na drugim krańcu Wszechrzeczy anomalia w czasie i przestrzeni wypluła ze swych kosmicznych ust Słońce.

Nasza gwiazda pędziła z niesłychaną prędkością. Na jej kursie szybko zjawił się czerwony gigant. Kolizja nieunikniona, wyciągał po nią grawitacyjne macki. Supereksplozja rozdarła pustkę przepotężnym rozbłyskiem gamma.

We wnętrzu znajdującego się w bezpiecznej odległości statku świątynnego kapłan zaintonował pochwalną pieśń. Podjęły ją tysiące wiernych głosów.

Po misterium nadszedł czas na rozmowy.

– Szczodrą ofiarę złożyliśmy – stwierdził obcy farmer. – Zbiory w tym roku będą obfite.

h

Przeżytkowie

h

Mężny król zbudził się w środku nocy. Zobaczył, że zło jest silne.

– Zło jest silne! – oznajmił więc. – Siły ciemności zewsząd nacierają, kto pomoże?

– Ja podejmę wyzwanie! Jam najsilniejszy! – odkrzyknął barbarzyńca.

– Ubiłem niejedną maszkarę – zaczął łowca wampirów. – Nie straszny mi mrok.

– Moja magia zbawi świat! – dodał czarodziej.

– Ruszamy!!! – wrzasnęli chórem.

– Ciszej tam! – Ktoś ośmielił się wtrącić.

Niewiele to dało.

Sanitariusz westchnął. Szpital był przepełniony. Cóż począć? Odkąd zamknięto potwory w zoo, ze złowrogich miejsc zrobiono rezerwaty, a z lochów zabytki klasy zerowej, tylko ich przybywało. Wariowali przez bezużyteczność własną.

Włożył zatyczki do uszu i już w spokoju mijał echo bojowych okrzyków.

h

Statek samotny

h

Statek żeglował po oceanie chmur, dzień i noc, nieprzerwanie.

– Czemu ciągle płyniemy? – spytał malec.

– Życie to ruch, brzdącu. Jeśli coś się nie porusza, to nie żyje – odpowiedział tata.

Przestrzeń nad ich głowami pociemniała. Zawyła syrena.

– Już czas – oznajmił ojciec.

– Jeszcze chwilę, proszę!

– Wiesz, że nie wolno zostać na pokładzie.

Ciekawość zawsze zwycięża. Zdołał się wymknąć na zewnątrz. I odkrył, że czegoś brakuje.

Chmury zniknęły.

W dole ujrzał zastygły Wszechświat. Całkowicie pusty.

Rano rozpacz. Śmierć dziecka to zawsze szok.

Wyrwał sobie oczy, by nigdy więcej nic nie zobaczyć. Język, by nie mówić o tym, co już widział. A potem się wykrwawił.

h

Twój własny promyczek nadziei

h

Czuła się źle. Nawet fatalnie. Depresja pełną gębą. Nie była niczego pewna, sensu też nie dostrzegała. Zdawało się, że jest tylko biednym kawałkiem mięsa w świecie bezdusznych podrobów.

Mijała akurat sklepik. Zobaczyła reklamę.

Odnów więzi ze sferą duchową. Twój własny promyczek nadziei!

W mieszkaniu prędko otworzyła pudełko po butach. Maciupki Jezus wstał, przeciągnął się. Aureolka nad jego głową jaśniała tak ciepłym światłem, że od razu robiło się lżej na duszy.

Pozostała kwestia ulokowania nabytku.

Próbowała postawić na parapecie, ale zaczął wskrzeszać zgniecione packą muchy. Spojrzała na puste akwarium. Odkręciła kran, napełniła.

Potem godzinami patrzyła, jak spacerował sobie po tafli wody.

h

Mały, dziwny czołg

h

Rodzice byli bardzo zmartwieni. Pewnego dnia syn zadeklarował, że nie ma zamiaru strzelać do ludzi. Na nic tłumaczenia, prośby, groźby. Okazał się nie do końca normalnym czołgiem.

Wysłali go więc do specjalnej szkoły dla krnąbrnych pojazdów bojowych.

Kazali wkuwać podręczniki o wyczynach czołgów na polu walki. Wuefista siłą ładował niesmaczne pociski, by mały zwrócił je wystrzałem. Koledzy z klasy rysowali mu na pancerzu pacyfki i zapychali lufę papierem toaletowym.

Dzieciak nie wytrzymał. W akcie desperackiego buntu zwyczajnie eksplodował. Zabrał ze sobą większość budynku, wszystkich znienawidzonych prześladowców.

Rodziców rozpierała duma. Może i był trochę dziwny, ale odszedł jak prawdziwa machina śmierci.

h

Cthulhu Girls

h

Obecnie dziewczęta podążają za różnymi modami, ale ta której oddały się one oszałamia. Kiedy paradują galeriami marketu, tłumy zastygają, oczarowane.

Wyjątkowo dbają o styl. Bluzeczki zdobią wzory szokujące nieeuklidesową geometrią. Kolczyki w kształcie groteskowych rzeźb dyndają przy uszach. Paski splecione w kojarzące się z podmorskimi domenami fale. Włosy zielone lub unikalnej barwy Hastur Blonde.

Trend wykracza poza ubiór. Lansują się na kieszonkowe wydania Necronomiconu, w słuchawkach ich iPodów królują dubstepowe remiksy pieśni mieszkańców zapomnianych przez czas wysp.

Tak młode, a już kusicielki. Gdy zafascynowany przystojniak spogląda na nie lubieżnie, z dekoltów uwalniają się skryte macki i machają do niego zalotnie.

h

Bo w życiu potrzebne są drobne przyjemności

h

Jej elegancka, przepiękna postać znika w ciasnej kabinie windy. Rozglądam się, wkraczam do akcji jak jestem pewny, że niechcianych obserwatorów brak. Szukam wzrokiem płaszcza. Jest biały, to ułatwia sprawę. Wszystko widać.

Mam grube, niezgrabne palce, więc muszę używać pensety.

Nie mogę się doczekać końca dnia. Gdy w końcu nadchodzi ta godzina, pędzę do autobusu jak oszalały. W domu dopadam szafki. Sprawdzam etykiety.

Arystokratka – odczytuję.

Wyjmuję torebeczkę, przenoszę zawartość do słoiczka. Dużo się zebrało. Przychodzi codziennie. Przystawiam naczynko do nosa, wciągam zapach. Włosy pachną nią intensywnie – klasą, perfumami i mrocznymi żądzami.

Nie uważam się za zboczeńca. Ot, niewinne hobby starego szatniarza.

h

Siła przyciągania

h

Znalazła się na granicy wytrzymałości. Tak samotna, że bardziej się nie da. Próbowała zwrócić uwagę tylu facetów. Chciała tylko obecności i odrobiny ciepła, poczucia miłosnego zjednoczenia. Wszystko na nic. Przyjęła do wiadomości, że jest odpychająca – jak mogło być inaczej, skoro praktycznie uciekali przed nią?

Musiała natychmiast coś zmienić. Żeby nie zwariować.

Wkładała w to całą energię. Skupiła się tak mocno, że zapadła się w sobie.

Stała się czarną dziurą.

Pędzili ku niej, złapani na grawitacyjne lasso. Rozciągali się z otoczeniem, wciągnięci wraz ze światłem, wykrzywieni jak czasoprzestrzeń. Aż wreszcie, w samym centrum osobliwości, zespalali się szczęśliwie z jej tytaniczną masą.

h
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: