polskie centrum bizarro

„Zwieracz na twarzy, a dobre maniery” by Patryk Bogusz

In Opowiadania on Luty 26, 2016 at 6:00 am

niedobreliterkitxtPewnie wielu z Was nie raz i nie dwa razy zastanawiało się, czy spotkana właśnie dziewczyna to w ogóle istota ludzka, czy może skonstruowana przez obłąkanych kosmitów mieszanka człowieka z glonojadem.

I na pewno każdy z Was nie raz parsknął śmiechem na widok laski, która zarzuca swój profil na fejsie setką samojebek z monstrualnym dziubkiem. Ale czy wiecie, jakie mogą być konsekwencje takich zabaw z urodą?

Czytając poniższy tekst Patryka Bogusza dowiecie się, co grozi damom, gdy zdecydują się na taki zabieg, co zaś mężczyznom, podczas spotkania z tymi wybrykami nawet nie natury, a ludzkiej nieudolności i głupoty.

h

Zwieracz na twarzy, a dobre maniery

h

To był upalny dzień. Żar lał się z nieba jak męskie soki na ciała bohaterek filmów dla dorosłych. Upał przeżywałem tym dotkliwiej, że poprzedniej nocy spożyłem zbyt dużo napojów alkoholowych. Jakich? Nie pamiętam, poza tym, że była to piorunująca mieszanka. Co robiłem w taki skwar poza domem? Jak zapewne każdy z czytających te słowa wie, kac objawia się pragnieniem spowodowanym odwodnieniem organizmu, do tego dodajmy temperaturę i brak jakiegokolwiek napoju w zasięgu ręki. W chacie nie ostała się nawet butelka mineralnej. Wodę w kranie miałem, to fakt, ale marzyłem o łyku zimnej coli lub czegoś w ten deseń. Sklep znajduje się po drugiej stronie ulicy, zatem uznałem optymistycznie, że dam radę do niego dotrzeć. Czekając na pasach na zmianę świateł, obserwowałem jak paruje asfalt, w tym czasie strumyk potu ściekł przez plecy, aż do dupy. Traumatyczne przeżycie.

– No, nie wierzę – usłyszałem pisk za sobą. Odwróciłem się i ujrzałem blond dziewczynę o dużych oczach. Stara znajoma, Monika. Od ostatniego spotkania minęły lata.

– Hej, co za spotkanie! – Wyściskała mnie. – Nic się nie zmieniłeś!

Chciałbym móc powiedzieć to samo. Pierwsze, co rzuciło się w oczy, to usta. Wielkie USTA, zajmujące pół twarzy. Co ona ze sobą zrobiła?! Skromny, figlarny uśmiech pozostał wspomnieniem. Obecny przypominał uśmiech szaleńca. Ubrać dziewczynę w fioletowy garnitur, ufarbować włosy na zielono i mogłaby zagrać w kolejnej części przygód mrocznego rycerza.

– Opowiadaj, co u ciebie? Tyle czasu się nie widzieliśmy, co za przypadek w ogóle…

Zalewała mnie potokiem słów, a ja nie mogłem się skupić na niczym innym niż wielkich warach! Nie patrzę w oczy, ani w cycki (które notabene same wypadały zza szerokiego dekoltu), widzę tylko to coś na twarzy. Dzieło szalonego chirurga plastycznego. Nie słyszę żadnych słów, jedynie mą głowę zaprząta myśl: „Czemu ma dupę na twarzy? Czy kobiety naprawdę myślą, że te kacze dzioby, zwieracze pod nosem, kręcą mężczyzn?”.

Cholera, na pewno są fetyszyści, których to podnieca – znałem dziewczynę, która umawiała się z facetami po czterdziestce, wiecie takimi, co to już im się normalny seks znudził i bzykała ich wielkim wibratorem, niektórzy prosili przy tym o smarowanie jaj majonezem i zlizywanie go, ale tacy goście to rzadkość, mniejszość znaczy.

– Masz chwilę, żeby porozmawiać? Wypić jakąś kawę or something like this? – pyta.

Nie wiem, co mam powiedzieć. Oblizuje zwieracz (wargę). Uśmiecham się.

– Czemu nie? Zapraszam na śniadanie.

– Śniadanie? Jest trzynasta, późne śniadania jadasz.

– Czasem się zdarzy…

Zabrałem ją do smażalni naleśników wuja Toma. Przystępne ceny, blisko domu, poza tym nic więcej bym w siebie nie wcisnął, a naleśnik z jagodami mógł poprawić samopoczucie. Monika wzięła z serem i śmietaną, na wierzch dużo cukru. Zlizała śmietanę z jednego, brudząc przy tym pyszczek w mętnej cieczy.

– Co powiesz o moich zmianach?

– O jakich zmianach mówisz? – zatopiłem widelec w naleśniku i szybko zapchałem usta, żeby ukryć śmiech.

– No, nie gadaj, że nie zauważyłeś… Zrobiłam sobie policzki, wygładziłam czoło i poprawiłam usta, teraz są bardziej seksi, nie uważasz?

– Na pewno rzucają się w oczy.

– Hi hi, z ciebie coś wyciągnąć, to normalnie jak chłopu kurę zabrać! Naprawdę nic się nie zmieniłeś, hi hi…

Przytakuję i zapijam jagodowe placki świeżo wyciśniętym sokiem pomarańczowym. Dziewczyna zakrztusiła się. Nie wiem, co robić? Czy wykonać chwyt heimlicha, czy podać wodę. Zamiast zrobić cokolwiek, patrzę na jej usta, które zwężają się, tworząc małą dziurkę. Monika kiwa mi ręką, żebym się uspokoił. Z dziurki na talerz wypada kupa. Mały ciepły balasik. Za chwilę znów nią rzuca i ze zwieraczo-ust wypada kolejny kawałek, troszkę większy niż poprzedni. Po tej czynności usta znów się rozszerzają. Dziewczyna wyciera serwetką resztki z dolnej wargi.

– Przepraszam, ale już nie mogłam wytrzymać. – Wymiotuje na talerz, co stanowi swoiste podsumowanie zaistniałej sytuacji. – No co? Tak, dziewczyny też srają!

Po tych słowach wstała i wyszła, a ja zapłaciłem za śniadanie. Kelnerka o tyłku w jabłko i opuchniętych nogach pokiwała głową z dezaprobatą.

– To prawda, dziewczyny też muszą się załatwiać – stwierdziła i spojrzała na mnie ze złością. Nie zostawiłem napiwku.

Po powrocie do domu uruchomiłem komputer i wszedłem na facebooka. Znalazłem Monikę W., która kilka minut temu oddała stolca ustami. Typowy profil dziewczyny. Setki zdjęć typu selfie (samojebek – ta nazwa znacznie bardziej przypadła mi do gustu), na większości z nich miała już twarz po zabiegu, wcześniejsze fotki musiała usunąć. Wystawiłem komentarz pod zdjęciem profilowym, że nie sra się przy jedzeniu na talerz i do tego nieładnie jest zostawiać drugą osobę z rachunkiem! Chwilę zwlekałem z kliknięciem w okienko „opublikuj”, ale uznałem to za słuszne. Skoro chcą być traktowane jak damy, niech tak też się zachowują. Jeśli jakiś szarlatan zamienił jej twarz w tyłek i nadał funkcje wypróżnienia ustom, to okej, jej sprawa, ale to nie usprawiedliwia rąbania przy śniadaniu. Tak jak nie mówi się z pełnymi ustami, tak nie wyrzuca się z siebie kału przy drugiej osobie. Przecież mogła przeprosić i pójść do łazienki. Pewnie wiele osób uzna to za chamskie upublicznianie tej niefrasobliwej historii i pogrążanie dziewczyny, której „usta” narobiły mi tyle obserwacyjnej przykrości, ale z chamstwem trzeba walczyć. Tak uważam i zdania nie zmienię.

h
h
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: