polskie centrum bizarro

„Miejska Apokalipsa A.D. 2016” by Wojciech „Keikan” Król

In Opowiadania on Maj 20, 2016 at 6:00 am

niedobreliterkitxtZimna Zośka, kwiecień plecień, luty – gluty, w maju jak w gaju… Nie, akurat to ostatnie niespecjalnie pasuje do naszej wyliczanki. Maj, jak widać na załączonym obrazku, nie rozpieszcza nas temperaturami. No, chyba, że ktoś jest zimnolubnym morsem, uwielbiającym ekstremalne chłody.

Ale zawsze może być gorzej. Tak, proszę Państwa; jeśli nie wierzycie, przeczytajcie króciaka sprokurowanego przez debiutującego na naszych łamach Wojciecha „Keikana” Króla.

Może być gorzej. A może i będzie…

Miejska Apokalipsa A.D. 2016

Był poniedziałek rano. Po wczorajszym grillowaniu bolała go głowa. Nie wiedział, czy to od dymu z węgla drzewnego wypalanego z czarnobylskich lasów, czy od gorzały wypitej w zbyt dużej ilości i w zbyt szybkim tempie, kupionej zresztą od tego samego biznesmena zza wschodniej granicy.
Nie miał pewności czy będzie w stanie dojść do przystanku, postanowił więc pojechać do roboty samochodem. Zdziwiło go, że nie słyszy co porannego szczekania psów sąsiada, dziś jednak w całej okolicy panowała wyjątkowa cisza.
Pewnie zamknął bestie w piwnicy – próbował sam się uspokajać. W końcu w nocy miała być burza. Wsiadł za kierownicę i ruszył swoją stałą trasą do pracy.
Słońce delikatnie przebijało się zza chmur, ale ściana żółtawej mgły nie pozwalała mu całkowicie ukazać swojego oblicza. Na dodatek kierowcy zebrało się na kaszel. To alergia przypomniała o sobie i o tym, że zapomniał założyć maseczki z filtrem powietrza. Na tablicy świetlnej przy drodze odczytał komunikat:

„stężenie pyłów i cząstek stałych w powietrzu – norma przekroczona o 450%”

Uff!!! – znaczy, że wszystko w porządku. Żadnych anomalii.
Jednak coś go niepokoiło. Coś wisiało w powietrzu i nie były to alergeny. Przejechał już kilka kilometrów, a nie minął jeszcze żadnego busa, żadnego TIRa. Ewidentnie coś musiało się stać. Przez ostatnie przebudowy miasta zwykle już o tej porze stało się w gigantycznych korkach.
Władze robiły wszak wszystko, aby zdążyć z remontami przed „Światowymi Dniami Moździerzy” i oblężeniem, które czeka miasto w tym okresie.
Wystraszył się jeszcze bardziej, gdy na torowisku biegnącym równolegle do jezdni, zauważył kompletnie pusty tramwaj. Na przystanku co prawda stały jakieś postacie przypominające zombiaki, ale być może one także padły ofiarą radioaktywnego węgla drzewnego lub wódki z Ukrainy.
W rekordowym tempie dotarł na parking swojej korporacji usytuowanej w centrum miasta.
Zazwyczaj ciężko tam było wetknąć choćby szpilkę, przez co spóźnialscy musieli długo krążyć po okolicy w poszukiwaniu miejsca parkingowego. Tym razem mógł zaparkować, gdzie bądź. Niesamowite!
Gdy wchodził do oszklonego wieżowca, wciąż pamiętającego czasy PRL, za to w ostatnim czasie gruntownie wyremontowanego i odnowionego – strażnik z uśmiechem przywitał go i otworzył drzwi wejściowe.
– A jednak są jeszcze jacyś żywi oprócz mnie – uśmiechnął się, pokazując strażnikowi przepustkę. Wszedł do hallu i nagle dostał olśnienia. Wszystko jasne! To nie był wybuch małej bomby neutronowej, ani atak gazów trujących! Nie chodziło też o epidemię śmiertelnego wirusa, który spowodował szybką depopulację miasta… Na wielkim elektronicznym zegarze odmierzającym czas pracy niewolników korporacyjnych widniała data:

„2 maja 2016 roku, poniedziałek, godzina 6.16”

– No tak – jęknął, klepiąc się w czoło gestem zwanym też jako „facepalm”. – To przecież środek weekendu majowego! Czemu, do cholery, nie wziąłem sobie na dziś wolnego?!
Noga za nogą poczłapał do windy, i z pewną dozą obrzydzenia nacisnął na klawiaturze szóstkę.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: