polskie centrum bizarro

„Krótki tragiczny żywot barowego neonu” by Kornel Mikołajczyk

In Opowiadania on Lipiec 8, 2016 at 6:00 am

niedobreliterkitxtTen tekst miał pojawić się na Niedobrych Literkach dawno temu. Postanowiliśmy jednak, że będzie miał fajną oprawę graficzną. Koniec końców oprawy nie ma, ale Paskud stwierdził optymistycznie, że przecież neony zazwyczaj same robią za oprawę wizualną. A ten, którego stworzył Kornel Mikołajczyk, potrafi znacznie więcej…

Zresztą, przekonajcie się sami.

Krótki tragiczny żywot barowego neonu

Noc 1 

Wiszę. Świecę.

Wiszę. Świecę.

Wiszę. Świecę.

Czekam na świt.

 

Noc 2

Wiszę. Świecę.

Wiszę. Świecę.

Wiszę. Świecę.

Przyciągam ćmy.

 

Noc 3

Wiszę. Świecę.

Warstwa martwych ciem oblepiających moje rurki zaskorupiała, przyciemniając jedną z liter. Co za tragedia…

Zaczynam migać na S.O.S.

Orientuję się, że w nazwie baru nie ma ani jednego O, ale jest już za późno, żeby się wycofać.

Migam czym popadnie, rozpaczliwie; wypisuję wiadomości na płótnie nocy:

R.E.S.U.L.P.U. P.U.R.U.S.X.

Ratunku! Pomocy!

 

Noc 4

Od wczoraj mrugam i spinam się jak głupi, tracąc z wolna moc. Tam, gdzie niegdyś lśniłem z fasady dumnym napisem SUPERLUX, wypaliły się niemal wszystkie litery: U, P, R, L oraz drugie U. Działają już tylko trzy.

Ludzie odczytują to, co z napisu zostało. Z jakiegoś powodu ta nowa forma podoba im się jeszcze bardziej. Zlatują się do mnie na podobieństwo ciem, całymi chmarami, roztrzepotani.

Wchodzą podnieceni, jakby im ktoś wtłoczył do oczu ksenon.

Wychodzą dziwnie przygaszeni.

 

Noc 5

Jakiś wkurzony palant próbował mnie dziś rozbić. Przyłożył pięścią prosto w P, więc pieprznąłem go prądem aż poszła para. Oblepia mnie teraz wraz z innymi ćmami barowymi. Dobrze mu tak, gnidzie. Moja wina, że źle zrozumiał napis?

Z działających liter zostało mi już tylko jedno smutne X. Rozpaczliwie puszczam w nie cały prąd i rozjarzam je jak jupiter, licząc na rychłą odmianę losu.

A nuż wreszcie ktoś przyjdzie i mnie naprawi?

 

Noc 6

Do lokalu zleciała się masa piratów. Tchnący rumem, jednoocy, bełkoczą coś o tym, że w miejscu „iksa” zawsze znajduje się skarb. Pochlebia mi to, szczerze powiedziawszy. Nawet stali bywalcy nie nazywali mnie nigdy „skarbem”.

Piraci zaczęli rozkopywać fundamenty. Właściciel trochę protestował, ale wzięli go na dach i puścili spacerkiem po desce. Protesty urwały się momentalnie, w okolicach chodnika.

Słyszę, jak ostrza łopat kaleczą twardą ziemię. Naramienne papugi skrzeczą przeraźliwie, kłótnie przeradzają się w gromkie strzelaniny.

Och, byleby tylko nie zerwali mi zasilania…

 

Noc 7

Mrugam. Błyskam. Ledwo działam.

Wieczorem piraci dokopali się do antycznej cywilizacji ukrytej we wnętrzu Ziemi. LED-owy wyświetlacz z naprzeciwka tak się podjarał tym faktem, że od kilku godzin nie wyświetla nic, poza „A SĄ TAM DINOZAURY? SĄ? SĄ? SĄ? JA ZAWSZE CHCIAŁEM ZOBACZYĆ DIPLODOKA!!!”.

Dinozaurów nie ma, jak na złość. Ani diplodoków, ani T-Reksów.

Są za to wielkie zmutowane świetliki.

 

Noc 8

Przy minimalnym oporze ze strony ludzi, świetliki opanowały Ziemię i zaprowadziły na niej Nowy Świetlisty Porządek. Mój znajomy LED-owiec działał jakiś czas w ruchu oporu, emitując wiadomości w stylu „POWER TO THE PEOPLE!!!”, „ZJEDNOCZCIE SIĘ W WALCE” i „POMOŻECIE?”, ale w końcu go usadzili. Został skazany jako dysydent i komisyjnie rozbity.

Nie wiem, co myśleć o tych wydarzeniach. Wiszę i mrugam resztkami sił, nie wadząc nikomu, nie mieszając się. Nowy Świetlisty Porządek czy ludzka cywilizacja – co to dla mnie za różnica?

Najważniejsze to wisieć i świecić, wisieć i świecić. Na tyle, na ile się da.

 

Noc 9

Świadomość Roju świetlików uznała jednogłośnie, że swoim złośliwym świeceniem naśmiewam się z ich tożsamości kulturowej i przejawiam tendencje rasistowskie zakrawające na faszyzm. Podpisali wyrok śmierci, rozbili moje rurki, wypuścili szlachetny gaz…

Myślę sobie teraz, że życie jest ulotne jak ćma. Jednej nocy wisisz sobie i świecisz – ze zdrowym, czerwonym osoczem pulsującym w rurkach – drugiej zaś mrugasz po raz ostatni, rozwiewasz się na wietrze i odchodzisz w wiekuiste nie-świecenie. W pustkę. W nicość, która po śmierci czeka nas wszystkich.

Chociaż, z drugiej strony, kto wie? Ja, okolony nimbem, wiszący męczennik, wprzęgnięty w fizyczną formę, niesłusznie skazany na śmierć… Może neony także idą do Nieba?

Czasem jedynym, co nam pozostaje, to marzyć i czekać na lepszy świat…

 

Noc ∞

Wiszę. Świecę.

Wiszę. Świecę.

Wiszę. Świecę.

Jestem w raju.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: