polskie centrum bizarro

„Opowieści z krainy Lineage” by Wojciech „Keikan” Król

In Opowiadania on Sierpień 12, 2016 at 6:00 am

niedobreliterkitxtTak to już jest z tą rzeczywistością, że jest ona różna. Dla jednych będzie gówniana, dla drugich kolorowa, dla trzecich nijaka, a dla kogoś innego wirtualna. I właśnie tą czwartą zajmiemy się tym razem. Tam, gdzie ktoś inny widzi zbiór zer i jedynek, tam ktoś inny widzi świat pełen wszystkiego, co ktoś inny sobie wyobraził i w formie tych zer i jedynek przelał na twardy dysk komputera.

Różnie to potem z tą rzeczywistością bywa. Są tacy, co to traktują ją jako dodatek do tej rzeczywistości rzeczywistej. Istnieją inni, którzy tę rzeczywistość nierzeczywistą mają za rzeczywistą. Można od tego dostać pierdolca albo padaczki, więc po prostu przejdźmy do dwóch krótkich tekstów w jednym, autorstwa Wojciecha „Keikana” Króla.

h

Opowieści z krainy Lineage

h

Pierwsza walka

 

Piorąc co sił w monstra jakowegoś nieopodal pomnika bogini, naszej Matki Shilien, uwidziałem postać biegnącą w kierunku Zniszczonego Zamczyska. Wpierwej tylko zwalisty kształt widziałem… Woj to był w Smoczą Zbroję zakuty, zaś w rękach dzierżył Smoczy Łuk. Godło jego nieznane mi się zdało, lecz zdziwiło mnie, że nad nim purpurowy symbol jarzył się płomiennie. Sam rycerz, biegnąc chyżo, ostrzeliwał się raz za razem. Tedyż zwietrzyłem braci z naszego sojuszu, do których ów łucznik strzelał… Trzech ich zliczyłem – także z purpurowymi symbolami nad nimi powiewającymi… Widać, że długi to pościg był, bo na ostatnich nogach parli przed się. Nie zastanawiając się długo ubiłem ostatniego czerwia, którego posoka i wnętrzności wylały się z łoskotem na ziemię i ruszyłem w pościg za wrogiem naszych przyjaciół. Używając mocy tajemnych, będących dumą Kamaeli, raz-dwa znalazłem się przy Smoczym Rycerzu, szarżując jednocześnie z błyszczącym mieczem w mej dłoni. Zbroja Smocza odporna była na moc mego oręża i krwawić łucznikowi nie pozwalała, więc całą potęgą ramienia mego natarłem, zużywając wszystkie pojmane dusze wrogów moich. Takiej mocy wojownik oprzeć się nie mógł! Stanął jak wryty, oczekując na razy przyjaciół moich. Nie trwało to długo jednak i woj ów, używając mikstury jakowejś znów rzucił się do ucieczki. Wbiegając na teren pulsujących lawą bagien, na pomoc łucznikowi przybyło dwóch magów noszących godła wojownika w Smoczej Zbroi. Elfy to były i szybkość ich zdała mi się zatrważająca. Z krzykiem rzucanych zaklęć biegli na nas, raz po raz rozświetlając niebo fajerwerkami czarów. Sojuszniczy magowie lepiej wyszkoleni byli przez swych mistrzów i pokonali wrogów bez szwanku dla siebie. Moja pogoń skupiła się na Smoczym Wojowniku… Gdy dobiegał już do zamku Aden, ostatni raz zebrałem wszystkie moje moce i dusze poległych w walce przeciwników. Zaszarżowałem na niego tak skutecznie, że upadł na kolana, błagając o szybką śmierć, która nadeszła z rąk moich braci klanowych. Długo jeszcze stałem nad jego ciałem w zadumie, jak wielkim musiał być wojownikiem. Jego – złamany teraz – Smoczy Łuk pokrywały dziesiątki nacięć, symbolizujące pokonanych wrogów. Zrozumiałem, że miałem szczęście, że nie zostałem jednym z nich… Po prostu szczęście.. Składając pokłon poległemu, udałem się do Aden, gdzie w karczmie przy mocnych trunkach i pieczonych Ketlirach świętowaliśmy do rana nasze zwycięstwo.

 

Pierwsza śmierć

I znowu sam… nikt nie chce iść na wyprawę – czy to wojenną, czy po łupy – z Kamaelem. Jakaś część boska w nim siedzi, a zarazem dzika bestyja budzi się, gdy poluje samotnie jak ten wilk na puszczy, oderwany od reszty kohorty. Samotny, bo nie ma drugiego Półanioła w gildii. Może doczeka się kiedyś soulbreakerki? I odda jej serce, w którym teraz tylko nienawiść mieszka. Widok zdewastowanego niegdyś przez olbrzymy zamczyska budzi w nim przygnębienie. Któż na to pozwolił przed wiekami? Czemu żadna siła – ni boska, ni ludzka, ani żadnej innej rasy w Aden – nie przeciwstawiła się tym barbarzyńskim gigantom? Dobrze, że wymarli. Tylko zardzewiałe, wyszczerbione miecze wbite w ziemię pod ich jaskinią przypominają, że to oni kiedyś rządzili światem. Mijając kolejne monstra, wbiegł na rozłożystą polanę na wzgórzu, skąd widok dobry rozciągał się na gościniec. Nigdy nie pozwoli, aby jakiś wróg wbił mu nóż w plecy – zawsze wpierw pokaże swoją twarz, wykrzywioną w grymasie pogardy dla śmierci… i dla tchórzliwych Nożowników, podchodzących od tyłu i zadających zdradziecki cios znienacka.

Wtem ujrzał w oddali postać biegnącą a znak jednej pięści nad jej głową się unosił. Necromancer jakiś to był, lecz summona przyzwać nie zdążył, gdy On już był przy nim. Wróg zaprzestał ucieczki, jakby przeczuwał, że na nic ona nie zda… Zwoju Błogosławionego chyba nie miał, bo we mgle się nie rozwiał. Stał tak tylko i patrzył na tą istotę półboską. Widząc postawę taką, Zomol nagrodził męstwo i dał czas na pożegnanie się z życiem… „WALCZ !” krzyknął raz i drugi… Bez skutku. Strach sparaliżował Necro… Cios jeden i drugi spadł jak grom na ofiarę… Dopiero wtedy zareagował ucieczką. Błąd! Nic gorszego zrobić nie można, niż uciekać od Kamaela. Jak wściekły pies zacznie on gonić uchodzącą ofiarę. Szarża… Necro krwawi… Szarża… Necro ogłuszony. Błysk miecza: świst przeszył okolicę, aż wrony zerwały się do lotu. Necro leży. Lecz cóż to?! Pojawia się druga postać… Kobieta… Elficka… Wskrzesza Necromancera… Krzycząc: „Don`t kill… pls!”.

Tym niebieskim załzawionym oczom nie można się oprzeć…

Cholera, znowu karma do zbicia, to już drugie PK dziś. Czemu oni nie walczą jak mężczyźni? To nie pojedynki.. to egzekucje… A potem swoje kobiety wzywają na pomoc! Kiedyś zginę przez te białogłowy… Lepiej skoczę do kowala, coby mi miecz naostrzył… Kto wie, ile dusz wrogów pochłonę jutro?

h
h
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: