polskie centrum bizarro

„na deskorolce lecę” by Rafał Kuleta

In Opowiadania on Październik 7, 2016 at 6:00 am

niedobreliterkitxtPaskud jest nieco ograniczony. Ciągle mu się wydaje, że najbardziej bizarryczną rzeczą na świecie jest demokracja polegająca na wysyłaniu na lukratywne stanowiska najgorszych mętów jacy się trafią. Gdyby potrafił pisać, to pisałby tylko o tym. A byłoby to nudne, że hej! I oczywiście nieprawdziwe, albowiem jak wszyscy wiemy, władają nami szlachetni i mądrzy mężczyźni i kobiety, o nieposzlakowanej opinii i nielepkich dłoniach.

Na szczęście o bizarro power świadczy nie tylko uroczy zmysł twórczy naszego Paskuda, ale błyskotliwie niezdrowe umysły rzesz jego padawanów. I tak, dla przykładu, prezentujemy Wam dzisiaj najnowsze tekstowe dziecko Rafała Kulety. Szorciak o zgrabnym tytule na deskorolce lecę jest zarazem ukłonem w stronę skejtświata. Aż się bowiem nasuwa pytanie, czemu tak późno na niedobrych literkach pojawiła się deskorolka….

Zapraszamy do lektury!

h

 na deskorolce lecę

h

i szum i tylko szum szum ale nie szum muszli tylko kółek bo lecę frunę pędzę na kółkach które zlewają się w jedno ze stopami z wibracjami owacjami przypadkowego przechodnia klaszcze szczeka jego pies a ja sobie jadę po prostu jadę nic nie robię tylko sobie lecę po niebie na wysokości uwolnionego od wszelkich trosk czoła what the fuck taki gówniany kamyczek o mało nie poleciałem na ryja ale na ryja raczej nie polecę bo gdybym nawet poleciał to się wywinę ot tak po prostu w końcu stopień w aikido mam i pady znam reaguję błyskawicznie kamyczek tylko wzleciał w powietrze spod kół się uniósł a ja szczęśliwy dalej lecę na deskorolce lecę bo nie jadę nigdy nie jeździłem zawsze tylko latałem lewitowałem unosiłem siebie ponad ziemią ciemną pełną trosk skowytu bólu ciulu myślałeś że jesteś panem wszystkiego na pejsbuku zamieszczasz filmiki popierdolniki które nawet nie są twoje tak do ciebie mówię panie janie sranie w banie obszczanie zesikanie zwulgaryzowanie poezji swoimi wałami tłokami mechanizmami sam się zwal baranie zrób sobie lewatywę w komitywie z poetką którą uwięziłeś kretynie

życie zbiera się na wymiociny wypociny lepiej z siebie wydobyć wyżłobić nowy styl bryl jak ernest emanuel na manualu w długim stylu wielkim ale długim bo jakieś sto metrów na rozgrzewkę a potem to nawet dwieście i tak po mieście w bezszeleście lecz szumie kółek średnica a co za różnica ważne że suną przesuwają się ślizgają szeptają szepcą do betonu asfaltu płyt chodnikowych wzrokowych wrażeń dostarczając zamykając się naprędce w pętlach otwierając się w zakrętach ukosach na skosach na poboczach ostre ścinki jakieś ollie wyższe poprawione już niższe bez znaczenia przygotowanie do flipa koncentracja asekuracja podskok demonstracja ollie kickflip nad murkiem na murek bez dziurek a jak dziurka to nowy kickflip i noseslide tailslide i znów manual tym razem taneczny bezpieczny jest tylko przepływ powietrza przez rozwiane na promieniach słonecznych włosach ach westchnienie jakiejś licealistki wspomnienie odżywa pamięć jeszcze gorąca o nocach za rączkę jeszcze nie do łóżka bo dziewictwo przed małżeństwem nie wypada choć dzisiaj to bez znaczenia ważna kasa i byle się pieprzyć byle gdzie i byle kiedy

więc by zapomnieć się nie upomnieć choć wspomnieć o pamięci która jak kupa się mięci w mętnie ponętnej rtęci co wierci się w tobie osobie i cię odpycha spycha na pobocze lecz jeszcze się bronisz i odpychasz od świata wypychasz jestestwo w tym prostym ruchu odruchu okruchu uczucia szczerego aż do bólu wrażego z tego prostego tak po prostu ruchu zrywu odpychasz świat zagarniasz czas stopą ale nie uciekasz wręcz przeciwnie lecisz właśnie do celu stajesz stoisz na blacie i lewitujesz planeta to kółko jedno z wielu kołujących orbitujących deskorolkujących po idealnie Mlecznej Drodze na której tylko koła kółka kółeczka dookoła łuków a w nich zakola a po nich kołowanie orbitowanie bo deskorolkowa galaktywizacja to aktywizacja w galaktyce z desek betonu asfaltu tudzież z pyłu gwiezdnego wyśnionego wymarzonego stworzonego z pełnego rozgwiezdnego szalonego ego swego jestem więc jadę od wolności do wolności większej niż największa ość wieloryba po których wnętrznościach też jeździsz kiedy śnisz i kiedy budzisz się i kiedy widzisz przed sobą świat rampę i motto na blacie: „deskorolkowanie to malowanie kołami po ścianie” to wtedy i tylko wtedy wiesz że żyjesz i nigdy nie umrzesz bo ciało po tamtej stronie to transfer i przelot na kolejną rampę i dusza tak lecieć może w nieskończoność

i leci

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: