polskie centrum bizarro

„Dylematy filoloszki” by Hubert Jarzębowski

In Opowiadania on Styczeń 6, 2017 at 6:00 am

niedobreliterkitxtNieczęsto zdarza się, że obawiamy się opublikować nadesłany do naszej redakcji tekst. Tym razem właśnie jest taka sytuacja. Najnowsze opowiadanie Huberta Jarzębowskiego czyta się świetnie, to rzecz pewna. Skąd więc biorą się nasze lęki/strachy/shizy? Przekonajcie się sami! (O ile oczywiście nie macie alergii na kremówki, bomby i wybuchy).

h

Dylematy Filoloszki

h

/Animowany program edukacyjny dla uczniów podstawówki i studentów kierunków humanistycznych/

 

W dzisiejszym odcinku: Filoloszka opuszcza swój chlewik i udaje się do cukierni cioci Analfabeci w celu zakupienia pysznych bez. Nagle do sklepu wbiega odziany w białe, zwiewne szaty terrorysta z turbanem na głowie i tykającą bombą w rękach.

– Allahu Akbar! – wita się głośno terrorysta. – Dawać mi tu natychmiast dziesięć słodkich jak miód bezów, albo będzie „bum”!

Wyczulona na sprawy języka Filoloszka natychmiast go poprawia:

– Bez! Mówi się bez.

– Bez czego?

– Bez „ów”! Mówi się „bez”, bez „ów”.

– Tak właśnie powiedziałem: „bezów” – zauważa terrorysta.

– Nie, nie, nie. Mówi się „bez”, a nie „bezów”.

– Nie bez „ów”? Czyli z „ów”! – zadumała się ciocia.

– Niech się pani w końcu zdecyduje – terrorysta ofukuje Świnkę. – A ty, bezbożnico, pakuj za ten czas moje bezy. Znowu popełniłem jakiś błąd?

– Nie teraz nie, „bezy” to poprawna forma.

– To tak czy nie, skoro bez „y”? Niech mi pani zapakuje moje, i tu następuje mianownik: kto?, co? – „bez”? Dostanę przecież kwiaty – irytuje się terrorysta. – Albo wiersz Różewicza.

– W kwiaciarni „bez” bez „y”, w księgarni też bez „y”, a w cukierni „bezy” z „y”.

– W księgarni „bezy”, a w cukierni: „bezyy”? Brzmi nie po polskiemu – dziwi się ciocia.

– „Poproszę bezy” bez dwóch „y”, ale z jednym „y”, a „dziesięć bez” bez „y” i bez „ów”.

– Przepraszam, ale najpierw muszę obsłużyć pana terrorystę. Proszę, oto pana dziesięć bezów, bez „y”.

– „Bez”! Bez „ów” i bez „y”, w bierniku „bezy” z „y”! – wścieka się Filoloszka.

– Jednocześnie bez „y” i z „y”? Dziwne, ale to pani jest filolożką. Pana dziesięć bezy, smacznego.

– Kim jest Iza? ­– zdumiewa się terrorysta. – A zresztą nieważne. Nie traktujecie chyba zbyt poważnie zagrożenia z mojej strony.

– Nie. Na pierwszy rzut oka widać, że ma pan dobre serce, tylko jest trochę zagubiony – tłumaczy spokojnie ciocia. – Poza tym ta pana bomba to zwykły, wielki budzik ze sklepu zabawkowego obok, przywiązany do kilkunastu lasek kabanosa. Może w pana kraju ktoś by się na to nabrał, my tu jednak jesteśmy dużo sprytniejsi, niż się wydaje.

Terrorysta spuszcza nos na kwintę i zastyga w bezruchu i apatii. Wskazówki zegara na bombie flaczeją i też wydają się smutne.

– Szanowny panie, czy mógłby pan odejść na bok? Chciałabym zawrzeć (znaczy nie w sensie – doprowadzić swoje ciało do temperatury stu stopni, tylko w znaczeniu doprowadzić do szczęśliwego końca) transakcję handlową z następnym klientem. Tą oto Świnką.

Terrorysta zwalnia miejsce przy ladzie.

– A więc, pani kochana, ile sobie pani życzy bezy bez „ów”?

– Boże, łaski! – wzdycha filolożka Filoloszka. – „Bez”!

– To jak łaski bez, to łaski bez. Żegnam – obraża się ciocia Analfabecia.

– Bez takich mi tu. Ja chcę bezy. I to bez mała dziesięć. To było tylko takie wykrzyknienie bez znaczenia. Chcę dziesięć bez, bez „ów”.

– Nie mamy bezbezów… I proszę nie mówić do mnie „mała”.

– Chcę „Bezbezów”, ale bez „bez” i bez „ów”.

– To jak nie chce pani ani bez, ani bezów, to co pani chce? Ciastko fryzjerskie?

– Bez. Dziesięć bez!

– Proszę się nie denerwować. Dziesięć bez dla pani, służę.  Bez żenady.

– No wreszcie powiedziała pani „bez”… Uff…

– Bezuff? To z niemiecka?

– Chce się dalej pani w to bawić?

– Nie, to bardzo męczące.

– No właśnie, ja też nie. A może pan ma ochotę? – zwraca się Filoloszka do terrorysty.

– Nie… – odpowiada nostalgicznie terrorysta. – Muszę paniom coś wyznać. Rzeczywiście nie jestem terrorystą.

Podejrzana postać z budzikiem przywiązanym do kabanosów zrzuca zwinnym ruchem szaty, a potem zrywa z głowy turban i ciska nim w kąt. Okazuje się być stojącym na dwóch łapach jamnikiem.

– Pozwólcie, że się przedstawię: Jarosław Psiklutaß. Jeśli ktoś ma ochotę spytać, czy moje nazwisko wymawia się „Psikutas z es”, niech się powstrzyma. Nie znoszę tego sztampowego dowcipu. Czterdzieści lat, szorstkowłosy, niestety impotent. Z tego ostatniego powodu zachowuję się, jak się zachowuję. Czy mógłbym poprosić o jedno duże opakowanie mieszanki ziół na erekcję? To, w którego reklamie chór aniołów „wie o tym Polska cała, że ci znowu stoi pała”.

– Obawiam się, że przyśniła się panu ta reklama – smutno odpowiada ciocia. Nie lubi zawodzić klientów cukierni.

– To w takim razie, szanowna cukierniczko, proszę mi zapakować dziesięć bezów.

– Bezuff – poprawia ciocia Analfabecia ze złośliwym uśmiechem.

– Na litość boską! – nie wytrzymuje Filoloszka. – Bez! Mówi się „bez”!

Dostojny Jamnik wydaje się rozgniewany nie na żarty. Spogląda na Filoloszkę z pogardą przez swój monokl i przemawia lodowatym mafijnym głosem:

– Myślałem, że się rozumiemy. Żadne „bez”, żadne „bez”! Nie jestem żaden „Psikutas bez es”, ani „Psikutas z es”, a Psiklutaß z dwoma „es” i z „el” epentetycznym w środku! Pochodzę z bocznej gałęzi śląskiej linii hrabiów Henckel von Donnersmarck i nie pozwolę, żeby mnie obrażano. Jeszcze jeden „Psikutas bez es” i zapomnę o tym, że jestem szlachcicem, a pani świnią i kobietą i bez żenady pani przypierdolę.

– Przepraszam najmocniej. To wina moja i moich parszywych studiów. I ogólnie kultury.

– Bez kitu, wzruszyłam się – wzrusza się ciocia.

Rzucona w kąt bomba zaczyna się trząść i tykać coraz głośniej i głośniej. Cała trójka zwraca głowy w jej stronę. Z budzika zaczyna wydobywać się dym.

– Bez sensu… – rzuca z przekąsem Filoloszka.

Bomba wybucha z głośnym BEZUFF!

Tak z niemiecka.

h
h
Reklamy
  1. A ja lubię takie lingwistyczne pogmatwiaszcze!

  2. A jeszcze jak jest przyprawione odrobiną (bez)sensu, to już szacun 🙂

  3. Absurd i nonsens! Poproszę o więcej 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: