polskie centrum bizarro

„Ranne wywody” by Wojciech „Keikan” Król

In Opowiadania on Luty 10, 2017 at 6:00 am

niedobreliterkitxtLuty zapluty, w nosach marzną gluty… Wbrew parszywej, postlodowcowej aurze, nie ustajemy w wysiłkach, prezentując Wam kolejne teksty ku pokrzepieniu serc… No, niekoniecznie ku pokrzepieniu, ale zawszeć.

Dziś kolejny szort Wojciecha Króla. Szort może nie optymistyczny, ale też nie bardzo pesymistyczny. Bo jakby na to nie patrzeć, koniec jest i początkiem, a lepsze jest wrogiem dobrego, czy jakoś tak. W każdym razie, czytajcie i podziwiajcie!

h

Ranne wywody

h

W sumie nie wiem czemu, ale z samego rana podczas jazdy samochodem do pracy naszły mnie myśli dotyczące apokalipsy. Wiem, to trochę dziwne. To znaczy nie to jest dziwne, że myślałem, bo to mi się wcale nierzadko zdarza, tylko sam fakt istnienia pojęcia apokalipsy. O co w tym wszystkim biega?
Najbardziej niezrozumiałym, a raczej podejrzanym jest dla mnie fakt, że ktoś na siłę próbuje nas do tej apokalipsy przyzwyczaić, oswoić z myślą, że kiedyś ona nadejdzie, że nie będzie wtedy ratunku, że jest to nieuniknione. Tak, wiem – ta idea zrodziła się jakieś dwa tysiące lat temu w czasach, gdy ani Paweł z Tarsu, ani nawet Sedes z Bakielitu nie mieli pojęcia o fuzji jądrowej, w wyniku której powstają raptownie obok nowych jąder atomowych także wolne protony, neutrony i cząstki alfa, czyli mówiąc prosto – bombie atomowej. Dlatego nie rozumiem, czemu wszyscy kojarzą to zjawisko z nuklearną zagładą, chodzeniem w maskach przeciwgazowych, mieszkaniem w podziemnych bunkrach i chorobami popromiennymi?
Skąd się wzięła taka wizja „postapo”, czyli bardziej po polsku brzmiąca „apokalipsa”?
Dlaczego koniec świata nie jest opisywany jako potop (który już kiedyś ludzkość podobno przeżyła)? Jak w takim ujęciu wyglądałyby wizje postapo? Ludzie byliby poprzebierani w pianki do nurkowania, z biegiem czasu zaś, w wyniku ewolucji wyrosłyby im skrzela i błony pławne między palcami? Zaraz, zaraz.. To już było w jakimś filmie z Kevinem Costnerem.
Może jednak bardziej realna jest ta wizja nuklearnego postapo. I to do takiej sytuacji ktoś nas chce przygotować od ponad dwóch tysięcy lat. Żeby dzień, w którym się obudzimy i „nie będzie teleranka, a u drzwi stanie Załoga dżi” nie był dla nas szokiem, lecz normalką. Ot, wstaniemy i pomyślimy: stało się – czas zejść do podziemia i założyć maski przeciwgazowe.
Ale co będzie potem? Co będzie już po apokalipsie? Może i na to znajdzie się wytłumaczenie wynikłe z moich rannych wywodów. Może jakaś etymologia może nam pomóc.
Dużo jest słów zawierających „apo”. Są apostołowie, apostaci albo apokryfy. Ale skąd apokalipsa? Otóż, Kalipso była ostatnią córką Heliosa. Więc jeśli zadamy sobie proste pytanie:
– A po Kalipso co będzie?
Odpowiedź powinna brzmieć:
– ApoKalipso nie będzie złodziejstwa, nie będzie pijaństwa, nie będzie Nietzschego.
Dobranoc, bo widzę, że „zima nadchodzi”.

h
h
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: