polskie centrum bizarro

„Czerpak” by Darek Kuchniak

In Opowiadania on Marzec 3, 2017 at 6:00 am

niedobreliterkitxtApacza dawno u nas nie było… Paskud twierdzi, że nawet gdyby na swym ognistym rumaku przyjeżdżał na Niedobre Literki co tydzień, to i tak by nie było nazbyt często. Tym razem Pewien Apacz – trochę już tradycyjnie – wpada w tarapaty. Przy czym są to tarapaty z gatunku tych, które mogą przytrafić się każdemu, nawet najbladszej bladej twarzy. I z których, niestety, trzeba umieć się wykaraskać. Tak więc tym mocniej polecamy lekturę najnowszego opowiadania Darka Kuchniaka.

Nie pożałujecie!

h

Czerpak

h

Laotańscy naukowcy, których dzieła śledzę ze szczególnym ukontentowaniem, zwykli mawiać: radość można czerpać na różne sposoby. Tymczasem istnieje realne zagrożenie, jakże potrzebnego społeczeństwu, procesu. Otóż nader często dochodzi do awarii czerpaka. Przy okazji należy wspomnieć, że w naszym kraju proces przywracania do użytku wspomnianego wyżej urządzenia nie należy do najprostszych. Wszystko dlatego, że słabo rozwinięta sieć serwisowa uniemożliwia naprawę w rozsądnym terminie. Moja sąsiadka, z którą gawędzę codziennie w kolejce po pieczywo, często powtarza, że zapewne dlatego Polacy są zwykle skwaszeni i zarażają smutkiem inne nacje.

Jak co dzień rano, zaraz po przebudzeniu mocuję się z kolejnymi bezdusznymi urzędnikami. Zastanawiam się, kto dał im tyle władzy i na wszelki wypadek kieruję pod jego adresem długą litanię przekleństw. W końcu wracam do siebie. Poirytowany i głodny jak stado szakali. Na chodniku przed domem widzę znajomą sylwetkę.

– Co słychać? – pytam machinalnie Pewnego Apacza.

– Zepsuł mi się czerpak – odpowiada wyraźnie zawiedziony. – Znasz kogoś od tych spraw?

– Mam ważniejsze sprawy na głowie. Zastanawiam się, jak długo będziemy znosić traktowanie nas przez biurokratyczną machinę niczym zwykłe barachło? – mówię głośno i dobitnie, tak aby nadać swym słowom należytą moc.

– Zapewne lepiej ci pójdzie, jak zostaniesz sam – rzuca cierpko czerwonoskóry.

– Taki z ciebie przyjaciel? Przeklinam cię! Niech pochłonie cię biurokratyczna machina!

– Niech tylko spróbuje. Mój cholesterol już dawno osiągnął poziom Czomolungmy, a wątroba od wieków tkwi w okowach marskości – kwituje Indianin i uśmiecha się złośliwie.

Wyczuwam w jego głosie nutkę nadziei, że rzucę wszystko i pomogę mu szukać fachowca. Indianin nie może żyć bez radości. Przerwy w jej dostawie traktuje jako dopust boży. A jest zbyt dumny, by poprosić o pomoc otwartym tekstem.

– Gdzie Szaman? – zagajam po chwili kłopotliwego milczenia.

– Wyjechał w cholerę z nową dupą – cedzi Apacz. – Nigdy go nie ma, gdy jest naprawdę potrzebny.

Przykry to widok, kiedy dojrzały mężczyzna chowa twarz we własnych dłoniach. Szukam w pamięci numeru telefonu do pana Stefana. Osoby zawiadującej wszelkimi pożądanymi kadrami w najbliższej okolicy. Krótka rozmowa i wiem na czym stoję.

– Nie ma powodu do zmartwień, przyjacielu – oznajmiam tryumfalnie. – W ciągu godziny nowiutki czerpak znajdzie się na progu twojego wigwamu.

– Mam u ciebie dług – mruczy wyraźnie zmieszany wojownik i odwraca głowę, nie zamierza pokazywać mi swoich łez.

Klepię go po ramieniu i znikam szybko w drzwiach mego domostwa. Siadam na kanapie. Łapię potężny haust powietrza i dopiero wtedy opadają emocje. Wyobrażam sobie jak Pewien Apacz dopada do estetycznie zapakowanej przesyłki. I po chwili chłonie radość z każdego atomu materii, jaką dane mu było spotkać na swej drodze. W takich momentach satysfakcja z tego, że udaje mi się podtrzymywać znajomość z panem Stefanem, smakuje podwójnie.

 

h
h
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: