polskie centrum bizarro

„Waginajem” by Kornel Mikołajczyk

In Opowiadania on 15 grudnia, 2019 at 6:00 am

niedobreliterkitxtNiedobre literki to jedno z tych miejsc, w których nie stawia się na statystykę. Nie ilość się liczy, lecz samo zuo i inne takie różności. Z tego, ale nie tylko z tego tytułu, jest nam szalenie miło zaprosić Was do przeczytania najnowszego opka Kornela Mikołajczyka. Prosim piknie!

Autora zapewne już kojarzycie – a ci szczęśliwcy, którzy dotarli na łódzki Kapitularz, tudzież krakowski Imladris, może nawet mieli okazję uścisnąć mu grabę – zatem nie trzeba szczególnie zachęcać Was do zwiedzenia jego nowego pomysłu ujętego w krótki tekst o nazwie – zapewne wiele mówiącej – Waginajem.

Zapraszamy do lektury!

h

Waginajem

Zapłaciłem, by wślizgnąć się w nią na godzinkę. By raz jeszcze poczuć ciepło tych gościnnych czterech ścian; nieznośną bliskość drugiego człowieka, owijającą się wokół duszy niczym kojący okład. By odejść, jak odchodzimy wszyscy – wracając do początku.

Miała twarz, za którą tysiące mężczyzn ruszyłoby do walki, włosy jak płynne złoto, figurę modelki. Gdy odpięła ramiączka i pozwoliła sukience spłynąć do swoich kształtnych stóp, zesztywniał nie tylko mój członek, lecz całe ciało. Wolno rozpięła stanik, ściągnęła majteczki, po czym z westchnieniem cichym niby szmer anielskich skrzydeł ułożyła się na łóżku, zachęcająco rozkładając nogi.

Przesunąłem dłońmi w górę jej ud, pochyliłem szyję… a potem od stóp do głów wsunąłem się między jej wargi sromowe.

Musiała wynajmować się regularnie, gdyż wszedłem w nią bez większych trudności, gładko zassany do azylu łona. Tajemna komnata jej namiętności urządzona była w stylu art deco – niewielka, acz gustowna i nastrojowo oświetlona.

Zanurzyłem się w miękkim fotelu barwy wina i słuchałem smooth jazzu kontrapunktowanego miarowym biciem serca. Świat wydawał się taki odległy. Żadnej gilotyny terminów operowanej przez szefa-psychola. Żadnego rozdzierającego duszę rozwodu. Żadnej hipoteki, kredytu, długów. Tylko błogie, wytęsknione poczucie bezpieczeństwa. Delektowałem się tą kruchą iluzją tak długo, jak to możliwe, obserwując bezlitosne wskazówki ukrytego w niej zegara.

W końcu – wiedząc, że lada moment znów będę musiał zanurzyć się w bagnie codzienności – wyciągnąłem z kieszeni brzytwę po ojcu i poderżnąłem sobie gardło.

 

Ocknęła się nagle, czując lepką wilgoć między udami. Klnąc pod nosem, zsunęła się z łóżka i z torebką pod pachą podreptała do łazienki. Okres przyszedł o kilka dni za wcześnie, ale w bocznej kieszonce zawsze nosiła tampon właśnie na takie awarie.

Całe szczęście, że klient zdążył już wyjść – pomyślała, gdy wróciła do hotelowego pokoju i zobaczyła zamknięte na głucho drzwi. – Wyglądał na tak bardzo zmęczonego życiem…

Mam nadzieję, że moje wnętrze choć na chwilę przyniosło mu ulgę.

  1. Takie opowiadania przywracają wiarę w literaturę 🙂

  2. -.-. –.. -.– / -. .- / … .- .-.. .. / .— . … – / .-.. . -.- .- .-. –.. ?!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: