polskie centrum bizarro

Gdzie Diabeł się boi, tam Paskuda pośle, czyli wywiad może nie rzeka, ale mały strumyk z Patrykiem Boguszem

In Patronat, Wywiad on 11 Maj, 2020 at 6:00 am

Patryka Bogusza przedstawiać nikomu nie trzeba. Wiele razy gościł na Niedobrych Literkach ze swoimi tekstami. W zeszłym roku Paskud miał przyjemność patronować jego powieści pod tytułem „Obślizgłe paluchy”. W tym roku ukazała się nowa książka Patryka – „Tęgoryjec”.

Na te okoliczność postanowiliśmy nieco przepytać Patryka. Długo wił się na stole sekcyjnym, wiele potu, krwi i innych płynów ustrojowych wylało się z jego umęczonego torturami ciała, nim zdecydował się mówić. Ale jak już zaczął, to poszło. Efekty poniżej.

 

  1. Jak zrodził się Tęgoryjec? Skąd pomysł na powieść? Koncepcja długo dojrzewała w Twojej głowie, czy to był nagły przebłysk?

Tęgoryjec zrodził się we mnie. Tak po prostu. Nie wiem kiedy. Najpierw było opowiadanie, które wylądowało na Niedobrych Literkach („Być złym człowiekiem”). Postanowiłem rozbudować opowiadanie. Jakaś wewnętrzna potrzeba. Uznałem po prostu, że to niezła historia i jakoś, tak żal było się rozstać z Mikołajem.

 

  1. Mikołaj, główny bohater „Tęgoryjca”, tak samo jak Otis z „Obślizgłych paluchów” jest zwyrodniałym, pozbawionym sumienia zbirem, a przy tym człowiekiem świadomym siebie, inteligentnym i oczytanym. Skąd zamiłowanie do kreowania postaci o takim właśnie profilu psychologicznym?

Zawsze bawiło mnie szufladkowanie. Jak ktoś jest przypakowany i wylewa pot na siłowni to jest zapewne półmózgiem, bo przecież oczytani goście muszą mieć wątłe klaty i kompleksy…Świat nie jest taki banalny. Lubię bohaterów o skomplikowanej osobowości, u których ścierają się różne światy. Wtedy taka postać jest ciekawa. Interesuje mnie zło tkwiące w człowieku. Napisałem kiedyś powieść, której bohater wzorowany był na Edmundzie Kemperze – okrutnym seryjnym mordercy. Facet był totalnym zjebem, ale przy tym piekielnie inteligentnym.  To może dziwnie zabrzmi, ale świetnie się bawiłem próbując zrozumieć, co mógł odczuwać w danym momencie; jego alkoholizm, kłopoty z matką, chęć pracy w policji, a przy tym żądza mordu.

Zresztą wielu seryjniaków cechował wyższy stopień IQ niż u przeciętnego człowieka. Tak naprawdę inteligencja idąca w parze z okrucieństwem to popularny profil antybohatera – Hannibal Lecter, czy ostatnio Jack z filmu von Triera, można tak długo wymieniać.

 

  1. Nawiązując do pytania, które w zasadzie przewija się przez całą książkę, jak myślisz, ludzie rodzą się źli, czy to warunki w jakich dorastają czynią ich takimi?

Nie jestem osobą kompetentną, by to ocenić.

Motywy działania człowieka od zawsze zaprzątają głowę psychiatrom i filozofom. Osobiście utożsamiam się z poglądem, że niektórzy rodzą się z pewnymi predyspozycjami. Powiem tak, myślę że z każdego człowieka można zrobić bestię, ale nie z każdego da się wydobyć dobro. Złe postępowanie łatwo zwalić na warunki zewnętrzne, ale jak tłumaczyć zło, które wyrosło w dobrych warunkach?

  1. Zdarzyło Ci się spotkać kogoś, w kim można by dostrzec takiego Tęgoryjca jak z Twojej powieści?

Poznałem różnych ludzi w swoim życiu, naprawdę z różnych środowisk – od przestępców, po profesorów,  ludzi uczciwych i nieuczciwych. Nie lubię oceniać, a tym bardziej skreślać, ale myślę, że dwie osoby, które znałem uznałbym za jednostki wybitnie zepsute, złe u podstaw. Myślę, że byłyby zdolne do rzeczy opisanych w książce. Jedna z nich już nie żyje.

 

  1. Czym, oprócz pisania zajmuje się Patryk Bogusz? Jak wygląda Twój przeciętny dzień?

W obecnej sytuacji mój przeciętny dzień trochę uległ zmianie 😉 Ogólnie nie zajmuje mnie nic nadzwyczajnego. Pracuję, jem, odpoczywam. Dla relaksu książka, film, trening siłowy, rower. Spotkania ze znajomymi. Staram się jak najwięcej wycisnąć z każdego dnia, ale nie jestem świrem który wstaje o 5 rano, bo mu dzień ucieka…

  1. Jaką literaturę preferujesz jako czytelnik? Masz swoich ulubionych autorów?

Czytam przeróżne rzeczy. Na mojej liście preferowanych autorów znajdują się między innymi: Andrzej Żuławski, Charles Bukowski, Edward Lee, Michelle Houellebecq, Bret Easton Ellis, Irvine Welsh, James Ellroy, Waldemar Łysiak, Emil Cioran, Clive Barker, Jack Ketchum, Arthur Schopenhauer, Ken Bruen, Chuck Palahniuk, Wiktor Jerofiejew, Jerzy Pilch – do tego biografie i pamiętniki.

  1. Słyszałem kiedyś teorię, że autor w każdą historię jaką napisze, przelewa cząstkę siebie. Jeśli jest w tym choć krztyna prawdy, to hmmm… Nie boisz się spojrzeć w lustro?

Tak podobno jest. Chyba każdy z nas boi się zajrzeć w głąb siebie. Można różne rzeczy zobaczyć. Na szczęście nie odkryłem w sobie potrzeby zabijania, czy krzywdzenia innych i nawet zaglądam czasami do lustra.

  1. Próbowałeś kiedyś napisać coś innego niż ekstrema? Zmierzyłbyś się na przykład z powieścią obyczajową albo historyczną?

Z historyczną nie. Nie czytam powieści historycznych, stanowczo wolę historię w książkach naukowych i popularnonaukowych. Dlatego też nie sądzę żebym miał kiedykolwiek chęć napisać taką powieść.

Obyczajową jasne. Zresztą mam pełną szufladę powieści, które nie są ekstremą, ani nawet horrorem. Jedna  z nich – roboczy tytuł „Ukąszony”  (taka tragikomedia o życiu) czeka na poprawki, za które nie mogę się zabrać – także może kiedyś ujrzy światło dzienne.

  1. Przeżyłeś kiedyś coś tak strasznego, że można by na tej podstawie napisać opowiadanie?

Przecież cały czas zamieszczam te historie w powieściach i opowiadaniach…A tak na poważnie, to tak. Trzymam jeszcze trochę wydarzeń, wartych opowiedzenia. Jedna z historii jaką teraz sobie przypominam, dobra na opowiadanie to wylądowanie jako trzynastoletni chłopiec, wraz z koleżanką i dwoma kolegami (też w tym wieku) w busie dwóch facetów w środku lasu, którzy mieli nas podwieźć do jednej miejscowości. Wywieźli nas nad jakieś urwisko i sytuacja była dziwna. Niby odjechali, ale kiedy ruszyliśmy stamtąd, widzieliśmy jak wracają, była ucieczka przez krzaki po lesie. Nie wiem czy chcieli nas nastraszyć, czy konkretnie coś zrobić, historia skończyła się dobrze. W opowiadaniu zapewne nie byłoby happy endu..

  1. Jaki rodzaj zła uważasz za straszniejszy? To nadprzyrodzone, typu duchy, demony i zjawy, czy raczej zło drzemiące w człowieku?

Żaden demon nie dorówna człowiekowi. Zjawy mogą się od nas uczyć. Zdecydowanie człowiek jest najbardziej przerażającą istotą na świecie.

  1. Jak wygląda u Ciebie proces twórczy? Opracowujesz jakieś plany, charakterystyki postaci, szkice fabuły, czy idziesz w tej kwestii na żywioł?

Kiedyś był to bardziej żywioł. Opowieść zaczynała się od bohatera. Zanim usiadłem do pisania musiałem mieć w głowie dobrze nakreśloną postać. Obecnie rozpisuje coraz dokładniejsze plany i zaczyna mnie to martwić 😉

  1. Pora dnia lub nocy ma dla Ciebie znaczenie jeśli chodzi o pisanie? Masz jakąś ulubioną porę, kiedy jesteś tylko Ty i klawiatura?

Kiedyś pisałem nocami. Aktualnie piszę również po południu. Zależy od dnia. Nie potrafię pisać rano.

  1. Jak Twoi najbliżsi zapatrują się na to, co piszesz? Czytają Twoje teksty?

Niektóre rzeczy czytają, a niektórych nie. Ogólnie nie męczę bliskich swoimi wypocinami. Mają raczej odmienne ode mnie gusta literackie. Zresztą pamiętam, że gdzieś Bukowski napisał, że jeśli to co piszesz zaczyna się podobać twoim rodzicom, to znaczy że twoje pisarstwo idzie w złym kierunku.

  1. Nie korciło Cię, żeby napisać coś naprawdę długiego? Na przykład trylogię, każdy tom po kilkaset stron drobnym druczkiem. Jak w ogóle zapatrujesz się na tak opasłe dzieła? Ekstrema w takiej formie miałaby według Ciebie sens?

Nie lubię takich opasłych dzieł. Nie potrafię się skupić przez miesiąc nad jedną pozycją. Wyjątkiem są dzienniki, czy biografie lub książki popularnonaukowe. Jeśli chodzi o powieść to  idealna ma do 300 stron. Nie rozumiem obecnie tej mody na pisanie ksiąg grubości książek telefonicznych. Przecież połowę rzeczy można z książek wyrzucić i to nie miałoby żadnego wpływu na fabułę. Jestem za dewizą Elmore Leonarda, który powtarzał, że unika pisania tych fragmentów, które pomijają czytelnicy.

Ekstrema w takiej formie chyba nie ma sensu. Choć z drugiej strony, jeśli ludzie uważają za ciekawe powieści obyczajowe, czy fantastykę na 700 stron to może i ekstrema w takim wydaniu znalazłaby swoich fanów. Na pewno nie mnie.

Jeden z moich ulubionych autorów, też pisze coraz grubsze dzieła (Ellroy) i kryminał takiej objętości jest również niestrawny. Dlatego na ogół czytam jego książki na dwa razy. Pierwsze czterysta stron, odkładam książkę na tydzień i drugie czterysta. Inaczej nie ma szans.

  1. Na koniec, tradycyjnie, jak wyglądają Twoje literackie plany na najbliższą przyszłość? Krystalizuje się już jakiś pomysł na nową powieść?

Najbliższe plany to ukończenie powieści. Właściwie dwóch. Jedna z nich – roboczy tytuł „Chatka miłości” jest już właściwie na finiszu, taki mroczny brutalny thriller. Druga to kontynuacja „Obślizgłych Paluchów”, ale idzie powoli i zobaczymy co z tego wyjdzie. Oczywiście poprawki wspomnianej już powieści „Ukąszony” (i nie jest ona o wampirach ani zombie 😉 )

W planie na przyszłość również kolejna współpraca z Tomaszem Czarnym. Szykujemy naprawdę mocne uderzenie.

A już niebawem nakładem Dom Horroru ukaże się nasza pierwsza wspólna pozycja „Nowoczesna Niewolnica”.

h

Pytał: Karol Mitka

Zdjęcia Patryka: Julia Dyrcz/instagram.com/juliabezromea_

 

h
h
  1. Bardzo ciekawy wywiad… Fajnie czytać, ze Paskud miał jakiś wpływ na twórczość Patryka 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: