polskie centrum bizarro

Recenzja powieści „Człowiek, który zniknął. Deus Ex Machina” by Kornel Mikołajczyk

In Recenzje książek i publikacji BIZARRO on 8 października, 2020 at 6:00 am

Wiele jest i było wizji przyszłości. Jednym jawi się ona jako coś wspaniałego. Czas miłości, pokoju i wzajemnego szacunku. Bez zła, głodu i cierpienia. Inni twierdzą, że wręcz przeciwnie. Czekają nas same nieszczęścia. Braki żywności, choroby, wojny, a finalnie regres ludzkości do epoki kamienia łupanego.

Jak na razie, wbrew przepowiedniom wieszczów z poprzednich stuleci, jako gatunek mamy się całkiem nieźle. Z każdym dniem nas przybywa, powstają coraz to nowsze wynalazki mające ułatwić nam życie.

Teraz pozostaje tylko zadać pytanie, do czego to doprowadzi? Czy wraz z rozwojem technologicznym rozwiniemy się także mentalnie? Czy faktycznie znikną nękające nas bolączki? Może przestępczość zostanie zredukowana do zera? Zamiast na pędzie do władzy i bogactwa skupimy się raczej na rozwoju duchowym?

Po lekturze najnowszej powieści Kornela Mikołajczyka pod tytułem „Człowiek, który zniknął. Deus Ex Machina”, śmiem wątpić, że kiedykolwiek wzniesiemy się ponad to, co serwujemy sami sobie do tej pory. Świat jest szambem i pozostanie szambem. Nieco nowocześniejszym, z bajerami typu cyfrowe sterowanie odprowadzaniem ścieków, monitorowaniem składu fekaliów, kolorowym wyświetlaczem, ale z wciąż płynącym w kanałach jednym i tym samym gównem.  Można w tym momencie zacytować klasyka: „War. War never changes”. Tak samo jak my.

 

XXII wiek. Gigalopolis. Ogromne megamiasto rozciągające się na całą Europę. To tutaj znajduje się biuro głównego bohatera powieści, prywatnego detektywa Valtera Fingo, noszące jakże wymowną nazwę „Deus Ex Machina”. Ów specjalizuje się w rozwiązywaniu spraw, które każdy inny łaps uznałby za niemożliwe do rozwikłania, a tym samym nie warte zachodu. Towarzyszą mu holograficzna partnerka Luka Morgan oraz uważający się za boga kotołak imieniem Kłaczek.

Na powieść składają się cztery opowiadania, imitujące w swej formie myślowy pamiętnik Valtera Fingo. Nasz protagonista to niezłe ziółko. Daleko mu do szlachetnego, miłującego prawo twardziela. Ma o wiele bardziej złożoną osobowość. Jest cynicznym, uzależnionym od hazardu i alkoholu bucem, anarchistą nienawidzącym wszystkiego co związane z władającymi światem korporacjami, a przy tym człowiekiem inteligentnym, charakteryzującym się ponadprzeciętną spostrzegawczością i umiejętnością analizy oraz łączenia faktów. Życie detektywa zmieniło się od momentu katastrofy promu księżycowego „Omega Barbicane”, w której zaginęła jego żona. Fingo uważa, że porwali ją kosmici. To dlatego podejmuje się tylko tych spraw, w których, według niego, prawdopodobny był ich udział. Jego partnerka, Luka Morgan, to hologram jedynej ocalałej z tamtego wypadku osoby, której rzeczywiste ciało leży w szpitalu pogrążone w śpiączce. Jest i Kłaczek, kotołak z megalomanią, uważający się za władcę nie tylko gatunku ludzkiego, ale i całego wszechświata. W ekipie pełni rolę informatyka, potrafiącego w ułamku sekundy przeszukać globalną sieć w poszukiwaniu niezbędnych danych.

Ta trójka tworzy naprawdę wybuchową mieszankę charakterów i chociaż przez większość czasu się ze sobą sprzeczają, to przy tym wszystkim doskonale się uzupełniają.

Jeśli chodzi o świat wykreowany przez Mikołajczyka, to jest to prawdziwy majstersztyk. Gigalopolis to nazwa, która świetnie oddaje rozmach rozciągającego się na praktycznie cały nasz kontynent molocha. Władzę sprawują tu korporacje, oplatające niemal wszystko swoimi mackami. Nie istnieje coś takiego jak prywatność. Obywatele wyposażani są w specjalne chipy umożliwiające dokonywanie płatności wirtualną walutą, teleportację, a przy okazji pozwalające na ich totalną inwigilację. Po drogach jeżdżą sterowane ze specjalnego centrum AutoAuta, pocztę dostarczają drony, a aurą zarządza odpowiedzialna za regulację klimatu Kontrola Pogody.

Mieszkańcy z każdego miejsca na świecie mogą łączyć się z PlaNetem, globalną siecią internetową. Możliwe jest tu niemal wszystko, od wykreowania własnego cyfrowego awatara po zakup nielegalnej, eksperymentalnej broni czy zlecenie stworzenia własnego klona.

W tym świecie przestępstwa wszelakiej maści są na porządku dziennym. Morderstwa, handel narządami, nielegalne klonowanie, wyposażanie w sztuczna inteligencję zwierząt a nawet zabójstwo wirtualnej gwiazdy. Tutaj może się zdarzyć dosłownie wszystko.

Czytając powieść wyobraźnia podsuwała mi obraz rzeczywistości z Blade Runnera. Pomimo ogromnego skoku technologicznego problemy trapiące nas w czasach obecnych wcale nie zniknęły. Powiedziałbym, że wręcz przybrały na sile, a możliwość funkcjonowania na dwóch płaszczyznach, realnej i wirtualnej, przysporzyło zarówno nowych możliwości jak i związanych z tym kłopotów.

Wizja przyszłości stworzona przez Kornela jest ponura i nie nastraja zbyt optymistycznie. Jak pisałem we wstępie, ludzie się nie zmieniają. W każdych warunkach i każdych okolicznościach są ci wielcy na górze i ci mali na dole. Władza i pieniądze to dwie rzeczy, które się liczą, a niektórzy zrobią wszystko, by je zdobyć. Powieść doskonale ukazuje jak rządzący nami oficjele dążą do totalnego podporządkowania sobie przeciętnych obywateli. Jednostki aspołeczne, takie, które nie zgadzają się na egzystencję w zgodzie z systemem, buntują się i usiłują pokazać prawdziwe oblicze „wielkiego brata”, są bezlitośnie likwidowane.

Podsumowując,  „Deus Ex Machina” to naprawdę świetny debiut, a Kornel już na starcie postawił sobie poprzeczkę naprawdę wysoko. W powieści znajdziemy kilka niedokończonych wątków, co daje nadzieję na kontynuację. Ze swojej strony życzę autorowi, by była co najmniej tak dobra jak „Deus Ex Machina”, a po cichu liczę, że będzie dużo lepsza.

Recenzował: Karol Mitka

h
h

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: