polskie centrum bizarro

Archive for the ‘Recenzje książek i publikacji BIZARRO’ Category

„Tęgoryjec” by Patryk Bogusz – RECENZJA

In Recenzje książek i publikacji BIZARRO on 15 kwietnia, 2020 at 2:13 pm

Patryk Bogusz, autor dobrze znany miłośnikom horroru ekstremalnego, nie raz i nie dwa goszczący na łamach Niedobrych Literek, powraca z nową powieścią. Po ociekających krwią, ludzkim tłuszczem i ekskrementami „Obślizgłych Paluchach”, niektórzy, w swej naiwności myśleli, że horrorowa ekstrema osiągnęła już swoje ekstremum. Ku zaskoczeniu owych „niektórych”, okazało się, że rzekome maksimum jest jedynie minimum, a ponoć ostatnie słowo Patryka w kwestii wyżej wspomnianej horrorowej ekstremy, okazało się ledwie pierwszym.
Drżyjcie niewierni i wątpiący! Srajcie pod siebie tchórze i malwersanci! Od dzisiaj już nic nie będzie takie samo.
Nadpełza on. Straszliwy, obleśny i obślizgły. Bezlitosny, wiecznie głodny, plwający kwasem, TĘGORYJEC!
Odważycie się stanąć z nim oko w oko?

Czytaj resztę wpisu »

„Mała czerń” – recenzja by Kornel Mikołajczyk

In Recenzje książek i publikacji BIZARRO on 12 stycznia, 2020 at 11:45 am

Jako się rzekło – czas kurczy się niemożebnie. Kurczy się, kurczy… aż dostaje skurczy. Żeby więc nie przedłużać tego nieco pokręconego wstępu, niniejszym zapraszamy Was do przeczytania recenzji „Małej czerni” – świetnej powieści jednego z naszych ojców-założycieli (obecnie w stanie spoczynku, aczkolwiek wciąż liczymy na to, że jak już se odpocznie, to znów ruszy z Paskudem w tany!), czyli Marka Grzywacza. Jako już w nagłówku zobaczyliście, acz przypomnieć nie zawadzi – swe wrażenia z lektury przelał na literki Kornel Mikołajczyk (nasz najnowszy ojciec-niezałożyciel).

„Mała czerń” – recenzja

To nie tajemnica, że ekipa Niedobrych Literek poza nie-tak-starą, ale-zawsze-dobrą bizarro fiction najbardziej lubuje się w horrorze. Nie zdziwi też pewnie nikogo, że przepadamy nawzajem za swoją twórczością – no bo jak już się otaczać ludźmi, to tylko uzdolnionymi i zakręconymi w odpowiednim kierunku.

Z tym większą zatem przyjemnością przyjęliśmy wiadomość o debiucie powieściowym redakcyjnego kolegi, Marka Grzywacza, który to debiut ukazał się niedawno nakładem wydawnictwa Phantom Books Horror. A teraz, gdy „Mała czerń” została już przez nas dogłębnie przerobiona, jeszcze śmielej możemy tę książkę polecić innym odbiorcom solidnej, z lekka szalonej prozy.

Korzenie powieści, podobnie jak widmowy las nękający głównego bohatera, sięgają złotego wieku subkultury blackmetalowej (który w Polsce do końca „złoty” nigdy chyba nie był). To jednak tylko tło i przyczynek do nasycenia atmosfery pierwszymi cieniami, zalążkami małej czerni tkwiącej w bohaterach. Bo niemal każdy ma tu w sobie jakiś mrok, mniejszy bądź większy, przeszłość nie do końca zostawioną za plecami. Protagonista, Konrad, zmuszony jest przebrnąć przez czarne oceany cudzych piekieł, by osiągnąć cel – odnaleźć przyjaciółkę z czasów licealnych, która wkrótce po rozmowie z nim zniknęła jak kamfora. Wspomogą go w tym partner dziewczyny, Leo, niezbyt radzący sobie z napadami gniewu, a także Gosia, niechętne medium z Pragi.

W sercu „Małej czerni” tkwi bowiem proza detektywistyczna, śledztwo zaprawione okultyzmem, prowadzone przez kompletnych amatorów, co przydaje fabule ożywczej nieprzewidywalności. Pomijając kulminację, horror pojawia się tu w ilościach nieprzytłaczających – na tyle tylko, by w odpowiednich momentach nasycić spragnionych niepokoju czytelników. Ten kulminacyjny okazuje się jednak oryginalny i idealnie poprowadzony, a końcowe zwroty akcji uśmierzą również pragnienie fanów kryminalnych zagadek. Nad wszystkim tym nieodmiennie króluje realizm: bohaterów, ich pragnień i motywów, ludzkich impulsów. Te najmroczniejsze i najbardziej pogmatwane, rzecz jasna, wiodą tu prym.

Nie przedłużając zatem tego, co chcemy powiedzieć: sięgnijcie po „Małą czerń” i dajcie się wciągnąć w głąb ponurej Warszawy i jeszcze bardziej ponury gąszcz ludzkich koszmarów. Wcale nie polecamy po koleżeńsku – taką prozę na Niedobrych Literkach po prostu lubimy.

„Nawiedzona wagina” – recenzja by Zeter Zelke

In Recenzje książek i publikacji BIZARRO on 16 września, 2019 at 8:47 pm

Jako się rzekło – nie chcemy, by coś wartościowego Wam uciekło. Z tego też powodu zapodajemy (niekoniecznie za młodu!) wyśmienitą recenzję „Nawiedzonej waginy„, którą napisała nasza redaktorka Zeter Zelke. Raczcie się i rajcujcie!

„Nawiedzona Wagina” by Carlton Mellick III

Dworzanom na zamku Jednookiego Paskuda, jak i wszelkiej przypadkowej gawiedzi, która się tu zapodziała, niniejszym ogłasza się radosną nowinę: roku Pańskiego 2019, nakładem wydawnictwa Dom Horroru ukazał się w polskiej wersji językowej klasyk bizarro, skreślony piórem Carlton’a Mellick’a III o wdzięcznym tytule „Nawiedzona Wagina”.

Imć Carltona, jednego z ojców bizarro, fanom gatunku nie trzeba przedstawiać. Dla przypomnienia, opowiadanie tego autora ukazało się w „Bizarro dla zaawansowanych”, toteż komu zapadła w pamięć „Świnia wojny” i po „Waginie” spodziewa się podobnej, spaczonej, a jednak wzruszającej treści, na pewno się nie zawiedzie.

Zacznijmy od tego, że ta mikro powiastka (albo nowelka, jak kto woli), dotyczy dokładnie tego, co zostało zareklamowane tytułem. Rzeczona „Nawiedzona wagina” w tej historii jest jak najbardziej realna; dochodzą z niej dziwne głosy, wychodzą z niej straszydła i należy do młodej małżonki głównego bohatera. Mało tego, wagina okazuje się nie tylko głośnym kanałem rodnym, lecz korytarzem do innego świata.

Dobre bizarro ma to do siebie, że pomimo całej swej obsceniczności, wulgarności oraz groteskowości, dotyka całkiem poważnych tematów, czerpie z dorobku klasyki i daje do myślenia. Jest tu trochę obscenicznie, jest groteskowo, ale nie wulgarnie. Najbardziej wulgarną częścią książki jest chyba jej tytuł. Język narracji jest poważny i konkretny. Opowieść nie ocieka krwią, nie wypadają z niej flaki (co najwyżej szkielet), nikt nikomu nie użyna głowy, ani nie gwałci świnki morskiej. Nie dajcie się zwieść tytułowi. Mamy tu bowiem do czynienia z wieloma motywami, nawiązującymi do dobrze znanych dzieł. Steve, główny bohater, niczym Odys usiłuje powrócić do domu. Wędruje po dziwacznej krainie niby Alicja po Krainie Czarów. Tęskni do swej ukochanej, poświęca się dla niej. Przechodzi tajemniczą, fizyczną metamorfozę jak Pinokio (z tą różnicą, że nie zamienia się w osiołka; ale się zamienia!). Podczas tej przygody jak każdy dobry, pozytywny bohater, poddaje się trwodze przed nieznanym, niepewności, przeżywa załamanie nerwowe, serce mu pęka, wątpi, rozpacza, by następnie… No, ale to już winniście doczytać sami. Rzeknę tylko, że zakończenie jest niejednoznaczne nawet dla Niedobroliterkowej braci. Niektórzy z nas uważają finał za pozytywny w przesłaniu, inni – za nieco smutny. Jaki on jest Waszym zdaniem? To niechaj każdy oceni we własnym sumieniu.

Książeczka jest standardowych rozmiarów, ma niespełna 100 stron, wydana ładnie, w miękkiej okładce. Recenzowany egzemplarz przeżył już sporo podróży, otwarć oraz zamknięć, i wciąż się trzyma. Można założyć, że jest trudno zniszczalny! (Pewnie też nawiedzony – przez ducha wytrzymałości). Tłumaczenie, poza kilkoma drobnymi potknięciami stylistycznymi (kto jest doskonały, niechaj pierwszy rzuci szkieletem!), oddaje świetnie atmosferę i to, co dzieje się w głowie Steve’a. Otrzymaliśmy dzieło wybitnie bizarrystyczne, przełożone gładko na rodzimy język.

To świetna historia, którą po pierwszym czytaniu chce się przeczytać powtórnie w nadziei, że zrozumie się z niej coś więcej, że jest tam jeszcze jakaś symbolika – faktyczna albo urojona przez czytelnika. Bo przecież o to w czytaniu chodzi, aby odkrywać podczas lektury przede wszystkim własną duszę, a nie to, co autor miał na myśli, c’nie? A nic nie nadaje się do tego lepiej niż dobre bizarro. Zaś „Nawiedzona Wagina” bezdyskusyjnie dobrym bizarro jest.

Ekipa Jednookiego serdecznie poleca ten literacki rarytas i czeka na więcej przekładów klasyki gatunku.

Zeter Zelke

„Początek, koniec i HOT-DOGI” by Kacper Kotulak – recenzja

In Recenzje książek i publikacji BIZARRO on 12 kwietnia, 2019 at 6:00 am

Roku pańskiego 2019, nakładem wrocławskiego wydawnictwa Gmork, objawiła się światu kosmiczna opowieść Kacpra Kotulaka pod tytułem „Początek, koniec i HOT-DOGI”. Paskud nasz Najmroczniejszy uznał, że skoro usmarkał się i popłakał ze śmiechu podczas lektury, co niechybnie w najbliższym czasie spowoduje katastrofalny wylew rzeki w którymś z mniej znanych zakątków świata, to znaczy, że Niedobroliterkowcy powinni o niej wiedzieć. Q chwale i Q radości! Czytaj resztę wpisu »

„Obślizgłe paluchy” by Patryk Bogusz – recenzja

In Recenzje książek i publikacji BIZARRO on 29 marca, 2019 at 6:00 am

Czy zdarzyło wam się kiedyś, w trakcie zwiedzania nieznanego sobie miasta, wstąpić do niepozornie wyglądającej knajpki? Jeśli tak, to upewnijcie się dobrze, że nie nazywała się ona czasem „Obślizgłe paluchy”. Bo jeśli tak, to mam dla was przykrą wiadomość. Chcąc, nie chcąc, staliście się kanibalami. Nie wierzycie? No cóż, wasz problem. Zaistniałego faktu to jednak nie zmienia. Żarliście ludzkie mięso! Jak się czujecie z tym faktem? Ponoć jak raz się zacznie, później nie można już skończyć…

Czytaj resztę wpisu »

„City 4” – recenzja by Dominik Dobrowolski

In Patronat, Różne, różniste, Recenzje książek i publikacji BIZARRO on 12 grudnia, 2018 at 6:00 am

Lepiej późno, niż wcale – to fakt powszechnie znany. Dlatego też, z małym, jesiennym poślizgiem, prezentujemy wam recenzję czwartego tomu opowiadań grozy City, którą na zamówienie Paskuda napisał Dominik Dobrowolski. Żeby nie przedłużać, zapraszamy do zapoznania się z tymże wysmakowanym tekstem. Na zdrowie!

City 4 – recenzja

Zbiory City są ewenementem na naszym, niezbyt przychylnym literackiej grozie, rynku wydawniczym. Zarazem też niewątpliwą nobilitacją dla autorów, którym udaje się trafić do ich spisu treści. Niektórzy spośród z nich zadawalają się jednorazową przygodą, inni – jak w przypadku Anny Szczęsnej, Zeter Zelke, Kornela Mikołajczyka, Dariusza Muszera, Bartosza Orlewskiego, Jarosława Turowskiego, Marka Zychli, czy najbardziej utytułowanego w tym gronie Tadeusza Oszubskiego – podejmują rękawicę, uczestnicząc w kolejnych odsłonach serii.

Serii, z którą warto się zapoznać z wielu powodów. Najważniejszym z nich jest oczywiście wsad, czyli niezmiennie wysoki poziom prezentowanych tekstów. Stanowi on coś w rodzaju przeglądu aktualnego stanu polskiej grozy, a w szerszej perspektywie pewnego rodzaju świadectwo tego, jak ta groza ewoluowała. I tak, w najnowszym tomie, który pojawił się w sprzedaży kilka miesięcy temu, pewne novum stanowi większa niż dotąd reprezentacja tekstów romansujących z kryminałem (Wazon, Wet za wet), posapo (Gręboż, Przebudzenie ćmy, Kiedy przylecą ptaki) czy bizarro fiction (Czarne myśli, B, Zaburzenia atmosferyczne, Miejszczuch, Miasto snów).

Z pewnością za godne pochwały rozwiązanie można uznać Posłowie pióra dr Kseni Olkusz, która ze swadą podsumowuje książkę. Nie sposób się nie zgodzić z jej słowami, gdy pisze:  „Ta eklektyczność, wyrażana poprzez dobór pisarzy różnych generacji, tekstów reprezentujących rozmaite idee czy konwencje, nie jest wadą, lecz cechą istotnie pożądaną”.

Co symptomatyczne, we wszystkich odsłonach antologii natrafiamy na teksty naszych krajan, na stałe mieszkających za granicą i dzielących się z czytelnikami swymi obserwacjami na temat tamtejszych realiów. Bywa to zarówno pouczające, jak i straszne.

Kończąc tę recenzję, leży oddać honor wydawnictwu Forma, które z żelazną konsekwencją (przy wparciu redakcyjnym Marka Grzywacza i  Kazimierza Kyrcza) promuje rodzimych autorów. I to nie tylko tych znanych i lubianych, ale i dopiero zaczynających swą przygodę z literaturą. Wszak tradycją stało się, że do kolejnych zbiorów trafiają również opowiadania wyłonione w drodze konkursu.

Optymizmem napawa fakt, że w zapowiedziach wydawnictwa (póki co bez konkretnej daty) widnieje tytuł City 5. Antologia polskich opowiadań grozy.

Myślę, że nie tylko ja z utęsknieniem czekam na tę pozycję.

Dominik Dobrowolski

Dla nieprzekonanych spis treści:

Kazimierz Kyrcz Jr CZARNE MYŚLI
Jarosław Turowski CO SIĘ NIE ZGADZA
Marek Grzywacz ZABURZENIA ATMOSFERYCZNE
Tadeusz Oszubski PTAKOT
Marek Zychla TAKSYDERMIA
Zeter Zelke MIEJSZCZUCH
Adam Podlewski DZIADY MORDORSKIE
Mariusz Wojteczek ZNIKANIE
Tomasz Krzywik UL
Marcin Zwoleń PRZEBUDZENIE ĆMY
Dariusz Muszer GRĘBOŻ
Jacek Skowroński KIEDY PRZYLECĄ PTAKI
Kornel Mikołajczyk WAZON
Janusz Mika WET ZA WET
Bartosz Orlewski B
Hubert Jarzębowski UKĄSZENIE LOVECRAFTA
Kacper Kotulak MIASTO SNÓW
Istvan Vizvary WINDA
Dagmara Adwentowska ROZBIÓRKA
Adam Froń LIST POŻEGNALNY
Joanna Łańcucka ROŚLINY OZDOBNE
Krzysztof Kochański PRZECIĄG
Flora Woźnica PĘTLA
Marta Sobiecka PAN PATRZY
Anna Szczęsna PTASIE SERCE
Kazimierz Kyrcz Jr CZARNE CZYNY
posłowie (Ksenia Olkusz)

PS. Książkę, podobnie jak poprzednie tomy, można zamawiać na stronie wydawnictwa Forma, a także w sieci księgarni Bonito.

 

Recenzja powieści „Armadillo” Bartosza Orlewskiego

In Recenzje książek i publikacji BIZARRO on 11 Maj, 2018 at 6:00 am

Śmierć ma różne oblicza. Dla jednego będzie to pędzący sto kilometrów na godzinę TIR, dla drugiego stojąca koło łóżka kostucha, ktoś jeszcze inny umrze we śnie, zupełnie nieświadomy, co się z nim stało. Różne są też poglądy na to, co czeka nas po drugiej stronie. Raj, piekło, wieczny niebyt, kolejne wcielenie… To tylko kilka z setek, jeśli nie tysięcy teorii. W każdym razie powiedzenie mówi, że śmierć to dopiero początek. Oczywiście, każdy z nas liczy, że będzie ona początkiem czegoś lepszego. Cóż, czasem można się przeliczyć.

Czytaj resztę wpisu »

Trylogia Solarna Jana Maszczyszyna – recenzja by Karol Mitka

In Recenzje książek i publikacji BIZARRO on 10 grudnia, 2017 at 7:28 pm

Mówi się, że wszystko ma swoje granice. Powiat, województwo, państwo, kontynent. Planeta, a nawet wszechświat. A jednak jest jedna rzecz, która, przynajmniej według mnie, granic nie ma… Jest to wyobraźnia człowieka, którego tekst mam przyjemność dziś recenzować. Z twórczością Jana Maszczyszyna zetknąłem się po raz pierwszy na portalu Nowej Fantastyki, gdzie jako „jahusz” zadziwiał wszystkich. Jego opowiadania porażały bogactwem pomysłów. Praktycznie każde trafiało na podium w głosowaniu użytkowników. Dziś chciałbym zaprezentować Wam Trylogię Solarną, czyli steampunk po polsku.

Czytaj resztę wpisu »

„Iron Tales” – recenzja by Dominik Dobrowolski

In Recenzje książek i publikacji BIZARRO on 25 Maj, 2017 at 6:00 am

iron tales (1).png

Na niedobroliterkowych łamach nieczęsto pojawiają się recenzje, co nie znaczy, że nie chcemy ich u nas w ogóle. Dziś przedstawiamy Wam antologię pozostającą nieco na obrzeżach biz-świata, a mianowicie Iron Tales… Wzorem każdej szanującej się bibliotekarki chcielibyśmy od czasu do czasu pomóc Wam w wyborze odpowiedniej pozycji… Pardon: nieodpowiedniej.

Czy Iron Tales są odpowiednio niedobre? Czy są brzydkie, złe i w ogóle bardzo tegez? Tego się dowiecie z tekstu Dominika Dobrowolskiego, który to tekst odnajdziecie poniżej. Miłej lektury. Czytaj resztę wpisu »