polskie centrum bizarro

Posts Tagged ‘dom horroru’

Konkurs literacki na opowiadanie bizarro

In Akcje Literackie, Konkurs on 1 lipca, 2020 at 6:00 am

Hej, ludziska i ludeczki! Od ukazania się naszej ostatniej publikacji (przypomnijmy: „Edmundopeja”, którą wciąż można nabyć, między innymi poprzez stronę wydawnictwa Dom Horroru), minęło nie za wiele czasu, a już zabieramy się do przygotowania następnego wiekopomnego dzieła, czyli międzynarodowej antologii „Bizarro 4 Ever„. Jeśli chcecie się w niej znaleźć, wraz z Waszym opowiadaniem, należy zrobić trzy rzeczy:

 

  1. Napisać opowiadanie – oczywiście w gatunku bizarro fiction,
  2. Wysłać je do naszej redakcji do końca 2020 roku,
  3. Wygrać konkurs.

(Najlepiej w tej kolejności, ale jak ktoś potrafi inaczej, to chylimy czoła.)

Opowiadania nieprzekraczające 25 tysięcy znaków ze spacjami należy nadsyłać na polskiebizarro@interia.pl z dopiskiem w tytule maila KONKURS (nie organizujemy ich zbyt wielu, więc domyślimy się, o jaki konkurs chodzi). Preferowana czcionka to new times romek 12, rozszerzenie .rtf lub .doc. W treści pliku tekstowego prosimy o podanie imienia i nazwiska autora (ewentualnie pseudonimu), a także adresu mailowego.

Antologia ukaże się w 2021 roku w wydawnictwie Dom Horroru, które ufundowało też nagrodę – zestaw trzech książek dla autora zwycięskiego tekstu oraz uścisk macki Paskuda. Powodzenia (nie powodzi)!

Nadciąga „Edmundopeja”!

In Akcje Literackie, Patronat on 14 marca, 2020 at 10:18 am

Edmundopeja

Tak jest, zgadza się! Oczy Was nie mylą, a jeśli mylą, nie wierzcie im – zawierzcie nam, Waszym wiernym przewodnikom po świecie bizarro! Bo oto dziś mamy okazję zaprowadzić Was za rączki na stronę Wydawnictwa Dom Horroru, gdzie właśnie ruszyła przedsprzedaż najnowszej niedobroliterkowej publikacji.

Nadciąga „Edmundopeja”!

Czemuż, ach czemuż na tej wspaniałej okładce projektu Michała Danielewicza brak autora? Ano, bo autor jest zbiorowy. Trzynaścioro ludzi pióra obojga płci zebrało się na przestrzeni lat, by kawałek po kawałku wyciosać tę opowieść z surowego marmuru wykopanego przez Paskuda na pewnej odległej planecie zamieszkałej przez nibiriańskie kozły. Metoda „dopisz i podaj dalej” funkcjonuje w literackim światku od lat i po angielsku nosi nazwę round robin. Polskiej nazwy brak, choć my proponujemy niniejszym: wkołomaciejka.

(Wiecie, że Robert E. Howard i H.P. Lovecraft napisali wraz z innymi autorami taką właśnie wkołomaciejkę, pt. The Challenge From Beyond? Ha, tylko frajerzy na pewno nie mieli tam nic o gnomach twarzowych i uciekających duszach, także nam to wyszło lepiej!)

Nie pozostaje nam nic innego, jak zaprosić do PRZEDSPRZEDAŻY na stronie Domu Horroru, a potem – do niecierpliwego oczekiwania na listonosza. Gwarantujemy, że warto!

Edmundopeja

Kiedy ludzie wpadają na głupie pomysły, to jeszcze pół biedy. Kiedy zdarza się to bogom, sytuacja robi się krytyczna. Poznajcie Edmunda – narzędzie mające przynieść nowe jutro. Narzędzie, które obróciło się przeciw swoim twórczyniom. Lotny to on nie jest. Zamiast ratowania świata pewnie wolałby kopulować (z tym, co akurat się nawinie). Lecz jest wybrańcem i to właśnie jemu przyjdzie ocalić ludzkość. Nasz bohater nie jest sam. Przy wsparciu duchowego mentora Remingtona, jak i swej własnej storturowanej duszy, Edmund będzie pokonywał czasoprzestrzenie, odwiedzał dziwne światy, konwersował z dziwnymi jegomościami i przechodził dziwne metamorfozy – wszystko po to, by w epickim stylu stawić czoła przeznaczeniu. I oczywiście będzie kopulować (z tym, co akurat się nawinie).

Autorzy:

  • Darek Barczewski
  • Bartłomiej Dzik
  • Marek Grzywacz
  • Dawid Kain
  • Darek Kuchniak
  • Kazimierz Kyrcz Jr
  • Kornel Mikołajczyk
  • Karol Mitka
  • Bartosz Orlewski
  • Agnieszka Pilecka
  • Wanda Stanisławska
  • Michał J. Walczak
  • Zeter Zelke

„Nawiedzona wagina” – recenzja by Zeter Zelke

In Recenzje książek i publikacji BIZARRO on 16 września, 2019 at 8:47 pm

Jako się rzekło – nie chcemy, by coś wartościowego Wam uciekło. Z tego też powodu zapodajemy (niekoniecznie za młodu!) wyśmienitą recenzję „Nawiedzonej waginy„, którą napisała nasza redaktorka Zeter Zelke. Raczcie się i rajcujcie!

„Nawiedzona Wagina” by Carlton Mellick III

Dworzanom na zamku Jednookiego Paskuda, jak i wszelkiej przypadkowej gawiedzi, która się tu zapodziała, niniejszym ogłasza się radosną nowinę: roku Pańskiego 2019, nakładem wydawnictwa Dom Horroru ukazał się w polskiej wersji językowej klasyk bizarro, skreślony piórem Carlton’a Mellick’a III o wdzięcznym tytule „Nawiedzona Wagina”.

Imć Carltona, jednego z ojców bizarro, fanom gatunku nie trzeba przedstawiać. Dla przypomnienia, opowiadanie tego autora ukazało się w „Bizarro dla zaawansowanych”, toteż komu zapadła w pamięć „Świnia wojny” i po „Waginie” spodziewa się podobnej, spaczonej, a jednak wzruszającej treści, na pewno się nie zawiedzie.

Zacznijmy od tego, że ta mikro powiastka (albo nowelka, jak kto woli), dotyczy dokładnie tego, co zostało zareklamowane tytułem. Rzeczona „Nawiedzona wagina” w tej historii jest jak najbardziej realna; dochodzą z niej dziwne głosy, wychodzą z niej straszydła i należy do młodej małżonki głównego bohatera. Mało tego, wagina okazuje się nie tylko głośnym kanałem rodnym, lecz korytarzem do innego świata.

Dobre bizarro ma to do siebie, że pomimo całej swej obsceniczności, wulgarności oraz groteskowości, dotyka całkiem poważnych tematów, czerpie z dorobku klasyki i daje do myślenia. Jest tu trochę obscenicznie, jest groteskowo, ale nie wulgarnie. Najbardziej wulgarną częścią książki jest chyba jej tytuł. Język narracji jest poważny i konkretny. Opowieść nie ocieka krwią, nie wypadają z niej flaki (co najwyżej szkielet), nikt nikomu nie użyna głowy, ani nie gwałci świnki morskiej. Nie dajcie się zwieść tytułowi. Mamy tu bowiem do czynienia z wieloma motywami, nawiązującymi do dobrze znanych dzieł. Steve, główny bohater, niczym Odys usiłuje powrócić do domu. Wędruje po dziwacznej krainie niby Alicja po Krainie Czarów. Tęskni do swej ukochanej, poświęca się dla niej. Przechodzi tajemniczą, fizyczną metamorfozę jak Pinokio (z tą różnicą, że nie zamienia się w osiołka; ale się zamienia!). Podczas tej przygody jak każdy dobry, pozytywny bohater, poddaje się trwodze przed nieznanym, niepewności, przeżywa załamanie nerwowe, serce mu pęka, wątpi, rozpacza, by następnie… No, ale to już winniście doczytać sami. Rzeknę tylko, że zakończenie jest niejednoznaczne nawet dla Niedobroliterkowej braci. Niektórzy z nas uważają finał za pozytywny w przesłaniu, inni – za nieco smutny. Jaki on jest Waszym zdaniem? To niechaj każdy oceni we własnym sumieniu.

Książeczka jest standardowych rozmiarów, ma niespełna 100 stron, wydana ładnie, w miękkiej okładce. Recenzowany egzemplarz przeżył już sporo podróży, otwarć oraz zamknięć, i wciąż się trzyma. Można założyć, że jest trudno zniszczalny! (Pewnie też nawiedzony – przez ducha wytrzymałości). Tłumaczenie, poza kilkoma drobnymi potknięciami stylistycznymi (kto jest doskonały, niechaj pierwszy rzuci szkieletem!), oddaje świetnie atmosferę i to, co dzieje się w głowie Steve’a. Otrzymaliśmy dzieło wybitnie bizarrystyczne, przełożone gładko na rodzimy język.

To świetna historia, którą po pierwszym czytaniu chce się przeczytać powtórnie w nadziei, że zrozumie się z niej coś więcej, że jest tam jeszcze jakaś symbolika – faktyczna albo urojona przez czytelnika. Bo przecież o to w czytaniu chodzi, aby odkrywać podczas lektury przede wszystkim własną duszę, a nie to, co autor miał na myśli, c’nie? A nic nie nadaje się do tego lepiej niż dobre bizarro. Zaś „Nawiedzona Wagina” bezdyskusyjnie dobrym bizarro jest.

Ekipa Jednookiego serdecznie poleca ten literacki rarytas i czeka na więcej przekładów klasyki gatunku.

Zeter Zelke