polskie centrum bizarro

Posts Tagged ‘ilustracje’

Pokręcona menażeria Zacha Fleischera – część 1

In Grafika on 4 Maj, 2013 at 6:00 am

A quick glance into the building across the streetNastawcie oczy na odbiór (heh?), albowiem na niedobre wkracza kolejna odsłona serii graficznych dziwaczności z całego świata i okolic. Będzie komiksowo. I karykaturalnie. A nawet szkicowo. Poznacie mnóstwo przemiłych postaci o niecodziennej anatomii. Czasem robiących sobie nieprzyjemne rzeczy, a czasami po prostu epatujących powierzchownością nieprzystającą do klasycznych standardów anatomii (i zdrowia psychicznego).

Jednym zdaniem – dorzucamy artystycznego paliwa do bizarro pieca.

Dziś swe wykręcone kreacje będzie wam prezentował pochodzący z USA Zach Fleischer. A jest to młody artysta o nietuzinkowej wyobraźni, tworzący własny, unikalny świat rodem z najlepszych komiksów niezależnych – dlatego radzimy wam uruchomić wyobraźnię, aby obcowanie z jego pracami sprawiło jeszcze większą przyjemność. Czytaj resztę wpisu »

Dziwaczna menażeria Hauke Vagta – część 2

In Grafika on 3 września, 2012 at 6:00 am

I wracamy, by wraz z Hauke Vagtem zabrać was na safari. Główną atrakcją są… stwory, potwory i kreatury różnorakie. Bo trzeba powiedzieć, że rękę do projektowania takowych artysta z Lizbony ma. Niektóre to przywołanie klasycznych stworów z legend i fantasy (jak… krasnale/gnomy, od czasu do czasu przewijające się w jego twórczości). Inne to wypisz wymaluj atrakcje do porządnego horroru science fiction, straszące zdeformowanymi ciałami i kształtami podobnymi do różnych obślizgłych i obmierzłych zwierzątek. Zdarzą się jednak też sympatyczne gęby, a nawet urocze panienki rodem z krainy eterycznych hybryd.

Menażeria Hauke jest też bardzo pieczołowicie konstruowana. Pod wieloma jego obrazami na Deviant Arcie dopisano całe historie, jakby z podręcznika nieistniejącego RPG lub kompendium fantastycznego uniwersum, opisujące zwyczaje monstrów i ich warunki życia. Lub zawierające inne ciekawe informacje.

My, bizarrofani, z pewnością doceniamy dobrą, bliżej niezidentyfikowaną i nieco groteskową maszkarę. Dlatego dziś będzie ich spora dawka!

h

Dziwaczna menażeria Hauke Vagta – część 2

h

Dla uzupełnienia poprzedniego wstępu warto dodać, że artysta na Deviant Arcie promuje nie tylko własną twórczość. Jest także założycielem i ojcem prowadzącym bardzo fajnej grupy, Mindfull Triphammer. Prezentuje w niej najlepsze prace z mnóstwa różnych kategorii, które łączy wysoki współczynnik dziwności i umiłowanie do fantastycznego stafażu. Jeśli szukacie jakiegoś głębokiego źródła weird art, to zdecydowanie powinniście się zapoznać z tą odnogą działalności Hauke. Organizuje on tam także ciekawe konkursy tematyczne dla rysowników. Aktualnie na tapecie jest na przykład hasło „rytuały w kanałach ściekowych”. Niezłe?

I jeszcze ciekawostka. Znacie sprawę anomalii, którą niedawno odkryto na dnie naszego swojskiego Bałtyku? Spekulacje i wielopiętrowe teorie spiskowe rozpełzły się po necie – od głosów, że to rozbite Ufo do porównań do gwiezdnowojennego Sokoła Millenium. Czemu o tym wspominamy? Hauke to prawdopodobnie pierwszy artysta, który uwiecznił i dokładnie odwzorował widoczny na podwodnych zdjęciach obiekt! Jego grafiki pojawiają się obecnie w prawie każdym artykule na ten temat. Czytaj resztę wpisu »

Dziwaczna menażeria Hauke Vagta – część 1

In Grafika on 27 sierpnia, 2012 at 6:00 am

Przekonywać kogokolwiek, że bizarro to bardzo specyficzna działka twórczości nikogo chyba nie trzeba. Ale pamiętajmy, że książka to nie tylko tekst. Duża część publikacji na przykład takiego Eraserhead Press jest bogato ilustrowana. Najważniejsza jest okładka, wiadomo, przyciągnięcie wzroku dziwactwami to połowa sukcesu. I tu pojawia się kwestia ilustratora. Aby nadać gatunkowi jednocześnie mrocznemu, absurdalnemu, parodiującemu rzeczywistość, ale będącego od niej oddalonym jak nie przymierzając umysł kogoś na tripie po LSD odpowiednią oprawę, potrzeba naprawdę nieszablonowych artystów.

I to wydaję się uniwersalna prawda, bo poznając twórców okładek, które prężą się dumnie na półkach z napisem bizarro fiction (czy raczej na stronach internetowych, bo wiele szanujących się klasycznych księgarni wypięło się na niepoprawny politycznie i obraźliwy gatunek), można się przekonać, że są to indywidualiści o bogatych karierach i czadowych zainteresowaniach.

A więc, drodzy Bizarrofile, czy jesteście gotowi na prezentację dzieł kolejnego ważnego autora grafik do pozycji z gatunku? Po mrocznym surrealizmie Alana M. Clarka i słodko-szalonych fetyszach Eda Mironiuka mamy bowiem zaszczyt zaprezentować wam Hauke Vagta. Twórcę, którego okładki wyróżniają się oryginalnymi wizjami obcych światów i jeśli raz się je zobaczy, już nie wyrzuci się ich z pamięci.

h

Dziwaczna menażeria Hauke Vagta – część 1

h

Hauke Vagt pochodzi z Niemiec, a dokładniej z Hamburga, ale obecnie mieszka i tworzy w słonecznej Lizbonie.  Miastu temu poświęca zresztą sporą część swojej twórczości – od 15 lat pracuje jako uliczny rysownik, portretując Lizbonę i sprzedając oryginały swoich prac na zamku Św. Jerzego. Oczywiście jego „pocztówki” z tego miasta odnajdziemy też w Sieci. Tę część jego twórczości charakteryzują jasne kolory oraz wesoła, karykaturalno-kreskówkowa maniera. Co prawda, czasem i tam pojawiają się różne stwory… ale nie uprzedzajmy faktów. Swoistym przełomem w działalności Hauke były dwa pokrywające się mniej więcej czasowo odkrycia. Pierwszym okazała się częściowa zmiana swojego twórczego arsenału, a dokładniej dołączenie do klasycznych narzędzi pracy także cyfrowych programów do tworzenia ilustracji. Drugim był Deviant Art. Ta ogromna społeczność artystów nie tylko przyjęła Hauke z otwartymi ramionami, ale pozwoliła mu pozyskać znaczną ilość fanów, pokazać szerszemu odbiorcy swoje prace i, co tu dużo mówić, sprzedawać ich coraz więcej. Co ciekawe, miejskich obrazków i wesołych rysunków, jakie często tworzy, nie znajdziemy w galerii na jego profilu. W Sieci eksploruje on bowiem swoje fascynacje mroczną fantastyką, zwłaszcza horrorem i science fiction. A także prezentuje szeroki repertuar cudacznych potworów i innych ciekawych stworzeń. Jego prace utrzymane w ciemniejszej tonacji są jednocześnie bardzo atmosferyczne, jak i dziwaczne. Nic dziwnego, że zwrócił uwagę…

… autorów bizarro, oczywiście.  Przez parę ostatnich lat prace Hauke ozdobiły okładki publikacji najlepszych pisarzy w interesującej nas branży. Można powiedzieć, że Niemiec z Portugalii jest już stałym i rozpoznawalnym współpracownikiem Eraserhead Press. Do jego dzieł należą między innymi ilustracje okładkowe do „The Travelling Dildo Salesmen” Kevina L. Donihe, „Tentacle Death Trip” Jordana Kralla, „A Town Called Suckhole” Davida W. Barbee, „Metamorphosis Blues” Bruce’a Taylora, „Gigantic Death Worm” Vince’a Kramera, „Abortion Arcade” Camerona Pierce’a oraz antologii poświęconej najbardziej bizarrycznemu bóstwu świata, czyli Latającemu Potworowi Spaghetti. Czytaj resztę wpisu »

Mackowate plugastwa Mike’a Dubischa – część 2

In Grafika on 15 sierpnia, 2012 at 6:00 am

Nadszedł czas – dziś po raz drugi gości u nas Mike Dubisch, piewca plugawych bestii i kosmiczno-mackomnogiego horroru w formie graficznej. Nie ważne, z czym kojarzą ci się jego prace – z koszmarami kryjącymi się na skraju ludzkiej percepcji, bogatym w dziwne istoty kosmosem o gotyckim posmaku czy pachnącymi egzotyką i wiśnią brzegami wysp, w których twórczości stymulacyjnej macki pojawiają się częściej niż penisy (score!) – obok tych ilustracji nie można przejść obojętnie.

Dziś będziemy zaś wykazywać, że nie tylko miłością do lovecraftowskich wizji Mike Dubisch się wsławia.

Kolejną wielką zaletą twórczości naszego gościa jest, według załogi Niedobrych Specjalistów od Sztuki Wszelakiej (obecnie nie do końca istniejącej, ale zawsze fajnie nadać sobie szpanerską nazwę), niezwykłe wyczucie ducha najpiękniejszego „gatunku” na świecie – czyli estetyki pulpowej.

h

Mackowate plugastwa Mike’a Dubischa – część 2

h

Łatwo zwrócić uwagę przede wszystkim na ilość mackowatych, wielookich i bezkształtnych przyjemniaczków w portfolio Mike’a. Jednak znajdziemy w nim także scenki, które przenoszą w czasie do okresu, gdy lata świetności przeżywało Weird Tales, w kinach straszyli najeźdźcy z latających spodków, monstra rodem z klasyki grozy i tanie efekty specjalne, zaś groszowe powieści pełne potworów, roznegliżowanych niewiast i laserów rządziły wyobraźnią mas pragnących fantastycznej i rozrywkowej odskoczni od rzeczywistości. Oczywiście, Lovecraft, jak już podkreślaliśmy, jest elementem tych klimatów, ale Mike sięga także poza prace swojego mistrza. Doskonale odtwarza klimat tamtych obrazków – co przesądza sposób ukazania postaci, gdzieś tam przemykające kiczowate science fiction czy pojedynki przygodowych herosów z dziwactwami kryjącymi się w niezbadanych zakątkach świata, kolorystyka, lekka doza surrealizmu – ale jest w tym niezmiernie popularny. Doskonała replika i świetna kontynuacja tradycji jednocześnie? Dlatego kochamy gościć takich twórców! Czytaj resztę wpisu »

Mackowate plugastwa Mike’a Dubischa – część 1

In Grafika on 4 sierpnia, 2012 at 6:00 am

Gigantyczny, zielony, nietoperzoskrzydły, z tysiącem wijących się macek… aż chce się przytulić. Tak jest, Cthulhu jest przeuroczy. I wszyscy powinni go kochać, lä lä, a bizarrowcy szczególnie, fhtagn. Tiki nerwowe (kultystyczne)? Cóż, wybaczcie, ale stary i mackowaty niewątpliwie powinien należeć do nieoficjalnego panteonu bizarro fiction, obok Latającego Potwora Spaghetti i innych chorych wymysłów. Dziadek Howard jest, fakt faktem, przede wszystkim zacnym prekursorem horroru, ale nie bez przesady można też go nazwać papieżem wszystkiego, co można określić jako weird fiction. Lovecraft to pulp, kiczowata groteska, kosmiczny surrealizm – a więc ikona tego, co miłośnikom dziwaczności powinno być bliskie.

Tezy powyższe udowadniają także przykłady wykorzystania Cthulhu przez czołowych pisarzy bizarro z USA. Poczciwy prastary bóg był bowiem już obiektem kultu szajbniętych Indian w jednym z najbardziej pokręconych westernów świata (Fistfull of Feet Jordana Kralla), spotykał nowomodne nastoletnie wampiry (Cthulhu Comes To Vampire Kingdom Camerona Pierce’a, aczkolwiek nie wiemy, czy wizja Wielkiego Przedwiecznego fascynującego się słodkimi kotkami, których pełno w Sieci, przypadnie do gustu lovecraftowskim konserwatystom), a jego podwodna siedziba była celem prawdziwego wyścigu śmierci (Tentacle Death Trip, też Jordana Kralla). O drobniejszych nawiązaniach nie wspominając.

Ale nie tylko bizarrowcy są zakochani w Cthulhu. Dziś przedstawimy wam artystę, który pradawne bóstwa o łamiących języki imionach uwielbia tak bardzo, że nawet w rubryce zainteresowania wpisuje wyłącznie miano tego najbardziej mackowatego z mackowatych popkultury. Zapraszamy do świata Mike’a Dubischa!

h

Mackowate plugastwa Mike’a Dubischa – część 1

h

Jak łatwo zorientować się po lekturze wstępów do naszych niedobroliterkowych galerii, ludzie potrafiący tworzyć interesujące grafiki mają także interesujące kariery. A że Mike Dubisch w posługiwaniu się narzędziami pracy ilustratora osiągnął takie mistrzostwo jak niezapomniany pan Miyagi w łapaniu much pałeczkami do ryżu, to nietrudno zgadnąć, że jego prace pojawiały się dosłownie wszędzie. Zaistniał w każdej formie i w każdym gatunku szeroko pojętej fantastyki. Zaczynał jeszcze w wieku lat nastu – od rysowania dinozaurów dla nowojorskiego muzeum i pracy w kolektywie kolorystów, u których zamówienia składały wielkie korporacje komiksowe typu Marvel czy Dark Horse. Po takim starcie może być tylko lepiej – i rzeczywiście, nasz gość, po ukończeniu School of Visual Arts w Nowym Yorku, udzielał się artystycznie na tyle sposobów, że głowa mała. W latach osiemdziesiątych związał się na przykład z kwitnącym wtedy środowiskiem krwawego i bezkompromisowego horroru, czego efektem jest jego wkład w kultowe gdzieniegdzie publikacje takie jak Cry for Dawn i Gore-shriek. W dekadzie następnej na stałe pochłonął go zaś świat klasycznych, papierowych gier rpg, dzięki czemu pracował między innymi dla Wizards of the Coast i Palladium Books. Rysował też komiksy, malował dla magazynów, projektował zabawki i ilustrował książki (od horrorów do powieści dla młodzieży), mając okazję tworzyć dla takich marek jak Obcy kontra Predator, Gwiezdne Wojny czy Dungeons & Dragons. Dodajmy, że wystawiał też swoje prace w niezliczonych galeriach na całym świecie, a także sprzedawał je do prywatnych kolekcji. I opublikował kilka powieści graficznych, jak space opera połączona z Mitami Lovecrafta Weirdling, tudzież ciekawych książek z grafikami, jak choćby projekt The Black Velvet Necronomicon.

Mało? To proszę bardzo. Mike na boku wypuścił do Sieci eksperymentalne cykle filmowe o tworzeniu grafik Cthonic Doodling oraz Ambidextrocity. W Internecie publikuje też tworzony z żoną, Carolyn, komiks sieciowy pod tytułem The People that Melt in The Rain, który sam sobie doczekał się wielu prestiżowych nagród branżowych i oklasków krytyków. Czytaj resztę wpisu »

Egzotyczne pin-upki Eda Mironiuka – część 2

In Grafika on 16 lipca, 2012 at 5:00 pm

Czekaliście na kolejną dawkę bizarrycznych pin-upów? No, to dostaniecie masę tego, czego oczekiwaliście! Oto druga część prezentacji interesujących i intensywnych prac Eda Mironiuka.

Ale zanim przejdziemy do ilustracji, oczywiście musi nastąpić porcja ględzenia znana powszechnie jako „wstęp”. Tym razem zwrócimy waszą uwagę na niezwykłą uniwersalność prac naszego gościa. Wiemy już, że nadają się na perfekcyjną okładkę noweli bizarro. Domyślamy się też, że mogą świetnie nadawać się do straszenia osobników pruderyjnych i niewrażliwych na uroki pięknych pań.

Ale nie wyobrażacie sobie, jaką bogatą ścieżką publikacji może poszczycić się Ed. Wszędzie, gdzie jest interesująco, z pieprzykiem, dziwnie i trochę mrocznie; ilustracje pana Mironiuka odnajdą się bez problemu.

h

Egzotyczne pin-upki Eda Mironiuka

– część 2

h

O tak, patrząc na (i tak skróconą) listę tytułów i osób, dla których ilustrował Ed, można tylko pozazdrościć. Kilkanaście periodyków tatuażowych. To akurat spodziewane, tatuaż jest jedną z pasji artysty, a przecież wielu lubi mieć na ciele atrakcyjną retro-dziewuszkę. Ale to tylko początek. Eda zobaczymy też, naturalnie, we wszelkiego typu pismach fetyszowych i BDSM, od znanego Marquis do wyspecjalizowanych periodyków (dla przykładu takich dla tych, co lubią poudawać konia…). Warto dodać, że Ed uwieczniał także wizerunki najbardziej popularnych modelek z tego specyficznego kręgu, w tym Masuimi Max, Kumimonster czy Emily Marilyn (jak znacie którąkolwiek z nich, to znaczy, że jesteście zboczuchy :P). Na tym nie kończy się wielozadaniowość ilustracji Eda. Chętnie wspiera graficznie różne mocne zespoły muzyczne, jak Genitorturers, SPiT LiKE THiS czy Apocalipstick. Gości też w magazynach piszących o kulturze gotyckiej, punkowej i alternatywnej – choćby Devolution Magazine czy Blue Blood. Znajdzie się też w komiksowym wydawnictwie Chaos Comics, a także w piśmie na temat fandomu fantastycznego World of Fandom. Oraz w zaskakującej liczbie całkiem normalnych (bez obrazy dla wyżej wymienionych) gazet codziennych i tygodników w całej Ameryce. A jeśli myślicie, że bizarro to najbardziej wykręcona gałąź jego działalności, to co powiecie na magazyn Cthulhu Sex? Coś, co tak się nazywa, jest albo najbardziej zarąbistą publikacją na ziemi, albo rajem dla dewiantów lubiących obcować erotycznie z mackami (badania wskazują na miks obu tych opcji :D).

Można by wymieniać i wymieniać, ale czas leci. Do dzieła – jest jeszcze mnóstwo słodkości do obejrzenia! Czytaj resztę wpisu »

Egzotyczne pin-upki Eda Mironiuka – część 1

In Grafika on 5 lipca, 2012 at 12:15 pm

Wiemy, że się stęskniliście, dobrze wiemy. Stymulacja wizualna na wysokim (także w kwestii stężenia dziwności) poziomie jest potrzebna, pożądana i (nie)zdrowa dla umysłu i ciała. No cóż, niedobre literki zawsze chętnie idą w sukurs. Zwłaszcza, że w rękawie  mamy nie jednego asa, a całe ich talie.

A dziś ponownie będą dziewczęta. I znów z dużym natężeniem erotycznych wątków. Lecz, by odsunąć wszelkie zarzuty dotyczące monotematyzmu, tym razem styl nieco inny. Z mocnym posmakiem retro… i równie silnym związkiem z tzw. perwerą.

Panie i Panowie, dziś gości u nas Ed Mironiuk. Postać ważna dla zorientowanych bizarrystów – wszak jego rysunki zdobią gros okładek pozycji z bibliografii kultowego już Carltona Mellicka III i są równie rozpoznawalne, co proza mistrza dziwacznych klimatów. Zresztą chyba nawet nie powinniśmy go specjalnie przedstawiać – mamy nadzieję, że większość z was widziała galerię prac Eda, która ukazała się nie tak dawno w superbizarrowym numerze specjalnym Grabarza Polskiego. Nie wspominając o prześlicznej okładce tegoż numeru, także autorstwa Eda. A jeśli nie mieliście tej przyjemności? No cóż, spokojna głowa, obrazki stamtąd pojawią się i tu. Bo są tak dobre, że pokazywać je tylko raz to wstyd, hańba i potwarz dla sztuki.

h

Egzotyczne pin-upki Eda Mironiuka – część 1

h

Większość rodziców uznałaby moment, kiedy ich pociecha sięga po tzw. magazyny dla panów za koniec niewinności, początek kłopotliwego okresu dojrzewania czy masakrę, upadek obyczajów i koniec świata. Ale takie wydarzenie może być początkiem… owocnej kariery. Tak było w przypadku Eda, który w wieku lat 12-stu odziedziczył kolekcję starych Playboyów. A tam znalazł urokliwe i kuszące pin-upowe arcydziełka w wykonaniu wpływowego mistrza gatunku Alberto Vargasa. To, co zobaczył, natychmiast zaczął odtwarzać – i ta pasja towarzyszyła mu już zawsze, od bazgrołów na szkolnych zeszytach i studiów w akademii sztuk pięknych do długiej przygody z tatuażem i pracy etatowego ilustratora. Oczywiście artysta nie byłby artystą, gdyby nie mieszał inspiracji i nie rozwijał ich. Już od najmłodszych lat wyobraźnię Eda karmiły pulpowe magazyny fantastyczne, a zatem zawarte w nich grafiki Frazetty i innych mistrzów pięknego kiczu. Z biegiem lat i rozwojem zainteresowań wzbogacił swój repertuar ulubionych rzeczy – dzika twórczość od Russa Meyera i Lovecrafta do japońskiego porno sprawiła, że dziś jego pin-upy prezentują się tak oryginalnie. Czytaj resztę wpisu »

Seksowne dziewczęta Bena Newmana – część 2

In Grafika on 4 czerwca, 2012 at 6:00 am

Przeglądu rysunkowych śliczności część druga. Tak wypadałoby zacząć ten wpis, bo na wokandę powraca spec od erotyki i perwersyjnych widoczków, Ben Newman. Czy są to dość niewinne pin-upy, czy całkowicie odjechane, mroczne sadomasoscenki – jego unikalne wyczucie tematu sprawia, że obcowanie z grafikami spod jego ręki jest niezwykle przyjemne (wszelkie dwuznaczności zamierzone).

Przy okazji udowadnia, że świat mackowatych maszkaronów, dziwacznych demonów oraz zagrożeń zarówno seksualnie nacechowanych, jak i owocujących krwawą mazią na ścianie nie musi być wcale taki zły. Bo w każdych okolicznościach liczy się przede wszystkim urocze towarzystwo ;).

Wszystkich miłośników i miłośniczki kobiecych wdzięków wypada więc zaprosić na dokładkę. A uwierzcie – pierwszy przegląd był smakowity, ale zostawiliśmy sobie parę asów w rękawie!

h

Seksowne dziewczęta Bena Newmana

– część 2 Czytaj resztę wpisu »

Seksowne dziewczęta Bena Newmana – część 1

In Grafika on 23 Maj, 2012 at 7:45 am

Obcowanie z pięknem to coś, co ludzie lubią robić. Ech, przynajmniej większość ludzi – my tutaj wolimy obcować raczej z tym, co dziwne i chore. Ale zaraz, czy dziwne nie może być piękne? Pewnie, że może. Efekt można osiągnąć na wiele sposobów, ale w większość przypadków trzeba liczyć na zaburzenia percepcji i rozchwianie estetyczne odbiorców… Niemniej jest na to niezawodna metoda. Wszystko bowiem będzie piękne, jeśli jako ozdoba posłuży kształtna, chętna & ponętna dziewoja. Tak jest, nie bez powodu płeć piękna tak się właśnie nazywa. A sex sells, moi drodzy, choć nie tylko sprzedaje… jest też po prostu fajny.

Jeśli komuś brakuje dawki pieprzyku w ciekawej oprawie graficzno-atmosferycznej, spieszymy z pomocą pospołu z Benem Newmanem, niezwykle utalentowanym artystą rodem z Wielkiej Brytanii. Specjalizuje się on w fetyszowej erotyce z porządną dawką elementów fantastycznych czy po prostu dziwacznych – co, nie ukrywamy, interesuje nas najbardziej! Ale twórczość Bena jest warta uwagi w całości – każdy miłośnik komiksowych lasek w całkiem jednoznacznych sytuacjach będzie zadowolony. Jeśli nie straszne ci te cztery literki – NSFW – oraz duże prawdopodobieństwo obrazy moralnej co po wrażliwszych na takie klimaty; zapraszamy na prawdziwą ucztę! Główne danie – apetyczne bohaterki, odważne stylizacje oraz różne niebezpieczne stwory i upiory, które z owymi pięknościami miałyby ochotę zrobić coś niedobrego (na obronę artysty dodajmy, że panie wcale na niechętne tym zabiegom nie wyglądają :D).

h

Seksowne dziewczęta Bena Newmana

– część 1

h

Zanim jednak przejdziemy do obiecanego świntuszenia, parę słów o autorze wypadałoby zamieścić. Ben pochodzi z londyńskiego East Endu i malowaniem, szkicowaniem oraz kolorowaniem zajmuje się od lat najmłodszych. Studiował także techniki klasycznej animacji, a parę lat po zdobyciu tytułu znalazł stałe zajęcie jako artysta koncepcyjny w branży gier wideo – gdzie z powodzeniem udziela się do dziś. Ale jego prawdziwym marzeniem była wizualizacja wszystkiego, co erotyczne, perwersyjne i podniecające. Lub, jak pisze na swoim Facebooku, po prostu „seksownych dziewczyn robiących niegrzeczne rzeczy”. W 2006 roku zdecydował się podążać za swoja pasją – i długo na efekty nie czekał. W 2008 wygrał konkurs magazynu Bizarre – jednego z największych i najpoczytniejszych periodyków o tematyce fetyszystycznej i BDSM – co przyniosło mu eksplozję popularności. Odtąd Ben rysuje na zlecenie (bez zlecenia zresztą też), a w jego CV znajdziemy tak interesujące pozycje jak tworzenie grafik koncepcyjnych na potrzeby horrorów, komiksowych wstawek na stronę gwiazdy porno Belladonny, malowanie na potrzeby rewii burleskowych czy walk… meksykańskich zapaśników oraz projektowanie tatuaży. Ben cieszy się także popularnością w Sieci – Internet obiegła zwłaszcza jego seria „niegrzecznych bajek”, przedstawiająca znane z dzieciństwa postacie, takie jak Czerwony Kapturek czy Dorotka z Krainy Oz, w zdecydowanie INNYM świetle. Notabene grafiki te prezentował między innymi polski agregat komediowy – Joe Monster.

Kluczowymi elementami stylu Bena, oprócz atrakcyjnej, komisowej kreski oraz stałego motywu figlarnych dziewczyn, są nawiązania do popkultury (od Scooby Doo czy wspomnianych klasycznych bajek do Pokemonów i retro s-f), zamiłowanie do mrocznych i wydziwaczonych klimatów oraz… majteczki opuszczające przynależne im z natury miejsce  przebywania. Cóż, to ostatnie może nawet niektórym wystarczyć za rekomendację :D. Czytaj resztę wpisu »