polskie centrum bizarro

Posts Tagged ‘kornel mikołajczyk’

„L-eportacja Eligiusza Zawady” by Kornel Mikołajczyk

In Opowiadania on 6 Maj, 2020 at 6:00 am

Dzisiaj ponownie temat jakże ulubiony przez Jednookiego – zemsta. Posiadacie niespotykany talent? Nadprzyrodzoną umiejętność? Potraficie wypalać oczami wzorki na glinianych powierzchniach? A może chwytacie włosami trzmiele w przelocie? Jakikolwiek Wasz dar, jeżeli obrócicie go przeciw bliźniemu swemu, wiedzcie, że stąpacie po cienkim lodzie. Poniższa opowieść Kornela Mikołajczyka niechaj będzie ku przestrodze! Niedobre zachęcają do lektury.

 

L-eportacja Eligiusza Zawady

Eligiusz Zawada posiadał wyjątkową, sekretną, odkrytą jeszcze za młodu umiejętność: potrafił teleportować „elki” siłą woli. Każdy samochód z wieńczącym dach „L” mógł stać się jego celem, pod warunkiem, że pojazd znajdował się w niewielkiej odległości od psychokinetyka. Jedyne, co musiał zrobić Eligiusz, to zamruczeć w skupieniu mantrę mnichów tybetańskich, aż dźwięk osiągnie odpowiednią częstotliwość, a potem mrugnąć – raz, a dobitnie. Najbliższe auto treningowe wówczas znikało i lądowało na szczycie losowego wieżowca. Możliwe, że końcowa destynacja zależała od ruchu galaktyk, ostatnich numerów totka czy tego, co jadł na śniadanie sąsiad z dołu, ale Eligiusz nigdy nie odkrył natury owych zależności. Zdarzało się, że wysłał „elkę” na najwyższe piętro jednego z łódzkich drapaczy chmur, ale równie często lądowały one w Nowym Jorku, Tokyo czy Abu Dhabi. Eligiusz kolekcjonował wycinki z gazet, gdzie pojawiały się jego najwspanialsze dzieła i oprawiał je w ramki: fiat ściągany dźwigiem z budynku ZUS-u, renault nadziane na iglicę Empire State Building czy toyota okupująca taras widokowy Lotte World Tower w Seulu. Była to jedyna radość, jakiej doznawał w swoim monotonnym, pozbawionym rozrywek życiu analityka w wielkiej korporacji: znęcanie się nad nieznajomymi kursantami i kandydatami na kierowcę.

To, że sam nigdy nie zdał egzaminu na prawo jazdy, dodawało tylko słodyczy już i tak słodkiemu uczuciu Schadenfreude. Czytaj resztę wpisu »

Niedobre na kwarantannie

In Opowiadania, Różne, różniste on 1 Maj, 2020 at 12:13 am

Jeśli przestraszyliście się, że Literki zaniemogły, to odetchnijcie głęboko i odkichnijcie w rękaw, bowiem nic bardziej mylnego! Po prostu zastanowiło nas, jak żyć w dobie pandemii. A Wy? Jak sobie radzicie? Wykasłujecie covida na podobizny Waszych wrogów? Przebijacie głową dziurę w ścianie do sąsiada? Nauczyliście się języka domowych roślin? Wygłaskaliście całą sierść czteronożnych pupilków? Zastanawiacie się, co robią Niedobre? My też się zastanawiamy. Odpowiedzi postarali się udzielić: Marcin Rojek, Kazek Kyrcz Jr, Darek Kuchniak, Zeter Zelke, Kornel Mikołajczyk. Zapraszamy do lektury. No i nie dajcie się zarazie!

 

„Prawdziwy ja” część I, by Marcin Rojek

Dzień pierwszy

Siedziałem przed telewizorem w szoku, prawie jak wtedy, gdy z tego samego ekranu dowiedziałem się, że umarł papież. Łzy po policzkach płynęły mi zupełnie inne. Przecież kilka lat już minęło. Kto wie, może policzki też już nie te same? Śmierć komórkowa, te sprawy. Pobiegłem po szkło powiększające i zacząłem oglądać ręce i nogi. Skoro i tak trzeba siedzieć w domu, to przynajmniej będę miał co robić. Czytaj resztę wpisu »

Dzień Paskudy

In Opowiadania on 17 kwietnia, 2020 at 5:00 am

niedobreliterki2Nasz Paskud jaki jest, każdy widzi. Jednooki. Niewyględny. Szczerbaty. Krótko mówiąc: paskudny. Ale nawet takie odpychające kreatury zasługują na swoje święto. To święto, tak się składa, wypada właśnie dziś. Bo oto na Niedobrych Literkach, w iście turpistycznej celebracji, świętujemy dziś Dzień Paskudy.

W związku z tym, ze szczególną dedykacją dla każdej Uli Brzyduli, stracha nie tylko na wróble i brzydkiego kaczątka, z którego raczej nie wyrośnie już łabędź, zapraszamy do zapoznania się z tekstami pełnymi szkaradzieństw i dziwolągów. Rozrywkę zapewniają (w porządku niezwiązanym z kwestiami estetycznymi) Zeter Zelke, Kazimierz Kyrcz Jr oraz Kornel Mikołajczyk.

Ku chwale Paskudztwa!

 

 

„Sucz” by Zeter Zelke

Przez zapuszczone pole pędził brunatny cień – ciemna smuga migająca między brudnymi i brudniejszymi odcieniami słomy. Od czasu do czasu suka zwalniała, unosząc wilgotny nos. Węszyła krew. Zbyt długo nie miała jej na języku. A przecież nie liczyło się nic innego.
Paskuda – sama skóra i mięśnie – znalazła się daleko od domu. Mimo to w jej uszach nieustannie dźwięczał swojski rejwach i gwizdy. Kiedy była szczenięciem, ten hałas ją przerażał. Kiedy dorosła, sama stała się przerażająca. Dobrze wspominała podekscytowane oklaski, zapach potu oraz opary zniecierpliwienia tak gęste, że niemal mogła z nich chłeptać. Gdy wchodziła na ring, gdy zaglądała w ślepia psu stojącemu po drugiej stronie, wiedziała, że jej rywal odczuwa dokładnie to samo; pragnie tego samego – zanurzyć kły w żywym, ciepłym, drżącym ciele. A najbliższe stało naprzeciwko. Czytaj resztę wpisu »

Nadciąga „Edmundopeja”!

In Akcje Literackie, Patronat on 14 marca, 2020 at 10:18 am

Edmundopeja

Tak jest, zgadza się! Oczy Was nie mylą, a jeśli mylą, nie wierzcie im – zawierzcie nam, Waszym wiernym przewodnikom po świecie bizarro! Bo oto dziś mamy okazję zaprowadzić Was za rączki na stronę Wydawnictwa Dom Horroru, gdzie właśnie ruszyła przedsprzedaż najnowszej niedobroliterkowej publikacji.

Nadciąga „Edmundopeja”!

Czemuż, ach czemuż na tej wspaniałej okładce projektu Michała Danielewicza brak autora? Ano, bo autor jest zbiorowy. Trzynaścioro ludzi pióra obojga płci zebrało się na przestrzeni lat, by kawałek po kawałku wyciosać tę opowieść z surowego marmuru wykopanego przez Paskuda na pewnej odległej planecie zamieszkałej przez nibiriańskie kozły. Metoda „dopisz i podaj dalej” funkcjonuje w literackim światku od lat i po angielsku nosi nazwę round robin. Polskiej nazwy brak, choć my proponujemy niniejszym: wkołomaciejka.

(Wiecie, że Robert E. Howard i H.P. Lovecraft napisali wraz z innymi autorami taką właśnie wkołomaciejkę, pt. The Challenge From Beyond? Ha, tylko frajerzy na pewno nie mieli tam nic o gnomach twarzowych i uciekających duszach, także nam to wyszło lepiej!)

Nie pozostaje nam nic innego, jak zaprosić do PRZEDSPRZEDAŻY na stronie Domu Horroru, a potem – do niecierpliwego oczekiwania na listonosza. Gwarantujemy, że warto!

Edmundopeja

Kiedy ludzie wpadają na głupie pomysły, to jeszcze pół biedy. Kiedy zdarza się to bogom, sytuacja robi się krytyczna. Poznajcie Edmunda – narzędzie mające przynieść nowe jutro. Narzędzie, które obróciło się przeciw swoim twórczyniom. Lotny to on nie jest. Zamiast ratowania świata pewnie wolałby kopulować (z tym, co akurat się nawinie). Lecz jest wybrańcem i to właśnie jemu przyjdzie ocalić ludzkość. Nasz bohater nie jest sam. Przy wsparciu duchowego mentora Remingtona, jak i swej własnej storturowanej duszy, Edmund będzie pokonywał czasoprzestrzenie, odwiedzał dziwne światy, konwersował z dziwnymi jegomościami i przechodził dziwne metamorfozy – wszystko po to, by w epickim stylu stawić czoła przeznaczeniu. I oczywiście będzie kopulować (z tym, co akurat się nawinie).

Autorzy:

  • Darek Barczewski
  • Bartłomiej Dzik
  • Marek Grzywacz
  • Dawid Kain
  • Darek Kuchniak
  • Kazimierz Kyrcz Jr
  • Kornel Mikołajczyk
  • Karol Mitka
  • Bartosz Orlewski
  • Agnieszka Pilecka
  • Wanda Stanisławska
  • Michał J. Walczak
  • Zeter Zelke

Dzień Kota

In Opowiadania on 17 lutego, 2020 at 6:00 am

KotopaskudJak onegdaj pisał mistrz Ludwik Jerzy Kern: „Gdzie dużo piwnic, strychów i płotów, tam się zaczyna Królestwo Kotów. Świat tam na cztery łapy spadł, zaczarowany koci świat…”. Na tym teoretycznie moglibyśmy poprzestać – nalać sierściuszkowi mleka do miseczki, dodać kapkę czegoś mocniejszego, no i święto. Ale nie. Niedobroliterkowa redakcja postanowiła (jednogłośnie, choć akurat Paskud przemawiał symultanicznie dwoma głosami), że uczcimy Dzień Kota stosowną aktualizacją tematyczną. Na część literacką składają się teksty Kazka Kyrcza Jra, Zeter Zelke, Darka Kuchniaka, Marcina Rojka, Kornela Mikołajczyka oraz debiutującej na portalu Oleny Khomeniuk – i to debiutującej w godnym pochwały stylu, bo podwójnie/dwujęzycznie! Oprawa graficzna sponsored by niezawodny Tomasz Woźniak. Na koniec – krótki apel.
A oto i rzeczona aktualizacja. ZMIAAAUczynamy!

 

 

 

„Użyteczne, użyteczny” by Kazimierz Kyrcz jr

Koty z pewnością bywają użyteczne. Mruczą, ocierają się, niekiedy łapią myszy… Dogmir jednak – być może przez wzgląd na swe imię – miał to głęboko w dupie. Nie, żeby nie lubił absolutnie żadnych czworonożnych. Psów, wiewiórek czy jeleni… Jednak wolał te rozjechane, pęczniejące na poboczach dróg bogactwem zapachów i kolorów, stanowiące pożywkę dla naprawdę dużo mniejszych braci mniejszych.

Dogmir nie pamiętał, kiedy to się zaczęło. Kiedy przyczepiła się do niego ta sympatia do robaków i czerwi, z czasem objawiająca się dojmującą potrzebą zapewniania im strawy.

Potrzeby bywają różne. Są takie, których zaspokojenie nie nastręcza trudności, jak i te – a do nich właśnie zaliczała się ta Dogmirowa – które nie są społecznie akceptowane. Ba, z niewiadomych względów ściga się i karze każdego, kto im hołduje.kot6

Wróćmy jednak do kotów, których Dogmir, łagodnie to ujmując, nie darzył atencją. Otóż one też go nie lubiły. Do tego stopnia, że którejś księżycowej nocy wybrały się do niego w odwiedziny. I gdy chrapał sobie smacznie, śniąc o ogromnej górze stworzonej z martwych zwierzaków, lśniącej od wijącego się w niej robactwa, wskoczyły na niego i drapiąc wściekle a zajadle, rozdrapały go na miękką breję.

Tak oto Dogmir zyskał niepowtarzalną, przynajmniej w jego przypadku, szansę, by stać się w pełni użytecznym. No i ekologicznym, ma się rozumieć.

 

Czytaj resztę wpisu »

„Motyle nie tkają welonów” by Kornel Mikołajczyk

In Opowiadania on 4 lutego, 2020 at 6:00 am

niedobreliterkitxt

Niedościgły wzór. Jeśli ktoś potrzebowałby egzemplifikacji tego właśnie określenia, to prosimy bardzo. Poniżej najnowsze opowiadanie Kornela Mikołajczyka, stanowiące luźną, aczkolwiek niewesołą kontynuację „Martwego wieloryba na wycieraczce”.

 

Motyle nie tkają welonów

 

I know someday you’ll have a beautiful life
I know you’ll be a star in somebody else’s sky, but why
Why, why can’t it be, oh can’t it be mine?
Pearl Jam – „Black”

W czwartek po obiedzie poprosiła mnie, bym wyprowadził jej blizny na spacer.
Położyliśmy się razem na łóżku i sączyliśmy leniwie wino, przetrawiając zarówno wonny od curry posiłek, jak i wszystko, co zaszło między nami, odkąd poznaliśmy się parę miesięcy wcześniej; łącznie z tym najnowszym, przedobiednim zbliżeniem na chybotliwym kuchennym stole. Przytulała się do mnie co jakiś czas w parnej intymności swej sypialni, lecz zaraz potem odsuwała się, kiedy jeden z głosów mieszkających w Jej skórze rzucał uszczypliwy/szczypiący komentarz. Zdążyłem się do tego przyzwyczaić i mimo że sam pragnąłem trzymać Ją w ramionach przez całą dobę – przez całą wieczność, jeśli da radę! – znosiłem to bez narzekania. Przeszła w życiu tak wiele, że ostatnim, czego chciałem, to stać się dla Niej kolejną bolesną raną. Czytaj resztę wpisu »

Dzień Puzzli!

In Opowiadania on 29 stycznia, 2020 at 12:30 am

Oto jeden z najwspanialszych dni w roku! Jest on dla uniżonych sług Paskuda o tyle ciekawy, iż okazało się, że cała redakcja puzzle lubi i sobie układa, gdy nikt nie patrzy. Okazało się – jak zwykle – zupełnym przypadkiem! Nieoficjalne źródła donoszą, że sam Jednooki ostatnio ułożył „Dwa kotki pod bzem” z czterech tysięcy kawałków. Co prawda ciągle jeszcze nie skończył składać bułki z bułki tartej, ale wszak czas jeszcze się nie skończył! A skoro już układamy puzzle i je świętujemy, to musimy pozwolić i Niedobrym Literkom na wyszalenie się w tym temacie. Zapraszamy do czytania i rozkminiania wsadu literackiego, który zaoferowali (w kolejności chronologicznej): Kazimierz Kyrcz, Zeter Zelke, Kornel Mikołajczyk, Darek Barczewski oraz Darek Kuchniak. Tekstów mamy, jak widać na poniższym wykazie, przebogatą rozmaitość, co tylko dowodzi, że TEN  dzień i TA tematyka jest bliska naszym paskudnym sercom. Miłej lektury i jeszcze milszego łamigłówkowania!

„Emerytura pana Układanki” by Kazimierz Kyrcz jr

Pan Układanka znał się na swojej pracy. Niezależnie od tego, na ile kawałków nie rozczłonkowałby swych ofiar, zawsze później, przy pochówku, umiał je poskładać.

Wszystko, co dobre, kiedyś się jednak kończy.

Pewnej nocy, gdy – pochylony nad dziurą wykopaną w żyznej glebie swego rancza – starał się dopasować do siebie elementy mięsnych puzzli, okazało się, że ma za dużo środkowych palców. Powinny być dwa, natomiast były trzy. Czytaj resztę wpisu »

„Mała czerń” – recenzja by Kornel Mikołajczyk

In Recenzje książek i publikacji BIZARRO on 12 stycznia, 2020 at 11:45 am

Jako się rzekło – czas kurczy się niemożebnie. Kurczy się, kurczy… aż dostaje skurczy. Żeby więc nie przedłużać tego nieco pokręconego wstępu, niniejszym zapraszamy Was do przeczytania recenzji „Małej czerni” – świetnej powieści jednego z naszych ojców-założycieli (obecnie w stanie spoczynku, aczkolwiek wciąż liczymy na to, że jak już se odpocznie, to znów ruszy z Paskudem w tany!), czyli Marka Grzywacza. Jako już w nagłówku zobaczyliście, acz przypomnieć nie zawadzi – swe wrażenia z lektury przelał na literki Kornel Mikołajczyk (nasz najnowszy ojciec-niezałożyciel).

„Mała czerń” – recenzja

To nie tajemnica, że ekipa Niedobrych Literek poza nie-tak-starą, ale-zawsze-dobrą bizarro fiction najbardziej lubuje się w horrorze. Nie zdziwi też pewnie nikogo, że przepadamy nawzajem za swoją twórczością – no bo jak już się otaczać ludźmi, to tylko uzdolnionymi i zakręconymi w odpowiednim kierunku.

Z tym większą zatem przyjemnością przyjęliśmy wiadomość o debiucie powieściowym redakcyjnego kolegi, Marka Grzywacza, który to debiut ukazał się niedawno nakładem wydawnictwa Phantom Books Horror. A teraz, gdy „Mała czerń” została już przez nas dogłębnie przerobiona, jeszcze śmielej możemy tę książkę polecić innym odbiorcom solidnej, z lekka szalonej prozy.

Korzenie powieści, podobnie jak widmowy las nękający głównego bohatera, sięgają złotego wieku subkultury blackmetalowej (który w Polsce do końca „złoty” nigdy chyba nie był). To jednak tylko tło i przyczynek do nasycenia atmosfery pierwszymi cieniami, zalążkami małej czerni tkwiącej w bohaterach. Bo niemal każdy ma tu w sobie jakiś mrok, mniejszy bądź większy, przeszłość nie do końca zostawioną za plecami. Protagonista, Konrad, zmuszony jest przebrnąć przez czarne oceany cudzych piekieł, by osiągnąć cel – odnaleźć przyjaciółkę z czasów licealnych, która wkrótce po rozmowie z nim zniknęła jak kamfora. Wspomogą go w tym partner dziewczyny, Leo, niezbyt radzący sobie z napadami gniewu, a także Gosia, niechętne medium z Pragi.

W sercu „Małej czerni” tkwi bowiem proza detektywistyczna, śledztwo zaprawione okultyzmem, prowadzone przez kompletnych amatorów, co przydaje fabule ożywczej nieprzewidywalności. Pomijając kulminację, horror pojawia się tu w ilościach nieprzytłaczających – na tyle tylko, by w odpowiednich momentach nasycić spragnionych niepokoju czytelników. Ten kulminacyjny okazuje się jednak oryginalny i idealnie poprowadzony, a końcowe zwroty akcji uśmierzą również pragnienie fanów kryminalnych zagadek. Nad wszystkim tym nieodmiennie króluje realizm: bohaterów, ich pragnień i motywów, ludzkich impulsów. Te najmroczniejsze i najbardziej pogmatwane, rzecz jasna, wiodą tu prym.

Nie przedłużając zatem tego, co chcemy powiedzieć: sięgnijcie po „Małą czerń” i dajcie się wciągnąć w głąb ponurej Warszawy i jeszcze bardziej ponury gąszcz ludzkich koszmarów. Wcale nie polecamy po koleżeńsku – taką prozę na Niedobrych Literkach po prostu lubimy.

„Waginajem” by Kornel Mikołajczyk

In Opowiadania on 15 grudnia, 2019 at 6:00 am

niedobreliterkitxtNiedobre literki to jedno z tych miejsc, w których nie stawia się na statystykę. Nie ilość się liczy, lecz samo zuo i inne takie różności. Z tego, ale nie tylko z tego tytułu, jest nam szalenie miło zaprosić Was do przeczytania najnowszego opka Kornela Mikołajczyka. Prosim piknie!

Autora zapewne już kojarzycie – a ci szczęśliwcy, którzy dotarli na łódzki Kapitularz, tudzież krakowski Imladris, może nawet mieli okazję uścisnąć mu grabę – zatem nie trzeba szczególnie zachęcać Was do zwiedzenia jego nowego pomysłu ujętego w krótki tekst o nazwie – zapewne wiele mówiącej – Waginajem.

Zapraszamy do lektury!

h

Waginajem

Zapłaciłem, by wślizgnąć się w nią na godzinkę. By raz jeszcze poczuć ciepło tych gościnnych czterech ścian; nieznośną bliskość drugiego człowieka, owijającą się wokół duszy niczym kojący okład. By odejść, jak odchodzimy wszyscy – wracając do początku. Czytaj resztę wpisu »