polskie centrum bizarro

Posts Tagged ‘krzysztof t dąbrowski’

Świeże mięsko – „Grobbing” już do kupienia!

In Książka, Różne, różniste on 15 kwietnia, 2012 at 10:00 am

Grobbing to podobnież slangowe określenie pewnych grup młodzieżowych na Dzień Wszystkich Świętych (trzeba przyznać, że trafne całkiem). Ale czytelnicy niedobrych literek na pewno wiedzą, że „Grobbing” to przede wszystkim tytuł ukazującego się właśnie nakładem wydawnictwa Novae Res zbioru opowiadań Krzysztofa T. Dąbrowskiego – specjalisty od grozy, który rozsiewa strach nie tylko w Polsce, ale i publikując w różnych miejscach od USA począwszy, na Matuszce Rosji kończąc; a także autora idącego w awangardzie polskiego bizarro (i to w podwójnym znaczeniu, bo niektóre jego teksty treść też mają cudownie awangardową).

Zresztą czy jest sens tłumaczyć? Na pewno czytaliście opowiadania Krzysztofa na niedobrych literkach, a ostatnio uraczyliśmy was dwoma fragmentami najnowszego dzieła autora – poruszającą historią walki z tuczeniem się, czyli „Fatland”; oraz egzystencjalnym traktatem o, całkiem dosłownie, znalezieniu się w gównianej sytuacji, czyli „Cała Wstecz” (to opowiadanie w całości znają wszyscy przezorni ludzie, którzy zakupili niegdyś „Bizarro dla początkujących” w wersji papierowej). Oczywiście opowieści smacznej (albo i niesmacznej), a przede wszystkim dziwnej treści w Grobbingu znajdziecie bez liku, więc bardzo miło nam uroczyście ogłosić, że…

„Grobbing” już do kupienia!

h

Czytaj resztę wpisu »

„Fatland” – fragment książki „Grobbing” by Krzysiek Dąbrowski

In Fragmenty książek on 5 kwietnia, 2012 at 6:00 am

Parę postów wstecz ukazał się na niedobrych literkach fragment antologii Krzyśka Dąbrowskiego. Zbiorek nosi tytuł „Grobbing”, opko wchodzące w jego skład zwało się „Cała wstecz”. Jeśli jeszcze go nie przeczytaliście, to jest to mniej więcej dobry moment, aby rzecz naprawić.

Jeśli zaś lekcję domową odrobiliście, to znaczy z „Całą wstecz” się zapoznaliście, to… dalsza gadka jest zbędna, wiecie bowiem, że warto przewinąć ekran odrobinę w dół i wziąć się za czytanie.

A jednak, jest coś, o czym musimy poinformować. „Fatland” to coś, co przeczytacie tylko u nas. Super-ekstra-ekskluziw, że się tak wyrazimy. U nas i – przyznajemy uczciwie – w antologii „Grobbing”, ale przecież nie można być aż tak zachłannym, prawda?

Fatland

Dzień 1.

Słodyczu nasz, któryś jest w cukierni,

cukrz się ciasto Twoje,

przyjdź słodkości Twoje,

bądź lukier Twój jako w cukierni, tak i w mej lodówce,

i insuliny naszej powszedniej zastrzyk daj nam dzisiaj,

i odpuść nam przesadne łakomstwo,

jako i my odpuszczamy naszym cukiernikom,

i nie wódź nas na przecukrzenie,

ale nas zbaw od tuszy nadmiernej.

Mniam!

Tak chyba powinna brzmieć modlitwa wszystkich słodyczomaniaków. I ja z bólem serca, a raczej żołądka przyznać muszę, że należę do gorliwych wyznawczyń, które noc w noc oddają się bóstwu obżarstwa. Należę do Kościoła pod wezwaniem Wielkiego Głoda. Nocą żeruję, a za dnia uzewnętrzniam się, gnąc kark nad kiblem. Czytaj resztę wpisu »

FEST i WAL

In Różne, różniste on 28 marca, 2012 at 6:00 am

My tu śmiechy chichy, a tymczasem już w najbliższą niedzielę w krakowskim klubie RE na ul. Mikołajskiej 5 odbędzie się festiwal Groza, Groteska, Grabiński, podczas którego będzie można między innymi oblukać dwa filmy inspirowane twórczością H.P.Lovecrafta i S.Grabińskiego, a także posłuchać dywagacji Kaza Kyrcza, Dawida Kaina i Krzyśka Dąbrowskiego na temat – a jakże! – bizarro.

Więcej o imprezie znajdziecie na Fejsbuku.

Zbizarrorowo zapraszamy!

„Cała wstecz” – fragment książki „Grobbing” by Krzysiek Dąbrowski

In Fragmenty książek on 27 marca, 2012 at 6:00 am

O powiązaniach Krzyśka Dąbrowskiego z nurtem bizarro nikogo przekonywać już nie musimy. Gdyby jednak znalazła się taka zabłąkana duszyczka, której potrzebne byłoby wsparcie w tej materii, to… dziwnym zbiegiem okoliczności mamy coś, co z pewnością rozwieje wszelkie możliwe obawy. I kilka niemożliwych.

Już wkrótce będziecie mogli kupić nową antologię Krzyśka. Nosi ona tytuł – jakże frapujący – „Grobbing” i jest tak bizarro, jak tylko bizarro może być pojedyncza książka.

Poniżej znajdziecie interesujący fragmencik z tejże antologii. Życzymy Wam miłej lektury. A jeśli się spodoba, to nie zapomnijcie wrócić na niedobre literki w ciągu najbliższych dni, bowiem będzie powtórka z rozrywki.

Cała wstecz 

Szybka śmierć nie jest niczym złym. Za to taka odroczona w czasie, jak najbardziej – jest torturą. I to o tyle bolesną, że człowiek uświadamia sobie, jaki (mimo wszystko) był do tej pory szczęśliwy i ile jeszcze mógł przeżyć. Świadomość tego, co się traci, nabiera niebywałej wręcz jaskrawości, zalewa serce gorzkim sokiem goryczy i smutku. Czekanie na śmierć, gdy nie ma już nadziei, jest znacznie gorsze od samej śmierci. Czytaj resztę wpisu »

Niedobry Dzień Kobiet, czyli kilka szortów z okazji Okazji

In Akcje Literackie, Opowiadania on 8 marca, 2012 at 6:00 am

I stało się: nastał ten dzień, zresztą jak co roku o tej samej porze. Dzień Kobiet, znaczy się.

A że wpojone wszyscy mamy, coby dzień święty święcić, jakżeby nie można uświęcić dnia takiego jak ten? Nie można! Tak więc w poczuciu jakże przyjemnego obowiązku, ekipa niedobrych literek wsparta przez godnych zaufania sojuszników, raz jeszcze przygotowała dla Was krótki maraton tekstowy. Hasłem kluczowym jest kobieta. Między innymi.

Zapraszamy Was do lektury opowiadań sprokurowanych przez Kazimierza Kyrcza Jr, Dawida Kaina, Krzysztofa Maciejewskiego, Marka Grzywacza, Karola Mitkę, Krzyśka T. Dąbrowskiego, Marka Grzywacza i Darka Barczewskiego. Miłego czytania. I nie zapomnijcie o kwiatkach… nie, nie dla nas ;-).

Krzysztof Maciejewski – Zombie Marcowe

 

Ach, jak snuł się ten marcowy wieczór! Mężczyzna biegł w narastających ciemnościach. Jego twarz wykrzywiał dziwny grymas, ciężko dyszał, ale wiedział, że nie może się zatrzymać. Zdał sobie z tego sprawę znacznie wcześniej, gdy miotając się w panice wylatywał jak karabinowy pocisk ze swojego pustego mieszkania. Czasu zostało bardzo niewiele. Dlatego teraz truchtał wśród wydłużających się cieni, przecinał industrialny krajobraz nierównym rytmem stóp uderzających o trotuar. One jeszcze się nie pokazały, lecz przeczuwał, że dawało to tylko fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Lepiej przyjąć, że kryją się tuż za rogiem, że śledzą go wymalowanymi i bystrymi oczyma. Czytaj resztę wpisu »

Walentynkowe niedobre literki – niech się dzieje miłość

In Akcje Literackie, Opowiadania on 14 lutego, 2012 at 6:00 am

I stała się światłość… a przynajmniej Dzień Świętego Walentego. Dobra to okazja, aby z miłymi gośćmi Niedobrych Literek podzielić się efektem naszej tytanicznej pracy twórczej. Już sto, a może dwieście lat temu przewidzieliśmy, że kiedy pieśń miłości zapłonie pośród zmrożonych łąk, pól i miast naszej udręczonej ojczyzny, niejeden mąż i niejedna niewiasta zechcą rozgrzać się przy dobrym opowiadaniu.

Wiadoma to rzecz: przy fajnej lekturze przyjemniej czas płynie. Przy lekturze bizarro zaś najprzyjemniej. Jesteśmy niemal pewni, że zrobiono już badania, potwierdzające ten wniosek, ale póki nie zostaną opublikowane, pozostaje przekonać się organoleptycznie o owej prawdzie…

A zatem, drodzy Goście, zachęcamy Was do rozkoszowania się kilkoma tekstami (i jedną grafiką), które powstały specjalnie z myślą o dzisiejszym dniu. Mało tego: powstały z myślą właśnie o tym wpisie.

Miłej lektury i całego oceanu miłości (o ile potraficie pływać)!

— 

Czytaj resztę wpisu »

„Odbicia” by Krzysztof T. Dąbrowski

In Opowiadania on 1 grudnia, 2011 at 6:00 am

Myślicie pewnie, że nic ciekawego się u nas nie dzieje. Błąd! Dzieje się i to sporo, ale… głęboko pod ziemią. W naszych ulubionym bunkrze przeciwschizowym majstrujemy dla Was sporo ciekawych rzeczy. Ale, nim zmajstrujemy, chcielibyśmy zaserwować Wam coś naprawdę fajnego. Widzieliśmy, że spodobało się Wam ostatnie opowiadanko zamieszczone na niedobrych literkach, pewnie więc spodoba się i nasza nowa propozycja. Dzisiaj zapraszamy do lektury szortu „Odbicia” sprokurowanego specjalnie dla niedobrych literek przez Krzysztofa T. Dąbrowskiego. Voila:

Odbicia

 

To tak wygląda śmierć – pomyślałem – jak w jakimś pieprzonym matrixie.

Unosiłem się i jednocześnie bardzo powoli obracałem. Najprawdopodobniej wszystko działo się w błyskawicznym tempie, ale odbierałem to tak, jak film puszczony na zepsutym projektorze.

Wznosiłem się i wirowałem – zupełnie jakby mnie coś z ogromną siłą uderzyło. Najdziwniejsze było to, że nie widziałem rąk, nóg ani reszty ciała… jakbym go nie miał. Czułem się trochę jak duchowy bączek zakręcony przez psotne astralne dziecko. Czytaj resztę wpisu »