polskie centrum bizarro

Posts Tagged ‘norbert góra’

„Dzień, w którym zrobili ze mnie żyrafę” by Norbert Góra

In Opowiadania on Grudzień 12, 2015 at 6:00 am

niedobreliterkitxtLudzie mają marzenia. Mnóstwo marzeń. Czasami nawet je realizują… Gorzej, gdy te marzenia mają małpy. A jeszcze gorzej, gdy dotyczą nas, przedstawicieli homo sapiens. A już całkiem źle, gdy dopną swego. Z taką właśnie sytuacją zetkniecie się w tekście Norberta Góry pod krótkim-inaczej, ale jakże znaczącym tytułem Dzień, w którym zrobili ze mnie żyrafę

Jeśli więc macie małpy, przyjrzyjcie się im uważnie. Nigdy nie wiadomo, co tam pod sklepieniami swych nisko wysklepionych czaszek knują…

Miłej lektury, żyra… Panie i Panowie! Czytaj resztę wpisu »

„Tęczowa koza” by Norbert Góra

In Opowiadania on Sierpień 7, 2015 at 6:00 am

niedobreliterkitxtLato w pełni. Upał wżera się w mózgi, żłobiąc w nich głębokie bruzdy. Pić się chce, lodem obkładać umęczone głowy… Nie wszyscy jednak w ten ciężki klimatycznie czas odpoczywają. Niektórzy muszą pracować. Niektórzy nawet twórczo. Taki Norbert Góra na ten przykład przezwyciężył coraz bardziej panoszący się marazm i napisał dla niedobroliterkowego kolektywu zacne opowiadanko pod – jakże aktualnym – tytułem Tęczowa koza.

Gwoli ścisłości zaznaczamy, że tytuł jest dość mylący. Konia z rzędem temu, kto domyśli się, o czym tekst traktuje. Czytaj resztę wpisu »

„Ojciec klozetowych jaszczurów” by Norbert Góra

In Opowiadania on Czerwiec 11, 2015 at 6:00 am

niedobreliterkitxtNie od dziś wiadomo, że bizarro kolaboruje, bądź romansuje (jak kto woli) z innymi gatunkami... Z heroic fantasy, westernem, porno czy – jak w niniejszym przypadku – ze space operą. No, może niekoniecznie ze space i niekoniecznie z operą, ale z science-fiction na pewno. Zresztą, co tu dużo gadać… Łatki są dobre na portkach, w miejscu ich przetarcia/rozdarcia/zabrudzenia. W literaturze, sztuce i naukach pokrewnych niezbyt się sprawdzają.

Okej, skoro mamy już za sobą ten nieco mętny wstęp, zapraszamy do lektury nowego opowiadania znanego już z naszych (i nie tylko) łamów Norberta Góry. Bon appetit! Czytaj resztę wpisu »

„Pierwsze spotkanie niewiadomego stopnia” by Norbert Góra

In Opowiadania on Kwiecień 7, 2014 at 6:00 am

niedobreliterkitxtPaskud i podległe mu organizmy redaktorskie robią co mogą, aby dbać o niedobroliterkową różnorodność literacką (tudzież nieliteracką), ale czego by się nie tknęli, to zawsze im z tego jakowe bizarro wychodzi. Co, notabene, jest akceptowalnym zbiegiem okoliczności, skoro niedobre literki są kuźnią talentów bizarro.

Dzisiaj wspomniani stachanowcy czynu bizarrystycznego mają przyjemność zaprosić Was do lektury bardzo przyjemnego, bardzo bizarrowego, a przy tym bardzo-niemalże-prawie science fictionowego tekstu Norberta Góry. Tego pana zapewne już kojarzycie z kilku rozmaitych występów. Skorzystajcie zatem z okazji, aby poznać go bardziej.

Zapraszamy do lektury! Czytaj resztę wpisu »

„Maraton” by Norbert Góra

In Opowiadania on Luty 17, 2014 at 6:00 am

niedobreliterkitxtPaskud, nim został Paskudem Redaktorem Naczelnym, był – między innymi – Paskudem Podróżnikiem. Na dalekich wyspach nonsensu, pośród nieprzebytych dżungli, za łańcuchami pruchniejących gór… lub w pobliskiej Warszawie (pamięć już nie ta co kiedyś) napotkał Paskud zadziwiające plemiona, których rytuały koncentrowały się na oglądaniu reklam i wcielaniu w życie niesionych przez nie treści. Z przyczyn czysto logicznych plemiona te już dawno wyginęły (w przeciwieństwie do Klanu Reklamodawców), ale przeszłość nie daje o sobie zapomnieć.

Okazją do strzepnięcia z oka (właściwie to Oka, gwoli ścisłości) nostalgicznej łezki była dla Paskuda lektura Maratonu Norberta Góry. Rzecz jest zasadniczo o reklamach. I o tym jak działają. Nie uwierzycie, dopóki nie przeczytacie. Później tym bardziej nie.

Ale i tak zapraszamy do lektury! Tekst wyświetli się po krótkiej przerwie… na reklamę, oczywiście. Czytaj resztę wpisu »

„Idiokalipsa” by Norbert Góra

In Opowiadania on Grudzień 29, 2013 at 6:00 am

niedobreliterkitxtDla wielu z nas, ze zgryzotą obserwujących cyrk na szklanym ekranie (który to cyrk nigdy nie ustaje), z pewnością zgodziłaby się, że nazwą alternatywną (a może i obowiązującą) telewizora powinno być określenie „idiotpudło”. Tak, to by pasowało. Telewizyjni tytani kretynizmu nigdy nie przestaną nam dostarczać strumieni (a nawet fontann i gejzerów) głupoty. Nie powstrzyma ich żaden głos rozsądku, żaden strzępek nadziei, żadna drobinka wzruszenia, a nawet żadna masowa tragedia.

A Armageddon?

Tutaj wkracza Norbert Góra, który uzmysłowi nam, że może być tylko gorzej. I naprawdę nie ma co walczyć, a i próbować ignorować się nie uda, więc najlepiej wlepiać wzrok w idiotpudło w nadziei, że kiedyś eksploduje od krytycznego nagromadzenia imbecylizmu. Czytaj resztę wpisu »

Partiotyczno-politycznie czyli dwa, a w zasadzie trzy razy P

In Opowiadania on Listopad 11, 2013 at 6:00 am

niedobreliterkitxtCzy Paskud jest zaangażowany politycznie? Oczywiście, że nie. Paskud jest lepszy niż polityka. Jest też lepszy niż jej brak. Mówiąc krótko: jest po prostu najlepszy. Tym niemniej, w swoim wysoce idealnym (acz paskudnym) świecie, ma świadomość, iż coś równie bzdurnego jak polityka istnieje.

A skoro istnieje, to warto o niej pisać. W ten lub inny sposób. Zresztą, nie oszukujmy się, nawet najzwyczajniejszy tekst poświęcony polityce jest z założenia bizarro, albowiem jego treść nie ma nic wspólnego z normalnością, logiką i innymi wodami święconymi, których Paskud unika na codzień.

Dobra, dosyć ględzenia. Zapraszamy do lektury okolicznościowej, zbiorczej aktualizacji, w skład której wchodzą: Ostatnia Obrada Norberta Góry, Polska po roku 2020: Seryjny morderca Macieja Kaźmierczaka i You-Nail Jana Maszczyszyna. A ugraficznił całość, zwyczajowo, Tomek Woźniak. Macie ochotę?

Zapraszamy! Czytaj resztę wpisu »

„Ekspoldujące głowy” by Norbert Góra

In Opowiadania, Różne, różniste on Wrzesień 21, 2013 at 6:00 am

niedobreliterkitxtSzpitale w naszym pięknym kraju – do czego chyba nie musimy nikogo przekonywać – nie należą do szczególnie miłych przybytków. Na wakacje z pewnością się nie nadają… Na leczenie tym bardziej. Dlatego, jako autorytety i głosy (de)generacji, generalnie odradzamy chorowanie – może prócz chorób psychicznych, ale w tym temacie nie jesteśmy obiektywni, hłe hłe.

Szpital Powiatowy w Kozienicach nie stanowi tu wyjątku, o czym nasi szanowni czytelnicy mogą przekonać się choćby za sprawą tekstu Norberta Góry. Podobno w zmaganiach z państwową służbą zdrowia wiedza bywa przydatna, tym bardziej więc zachęcamy do lektury (bonus – tytuł miło kojarzy się z zawsze zdrowym i kultowym dziełem Scanners). Nigdy nie wiadomo, co się człowiekowi przyda… Czytaj resztę wpisu »

„Człowiek o złotych wąsach” by Norbert Góra

In Opowiadania on Sierpień 13, 2013 at 6:00 am

niedobreliterkitxtKażda, nawet najmniejsza mieścina ma jakąś swoją legendę. Jakiegoś ducha czy potwora, który za obecnych lub przeszłych bardzo czasów zatruwał życie jej mieszkańców. A to Chupacabra rozszarpywała Bogu ducha winne krowy, to znów potwór z Loch Ness straszył turystów, albo kosmici porywali spacerujących po lesie grzybiarzy.

I zawsze, lub przeważnie zawsze, a najczęściej niekiedy, a jeszcze częściej wcale, znajdował się ktoś, kto bestię zatłukł. Jakiś taki – o – Szewczyk Dratewka. Niepozorny, wychudzony, pomiatany, obśmiewany i dlatego maksymalnie zmobilizowany, by się światu pokazać i poczwarę pokonać.

No tak, ale smok to smok. Wyzwanie porównywalne z wyciśnięciem pryszcza zalegającego na dupie. Co innego człowiek o złotych wąsach. Tu skala trudności wzrasta nieporównywalnie, a każdy podejmujący wyzwanie staje się stolcem, który musi dotrzeć do odbytu przez jelita pacjenta ze skrętem kiszek. Rzecz praktycznie niemożliwa. Właśnie – praktycznie. Można próbować w teorii. Co z takich prób wynika? O tym przeczytacie dalej, w tekście Norberta Góry. W imieniu Paskuda, zapraszamy.

h

Człowiek o złotych wąsach

h

Sól, okolice Biłgoraja…

 

Długie, błękitne połacie nieba prześwitujące zza stalowoszarych chmur rozwijały swoje kojące dusze oblicza nad Punktem Z.

Chociaż był środek lata i słońce winno smażyć czoła, plecy i torsy mieszkańców, wszystko wskazywało na to, że wkrótce nadejdą największe ulewy.

Wiosna stanął przed starymi, odrapanymi drzwiami do Punktu Z. Ludzie nazywali to miejsce też Świetlicą albo, najzwyczajniej w świecie, Gospodą.

Ktokolwiek używał ostatniej nazwy, ten nie miał pojęcia, co się dzieje wewnątrz pomieszczenia, emanującego dziwnym, przeszywającym chłodem. Czytaj resztę wpisu »