polskie centrum bizarro

Posts Tagged ‘paskud’

„Na domowej kwarantannie” by Maciej Żołnowski

In Opowiadania on 8 czerwca, 2020 at 6:00 am

niedobreliterkitxt

Najnowszy tekst Macieja Żołnowskiego… Jest po wielokroć złożony! Czym tedy jest? Opowiadaniem? Scenariuszem do krótkiego filmu? Skeczem dla trup kabaretowych pozbawionych natchnienia? Parodią na COVID-ową rzeczywistość, która wchodzi w czołowe zderzenie z jednym z aspektów naszej jakże skomplikowanej mentalności? A może listą potencjalnych teorii na temat? Ha! Zdaje się, że jest tym wszystkim, bo dlaczego nie? Wszak to Dwór Paskuda – tu nie takie rzeczy się działy/dzieją/dziać będą! Tedy, jeśli wirusowe tematy jeszcze wam nie zbrzydły bądź zbrzydły do tego stopnia, że potrzeba wam detoksu właśnie w tym aspekcie, Maciej Żołnowski wyciąga do Was pomocne Niedobre Literki. Ta-dam!

 

Na domowej kwarantannie. Łańcuszek wypadków kryminalnych w dialogi ujęty.

Albisia do epidemiolożki ze Stacji Sanitarnej (drabbelek)

– Halo? Czy tu Stacja Sanitarna? Jest sprawa. Mamy w domu psa, który musi robić siku, a nikt się z nami nie kontaktuje. Policji u nas nie było. Czy my aby na pewno jesteśmy na kwarantannie? Tak, z Anglii. Ach, nie figurujemy na liście. To co zrobić? Nie przyjaźnimy się z sąsiadami, nikt się nami nie interesuje, a do gminy dodzwonić się nie da, no ludzie! Czyli mówi pani, że z psem wychodzić można? Nie mamy ogrodu, mieszkamy w bloku. A na kogo się powołać, jak policja złapie? Nie potrafi pani powiedzieć. Ochrona danych i ciepłych posad. Żegnam, w takim razie!

Romuś do Albisi (dribbelek)

– I co? Czego się dowiedziałaś? Mamy tę kwarantannę czy nie?

– Mówi, że możemy wychodzić z domu, ale nie za często.

– Co to znaczy: nie za często? A co, jak mnie nakryją? Jak będę się tłumaczył? Przecież do Polski wróciliśmy po piętnastym marca, więc musimy stosować się do zasad.

Romuś do Doktora Google’a (dribbelek)

– Jaka jest teoria spiskowa numer jeden?

– Teoria numer jeden głosi, że to iluminaci, złaknieni wiedzy na nasz temat, dążą do wyrugowania pieniądza z obiegu i zastąpienia go jakąś formą płatności bezgotówkowej. Zadowalają ich transakcje przeprowadzane za pomocą kart bankomatowych oraz wszelkie inne sposoby śledzenia tego, co robimy z forsą.

Romuś do Blondi (dribbelek)

– Halo? Ja w sprawie ogłoszenia, które znalazłem w gazecie: „Pilnie potrzebny sprzątacz”. Czy nadal szuka pani pracownika? Pewnie, że jestem robotny. A na kiedy możemy się umówić? Na wtorek? Nie ma problemu. A gdzie? Na Racławickiej? Tak, szefowo, wiem, gdzie to jest. No to ustalone. Wtorek, godzina jedenasta. Dzięki, pozdrawiam!

Romuś do Doktora Google’a (dribbelek)

– Jaka jest teoria spiskowa numer dwa?

– Teoria numer dwa głosi, że za całe zło odpowiada coraz powszechniejszy standard sieci komórkowej, a dokładniej – mobilna technologia piątej generacji, która emituje silne promieniowanie szkodliwe dla ludzi. Stąd właśnie wziął się koronawirus. Albo inaczej: COVID-19 jest tutaj tylko i wyłącznie zasłoną dymną.

Romuś do Olgi (dribbelek)

– Zdrawstwujtie! Ty rabotajesz?

– Da, eto moj paslednij dień. Ja Olga. Mużesz do mnienia mówić pa polski? A ty kto?

– Romuś zowut. Przyszedłem spotkać się z szefową w sprawie pracy na Racławickiej.

– Ana za chwilku prichadzi. Pajdom sa mnoj. Ja wsie tiebie pokażu.

– Wot twoj boss.

Romuś do Doktora Google’a (dribbelek)

– Jaka jest teoria numer trzy?

– Teoria spiskowa numer trzy głosi, że wszystkiemu winne są chciwe koncerny farmaceutyczne, które już rozpoczęły wyścig po nową szczepionkę. Niewykluczone, że wspomniana szczepionka została dawno wymyślona, a wirus celowo wypuszczony z laboratorium. Chorzy i cierpiący gotowi są zapłacić firmom każdą cenę za upragnione remedium.

Romuś do Blondi (dribbelek)

– Witam, szefowo!

– W sprawie pracy?

– W sprawie.

– A umie szybko obracać miotłą?

– Ja? Umiem.

– A gdzie mieszka?

– Na Żółwiej.

– Od kiedy chce poruchać sobie mopem?

– Od zaraz, jak tylko skończy mi się kwarantanna.

– Masz kwarantannę? To co tu, kurwa, robisz? Won!

Romuś do Doktora Google’a (dribbelek)

– Jaka jest spiskowa teoria numer cztery?

– Teoria numer cztery głosi, że wirus nie pojawił się samoistnie, lecz został wynaleziony w Rosji, Chinach albo Stanach Zjednoczonych. Jedno imperium (komunistyczne) zamierzało wykończyć drugie (kapitalistyczne) lub na odwrót, a cała sytuacja po prostu wymknęła się spod kontroli i przeistoczyła w nieokiełznaną pandemię.

Smerfy do Albisi (dribbelek)

– Halo! Tu policja!

– Naprawdę? Przypomnieliście sobie, panowie, o nas?

– Jak widać.

– Po dziesięciu dniach kwarantanny? Bo wcześniej nikt tu nie przyłaził.

– Dopiero od dziś znajdują się państwo na liście. Wszyscy domownicy obecni? Romuald?

– Jestem.

– Aldona? Pani podejdzie do okna i pomacha. Dziękujemy za współpracę!

Romuś do Doktora Google’a (dribbelek)

– Doktorze Google, powiedz przecie, kto najprzystojniejszy na świecie i jak brzmi teoria piąta?

– Teoria piąta głosi, że Ziemia jest przeludniona i należy ją jak najszybciej poddać kuracji depopulacyjnej. Po co pozwalać na egzystencję wszystkim, byle jak i byle gdzie, skoro mogą żyć ci nieliczni, na dodatek wieść high life.

Romuś do Blondi (dribbelek)

– Słucham szefowo?

– Złamałeś kwarantannę! Olga świadkiem. Zapłacisz za to. Doniosę na ciebie!

– Okej, zapłacę. Ile?

– W Anglii pracowałeś, powiadasz? W takim razie: co łaska, ale nie mniej jak pięć tysiaków.

– O ty, kurwo!

– Nie przypominam sobie, żebym taki zawód uprawiała. Zapraszam, palancie. Nie zapomnij forsy!

Blondi do Smerfów (dribbelek)

– Halo, policja? Chciałabym złożyć zeznanie. W razie gdyby mi się coś stało, proszę zwrócić szczególną uwagę na jednego typa spod ciemnej gwiazdy. Nazywa się Romuald Parszywy i mieszka na Srakatej… Pstrokatej! Straszna menda i kanalia. Złamał kwarantannę i groził, że jak na niego doniosę, to mnie zabije. Panowie, boję się!

Romuś do Doktora Google’a (dribbelek)

– Jaka jest teoria spiskowa numer sześć?

– Teoria spiskowa numer sześć głosi, że plan depopulacji zagwarantuje bogaczom i innym Billom Gatesom czyste powietrze oraz raj ekologiczny na Ziemi. Bowiem przeżyją wyłącznie nieliczni, pozostałych zaś zastąpią bardziej lub mniej rozumne maszyny, sztuczna inteligencja. Te najinteligentniejsze mogłoby nawet współegzystować z rasą ludzi-panów.

Smerfy do ekspedientek (dribbelek)

Wydział Kryminalny! Czy znają panie tego gostka? Chudy, około trzydziestki. Czy pojawił się dwudziestego? Kupował, płacił?

– Ja go znam: Romuś… Romeczek… tak jakoś.

– Kamery działają? Chcielibyśmy obejrzeć nagranie z „Big Brothera”.

– Spójrz! Jednak złamał kwarantannę, obywatel-naiwniak. Myślał, że koronawirus jest jego największym problemem W PAŃSTWIE PRAWA!

„Jazda po piorunochronie. Drugi rozdział” by Darek Kuchniak

In Opowiadania, Patronat on 23 Maj, 2020 at 6:00 am

Tak to w życiu bywa, że jak coś się zaczyna, musi zostać kontynuowane. Są oczywiście ludzie, którzy posiadają tak zwany „słomiany zapał”. Rozgrzebują coś, a potem porzucają w nieładzie. Startują, ale nie dobiegają do mety. Na szczęście nie należy do nich nasz kolega po piórze Darek Kuchniak. Niedawno na Niedobrych Literkach mieliśmy bizarryczną przyjemność zaprezentować pierwszy rozdział jego powieści. A zasady są jasne i klarowne. Jeśli powiedziało się „A”, trzeba powiedzieć i „B”. Inaczej może się to skończyć tragicznie. Zapraszamy zatem do lektury.

 

Rozdział I: https://niedobreliterki.wordpress.com/2018/08/14/jazda-po-piorunochronie-pierwszy-rozdzial-by-darek-kuchniak-i-nasi-na-sabacie/

Czytaj resztę wpisu »

„Szczęście obojga, czyli krótka historia siostry Ludmiły” by Maciej Żołnowski

In Opowiadania on 16 Maj, 2020 at 6:00 am

Tak to czasami bywa, że talent objawia się w sposób różny i podłużny. A nierzadko i w całkowicie nadspodziewany. Do tego wszystkiego dochodzą też pytania natury filozoficznej. Bo czy na ten przykład utalentowanym jest pianista, czy tylko jego dłonie? Czy potrafiłyby one grać same, bez udziału reszty ciała człowieka? A gdyby doszyć nogi najszybszego człowieka na świecie innemu przeciętnemu sprinterowi, zacząłby on wygrywać zawody i bić rekordy?

A co z narządami niestandardowymi do danej czynności? Bohaterka najnowszego opowiadania Maćka Żołnowskiego wybrała inne ścieżki losu niż jej utalentowane piersi. Jak to możliwe, że stało się możliwe? I czy wiara przekreśla drogę do kariery? Czort wie, a czort ten siedzi poniżej. To czytajcie, bo czasu szkoda.

Czytaj resztę wpisu »

Niedobre na kwarantannie

In Opowiadania, Różne, różniste on 1 Maj, 2020 at 12:13 am

Jeśli przestraszyliście się, że Literki zaniemogły, to odetchnijcie głęboko i odkichnijcie w rękaw, bowiem nic bardziej mylnego! Po prostu zastanowiło nas, jak żyć w dobie pandemii. A Wy? Jak sobie radzicie? Wykasłujecie covida na podobizny Waszych wrogów? Przebijacie głową dziurę w ścianie do sąsiada? Nauczyliście się języka domowych roślin? Wygłaskaliście całą sierść czteronożnych pupilków? Zastanawiacie się, co robią Niedobre? My też się zastanawiamy. Odpowiedzi postarali się udzielić: Marcin Rojek, Kazek Kyrcz Jr, Darek Kuchniak, Zeter Zelke, Kornel Mikołajczyk. Zapraszamy do lektury. No i nie dajcie się zarazie!

 

„Prawdziwy ja” część I, by Marcin Rojek

Dzień pierwszy

Siedziałem przed telewizorem w szoku, prawie jak wtedy, gdy z tego samego ekranu dowiedziałem się, że umarł papież. Łzy po policzkach płynęły mi zupełnie inne. Przecież kilka lat już minęło. Kto wie, może policzki też już nie te same? Śmierć komórkowa, te sprawy. Pobiegłem po szkło powiększające i zacząłem oglądać ręce i nogi. Skoro i tak trzeba siedzieć w domu, to przynajmniej będę miał co robić. Czytaj resztę wpisu »

Dzień Paskudy

In Opowiadania on 17 kwietnia, 2020 at 5:00 am

niedobreliterki2Nasz Paskud jaki jest, każdy widzi. Jednooki. Niewyględny. Szczerbaty. Krótko mówiąc: paskudny. Ale nawet takie odpychające kreatury zasługują na swoje święto. To święto, tak się składa, wypada właśnie dziś. Bo oto na Niedobrych Literkach, w iście turpistycznej celebracji, świętujemy dziś Dzień Paskudy.

W związku z tym, ze szczególną dedykacją dla każdej Uli Brzyduli, stracha nie tylko na wróble i brzydkiego kaczątka, z którego raczej nie wyrośnie już łabędź, zapraszamy do zapoznania się z tekstami pełnymi szkaradzieństw i dziwolągów. Rozrywkę zapewniają (w porządku niezwiązanym z kwestiami estetycznymi) Zeter Zelke, Kazimierz Kyrcz Jr oraz Kornel Mikołajczyk.

Ku chwale Paskudztwa!

 

 

„Sucz” by Zeter Zelke

Przez zapuszczone pole pędził brunatny cień – ciemna smuga migająca między brudnymi i brudniejszymi odcieniami słomy. Od czasu do czasu suka zwalniała, unosząc wilgotny nos. Węszyła krew. Zbyt długo nie miała jej na języku. A przecież nie liczyło się nic innego.
Paskuda – sama skóra i mięśnie – znalazła się daleko od domu. Mimo to w jej uszach nieustannie dźwięczał swojski rejwach i gwizdy. Kiedy była szczenięciem, ten hałas ją przerażał. Kiedy dorosła, sama stała się przerażająca. Dobrze wspominała podekscytowane oklaski, zapach potu oraz opary zniecierpliwienia tak gęste, że niemal mogła z nich chłeptać. Gdy wchodziła na ring, gdy zaglądała w ślepia psu stojącemu po drugiej stronie, wiedziała, że jej rywal odczuwa dokładnie to samo; pragnie tego samego – zanurzyć kły w żywym, ciepłym, drżącym ciele. A najbliższe stało naprzeciwko. Czytaj resztę wpisu »

„Tęgoryjec” by Patryk Bogusz – RECENZJA

In Recenzje książek i publikacji BIZARRO on 15 kwietnia, 2020 at 2:13 pm

Patryk Bogusz, autor dobrze znany miłośnikom horroru ekstremalnego, nie raz i nie dwa goszczący na łamach Niedobrych Literek, powraca z nową powieścią. Po ociekających krwią, ludzkim tłuszczem i ekskrementami „Obślizgłych Paluchach”, niektórzy, w swej naiwności myśleli, że horrorowa ekstrema osiągnęła już swoje ekstremum. Ku zaskoczeniu owych „niektórych”, okazało się, że rzekome maksimum jest jedynie minimum, a ponoć ostatnie słowo Patryka w kwestii wyżej wspomnianej horrorowej ekstremy, okazało się ledwie pierwszym.
Drżyjcie niewierni i wątpiący! Srajcie pod siebie tchórze i malwersanci! Od dzisiaj już nic nie będzie takie samo.
Nadpełza on. Straszliwy, obleśny i obślizgły. Bezlitosny, wiecznie głodny, plwający kwasem, TĘGORYJEC!
Odważycie się stanąć z nim oko w oko?

Czytaj resztę wpisu »

„Wielkie żarcie. Safo – historia prawdziwa” by Maciej Żołnowski

In Opowiadania on 5 kwietnia, 2020 at 6:00 am

Głód to ostatnimi czasy coraz powszechniejszy problem na świecie. Obok ludzi żyjących w dostatku znajdziemy i takich, którzy za kromkę suchego chleba oddali by życie. Dla nich nawet spleśniała konserwa to prawdziwa uczta.
Jak to mawiają, każdy kij ma dwa końce. Po drugiej stronie mamy jawnogrzeszników, którzy napychają swoje opasłe cielska kolejnymi porcjami żarcia. Istotne teraz staje się, co łączy te dwie rzeczy. Jak mówi stare powiedzenie, z głodu się nikt jeszcze nie zesrał. Za to z głodu umarł. A czy z nadmiaru pożywienia można wykitować. Dokładnie o tych zagadnieniach przeczytacie w najnowszym tekście znanego już czytelnikom Niedobrych Literek Macieja Żołnowskiego. Zapraszamy. Będzie grubo, smrodliwie i sennie.

Czytaj resztę wpisu »

„Coś za trzynastym polem” by Maciej Żołnowski

In Opowiadania on 8 marca, 2020 at 6:00 am

niedobreliterkitxtWspomnienia to coś bardzo nietrwałego, podatnego na zniekształcenia. Czas lubi zmieniać je, wykrzywiać, demonizować lub łagodzić. Coś, co w dzieciństwie wydawało nam się duże, straszne, niepokonane, w zetknięciu z dorosłością karleje, traci na znaczeniu. Nie budzi już takich emocji jak kiedyś. Wszyscy mówimy czasem, że dawniej to były dobre czasy. Nie to, co teraz. Ale czy teraz faktycznie jest tak źle? A kiedyś faktycznie było tak wspaniale?

W najnowszym tekście Macieja Żołnowskiego bohater konfrontuje swoje wspomnienia z zastaną po latach rzeczywistością. Co wyniknie z tego filozoficznego traktatu porównań? Co okaże się lepsze? Kiedyś? A może teraz? Ekipa Niedobrych Literek zaprasza do lektury. Przekonajcie się sami.

Czytaj resztę wpisu »

„Prawdziwy koniec ferniksa cudownego” by Maciej Żołnowski

In Opowiadania on 25 lutego, 2020 at 6:00 am

niedobreliterkitxtJeśli zapytacie Paskuda, czym są ferniksy, odpowie Wam zapewne, że są to „te ptakuńce, co to odradzają się z pompiołów”. A potem doda jeszcze: „Nakarmcie mnie żwirem, to powiem Wam więcej”, bo zawsze głodnieje, biedaczek, gdy nadchodzi apogeum Betelgezy.

Tak, siak czy owak, gdybyście nie mieli akurat pod ręką trzech ton najlepszej jakości prekambryjskiego żwiru z glutenem, możecie dowiedzieć się więcej ze znakomitej opowieści Prawdziwy koniec ferniksa cudownego przygotowanej przez Macieja Żołnowskiego. Kryje się w niej głębokie przesłanie o przemijaniu i kondycji ludzkiej, do którego osobiście obiecujemy się dokopać – zaraz po tym, jak dokopiemy się do złóż pyszności dla Jednookiego.

Bierzcie i czytajcie z tego wszyscy! I uważajcie na trolejlusy…

Czytaj resztę wpisu »