polskie centrum bizarro

Posts Tagged ‘pewien apacz’

„Intruz” by Darek Kuchniak

In Opowiadania on Październik 15, 2012 at 6:00 am

Niektórym Indianom nigdy się nie znudzi… okej, tyle możemy powiedzieć. Skoro nazwisko autora brzmi Kuchniak (a imię Darek), to dużo nie zdradzamy sugerując, że w poniższym tekście gdzieś-jakoś pojawi się Pewien Apacz. Czerwonoskóry everyman (pod warunkiem, że każdy człowiek jest lekko nieogarnięty, eufemistycznie mówiąc) walczył już z rzeczywistością i jej absolutnym nonsensem (no dobra, może raczej w nim tonął, ale miotanie się po scenografii można przy napadzie niedowidzenia ogłosić walką). No i zasadniczo będzie robił to dalej. Cokolwiek on właściwie robi. Bo niektórzy Indianie nigdy nie mądrzeją…

Ta-a, introdukcja poddała się w kwestiach logiki. Jak to bywa na niedobrych literkach.

W każdym razie zapraszamy na zamknięcie trylogii o Pewnym Apaczu (chyba, że autor będzie ją kontynuował w stylu Douglasa Adamsa), okraszone wielce klimatyczną grafiką Tomka Woźniaka. Zamknięcie, co warto podkreślić, zupełnie zaskakujące w kontekście poprzednich tekstów. Zresztą, jak zwykle jazda bez trzymanki (na mustangu?) zapewniona. Zapraszamy!!!

h

Intruz

h

Wieczorne niebo przeciął nagle narastający, przytłumiony łoskot. Kowalski, szpakowaty mężczyzna po czterdziestce, zatrzymał się raptownie, aby nie znaleźć się w błotnistej mazi i spojrzał z wyrzutem do góry.

– To brzmi całkiem jak hałas czyniony przez twój popsuty rozporek – powiedziała Irena, dobiegająca trzydziestki atrakcyjna blondynka o niebieskich oczach. Spojrzała przy tym znacząco w kierunku jego krocza. – Znowu ktoś leci z inspekcją. Twój szef z Ziemi zrobi wszystko, żeby cię ściągnąć z powrotem. Ślepy by zauważył, że ma chrapkę na naszą rajską planetę.

– Ale ja nie jestem ślepy – uciął Kowalski, zbyt zajęty własnymi myślami, aby cierpliwie czekać, aż Irena dobrnie do końca tyrady. Mężczyzna był pewien, że to kolejny turysta z Ziemi, pragnący zmienić kolor skóry na dupie na mniej blady.

– Lepiej się pospiesz, Ireno – ponaglił Kowalski. – Chodźmy stąd. Nie chcę go, czy też ich oglądać bez względu na to kim on jest, czy oni są.

Zanim Kowalski skończył mówić, Irena zwinęła koc, wzięła do ręki koszyk z prowiantem i zniknęła w świetnie zamaskowanym wejściu do ich domku. Kowalski szybko do niej dołączył.

Po spędzeniu na tej planecie całego roku, brak towarzystwa innych ludzi zaczynał poważnie mu doskwierać. Niemniej, podczas gdy odziedziczony po małpich przodkach instynkt stadny domagał się swoich praw, Kowalski czuł, że przybycie kogokolwiek z Ziemi  wróży same kłopoty.

Mimo tego podszedł do okna i obserwował lądowanie obcego statku. Ten ostatni zmienił w popiół co najmniej sto metrów kwadratowych dżungli, aż w końcu silniki umilkły, a stopy wsporników zagłębiły się w szarej masie. Z wnętrza wyskoczył tylko jeden człowiek, ale za to objuczony jak stu Szerpów. Czytaj resztę wpisu »

Reklamy

„Najgorszy wróg” by Darek Kuchniak

In Opowiadania on Wrzesień 24, 2012 at 6:00 am

Był już na niedobrych literkach tekst o Pewnym Apaczu, sprokurowany przez Darka Kuchniaka, dzisiaj nadszedł czas na drugą publikację z tego cyklu, który – notabene – dopiero teraz stał się cyklem. „Najgorszy wróg” to opko, które spodobało się Paskudowi z uwagi na szczególną konsekwencję fabularną, tudzież parę innych detali, które być może i Wam przypadną do gustu.

Zresztą, sprawdźcie sami. Organoleptycznie, bo tak najlepiej. Zapraszamy do lektury!

„Najgorszy wróg”

Pewien Apacz przeczytał kilka wagonów, ociekających krwią oraz innymi płynami ustrojowymi kryminałów, posty na forach emerytowanych morderców, pamiętniki najlepszych proktologów i stracił wiarę we własne siły. Nigdzie bowiem nie znalazł przepisu na morderstwo doskonałe. A wtedy właśnie w jego życiu pojawił się facet, który zasłużył na rozbrat z życiem. Czytaj resztę wpisu »