polskie centrum bizarro

Posts Tagged ‘wywiad’

Nasi na tapet! – wywiad z ZeZe by Magdalena Paluch

In Różne, różniste, Wywiad on 16 marca, 2022 at 10:30 am

Bez tytułuPaskudny Dwór rzuca coraz głębszy cień… ekhem, to znaczy, tego, działalność naszych agentów — w sensie Dworzan — przebija się coraz bardziej do Czytelniczej świadomości. Niedobroliterkowi piewcy Jednookiego przekonują, że nie takie bizarro straszne, podobnie jak niestraszni są sami bizarrofictioniści w swych osobach (bowiem w swych pomysłach straszni już bywają!). Tym zawiłym wstępem ogłaszamy, iż ukazał się wywiad z Waszą uniżoną Dworzanką, Zeter Zelke, o tu: Grozownia  pod linkiem o tym. Dla miłośników grozy (wywiady, beletrystyczne nowości, audycje i podcasty) polecamy miłej uwadze całą Grozownię. Co do wywiadu zaś, możecie też zapoznać się z nim poniżej. Warto, albowiem padło tam wyzwanie. Bizarro i ciężki ładunek symboliczny. Kto podejmie rękawicę? Kto napisze tekst okraszony symbolizmem, a klucz do zrozumienia symboli wywali do rynsztoka ku uciesze/strapieniu wszystkich zainteresowanych? Po raz kolejny dowodzimy, że bizarro to — w wolnym tłumaczeniu z anglosaskiego — dar, który nie przestaje dawać.


Magdalena Paluch: Cześć! Cieszę się, że dołączyłaś do drugiej edycji projektu #grozajestkobietą. Zanim do Ciebie napisałam, słyszałaś coś więcej o tej akcji? Czytałaś teksty koleżanek po piórze?

Zeter Zelke: Niestety nie. Z grozą nawiązałam bardziej zażyłe relacje, bo okazała się poczytniejsza. Nigdy nie miałam wielkiego parcia na horror, choć od zawsze lubiłam.

MP: Pamiętasz, kiedy sama dołączyłaś do grona autorek, które polubiły się z literaturą grozy? Kiedy został opublikowany Twój pierwszy tekst?

ZZ: Grozę lubię, odkąd pamiętam. Moje pierwsze opowiadanie opublikowano w 2012 roku, w antologii Nowa będącej pokłosiem konkursu literackiego zorganizowanego przez portal Horror Online.

MP: Jeśli się nie mylę, Twoją wizytówką, jeśli chodzi o teksty, jest bizarro. Gdybyś mogła krótko wyjaśnić (tym, którzy nie znają), co to jest i z czym się je, i czemu akurat najbardziej to właśnie bizarro przypadło Ci do gustu?

ZZ: Bizarro trudno zdefiniować. Przybiera ono tak wiele odmian, jak wiele jest gatunków literackich. Wspólnym mianownikiem są daleko posunięte: groteska i absurd. Dziwni bohaterowie. Zupełnie kosmiczni. Wysoki poziom abstrakcji. Różni ludzie szukają w bizarro różnych rzeczy. Jeśli o mnie chodzi, uwielbiam, kiedy nonsensowna zupa na koniec oferuje logiczne wnioski. Taki szok poznawczy. Porządek z chaosu. Coraz częściej też myślę, że bizarro nadaje się do uprawiania narracji okraszonej symboliką. Kto nie potrafi odszyfrować symboli, otrzyma niezrozumiały tekst. Kto potrafi – będzie mieć podwójny ubaw. No, tylko trzeba jeszcze umieć taki tekst napisać, co wcale łatwe nie jest. Niniejszym rzucam przyjaciołom w bizarro wyzwanie! Czytaj resztę wpisu »

Zoltan Komor – węgierski bizarrofictionista, wywiad by Krzysztof Szabla

In Różne, różniste, Wywiad on 10 września, 2021 at 6:00 am

zoltan2Krzysztof Szabla: Jak wygląda sytuacja z bizarro fiction na Węgrzech? Jesteś jedynym pisarzem z Węgier tworzącym w tym gatunku?

Zoltan Komor: Nie ma u nas sceny bizarro z prawdziwego zdarzenia, chociaż warto wspomnieć o kilku próbach wprowadzenia tego gatunku. Kiedyś jedno z liczących się wydawnictw uznało, że nadszedł czas na wrzucenie do oferty bizarro fiction. Chcieli wydać kilka książek Mellicka. Z uwagi na to, że byłem jedynym węgierskim twórcą bizarro, poprosili mnie, żebym pomógł im wybrać, od których najlepiej zacząć. Problem w tym, że chcieli opublikować możliwie najmniej kontrowersyjne teksty, a nawet Sweet Story było dla nich za mocne. Nie rozumiem jak planowali wydawać bizarro, skoro odrzuciło ich ledwie kilka nieprzyjemnych scen. Nieco później wraz z innym pisarzem – Gaborem Dajką – stworzyliśmy pierwsze i jedyne węgierskie undergroundowe czasopismo bizarro fiction „RobotGipsy”, w którym znalazły się teksty kilku węgierskich autorów oraz tłumaczenia zagranicznych. W zamian za pomoc wysłałem Mellickowi paczkę węgierskich cukierków, ale podobno nigdy ich nie dostał, pewnie celnicy zjedli je, myśląc, że to narkotyki. Czasopismo okazało się hitem, ale z uwagi na wysokie koszty druku, nie stworzyliśmy więcej numerów.

KS: Od wydania ostatniego twojego zbioru minęło trochę czasu. Piszesz coś nowego? Będzie to kolejny zbiór opowiadań, czy może powieść?

ZK: Skończyłem niedawno powieść „The Radiator Boy And The Holly Country”. Ma zostać wydana w okolicach Świąt przez amerykańskiego wydawcę Potter’s Groove Press. Jestem podekscytowany, bo jak dotąd pisałem jedynie opowiadania, a teraz będzie to powieść. Oczywiście bizarro, ale tylko częściowo – to surrealistyczne dark fantasy z elementami horroru i mistycyzmu, i szczyptą politycznej satyry. To historia chłopca wychowanego przez grzejnik, który nauczył go mówić dziwnym owadzim językiem kliko-stukotów oraz jak ogrzewać własne ciało, kiedy tylko zechce.

KS: Czytałeś jakieś książki Mellicka lub innych autorów bizarro fiction?

ZK: O tak, jak tylko odkryłem bizarro, zacząłem czytać wszystko, co tylko wpadło mi w ręce. „Razor Wire Pubic Hair” (wciąż moje ulubione) i „Abortion Arcade” przeczytałem jako pierwsze. Potem Bradley Sands, D. Harlan Wilson, Douglas Hackle i G. Arthur Brown stali się moimi ulubionymi autorami.

KS: Oglądasz też dziwne filmy? Masz swoje ulubione?

ZK: Tak! Cronenberg i Lynch byli moimi idolami, kiedy byłem nastolatkiem. Potem zainteresowałem się twórczością Jodorowskiego i Švankmajera. Zanim zostałem pisarzem, chciałem zostać surrealistycznym reżyserem filmowym i nakręciłem kilka dziwnych amatorskich filmów krótkometrażowych, na przykład „The Scissors”, które wciąż można znaleźć na Youtube.

KS: Kiedy po raz pierwszy usłyszałeś o bizarro fiction? Co sprawia, że lubisz ten gatunek?

ZK: Natknąłem się po raz pierwszy na bizarro fiction, kiedy w 2014 roku szukałem amerykańskiego wydawcy dla mojego pierwszego zbioru opowiadań „Flamingos In The Ashtray”. Tamte opowiadania były tak dziwne i surrealistyczne, że wszyscy wydawcy od razu je odrzucali. Dopiero kiedy trafiłem na stronę Bizarro Central, powiedziałem sobie „Ja pierdolę. To jest miejsce, którego szukałem”. Mieliśmy tych samych idoli – Johna Watersa, Franza Kafkę, Davida Lyncha oraz Tristana Tzarę. Wysłałem swój zbiorek do Burning Bulb Publishing, wydającego w tamtym czasie bizarro, a oni stwierdzili: „Tak, to jest bizarro!”, spodobało im się i wydali. Bizarro jest naprawdę świetne: ostre, zabawne, absurdalne i łączy awangardę z pulpą i popkulturą. Jest nieprzewidywalne. Nadal może szokować i zaskakiwać w świecie, w którym zwykle nic już nie szokuje i nie zaskakuje.

KS: Co myślisz o przyszłości bizarro fiction? Czy ten gatunek ma szansę stać się bardziej popularny?

ZK: W USA, miejscu narodzin tego gatunku, bizarro trochę umiera – wydawnictwa znikają, „Magazine of Bizarro Fiction” przestał istnieć, a długoletni pisarze bizarro odchodzą. Tu, w Europie, to wciąż coś nowego, wciąż coś, co możemy odkrywać, ale ogólnie rzecz biorąc, literacka scena się zmienia, a samo bizarro pozostawiło ogromny ślad wśród nowych wschodzących autorów i literackich społeczności. Na przykład ekstremalny horror i splatterpunk jest w tej chwili bardzo interesujący – jeśli przeczytasz „The Captive Dwarf” Seana Hawkera, zobaczysz, o czym mówię – o bizarro żyjącym poza tradycyjną sceną bizarro fiction. Ma to wpływ nawet na powieści young-adult, na przykład „The Monkey’s Penis” Steve’a Wetherella. Tak więc bizarro żyje, ale w innych formach, pozostawiając ślady w innych gatunkach – i to jest piękne!

KS: Dziękuję za odpowiedzi.

zoltan1

Gdzie Diabeł się boi, tam Paskuda pośle, czyli wywiad może nie rzeka, ale mały strumyk z Patrykiem Boguszem

In Patronat, Wywiad on 11 Maj, 2020 at 6:00 am

Patryka Bogusza przedstawiać nikomu nie trzeba. Wiele razy gościł na Niedobrych Literkach ze swoimi tekstami. W zeszłym roku Paskud miał przyjemność patronować jego powieści pod tytułem „Obślizgłe paluchy”. W tym roku ukazała się nowa książka Patryka – „Tęgoryjec”.

Na te okoliczność postanowiliśmy nieco przepytać Patryka. Długo wił się na stole sekcyjnym, wiele potu, krwi i innych płynów ustrojowych wylało się z jego umęczonego torturami ciała, nim zdecydował się mówić. Ale jak już zaczął, to poszło. Efekty poniżej.

 

Czytaj resztę wpisu »

„Mamy zamiar nadal chodzić razem na siłkę, więc wszystko jest możliwe” – wywiad z Kyrczem i Kainem w sprawie świrów

In Książka, Patronat, Wywiad on 27 czerwca, 2014 at 6:00 am

wojna-swirow Jak to mogłoby wyglądać, taka wojna świrów? Świry to raczej kiepski materiał na żołnierza, nawet jak się ich wypuści ze zwyczajowych habitatów: specjalistycznych szpitali, domów pełnych kotów i wulgarnych malowideł na ścianach czy choćby z parlamentu. Zwłaszcza w kaftanie bezpieczeństwa ciężko się walczy, bo jak to, zębami kłapać, kopać? Właśnie, a broń świrów? Czy nadawałyby się na nią gumowe kurczaki (lub obłe instrumenta kształtów organicznych z tegoż materiału, jeżeli nie dość że świr, to zbok), czy może bardziej puszczone od tyłu i na cały głos nagrania nieskładnych przemów tychże wariatów (taka metoda w stylu tego, co armia pewnej potęgi robiła jeńcom heavy metalem)?

No właśnie, kto normalny by wiedział, jak świry wojują?

Czy Kazek i Dawid normalni są, to ocenić może tylko komisja najwybitniejszych psychiatrów, ale fakt faktem – książkę o tytule Wojna Świrów napisali, więc pewnie co nieco wiedzą. A skoro wiedzą, to trza przesłuchać. Do niecnego czynu zwywiadowania swoich ukochanych protegowanych Paskud wysłał niejakiego Grzywacza, bo on był ponoć kilka razy w bliskiej obecności rzeczonych i nic mu nie odcięli, ani nawet nie odgryźli. Efekty poniżej, oczywiście bizarro do dwubocznego kwadratu lub trójściennego sześcianu (to już rozstrzygną sobie jacyś psychopatyczni matematycy). Czytaj resztę wpisu »

Grzegorz Gajek o Bizarro dla Qfantu

In Różne, różniste on 27 grudnia, 2013 at 6:00 am

niedobreliterki2Uważni czytelnicy i odwiedzacze niedobrych literek z pewnością kojarzą postać Grega Gajka. Ze smutkiem, ale podszytym dumą, Paskud przyznaje (w razie czego jednak będzie zaprzeczał i szedł w zaparte), że Gajek zasłużył sobie na sławę nie tylko bytnością na polskiej scenie bizarro. Szerszemu (i nudniejszemu – jak dodaje Paskud; tym razem można cytować) światu Grzegorz znany jest z kilku mniej więcej klasycznych powieści fantastycznych.

Z okazji wydania Ciemnej strony księżyca, Grzegorz Gajek udzielił obszernego wywiadu dla Qfantu. Całość tekstu znajdziecie TUTAJ (z przedrukiem na Onibe). Serdecznie zachęcamy do lektury długiej, bardzo ciekawej rozmowy, jaką z Gregiem odbył tajny agent Paskuda – niejaki Darek Be. Tymczasem zaś, zapraszamy Was do lektury fragmentu, który dotyczy bezpośrednio i pośrednio ukochanego przez nas wszystkich bizarro.

Miłego czytania! Czytaj resztę wpisu »

Bizarro kontra ekstrema, czyli niedobre literki wywiadują Edwarda Lee

In Artykuły i felietony o BIZARRO, Różne, różniste, Wywiad on 8 listopada, 2013 at 6:00 am

niedobreliterki2Pula autorów horroru, których książki ukazują się na naszym rynku, jest nadal mocno ograniczona. Stałą są King, Koontz i Masterton, a co do regularnej obecności innych… sytuacja pozostawia wiele do życzenia, bo wiele zasłużonych nazwisk nie pojawiło się u nas w ogóle lub wyłącznie w antologiach. Na Zachodzie horror to jednak biznes w innej skali i wiele tamtejszych legend nie udało się nam jeszcze nawet poznać. Dlatego, gdy jakiś znany autor z USA zakorzeni się mocniej w świadomości polskich fanów, trzeba się cieszyć.

Takim casusem jest właśnie Edward Lee – legenda amerykańskiego horroru bez trzymanki, autor ogromnej ilości książek i opowiadań (w tym kilku uznawanych za najostrzejsze dzieła literackie, jakie opublikowano), który od początku kariery zanurzał czytelników w świecie pełnym najokrutniejszych form przemocy i seksualnego upodlenia, nie stroniąc jednak od… specyficznego czarnego humoru (żeby się o tym przekonać, starczy sięgnąć po Przejażdżkę, którą znajdziecie na łamach Bizarro Bazaru). Lee współpracował ze wszystkimi największymi pisarzami horroru ekstremalnego – od Jacka Ketchuma do Wratha Jamesa White’a; a jego wpływ na tę odmianę grozy jest wciąż ogromny. W Polsce dotychczas ukazały się co prawda jego powieści należące do tych lżejszych –  Sukkub, Golem oraz Ludzie z Bagien – ale mieliśmy okazję posmakować tego prawdziwie mocnego Lee choćby dzięki nominowanemu do nagrody Brama Stokera opowiadaniu Pan Kadłubek, które u nas zawarto w antologii 13 Ran.

A, że Edward Lee posiada pewne konotacje z bizarro, a jego twórczość z pewnością interesuje fanów naszego ukochanego gatunku, gdy tylko mieliśmy okazję, poprosiliśmy autora o wywiad… Efekty naszego przepytywania znajdziecie poniżej. Wywiad przeprowadził i przetłumaczył Marek Grzywacz, z nieocenioną pomocą i inicjatywą Tomasza Czarnego, któremu serdecznie dziękujemy! Czytaj resztę wpisu »

Zapytaj Paskuda # 1 – A czo to szom wakacje?

In Opowiadania, Różne, różniste on 16 lipca, 2013 at 6:00 am

niedobreliterkitxtPowszechnie wiadomo, że szerokie masy społeczne wielbiące i czczące Paskuda są nie tylko bardzo szerokie, ale i ciekawe otaczającej je rzeczywistości. Badania statystyczne przeprowadzone przez kilka renomowanych ośrodków, m.in. No Name i Limited Responsibility & Co. wskazują, iż typowy fanatyk Paskuda spędza sporo czasu przed komputerem i bardzo niewiele poza naturalną strefą występowania, czyli własnym bunkrem (czasami zwanym także mieszkaniem). Nie ma się zatem co dziwić, że skrzynka pocztowa Paskuda zapełnia się w zastraszającym tempie desperackimi zapytaniami o wszystko i o nic. Paskud, jak na eksperta przystało, z prawdziwą i paskudną przyjemnością zamierza rozwiać wszystkie wasze wątpliwości. A my… cóż możemy dodać od siebie? Jeśli przeżyliście tyle lat, ile przeżyliście, no i macie mniej więcej wszystkie ręce oraz nogi tudzież inne kończyny fakultatywne, to z pewnością garść paskudowej wiedzy wam nie zaszkodzi. No, nie bardziej niż promieniowanie radioaktywne Czarnobyla i głupota polskich polityków.

Lecz, mimo wszystko, nie przesadzajcie z trzymaniem Paskuda za słowo. Drań używa słabego kleju (podróba ukraińska) i już raz tak było, że jakiś frajer złapał go za ogonek przy „ę” i później miał pretensje do świata, Paskuda i MKOL, bo jak się ogonek ułamał, to wpadł w pokrzywy.

Cóż… Przejdźmy po prostu do inauguracyjnej porcji pytań do naszego eksperta. Będzie tematycznie, w zgodzie z pogodą zaokienną. Czytaj resztę wpisu »